Moje motto
Jaki był ten dzień
wtorek, 16 grudnia 2025
2287. Może jednak dobro potrafi wracać?
środa, 19 listopada 2025
2270. "Bo nowy dzień wstaje, nowy dzień wstaje, nowy dzień" (Edward Stachura/Stare Dobre Małżeństwo, "Opadły mgły")
środa, 27 listopada 2024
2072. Echa imienin
piątek, 13 września 2024
2026. Pozytywny wymiar blogowania, czyli rzecz o komentowaniu (i nie tylko)
niedziela, 17 grudnia 2023
1800. Moc radości w Niedzielę Radości
| A oto zawartość torebki - dzwoneczek, ozdóbka choinkowa, cytaty na każdy dzień i biała czekolada |
sobota, 16 grudnia 2023
1799. Szczęście trzeba dawkować
niedziela, 27 listopada 2022
1495. Na dobry początek adwentu
Jeszcze wczoraj bawiliśmy się z dziećmi na dyskotece z okazji andrzejek zorganizowanych w ramach sobotniego Oratorium. To znaczy kto się bawił ten się bawił. Ja jeszcze nie doszłam do siebie po tym tygodniu, więc raczej pilnowałam, aby nikt nie latał po całym budynku, a w szczególności nie właził tam, gdzie mu nie wolno. Czyli np. na trzecie (drugie?, budynek Domu Młodzieżowego i jego piętra od początku stanowiły dla mnie zagadkę), gdzie mieszkają księża. Oj, już sobie wyobrażam, jaka byłaby reakcja księdza proboszcza... Tydzień temu byłam w szoku, że w ogóle sam wyszedł z taką inicjatywą. No, nie żebyśmy od razu bawili się we wróżenie* czy coś, ale były i tańce, i karaoke, i poczęstunek. I mam wrażenie, że dzieci dobrze się czuły i bawiły. A jak ktoś chce snuć jakieś swoje teorie na ten temat to już jego problem. Ogólnie to trzeba porozmawiać z księdzem o możliwość robienia zdjęć podczas zajęć - można by też reaktywować fanpage Oratorium, a przy okazji byłaby to pamiątka z tego, jak to wszystko u nas funkcjonuje.
Dzisiejsza pierwsza niedziela adwentu rozpoczęła nowy rok liturgiczny. Księża zmienili swoje szaty na fioletowe (podobnie jak ministranci swoje pelerynki), w kościele pojawiły się takie akcenty jak wieniec adwentowy oraz schody, po których codziennie będzie schodzić figurka małego Pana Jezuska do żłóbka. Co prawda ksiądz proboszcz nie zamówił w tym roku pomocy adwentowych zaproponowanych przez "Małego Gościa Niedzielnego", ale i tak właściwie od wczoraj piosenka przewodnia z ich materiałów śpiewana jest przez dzieci. Jesteście ciekawi, jak to było z Bożym Narodzeniem? No to posłuchajcie:
Co prawda trochę bardziej ucieszyłby mnie niematerialny gest, jak np. przeczytanie Czytania (da się, ksiądz Francesko kilka razy mi dawał pozascholowo, gdyby wyszło całkiem beznadziejnie, to poprzestałby na jednym razie), no ale dobra. Ja i tak mam pewien plan jak i kiedy coś przeczytać. Mam nadzieję, że ten nowy wikary ma wiarę w rzeczy z pozoru niemożliwe - tylko wtedy uda mi się to wcielić w życie. Co nie oznacza, że wcale nie cieszę się, czy też cieszę się w niewielkim stopniu z podarunku, bo cieszę się bardzo. Bardzo, bardzo.
I na koniec coś, czego zupełnie się nie spodziewałam (bo o książce wiedziałam i czekałam na nią, paczka od Pani Dyrygent też była w jakiś sposób przewidywalna). Zaglądam wczoraj do skrzynki, a tam dość sporych rozmiarów koperta. Tak trochę zaskoczona wyjęłam ją i spojrzałam na nadawcę, którym okazała się słynąca z różnych wydzierganych cudeniek Beatka. Serce szybciej mi zabiło, jednak przyjemność otwarcia przesyłki odłożyłam na dzisiaj. Delikatnie odkleiłam kopertę i wyjęłam jej zawartość. I naprawdę aż zaszkliły mi się oczy ze wzruszenia, kiedy zobaczyłam pięknego wydzierganego anioła oraz pierwszą kartkę z świątecznymi życzeniami. Tym bardziej, że jestem świadoma, że nigdy nie będę w stanie odwdzięczyć się czymś tak samo pięknym (no, chyba że kupię coś równie ślicznego).
czwartek, 30 września 2021
1352. A w 32 rok życia dosłownie wbiegłam...
I to dosłownie. Jednak zanim do tego doszło, cały dzień poprzedzający datę upamiętniającą kolejną rocznicę moich urodzin pomagałam przy wręczaniu medali biegaczom, którzy ukończyli górski bieg, najpierw na dystansie 25, a następnie 45 km.
Jakiś czas temu jeden z moich znajomych napisał do mnie wiadomość z pytaniem, czy nie chciałabym pomóc mu w organizacji Maratonu Trzech Jezior. Od jakiś trzech lat Wu. jest głównym organizatorem Górskiego Biegu Frassatiego, w którym dwa razy miałam okazje brać udział, jako wolontariusz(rok temu w taki właśnie sposób spędziłam dzień moich 30 urodzin). Wiedziałam więc, że po raz kolejny czeka mnie ciekawe doświadczenie. W dodatku Wu., znając jedną z moich pasji, jaką jest bieganie, zaproponował, abym w ramach pakietu wolontariusza pobiegła na Czupel. A że to tylko 3,5 kilometra (szkoda, że mnie nie poinformował o wszelkich przewyższeniach powyżej 60०) więc zgodziłam się na jedno i na drugie.
Dotychczas bieg odbywał się przez jeden dzień. Tym razem całość podzielono na dwa, a właściwie to na trzy, dni. W piątkowy wieczór odbywały się prelekcje z zaproszonymi gośćmi, w sobotę biegi na 25 oraz 45 km(po górskim terenie) no i niedziela przeznaczona była na bieg na wspomniany Czupel.
Ponieważ Wu. udało się załatwić wolontariuszom noclegi, do Międzybrodzia Bialskiego przyjechałam już w piątek. Nawet nie wiedziałam, że to tak blisko z Wadowic(a ściślej pisząc to z Kęt). Najpierw jednak musiałam podjechać do Gminnego Ośrodka Kultury oddać oświadczenia i odebrać mój pakiet startowy.
| Torba płócienna + numerek startowy + opaska na głowę + folder o gminie |
Wśród książek znalazła się kartka z życzeniami urodzinowymi:
Poza tym czasopisma poświęcone papieżowi Polakowi:
Książki "Pamięć i tożsamość" Jana Pawła II oraz "Wielka księga cudów Jana Pawła II".
1. garść radości z życia
2. kopiastą łyżkę wewnętrznego optymizmu
3. szczyptę pozytywnego myślenia
4. kilka osób, dla których jest się ważnym
Ten ostatni składnik jest niezwykle ważny - nawet zwykły telefon, SMS, wiadomość na fb z życzeniami sprawia, że człowiek wie, że nie jest dla otoczenia obojętny. Że jest akceptowany takim, jakim jest, mimo wszystko. A skoro nie jest obojętny, to jego życie, jakiekolwiek by ono nie było, ma sens.







