Pisałam dzisiaj życiorys, który mam jutro zawieść na uczelnię. Głównie chodziło o wypisanie szkół, które się dotychczas ukończyło. Wbrew pozorom trochę się tego nazbierało, zważając na to, że w podstawówce zostałam przeniesiona z szkoły masowej do specjalnej. Przy okazji zaczęłam się zastanawiać, który etap mojej edukacji wspominam najlepiej. Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ każdy z nich wniósł coś pozytywnego i negatywnego do mojego życia. W każdym z nich zdobywałam nie tylko wiedzę w sensie edukacyjnym, ale i społecznym. Szkoła specjalna nauczyła mnie samodzielnego zdobywania wiedzy oraz empatii w stosunku do drugiego człowieka, szkoła masowa natomiast wytworzyła we mnie nawyk systematycznej nauki, a także otwartego wyrażania swoich myśli, mimo moich kłopotów z wyraźnym mówieniem. Nauczyciele w liceum byli surowi i wymagający, a zarazem chcieli stworzyć nam przedsionek studiów.
A studia? Studia to już zupełnie inna bajka. Tam nikt się ze mną nie cackał. Nie umiałam czegoś - ocena niedostateczna lądowała przy moim nazwisku. Czy się złościłam? Może tylko na zajęciach z języka angielskiego, gdzie nauczycielka w pierwszej kolejności brała pod uwagę wymowę studenta, a następnie całą resztę. Z resztą przedmiotów nie mam większych kłopotów, a otrzymane z nich oceny niedostateczne (tzn. z przedmiotów, które nie były językiem angielskim) uważam za jak najbardziej słuszne.
Studia z turystyki i rekreacji nie przypadły mi jednak do gustu. Trudno mi jednak jednoznacznie powiedzieć dlaczego, wszak geografię uwielbiam do dzisiaj (dlatego też zdecydowałam się na kolejne studia, tym razem z turystyki religijne na UPJPII, które zaczynam już w październiku), biologia też nie miała przede mną większych tajemnic. Może gdybym nie posłuchała pani pedagog z mojego liceum i od razu poszła na ten kierunek, a nie za jej radą poszła na zarządzanie, to może wszystko potoczyłoby się inaczej? Bo moim priorytetem było dostać się po zdaniu matury właśnie na TiR. Co prawda nie żałuję, że poszłam na zarządzanie, ale kontynuacja studiów na innym kierunku to nie była najlepsza decyzja.