![]() |
| Kto powiedział, że w mieście nie może być ładnych ogródków? |
Uff... czerwiec dobiegł do końca. Nie będę ukrywać, że był to trudny dla mnie miesiąc, zarówno pod względem intelektualnym, jak i psychicznym. Na szczęście na razie wszystko przebiega zgodnie z planem, a nawet powyżej moich oczekiwań. Efekt tego wszystkiego był taki, że dzisiaj aż popłynęły mi z oczu łzy ulgi. Bo chyba właśnie do mnie dotarło, co tak naprawdę się stało.
(A dzieciaki ciągle się dopytują, czy mogą do mnie dalej mówić Lolek, czy może już nie do końca wypada...)
Aż sama się dziwię, że w tym wszystkim znalazłam jeszcze czas na zajrzenie do jakiś książek ponad to, co musiałam przeczytać. A jednak to w książkach znajdowałam upojenie po ciężkich, wymagających ode mnie niemało, dniach. Starałam się dobierać je pod takim kontem, aby tytuł zaczynał się na literę "O"/imię lub nazwisko autora na literę "D"/ ewentualnie coś na okładce na literę "l"(co okazało się kompletną abstrakcją). W sumie nawet nie wiedziałam, że mam tyle książek na literę "O", co było dla mnie kompletnym zaskoczeniem. W zasadzie prawie wszystkie pozycje już kiedyś czytałam, a jednak miło było do nich wrócić.
A tak przedstawia się moja czerwcowa lista czytelnicza(z wyłączeniem niektórych pozycji):
Autor: Jan Dworaczek, Jerzy Roman Jaglarz, Adam Grodnicki, Jan Fidziński
Okładka: -
Liczba stron: 94
To moja kolejna lektura, którą wykorzystałam do napisania artykułu o rodzinie Karola Wojtyły. Niedługa książka, w której historia niewielkiego miasta położonego w paśmie Beskidów kończy się na czasach PRL-u(została wydana w 1983 roku). Literackim językiem ukazuje dzieje miejscowości od najdawniejszych dziejów, przez kolejne epoki, aż po współczesność. Ciekawie przedstawia niektóre postacie związane z Wadowicami. Oprócz sylwetki najznakomitszego wadowiczanina, czyli Karola Wojtyły, późniejszego papieża Jana Pawła II, znajdziemy w niej skrócone biografie takich osobliwości związanych z Wadowicami, jak Marcin Wadowita, Emil Zegadłowicz, Wincenty Bałys, Mieczysław Kotlarczyk, Józef Putek, czy też dwie poetki - Janina Brzostowska(mam nawet tomik jej wierszy z 1946 roku) oraz Janina Barbara Górkiewiczowa, której imię nosiło gimnazjum w miejscowości z której pochodziła, czyli Mucharza. W pozycji znajdziemy także krótki zapis historii sportu w tutejszych stronach.
Tytuł: Opowieść wigilijna
Autor: Karol Dickens
Okładka: Latarnia
Liczba stron: 144
Tą pozycję z powodzeniem mogłabym nazwać "powrotem do przeszłości". I chociaż z czasem nie bardzo trafiłam(nawet w szkole jako lektura jest omawiana z reguły tuż przed świętami Bożego Narodzenia), to nic nie szkodzi, ponieważ książka niesie ze sobą uniwersalne przesłanie.
Stary sknera i skąpiec, Ebenezer Scrooge jest właścicielem jednego z londyńskich kantorów, "Scrooge & Marley". Poza tym uchodzi za nieprzystępnego i chłodnego człowieka, który dba jedynie o swój własny interes, spędzając całe dnie nad księgami rachunkowego. Siedem lat wcześniej, dokładnie w wigilię Bożego Narodzenia, umiera jego wspólnik Jakub Marley. Być może dlatego Scoorge aż tak nie lubi tych świąt? Kiedy kilka godzin przed wigilią odwiedza go siostrzeniec z życzeniami i propozycją spędzenia świąt z jego rodziną, zostaje bezwzględnie wyrzucony przez Ebenezera za drzwi kantoru. Wieczorem wraca do ponurego domu, żeby w samotności spędzić ten czas. Niespodziewanie odwiedza go pokutujący duch Marleya, który zapowiada pojawienie się trzech duchów, które zabiorą go w pewną podróż w czasie. Ebenezer cofa się do czasów swojej młodości, przenosi do domu swojego pracownika, Boba Cratchita, gdzie widzi szczęśliwą rodzinę, pomimo choroby małego Tima oraz robi skok w przyszłość, która robi na nim niesamowite wrażenie i zmienia jego postrzeganie niektórych rzeczy.
