"Zmartwychwstał Pan i żyje dziś blaskiem jaśnieje noc.
Nie umrę, nie, lecz będę żył, Pan okazał Swą moc!
Krzyż to jest brama Pana, jeśli chcesz przez nią wejdź.
Zbliżmy się do ołtarza, Bogu oddajmy cześć.
Dzięki składajmy Mu, bo wieczna jest Jego łaska.
Z grobu powstał dziś Pan, a noc jest pełna blasku.
Chcę dziękować Mu i chcę Go dziś błogosławić.
Jezus, mój Pan i Bóg, On przyszedł aby nas zbawić.
Odrzucony Pan stał się kamieniem węgielnym.
Pan wysłuchał mnie, On jest zbawieniem mym.
Cudem staje się noc, gdy w dzień jest przemieniona.
Tańczmy dla Niego dziś, prawica Pańska wzniesiona!"
Bardzo lubię wielkanocną pieśń "Zmartwychwstał Pan i żyje dziś", której słowa przytoczyłam powyżej. Pierwszy raz zetknęłam się z nią śpiewając w zespole muzycznym stworzonym z animatorów Oratorium jakieś 12-13 lat temu. Szmat czasu. Chociaż później wielokrotnie śpiewałam ją i z młodzieżowym zespołem, i ze scholą, to jednak zawsze przywołuje mi ona w pamięci właśnie wykonanie oratoryjne. Myślę, że idealnie opisuje ona to, co się działo z Wielkiej Soboty na Wielką Niedzielę, kiedy ciemność nocy rozbłysnęła blaskiem chwały. Wydaje mi się (zresztą nie tylko mi), że takie podstawowe przesłanie niesie dekoracja Bożego Grobu, która została misternie postawiona w okresie Wielkiego Tygodnia.
Bo oto ciało Jezusa Chrystusa zostało złożone w ciemnym, i zapewne zimnym, grobie. Ale przecież po zaledwie trzech dniach stało się coś niewytłumaczalnego na ludzki rozum - ktoś, kto umarł - ożył. Gdzieś czytałam taką teorię, że być może Jezus wcale nie umarł, tylko zapadł w coś na wzór letargu, z którego potem się wybudził. Ja jednak uparcie chcę wierzyć w to, że było tak, jak przedstawia to Pismo Święte. Że zmartwychwstał w blasku chwały i błogosławi każdemu swoją poranioną od gwoździa prawicą. Nie wiem, czy kiedykolwiek mieliście tak porządnie zdartą rękę. Ja miałam, kiedy kilkakrotnie w krótkim wywróciłam się i zdarłam na nowo nie do końca wygojoną ranę. Uwierzcie mi, niesamowity ból, chociaż być może nie aż taki, jak po przebiciem gwoździem. Jeżeli człowiek sobie to uświadomi to owo błogosławieństwo przybiera jeszcze głębszego znaczenia. A więc tam, w grobie, mamy ciemność, po zmartwychwstaniu - blask chwały, a pomiędzy tymi dwoma tak jakby światami stoją drzwi. "Krzyż to jest brama Pana, jeśli chcesz przez nią wejdź" - w zasadzie pasuje, bo w trakcie Triduum Paschalnego na dole spoczywał położony, jakby pozostawiony, krzyż. Teraz zastąpiła go chrzcielnica - nawiązanie do starożytnego i w zasadzie w dalszym ciągu praktykowanego zwyczaju chrzczenia katechumenów podczas sprawowania Wigilii Paschalnej, tak aby święta wielkanocne obchodzili już jako pełnoprawni chrześcijanie. A więc opuścili mroki swojego dotychczasowego życia i obmyci najświętszą wodą weszli do chwały Dzieci Bożych.
Tak bym chciała podzielić się moją interpretacją z pomysłodawcą całości, ale musiał odpocząć po wczorajszym wieczorze i nie dał rady być na porannej Mszy świętej. Ja wiem, że tak się tylko powie - co to jest odprawienie takiej Wigilii Paschalnej. Ale chyba trochę go to nadwyrężyło, zwłaszcza że był głównym celebrującym (miał Mszę za rodziców). A główny celebrans ma za zadanie chociażby wnieść paschał, który zapewne nie jest lekki, do świątyni. Wiecie, tak sobie patrzałam z chóru, jak niesie tą świecę i w duchu się śmiałam, że to określenie "Ksiądz Niosący Światło" w zasadzie do niego pasuje i w przenośni (jest takim światłem, dla błądzących w ciemnościach wiernych) i dosłownie. Sama liturgia też trochę trwała, w jej czasie wygłosił kazanie, w którym tłumaczył cztery znaczenia terminu "Pascha" a potem jeszcze była procesja rezurekcyjna, więc musiał nieść podejrzewam, że niezbyt poręczną monstrancję. Ale dał radę.
Kochani Moi czytelnicy
w te najpiękniejsze i najważniejsze święta w roku
chciałabym Wam życzyć dużo obfitości łask od zmartwychwstałego Pana.
Niech blask światła, które wychodzi z pustego grobu oświeci Wasze ziemskie drogi, usuwając zarazem wszystkie lęki i ciemności, a Boża obietnica zbawienia niech stanie się skałą, która pozwoli przetrwać życiowe burze.
Niech będzie to dla Was wspaniały czas odpoczynku oraz radości spotkania z drugim człowiekiem.
Oby był to dla Was również czas wewnętrznego pokoju, pomimo różnych burz, zgrzytów i przeciwności losu.
Radosnych świąt!






