Moje motto
Jaki był ten dzień
czwartek, 23 kwietnia 2026
2346. Widać w Niebie też potrzebują dobrych ludzi...
poniedziałek, 2 czerwca 2025
2199. W polityce nie ma nic pewnego
wtorek, 23 stycznia 2024
1837. Dylemat z pracami domowymi
wtorek, 9 maja 2023
1579. Bez usprawiedliwienia
Od kilku tygodni wielu Polaków żyło sprawą 8-letniego Kamila z Częstochowy. Jak się okazało, malec od dawna był bity przez ojczyma, który na przełomie marca i kwietnia rzucał chłopcem o podłogę, lał na niego wrzątek z prysznica, aż w końcu położył na rozżarzonym piecu kaflowym. A wszystko dlatego, że malec zrzucił jego telefon ze stołu. W tym samym czasie ojciec Kamilka starał się zabrać go i młodszego o rok brata Fabiana, do siebie na święta. Matka dzieci za każdym razem go zbywała, pisząc że Fabian poparzył Kamila herbatą i dlatego nie mogą się z nim spotkać. W końcu pan Artur pojechał po synów do miejsca ich zamieszkania. Na miejscu zobaczył ciężko poparzonego syna. Kamil został przetransportowany do szpitala w Katowicach, gdzie rozpoczęła się walka o jego życie. Niestety, Kamil odszedł.
Nie mnie oceniać, kto w tym wszystkim najbardziej zawinił. Niepodważalna wina leży po stronie ojczyma, który od miesięcy znęcał się nad upośledzonym umysłowo pasierbem (do czego zresztą sam się przyznał) oraz matki, która właściwie nic nie robiła w tej sprawie. Co z resztą? Myślę, że tutaj w pewnym stopniu każdy zawinił. Szkoła, MOPS, Sąd Rodzinny, sąsiedzi. Dawali parze kolejną i kolejną szansę, myśląc pewnie, że w końcu się opamięta. Teraz już nie ma powodów, aby ową szansę jeszcze raz dostali. Mam nadzieję, że matka i ojczym Kamila zostaną odpowiednio ukarani. Wbrew pozorom nie jestem za karą śmierci. Bardziej byłabym za rozwiązaniem: nie pracujesz - w więzieniu żyjesz za minimum egzystencji, ale jeżeli zapracujesz na swoje utrzymanie - możesz liczyć np. na "lepsze" jedzenie. Wcale nie muszą przy tym wychodzić poza mury więzienia, mogą pracować np. chałupniczo, bez opuszczania celi. Mam też nadzieję, że służby też wyciągną odpowiednie wnioski z tego co się stało, tak aby na przyszłość można było zapobiegać takiej tragedii. Bo tutaj można było tego uniknąć.
Jednak tak samo przerażające jak ta tragedia, jest dla mnie to, że tak wiele osób wykorzystuje ją do swoich dziwnych politycznych gierek. Nie jestem specjalnym zwolennikiem PiSu, ale czytając oskarżenia o tą zbrodnię polityków tej partii, jest mi po prostu niedobrze. "Winny" według pewnej osoby jest "ciemny", "zacofany", "katolicki" cały naród. Bo według niej tylko tacy wybierają elektorat Prawa i Sprawiedliwości, a to on jest głównym odpowiedzialnym za zło tego świata. Nie wzięła tylko pod uwagę tych, którzy głosowali na inne partie i wrzuciła ich do jednego worka. Jak zwykle, zresztą. Bo Polacy, a zwłaszcza katolicy, są w jej oczach najgłupsi na świecie. W zasadzie, jako ktoś, kto po latach bycia Polką po latach zrzeka się obywatelstwa na rzecz niemieckiego oraz dokonuje apostazji, jest poza tą definicją. Rozumiem, że po raz kolejny chciała się wyżyć na znienawidzonym narodzie, ze znienawidzoną partią na czele, ale to, że wykorzystała do tego śmierć niewinnego dziecka, jest dla mnie po prostu niemoralne. Łatwo jest pisać siedząc w innym kraju, ciekawe czy sama by zareagowała. Zresztą, czemu ona tak bardzo wtrąca się do naszej polityki, skoro już nie jest związana z naszym krajem?
Jednak czego się spodziewać, skoro ich guru, szanowny pan Tusk sam szkaluje PiS, że nie zrobił nic, aby uratować malca. Tak się zastanawiam, że skoro on jest taki mądry, to czemu sam nic nie zrobić. Bo co niby miała zrobić partia rządząca. Realnie, nie na zasadzie można by. Nie wiem, czy on chciałby, aby PiS postawił patrole pod każdymi drzwiami, za którymi mieszka dziecko? Czy może zrobi z mieszkań swoisty Big Brother, montując kamery i oglądając co robią rodziny 24 godziny na dobę. Tutaj potrzeba konkretnych planów, a nie pitolenia, jaka to obecna partia rządząca jest zła, bo za jej rządów zakatowano dziecko. Tak, jakby wtedy kiedy on siedział przy władzy, nic takiego nie miało miejsca. A Madzia z Sosnowca? A Szymon z Będzina? Przykłady można mnożyć. Co wtedy zrobił... Teraz dopiero jest taki mądry? Nie, nie bronię PiSu. Ale nie sądzę, aby oni zniżyli się do takiego poziomu, aby wykorzystać śmierć dziecka w kampanii wyborczej. Bo jak pisałam, uważam że jest to po prostu ohydny chwyt.