Tytuł: Oliver Twist
Autor: Karol Dickens
Okładka: -
Liczba stron: 424
Oliver Twist, podobnie jak Sara, bohaterka powieści F. H. Burnet pt. "Mała księżniczka", zawsze wzbudzał we mnie współczucie nad swoim niesprawiedliwym losem. Chłopiec rodzi się w przytułku, jego matka umiera podczas porodu. Osierocony chłopiec trafia to do sierocińca dla dzieci, to na naukę do miejskich rzemieślników, którzy wiecznie traktują go jako tego gorszego. W końcu, w dniu swoich dziewiątych urodzin, postanawia uciec do Londynu. Na miejscu dołącza do miejskich rzezimieszków, którzy trudnią się drobnymi przestępstwami. Kiedy podczas jednej z takich akcji Oliver zostaje złapany przez funkcjonariusza policji, wydaje się, że jego marny los jest przesądzony. Tymczasem podczas rozprawy sądowej losem chłopca zaczyna się interesować poszkodowany, pan Brownlow. Okłamuje sędziego, że to nie Olivera widział podczas zdarzenia, a następnie zabiera chorego chłopca do swojego domu. Pod czujną opieką pana Brownlow, malec powoli wraca do sił. Nie wie jednak, że tuż za rogiem czają się na niego członkowie gangu, do którego niegdyś należał.
Bardzo interesujące spojrzenie na ulice XIX-wiecznego Londynu wraz z problemami społecznymi, jakie na tych ulicach się toczyły. Zresztą zauważyłam, że Dickens podobnie jak chociażby Lew Tołstoj, Victor Hugo, czy też nasz rodzimy Bolesław Prus jest wiernym obserwatorem otaczającej go rzeczywistości i w mistrzowski sposób przenosi ją na kartki papieru. A dla mnie prywatnie lektura stanowiła kolejną zagwozdkę, jak można było pomóc Oliverowi od strony socjalnej. No ale wiecie, zbliżała się obrona mojej pracy magisterskiej, więc mogło mi odbijać na tym punkcie :).
Tytuł: O psie, który jeździł koleją
Autor: Roman Pisarski
Okładka: lokomotywa
Liczba stron: 64
Podejrzewam, że większość z Was zna historię dzielnego psa imieniem Lampo, który zamieszkiwał włoskie stacje. Pierwszy raz przeczytałam ją chyba w trzeciej klasie szkoły podstawowej i od razu ją pokochałam.
Pewnego razu na stacji kolejowej w Marittimie pojawia się mały kundelek. Jej właściciel postanowił nazwać go Lampo. Lampo szybko zaprzyjaźnił się zarówno ze zwiadowcą, jak i z przebywającymi na stacji pasażerami pociągu. Chociaż zdawałoby się, że kundelkowi niczego nie brakuje, to jednak co jakiś czas odzywa się w nim dusza podróżnika. Wsiada wtedy do pociągu i jedzie w przysłowiowe nieznane. Po drodze przeżywa różne bardziej lub mniej niebezpieczne przygody, jednak za każdym razem wraca w miejsce, które uważa za swój dom - na stację w Marittimie. O psie z czasem zaczynają pisać lokalne gazety, znajduje się także osoba chętna do kupna psiaka, zwiadowca jednak tak przywiązuje się do zwierzęcia, że nawet nie chce o tym słyszeć. I ze wzajemnością. A za okazaną przez zwiadowcę miłość odwdzięcza się w najpiękniejszy z możliwych sposobów...
Przejmująca opowieść o miłości psa do dwóch rzeczy - człowieka oraz podróży.
Tytuł: O dwóch takich, co ukradli księżyc
Autor: Kornel Makuszyński
Okładka: -
Liczba stron: 248

Tytuł: Orlęta lwowskie
Kolejna pozycja z klasyki dla dzieci. Podobnie jak książkę "O psie, który jeździł koleją", także i tą przeczytałam Słowiczkowi przez komunikator Internetowy.
