Tuż przed wyjazdem na Oratoriadę dostałam od księdza wiadomość, że w niedzielę 23 października o godzinie 16 dekanat organizuje Mszę świętą dla wolontariuszy posługujących podczas tygodnia w diecezji oraz rodzin goszczących przyjezdnych gości, po Mszy zaś zaplanowany jest poczęstunek w ramach podziękowania za te dni. Co prawda byłam już na jednym podziękowaniu, które odbyło się na początku września w Czeladzi >>
KLIK<<, jednak skoro dekanat coś organizuje, to czemu by nie skorzystać? W końcu dokonałam nie lada wyczynu w oczach większości osób, łącząc Światowe Dni Młodzieży w rodzimej parafii z Światowymi Dniami Młodzieży w Krakowie. Oczywiście była taka możliwość i wielu wolontariuszy z niej skorzystało stając się tzw. wolontariuszami hybrydowymi. Wiązało się to m.in. z wcześniejszymi szkoleniami. Jednak moje zgłoszenie doszło do centrum wolontariatu zbyt późno i skończyło się na tym, że odstawiwszy moich Włochów na pociąg do Częstochowy biegłam na busa do Krakowa, a potem z wywieszonym językiem wracałam, aby odebrać ich z dworca PKP na czas. Do dzisiaj nie wiem jak, ale udało mi się pogodzić jedno i drugie.
Napisałam więc do księdza SMSa z pytaniem, czy zdążymy dotrzeć z Twardogóry na czas. Chwilę później otrzymałam wiadomość zwrotną, z której wynikało, że na Mszę świętą nie zdążymy, ale na poczęstunek już tak. W takim razie napisałam, że przyjdę. Jakby to ktoś powiedział, szwendam się od imprezy do imprezy :). Ale ogólnie nie żałuję, że poszłam. Nasza trzyosobowa delegacja z parafii siedziała właściwie do końca. Tylko tak trochę przykro mi się zrobiło, że z młodzieży nikogo od nas nie było. Dlaczego? Sama nie wiem. Po prostu ten typ tak ma. Z drugiej strony niech żałują, bo jedzenie było pierwsza klasa, chociaż przy mojej alergii pokarmowej nie wszystkiego mogłam skosztować. Szkoda, bo na pewno ciasta były pyszne. Tak samo jak kiełbaski z grilla czy barszczyk czerwony. Uwierzcie mi, palce lizać. Spotkanie było też doskonałą okazją do wspominania tych wspaniałych i niezwykłych dni. Tym bardziej, że właściwie każdy miał swój punkt postrzegania tego, co się działo przez tych kilka dni, zarówno w Krakowie, jak i w parafii. Przy okazji jakiś mężczyzna zadał mi pytanie, dlaczego schola śpiewała tego dnia na chórze. Zrobiłam oczy jak 5 złotych, bo po pierwsze - zawsze śpiewamy przy ołtarzu, a po drugie, w ogóle nie było mnie tego dnia w naszej parafii. Powiedziałam więc zgodnie z prawdą, że nie wiem.
 |
| Parafialna reprezentacja |
Po tych kilku dniach zostały mi fotografie, plecak wolontariusza z wyposażeniem, flaga z logiem spotkania i przepiękne wspomnienia. Moje świadectwo tamtych dni pojawiło się nawet na stronie diecezjalnej >>
KLIK<<. Certyfikat wolontariusza wisi na honorowym miejscu na tablicy korkowej. Przyjaciele z Oratorium dali mi na 26 urodziny książkę "Między kanapą, a odwagą", która zawiera wszystkie przemówienia papieża Franciszka podczas lipcowego spotkania z młodzieżą całego świata. Piękna pamiątka, zważając na fakt, że w ferworze posługi wolontariackiej nie zawsze był czas, aby wsłuchać się w słowa Piotra naszych czasów. Coś się skończyło, przeszło definitywnie do historii. Zostały jednak słowa, gesty, drogowskazy, które pozostaną na długi, długi czas w moim umyśle i sercu. Ponadto przed spotkaniem Ojca Świętego z wolontariuszami w TAURON ARENIE padł "Dekalog wolontariusza", który powinien być dla nas, wolontariuszy drogowskazem na naszą najbliższą przyszłość. Osobiście staram się nim kierować w życiu wierząc w to, że o tyle świat stanie się lepszy, o ile ja będę lepsza.
Dekalog wolontariusza Światowych Dni Młodzieży
1. Podziękuj Panu Bogu, że przeżyłeś i nie straciłeś wiary: za każdą osobę i za każde dobro, które zrobiłeś.
2.
Zrób dla siebie coś dobrego: robiłeś bardzo wiele dla innych, teraz
pomyśl o sobie. Kup sobie coś, wyjedź na wakacje, zjedz coś dobrego.
3.
Kiedy wrócisz już do domu i się wyśpisz, przeczytaj na spokojnie to, co
powiedział papież, bo powiedział bardzo wiele niesamowitych słów, ale
ze względu na pracę pewnie nie miałeś czasu ich posłuchać.
4.
Mów w domu, znajomym o tym, co było dobre: w czasie ŚDM było bardzo
dużo zła, ale dobra było więcej, Boga było więcej. Spróbuj skoncentrować
się na tym, co było dobre w tym czasie.
5. Znajdź chociaż
jeden dzień na milczenie: idź do lasu albo zostań w domu, w ciszy: tutaj
było dużo zgiełku, hałasu, pracy. Znajdź sam siebie w ciszy.
6.
Wybierz formę modlitwy, której będziesz wierny. Wybierz taki rodzaj
modlitwy, który pomoże ci być bliżej Pana. Bądź wierny Panu na
modlitwie.
7. Wybierz sobie jeden uczynek co do ciała i do
duszy i staraj się go pełnić przynajmniej do następnych Światowych Dni
Młodzieży Wybierz sobie jeden uczynek i powiedz: to będzie moje
miłosierdzie na następne lata.
8. Bądź wolontariuszem
codziennie, postaraj się zrobić chociaż jeden dobry uczynek każdego dnia
– nie musi to być rzecz wielka, może być mała, mała rzecz dla drugiego
człowieka.
9. Kościół jest wspólnotą, nie jesteś sam.
Doświadczyłeś Kościoła ludzi młodych. Jeśli masz wspólnotę, trwaj we
wspólnocie, jeśli nie masz, poszukaj jej. Nie zrywaj więzi, które może
się tu zrodziły, staraj się być blisko ludzi, którzy myślą, czują i
kochają tak jak ty.
10. Najpiękniejsze jest dopiero przed
tobą. Uwierz w to, że imieniem twojej przyszłości jest nadzieja. Twoja
przyszłość nie jest skazana na to, żeby była bez nadziei, taka, jakby
nie było ŚDM. Twoja przyszłość jest lepsza.