PS. 1 - Komentarze zostały wyłączone, bo wiem, że zostanę za ten wpis zlinczowana. Ale skoro jedni mogą pisać wszystko z jednej perspektywy, ja mogę z innej
PS. 2 - Tyle złego wyczytałam ostatnio o księżach. A tymczasem nasz wikary po prostu płakał z powodu Kamila, którego nawet nie znał...
niedziela, 24 kwietnia 2022
1426. Co się kryje w głowie despoty?
Równo dwa miesiące temu wojska rosyjskie zaatakowały Ukrainę. Była 4 rano, 24 lutego 2022 roku. Zaledwie kilkanaście godzin wcześniej obroniłam tytuł licencjata z turystyki religijnej. Właściwie to był ostatni moment, bo mijał pięcioletni okres w ciągu którego mogłam wznowić studia. Wznowić po to, aby zaliczyć praktyki i obronić napisaną już 5 lat temu pracę. Obronić oczywiście na najwyższym poziomie, aż komisja dyskretnie kręciła głowami na znak uznania. Nie dane mi jednak było specjalnie się nim cieszyć. W środę dosłownie padłam po tak emocjonującym dniu(zwłaszcza że podróż do i z Krakowa urasta do rangi wyczynu). Nazajutrz przed wyjściem na uczelnie włączyłam telewizor i poczułam jakby mnie trafił grom z jasnego nieba.
Wojna? Czołgi? Ukraina? To było tak niesamowite, że wręcz do nieuwierzenia. A jednak. Papierek, chociaż jeszcze formalnie go nie posiadałam, musiał zejść na boczny tor. Niemal natychmiast zgłosiłam się do wolontariatu. Najpierw na magazynie przy porządkowaniu darów, a potem w punkcie recepcyjnym. Paradoksalnie, według tego co mówi dyplom magisterski, jestem przygotowana do pracy z migrantami i uchodźcami. Nikt jednak te dwa lata temu, kiedy broniłam tytułu magistra pracy socjalnej, nie spodziewał się, że słowo "uchodźca" nabierze takiego wydźwięku.
Codziennie spotykam się z kobietami i dziećmi, które musiały uciekać z ogarniętego działaniami wojennymi kraju, które musiały zostawić chłopaków, mężów i ojców, którym niejednokrotnie ktoś już zginął w tych bezsensownych walkach. Nie zawsze ich rozumiem. Ale niekiedy nie trzeba słów, aby zrozumieć ból i rozpacz drugiego człowieka. Dzieci próbują się bawić i dokazywać, dorośli siedzą przy stołach w jadalni, szepcząc coś zrozumiałego tylko dla siebie.
Niejednokrotnie zastanawiam się, co się kryje w umyśle człowieka, który po raz kolejny w historii powszechnej funduje ludziom piekło na ziemi. Czy można było zapobiec tej tragedii? Dlaczego nie zaprotestowaliśmy, kiedy zaatakował Krym? Putin, Putin zniżył się do poziomu Hitlera, Stalina, Goebbelsa, Mussoliniego, a nawet... Heroda Wielkiego(czytam aktualnie książkę "Jerozolima. Biografia" S. S. Montefiora'y, napisaną na podstawie szeregu różnych źródeł, także tych pozabiblijnych i pozakoranowych i zauważam pewną zbieżność między obydwoma postaciami). Nie wyciągnął wniosków z historii. A może w ogóle się jej nie uczył? Jeszcze bardziej zaskakujące może być to, że ataku dokonał nie żaden muzułmański terrorysta, bo z nimi ostatnio kojarzymy wszelkie masakry ludzkości(dlatego nie lubię słowa "masakra", bo kojarzy mi się z ludobójstwem), a bądź co bądź chrześcijanin.
Jakiś miesiąc temu w sieci pojawił się bardzo ciekawy wywiad przeprowadzony przez Annę Anagnostopulu z Krystyną Kurczab - Redlich, która daje zaskakujące odpowiedzi na wiele pytań. Sama byłam zaskoczona, bo nie znałam Putina od tej strony.