Jest to historia dwóch braci-bliźniaków: Jacka i Placka, którzy przychodzą na świat w ubogiej wsi Zapiecek. Im bardziej są starsi, tym bardziej daje się zauważyć ich złe usposobienie - są krnąbrni, nie chcą się uczyć w szkole, najchętniej cały czas by jedli i leniuchowali, nie szanują nawet swojej własnej matki. Pewnego razu postanawiają wyruszyć w świat, w poszukiwaniu tzw. szczęścia, a przy okazji - bogactwa. W czasie swojej wędrówki wszystko zdaje się na nich mścić: chleb zamienia się w kamień, spotkany osioł gdzieś ucieka, aż w końcu zostają pogryzieni przez mrówki. Kiedy chcieli złagodzić swoje swędzenie w strumieniu, zobaczyli bobry budujące tamę. Chłopcy byli zaskoczeni ich pracowitością. Jednak kiedy powiedzieli Królowi Bobrów, że poszukują kraju, w którym nie trzeba pracować, zostali stamtąd przegonieni. Następnie chłopcy postanowili wykraść pszczołą miód i ponownie zostali pokąsani. Nie wiadomo, jakby się to skończyło, gdyby nie pomoc pewnego staruszka, który pomógł im wyleczyć ukąszenia. W zamian Jacek i Placek przejęli na własność dom, w którym mieszkał, a jemu samemu kazali się wynosić. Za karę zostali oddani pod opiekę niedźwiedzia. W końcu bliźniaki docierają do Psiej Górki, gdzie ma miejsce wyścig dookoła miast. Jacek i Placek, dzięki identycznemu wyglądowi, zmieniają się w czasie wyścigu i dzięki temu wygrali go. Kiedy organizatorzy odkryli podstęp, chłopcy otrzymali cięgi. W ramach zadośćuczynienia mieli pomóc niewidomej dziewczynce. To spotkanie całkowicie odmieniło ich spojrzenie na świat...

Tytuł: Ostatni Mohikanin
Autor: James Fenimore Cooper
Okładka: -
Liczba stron: 508
Tytuł: Ojciec Goriot
To jedyny posiadany przeze mnie tom z cyklu "Sokole Oko" napisanego przez amerykańskiego pisarza Jamesa Fenimora Coopera. A zarazem nie jedyna jego powieść, bo Cooper był jednym z tych pisarzy, na których się wychowałam. Być może tworzył głównie dla chłopców, ale mnie takie "męskie" pozycje też się podobały.
Akcja powieści toczy się w latach kolonizacji Ameryki Północnej przez kolonie brytyjskie, podczas wojny francusko-brytyjskiej(połowa XVIII wieku). Jest to drugi tom z serii, toteż trudno jest mi się odnieść do wcześniejszych wydarzeń. W tej książce, której akcja rozpoczyna się od poddania bronionego przez amerykańskich osadników wraz z Brytyjczykami Fortu William Henry, dochodzi do masakry jego obrońców dokonanej przez Huronów. Główny bohater całego cyklu, Indianin Sokole Oko, razem ze swoimi indiańskimi przyjaciółmi: Mohikanami Chingachgookiem oraz jego synem Unkasem ratuje dwie córki angielskiego dowódcy - Alicję i Korę. Jakiś czas później Kora i Unkas zostają zabici przez wodza Huronów, Maguę. On sam przepłacił tą walkę życiem. W ten sposób Chingachgook zostaje ostatnim żywym Mohikaninem.
Tytuł: Ojciec Goriot
Autor: Honoriusz Balzac
Okładka: lampa
Liczba stron: 272
Tytuł: Obóz świętych
Chyba jedna z moich ulubionych lektur szkolnych z okresu szkoły średniej. Podobnie jak we wcześniejszych okresach powieści napisane przez Dickensa, także i pozycja Balzaka pozwoliła mi na poznanie życia w XIX-wiecznym mieście, tym razem w Paryżu.
Powieść toczy się w jednym z paryskich pensjonatów, prowadzonym przez wdowę, niejaką Madame Veguer. Zamieszkują go m.in. student prawa, propagandzista oraz emerytowany producent makaronu oraz tytułowy Jan Joachim Goriot, który posiada dwie córki. Ten ostatni jest częstym obiektem kpin ze strony innych pensjonariuszy, zwłaszcza kiedy odkrywają powód jego bankructwa. Student prawa przeprowadził się z południa kraju do Paryża pociąga klasa wyższa. Ma jednak problemy z dopasowaniem się do niej. Wkrótce zdobywa względy jednej z córek Goriata. Po drodze jednak zostaje namówiony przez propagandzistę do zdobycia panny Taillefer, której dostępu do rodzinnej fortuny blokuje brat. Propagandzista proponuje studentowi zabicie go w pojedynku, ten jednak odmawia. Niebawem jednak okazuje się, że propagandzista to poszukiwany przez policję mistrz zbrodni. Goriot, przeciwny terroru okazywanego przez zięcia jego córce, popiera zainteresowanego nią studenta. W tym samym czasie jego druga córka informuje go, że wysprzedała wszystkie rodzinne diamenty, aby spłacić długi kochanka. Dla kochającego ojca będzie to prawdziwy dramat.
Podobnie jak dekadę temu, tak i teraz byłam pod wrażeniem tego, w jaki sposób Balzac uchwycił prozę życia w Paryżu w pierwszej połowie XIX wieku. Nawet mogę postawić go na podobnym poziomie co Viktora Hugo. Wszystko zostało tak przedstawione, że czytając powieść czułam się jednym z jej bohaterów. Po raz kolejny bardzo chciałam znaleźć się i pomieszkiwać w takim hotelu, jak ten przedstawiony na kartach książki i usługiwać samemu Janowi Goriatowi, zwłaszcza u kresu jego życia. Bo było mi naprawdę przykro kiedy doszłam do momentu, w którym córki zapomniały wręcz o nim. Dla mnie była to też lekcja tego, że zawsze należy szanować swoich rodziców, którzy kochają nas najbardziej na świecie.
Tytuł: Obóz świętych
Autor: Jean Raspail
Okładka: lico
Liczba stron: 384
Pewnego dnia na brzegu jednego z Indyjskich portów tłoczy się masa ludzi, którzy wykupili sobie bilet na rejs do lepszego życia, czyli do Europy. Ponieważ kontynent jest już przepełniony, aktualne władze nie chcą się zgodzić na przyjęcie nowych przybyszów. Na nabrzeżu wybucha bunt, ponieważ ludność zapłaciła niemałe pieniądze za tą podróż. Przewodzi nimi niejaki Ballan, ojciec potwornie zdeformowanego chłopca, który również wykupił podróż dla siebie i dziecka. I chociaż sam mężczyzna ginie jeszcze w indyjskim porcie, to udaje mu się doprowadzić do tego, aby wszyscy znajdujący się w nim ludzie wsiedli do zacumowanych portów. Flotylla powoli ruszyła do tylko pozornie lepszego świata, w którym nikt nie czeka na przesiedleńców z otwartymi ramionami, a władze zastanawiają się, jak zniechęcić innych do dalszego napływu na europejski ląd.
Akcja książki rozgrywa się w różnych miejscach: na statku, w francuskich miastach, w siedzibie prezydenta, a nawet w Watykanie. Zaskakujące jest to, że w wizji Raspaila papieżem przełomu tysiącleci jest Brazylijczyk... Benedykt XVI. Należy tutaj zaznaczyć, że książka powstała w czasach, kiedy Polakom nawet się nie śniło, że posadę Ojca Świętego będzie sprawował nasz rodak. Fikcyjny papież jednak w niczym nie przypomina Josepha Ratzingera, a już na pewno nie w jego poglądach. Podczas lektury należy też zwrócić uwagę na to, ile miejsca autor poświęca sprawie zdeformowanych ludzi. To tak, jakby chciał ostrzec czytelników przed zagrożeniami płynącymi z dobrodziejstw tego świata.
Zadziwiające w tek książce jest to, że chociaż została napisana blisko 40 lat temu, to w bardzo prorocki sposób przedstawia wydarzenia, których aktualnie jesteśmy świadkami. Nie ma się co oszukiwać, Europa powoli zaczyna umierać śmiercią naturalną, zalewana przez uchodźców, może nie z książkowych Indii, ale na pewno z Afryki. A państwa, do których zmierzają coraz częściej nie mogą sobie poradzić z ich napływem. Tak więc hasło widniejące na górze okładki – „Prorocza wizja agonii Europy" jest jak najbardziej prawdziwe. Jeżeli dodamy do tego ludzką twarz widniejącą pod powyższym hasłem, która zdaje się wręcz do nas krzyczeć, mamy prawdziwy obraz upadku ludzkości na naszym kontynencie. Możemy mu jednak zapobiec stosując pewne środki, a przede wszystkim mądrze dysponować zasobami ludzkimi i materialnymi, a także budując specjalne ośrodki dla uchodźców.