Panicznie boi się wirusa, nie potrafi obsługiwać internetu. Putin wojnę w Ukrainie planował od lat
- Jego biografia pełna jest kłamstw i kłamać Putin umie od dziecka. Już jako mały chłopiec Wowa był brutalny i unosił się dumą;
- Nim został prezydentem Rosji, już mówił o konieczności militarnego przywrócenia jej dawnej świetności;
- Zachód konsekwentnie odwracał oczy od zbrodni Putina i nie słuchał ludzi, którzy nazywali go mordercą;
- Sama do niedawna miałam łatkę "antyputinowskiej oszołomki" - mówi Krystyna Kurczab-Redlich.
poniedziałek, 16 sierpnia 2021
1333. Wszystko ładnie, pięknie, ale...
![]() |
| Fot. Adrian Stykowski i Bartłomiej Zborowski/Polski Komitet Paraolimpijski |
![]() |
| Fot. Adrian Stykowski i Bartłomiej Zborowski/Polski Komitet Paraolimpijski |
![]() |
| Fot. Adrian Stykowski i Bartłomiej Zborowski/Polski Komitet Paraolimpijski |
wtorek, 6 lipca 2021
1317. W tym biegu wszyscy byli bohaterami
Przyszła jednak niepodległość, a wraz z nią dylemat - przyłączyć ten teren do Niemiec, czy może pozostawić Polakom. Stawka była wysoka - ziemie te obfitowały w złoża węgla kamiennego, a na przełomie XIX oraz XX wieku to głównie ten surowiec wykorzystywano do funkcjonowania ówczesnego przemysłu. Ślązacy jednak czuli się bardziej Polakami. I pokazali to w znaczący sposób - w trzech kolejnych latach wzniecili powstania, które nie tylko pochłonęły życia wielu z nich, ale przede wszystkim spowodowały, że teren ten pozostał w obrębie granic Rzeczypospolitej, a kolejne pokolenia stały się dłużnikami historii stuleci.
Wczoraj obchodziliśmy 100-lecie zakończenia III Powstania Śląskiego, o którym szerzej pisałam w >>TYM<< wpisie. Z tego co wiem to był sam prezydent Andrzej Duda, który najpierw wziął udział w uroczystej Mszy świętej w katowickiej archikatedrze Chrystusa Króla, a następnie przemawiał przed charakterystycznym Pomnikiem Powstań Śląskich, znajdującym się naprzeciwko słynnego "Spodka". W swoim przemówieniu wskazał na ważną rolę Ślązaków w kształtowaniu się polskiej tożsamości po zakończeniu I wojny światowej: "Spotykamy się w Katowicach, w niezwykłym miejscu. Pod pomnikiem Powstańców Śląskich, pod trzema skrzydłami symbolizujące trzy zrywy ludu, który chciał, żeby była to ziemia polska. (...) Moment, w którym trzecie powstanie kończyło się, a jego efektem było wcielenie do ziemi polskiej znacznej części Śląska, uprzemysłowionej, niósł w sobie impuls rozwojowy. To był fundamentalny moment dla odrodzenia się Rzeczypospolitej Polskiej. Ślązacy chcieli być częścią Polski, byli gotowi chwycić za broń.
piątek, 10 lipca 2020
1184. Wstyd mi za moich krajanów
wtorek, 7 lipca 2020
1183. "Wojna o Polskę! bracie! będziem Polakami!"
O czem ja wiadomostki przynosiłem nieraz;
Teraz czas już powiedzieć wszystko, czas już teraz!
Ważne rzeczy, mój bracie! Wojna tuż nad nami!
Wojna o Polskę! bracie! będziem Polakami!
Wojna niechybna! Kiedy z poselstwem tajemnem
Tu biegłem, wojsk forpoczty już stały nad Niemnem..."
środa, 24 kwietnia 2019
909. Każdy widzi to co chce
środa, 7 listopada 2018
813. Czy można "legalnie" złamać ciszę wyborczą?
środa, 17 października 2018
801. W najbliższych wyborach zagłosuję na partię ĄĘ!
czwartek, 7 czerwca 2018
732. Rodzinna klątwa Kennedy'ch
- 50 lat temu Robert Kennedy, ubiegający się o prezydencką nominację Demokratów, padł w Los Angeles ofiarą zamachu
- Ledwie parę lat wcześniej z ręki zamachowca zginął prezydent John Kennedy - starszy brat Roberta; ten był ważną postacią w prezydenckiej administracji
- Mniej lub bardziej przypadkowe zgony w licznej rodzinie Kennedych media określały przez wiele lat jako "klątwę"
niedziela, 29 kwietnia 2018
714. Aż strach się cieszyć...
sobota, 18 marca 2017
490. Ciężkie jest życie amerykańskiego prezydenta - cz. 4(od Dwighta Davida Eisenhowera do Baracka Obamy)
| Dwight David Eisenhower |
![]() |
| John Fitzgerald Kennedy |
![]() |
| Lyndon Baines Johnson |
![]() |
| Richard Milhous Nixon |
| Gerald Ford |
| James Earl Carter |
| Ronald Reagan |
| George H. W. Bush |
![]() |
| William Clinton |
![]() |
| George Walker Bush |
![]() |
| Barack Obama |


