Autor: Lucy Maud Montgomery
Okładka: loki(?), listki
Liczba stron: 160
Nie ukrywam, że nigdy nie przepadałam za "Anią z Zielonego Wzgórza". No, nie przypadła mi ona do gustu i przebrnięcie przez nią w, bodajże, piątej klasie podstawówki, było dla mnie drogą przez mękę...
Trochę się obawiałam, że i teraz podczas czytania "Opowieści z Avonlea" też będę odczuwała podobną frustrację, na szczęście przebrnęłam niemal bezboleśnie przez tych 12 opowiadań. Ania Schirley pojawiła się w kilku z nich, na szczęście nie we wszystkich. Ogólnie przedstawiały one historie ludzi żyjących w tytułowym Avonlea, ich perypetie życiowe, po prostu ich codzienność.
Ot, lekka i przyjemna lektura, idealna na odstresowanie się po dosyć nerwowym tygodniu...
Tytuł: Orlęta lwowskie
Autor: Jeno Szentivany
Okładka: lufa od pistoletu
Autor: Katarzyna Rosicka-Jaczyńska
Okładka: liście(w walizce)
Liczba stron: 297
Książkę dostałam kilka lat temu od jednej z moich dobrych znajomych, jeszcze z czasów wyjazdów na turnusy z "Kołem". A potem, ku mojej radości, spotkałyśmy się jeszcze w szkole średniej i na studiach na AWFie(H. była co prawda zawsze rok wyżej, ale to nam nie przeszkadzało. Przeczytałam ją raz, jeszcze przed śmiercią autorki i zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Teraz postanowiłam odświeżyć sobie nieco jej treść.
Jest to autobiograficzna książka opowiadająca o życiu jej autorki, zmagającej się z zanikiem rdzeniowym bocznym (SLA). Ale nie zawsze tak było. Kiedyś Katarzyna była szczęśliwą, spełnioną kobietą. Miała męża, trójkę cudownych dzieci, po pięciu latach macierzyństwa rzuciła się w wir pracy zawodowej - założyła własną działalność gospodarczą. Z dnia na dzień coraz bardziej nabierała wiatru w żagle. I nagle zaczęła źle się czuć. Diagnoza lekarska nie dawała złudzeń co do jej przyszłości. Kasia musiała stawić czoła nierównemu sobie przeciwnikowi.
Tytuł: Opowieść ojca. Przez mongolskie stepy w poszukiwaniu cudu
Autor: Rupert Isaacson
Okładka: las(?)
Liczba stron: 384
Tytuł: Obrączki. Opowieść o rodzinie Marii i Lecha Kaczyńskich
Rupert jest dziennikarzem jednej z angielskich gazet. Wraz z żoną ma wspaniałego synka, Rowana. W wieku pięciu lat u chłopca zdiagnozowano autyzm wczesnodziecięcy. Rodzice byli zrozpaczeni - żadne leczenie nie pomaga chłopcu, którego stan z dnia na dzień się pogarsza. Jedynym "mostem" łączącym go z światem zewnętrznym jest świat zwierząt, z którym łączy go niezwykła więź.
Pewnego razu Rupert trafia na artykuł o mieszkającym w Mongolii szamanie, który wykorzystuje niekonwencjonalne metody w leczeniu różnych schorzeń o charakterze psychicznym. Chociaż zdaje sobie sprawę z trudów, jakie czekają ich po drodze, postanawia wyruszyć z dzieckiem w nieznane w nadziei, że stanie się w końcu cud i Rowan zacznie porozumiewać się z ludźmi tak samo, jak ze zwierzętami.
Książka dająca nadzieję na lepsze jutro. Zwłaszcza dla rodziców i opiekunów dzieci oraz dorosłych, zmagających się z autyzmem.
Tytuł: Obrączki. Opowieść o rodzinie Marii i Lecha Kaczyńskich
Autor: Anna Poppek
Okładka: -
Liczba stron: 310
Tytuł: Oskar i pani Róża
Hmm, trudno jednoznacznie ocenić książkę Anny Poppek - "Obrączki. Opowieść o rodzinie Marii i Lecha Kaczyńskich". Nie jest to tylko biografia tragicznie zmarłej pary prezydenckiej. To spisane na gorąco(książka została wydana zaledwie miesiąc po tragedii pod Smoleńskiem) zasady, którymi powinien kierować się każdy człowiek, niezależnie od wyznania, rasy, obywatelstwa, czy płci. Jakie zasady? - honor, patriotyzm, uczciwość czy miłość do rodziny. Wszystkie one znalazły odzwierciedlenie w małżeństwie Marii i Lecha Kaczyńskich, a przede wszystkim sprawiły, że było one zgrane i zgodne do samego końca. To swoisty poradnik dla wszystkich małżonków. Naprawdę, dobrze się czytało. I nie posiadało swoistego patosu, tak często stosowanego w publikacjach poświęconych tragicznie zmarłym osobom...
Tytuł: Oskar i pani Róża
Autor: Eric Emmanuel Schmit
Okładka: lizak
Liczba stron: 96
Tytuł: Ostatnia godzina
Niecała godzina. Tyle wystarczyło, abym po raz kolejny zgłębiła się w historię (nie)zwykłego 10-letniego Oskara, któremu pozostało najwyżej 12 dni życia. Zapewne każdy z nas zastanawiałby się co zrobić, aby jak najlepiej przeżyć ten czas. Chłopczykowi z pomocą przychodzi wolontariuszka, pani Róża, zwana przez niego ciocią, która wychodzi z propozycją, aby Oskar każdy dzień swojego życia jako 10 lat. Dzięki temu chłopiec zakochuje się, "bierze ślub" z Peggy Blue(koleżanką z oddziału), czy "adoptuje" samą panią Różę. Po prostu robi wszystko to, czego nie będzie mu dane doświadczyć w życiu. Wszystko to skrupulatnie odnotowuje w "Listach do Pana Boga" pisanych za radą pani Róży pod koniec każdego dnia. Często też prosi w nich o jakąś sprawę duchową oraz dziękuje za "spełnione życzenia". Książka doskonale pokazuje jak mały chłopiec przygotowuje się do tego, co nieuniknione - do śmierci. Różnica pomiędzy nim, a innymi dziećmi polega jednak na tym, że nie pomagają mu w tym rodzice, a właśnie pani Róża. To ona wprowadza go w tajniki wiary i śmierci, spraw, o których nie mówiono w jego domu. Chociaż wydawałoby się, że książka powinna być bardzo smutna, to podczas czytania obok łez wzruszenia, pojawiały się i salwy śmiechu.
Tytuł: Ostatnia godzina
Autor: Michael H. Brown
Okładka: -
Liczba stron: 536
Tytuł: Okaleczona
Książka przedstawia zapis objawień maryjnych w ostatnich czasach, poczynając od objawienia, które miało miejsce w 1830 roku w stolicy Francji, Paryżu, a kończąc na objawieniach z przełomu lat 80 i 90 XX wieku. Niektóre z nich, na przykład te z Fatimy, Lourdes, czy też Medjugorie są powszechnie znane, chociaż nie zawsze uznawane przez kościół katolicki, a zwłaszcza przez papieży. Jednak o przeważającej części pojawiających się w książce opisów objawień maryjnych dotychczas nie słyszałam. No bo czy ktoś zupełnie przeciętny słyszał o tym, aby Matka Boska objawiała się więźniom w Związku Radzieckim, muzułmanom w Egipcie, czy też murzynom w Rwandzie? Podejrzewam, że nie.
W książce pojawiają się przerażające wizje końca świata ukazujące walkę dobra ze złem, z ostatecznym triumfem Baranka Bożego nad szatanem. Czasami była to zapadająca na kilka dni zupełna ciemność, czasami miały spaść z nieba wszystkie gwiazdy, innym zaś razem naszą planetę miały nawiedzić największe kataklizmy. Być może dlatego czytając taką rozbieżność wersji kresu naszego żywota zaczęłam się zastanawiać czy on naprawdę nadejdzie. Brak spójności zdarzeń zdecydowanie nie pomagał mi w zrozumieniu ogólnej treści książki. Nie będę ukrywać, że czytało mi się ją z trudem. Ale jest i jedna rzecz, która mnie w niej zaskoczyła – to dotarcie autora do większości żyjących świadków objawień i skonfrontowanie ich wersji wydarzeń z tym, co zostało zapisane w książkach. Nadaje to książce niejakiej wiarygodności, ale i tak jakoś to wszystko do mnie nie przemawia.
Tytuł: Okaleczona
Autor: Cathy Glass
Okładka: lico
Liczba stron: 328
Tytuł: Ojciec i syn(tom 1 i 2)
Och, ciężko się czytało. Zresztą jak każdą, która porusza problem krzywd doznawanych przez dzieci. Tym razem, dla przypomnienia, bo już tą książkę raz czytałam, biografia napisana przez Cathy Glass.
Książka jest wspomnieniem początków jej pracy, jako rodziny zastępczej. Pod dach Cathy, jej męża Johna oraz ich niedawno narodzonego synka trafia mała dziewczynka, imieniem Dawn. Zachowanie dziewczynki zaczyna wzbudzać podejrzenia jej nowych opiekunów: Dawn jest agresywna nie tylko wobec Cathy i Johna, ale też wobec samej siebie. Małżeństwo obawia się, że któregoś dnia zrobi coś małemu Adrianowi. Pewnego razu Cathy przyłapuje dziewczynkę na samookaleczaniu się. Seria sesji z psychologiem ujawnia, że problem tkwi dużo głębiej, a rany na duszy małego dziecka są dużo głębsze od ran, które zadawała swojemu ciału. Czy zaangażowanie Cathy i Johna pomogą małej Dawn na uporanie się z demonami przeszłości?
Tytuł: Ojciec i syn(tom 1 i 2)
Autor: Karol Bunsch
Okładka: -
Liczba stron: 304+308
Tytuł: O chłopcu, który poszedł za tatą do Auschwitz
Trzymajcie się ciepło i uważajcie na siebie
Karol Bunsch jest klasykiem sam w sobie, jeżeli chodzi o pisanie powieści osnutych wokół autentycznych historii naszego narodu. Dwuczęściowa powieść "Ojciec i syn" jest drugim tomem całego cyklu "Powieści Piastowskich" opowiadających o początkach państwa polskiego i jego władcach.
Trwa dobra passa księcia Mieszka. Chrzest Polski umocnił wciąż rozwijające się państwo. Toczy wojny, w których idzie mu raz lepiej, raz gorzej. Tymczasem z podróży do domu powraca pierworodny syn, Bolko. Młody i dumny ma swój pomysł na rządzenie krajem, który nieco odbiega od wizji ojca. Pomiędzy ojcem i synem wybucha spór. Czy uda im się znaleźć wspólny język?
Akcja "Ojca i syna" dzieje się kilkanaście lat po wydarzeniach opisanych w pierwszej części cyklu, "Dzikowy skarb". W rozmowach bohaterowie nawiązują do tytułowego Dzika, prostodusznego zbójnika, który zmarł w zapomnieniu we własnej chacie. Jednocześnie pokazują niełatwą relację Bolesława Chrobrego z ojcem Mieszkiem, swoimi macochami oraz przyrodnimi braćmi. Autor świetnie pokazał tutaj konflikt pokoleń, który był widoczny w społeczeństwie od niepamiętnych czasów.
Tytuł: O chłopcu, który poszedł za tatą do Auschwitz
Autor: Jeremy Dronfield
Okładka: -
Liczba stron: 432
Przeczytałam książkę i jestem do głębi nią poruszona. Ile miłości musiało być w nastoletnim Fritzu, aby dobrowolnie zgłosić się do transportu wyruszającego do Auschwitz, którym miał odjechać jego ukochany tata.
Gustav jest Żydem polskiego pochodzenia. Wraz z rodziną mieszka w Austrii. Mężczyzna utrzymuje ją z tapicerstwa, którym się trudni. Czasami w pracy pomaga mu jego nastoletni syn, Fritz. Widać, że z ojcem łączy go niezwykle silna więź. Gustav jest dla Fritza wzorem do naśladowania i ostoją w ciężkich chwilach. Tym bardziej, że w kraju coraz bardziej nasilają się ruchy antysemickie - Gustav traci oficjalne zatrudnienie(czasami któryś z przyjaciół pozwala mu u siebie dorobić), dzieci zostają wydalone ze szkoły, najstarsza córka Edith jest jawnie prześladowana. Kiermannowie postanawiają wysłać dzieci za granicę. Udaje się to z Edith oraz najmłodszym, Kurtem.
Kiedy w 1939 roku wybucha II wojna światowa, ojciec i syn, na skutek intrygi sąsiadów, trafiają do obozu w Buchenwaldzie. Nie jest im łatwo, cierpią głód i upokorzenia, ale mają siebie wzajemnie. Podobnie jak w czasach przedwojennych, także i teraz Gustav jest dla syna prawdziwym podparciem. Wielokrotnie powtarza mu, że jeszcze wszystko będzie dobrze, jeszcze odmieni się ich życie i będą szczęśliwi. Pewnego dnia jednak Gustav trafia na listę osób przeznaczonych do transportu do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Fritz nie jest głupi, wie co to oznacza w rzeczywistości. Decyduje się jednak jechać z ojcem do kraju jego przodków, bo zdaje sobie sprawę z tego, że jego ojciec postąpiłby tak samo. W Auschwitz cierpią kolejne katusze, a każdy ich dzień może być tym ostatnim.
"O chłopcu, który poszedł za tatą do Auschwitz" jest piękną opowieścią o niezwykle silnej więzi miłości, łączącej ojca z synem. Więzi, która pozwoliła im przetrwać piekło obozów koncentracyjnych. Czytając książkę wielokrotnie czułam ciarki na plecach i zastanawiałam się, czy w dzisiejszych czasach takie zachowanie byłoby możliwe...
Autor: Jack Fairweather
Okładka: -
Liczba stron: 496
O tzw. "Żołnierzach Wyklętych", wojskowych, którzy jawnie sprzeciwiali się sowietyzacji naszego kraju, zrobiło się głośno kilkanaście lat temu. Wszystko za sprawą polityki prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zrehabilitował wiele zapomnianych przez społeczeństwo osób, w tym rotmostrza Witolda Pileckiego.
O Witoldzie Pileckim napisano już wiele, a jego postać fascynuje zarówno Polaków, jak i obcokrajowców. W internecie można znaleźć wiele materiałów na jego temat, napisano też kilka książek. Jedną z bardziej znanych biografii rotmistrza Pileckiego jest ta napisana przez Adama Cyrę - "Rotmistrz Pilecki. Ochotnik do Auschwitz"(którą zresztą też przeczytałam), dlatego poprzeczka była podniesiona dosyć wysoko.
Biorąc do ręki dość grubą książkę autorstwa Jacka Fairweathera zastanawiałam się, czy obcokrajowiec na pewno dał radę z napisaniem dosyć wiernej, a jednocześnie niełatwej, biografii polskiego bohatera o dosyć barwnym życiu. Student wileńskiej Akademii Sztuk Pięknych, kochający mąż i ojciec, dobrowolny ochotnik pójścia do Auschwitz, powstaniec warszawski, w końcu "zdrajca ojczyzny".
Chociaż Fairwearther skupił się na ostatnim etapie jego życia, obejmującym jego mogłoby się wydać samobójczą misję stworzenia w Oświęcimiu Ruchu Oporu, po udziału w Powstaniu Warszawskim, aż po proces i wyrok śmierci. Autor w swoim dziele opiera się na dostępnych materiałów, w tym wywiadów z ludźmi, którzy mieli okazję poznać Pileckiego oraz różne dokumenty, dotyczące jego tajnej działalności. Dokonując ich dogłębnej analizy daje czytelnikowi zarys sylwetki Witolda Pileckiego, jego charakteru i tego czego dokonał.
Fairwearther postawił sobie niełatwe zadanie, jednak wywiązał się z niego znakomicie. Czytając jego książkę czuje się, że poświęcił wiele czasu na wyszukanie zarówno materiałów, jak i zdjęć, które wspaniale dopełniają całość. Osobiście uważam, że pan Jack zrobił kawał dobrej roboty, przybliżając postać rotmistrza Witolda Pileckiego nie tylko nam, Polakom, ale i innym narodowościom.
Skończył się czerwiec, a ja zastanawiam się, jak ogarnąć zadanie czytelnicze na lipiec. I tu nie chodzi o samo czytanie, bo to nie jest żaden problem. Gorzej, bo na przełomie lipca i sierpnia wyjeżdżam na obóz sportowy i w sumie nie wiem, jak to ogarnę technologicznie. Bo notkę jeszcze od biedy mogę wystukać na dotykowym mojej siostry, ale czy dam radę skopiować link i wkleić go do Lidzi na bloga - oto jest pytanie.
Trzymajcie się ciepło i uważajcie na siebie
























