| Witold Dłużniak |
![]() |
| Uczestniczki naszej serii biegu |
| Witold Dłużniak |
![]() |
| Uczestniczki naszej serii biegu |
Wybuch megawulkanu na ekranie telewizyjnym powoduje u mnie uczucie paniki. I jeszcze głos spikera informujący, że gorąca magma zaleje 3/4 naszego globu niwelując wszystko, co stoi na jej drodze. Po chwili ekran telewizora przybiera barwę czarną, na tym tle pojawia się krótki napis: "Brak sygnału". "Pewnie lawa zniszczyła kamerę transmitującą wybuch" - słyszę głos ni to mój, ni to taty. Ogarnia mnie niesamowite przerażenie, zwłaszcza kiedy obliczam, z nieznanego wcześniej wzoru, że lawa dotrze do nas za około 45 minut. Ostatnie 45 minut życia. I chociaż w szkole często te 45 minut dłużyło mi się w nieskończoność, teraz wiem, że miną one niesamowicie szybko. Za oknem pochmurno i wietrznie, stada ptaków lecą w nieznanym kierunku szukając ucieczki przed tym, co nieuniknione. W pokoju panuje półmrok - elektrownia nie działa. Spoglądam w kierunku Pusi, która chyba też przeczuwa koniec swoich dni. Najdelikatniej jak tylko mogę biorę ją na ręce, przytulam i szepczę jej do uszka - "Nie bój się Pusiu, wszystko będzie dobrze"...
I w tym momencie wszystko się kończy. Nie, nie nastąpił koniec świata, a koniec snu.
Hm... chyba nie powinnam słuchać Apokalipsy św. Jana przed snem. Co prawda w jednym z wywiadów ksiądz Dawid L.(przyszły błogosławiony, w myśl tezy, że "błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli") stwierdził, że jest to księga pełna nadziei, jednak ja za bardzo przeżywam to, co w niej zawarto i efekt był jaki był. A z drugiej strony - ciekawe co będzie mi się śniło po takich "Zaburzeniach osobowości"?
Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Nawet nie przypuszczałam, że będzie aż taki odzew. Trzymajcie się ciepło i miejcie spokojne sny.
Kiedy w 2016 roku byłam na wyjeździe w Londynie, jednym z jego punktów był pałac Buckingham, czyli rezydencja brytyjskich monarchów. Oczywiście oglądaliśmy go od zewnątrz, a nie od środka. Będąc pod budynkiem wywiązała się między uczestnikami wycieczki dyskusja na temat monarchii. Ktoś żartobliwie rzucił uwagę, że książę Karol już ostrzy sobie zęby na panowanie w kraju, na co ktoś inny, również w żartach, odpowiedział: "O ile nie umrze przed matką". Uwaga nota bene była słuszna, wszak matka królowej Elżbiety, również nosząca imię Elżbieta, a do tego przydomek "królowa matka", przeżyła aż 101 lat. Co prawda ojciec, Elżbiety II, król Jerzy VI żył "tylko" 56 lat, do jego śmierci w wyniku nowotworu przyczyniło się palenie papierosów. Co ciekawe, także jej małżonek, książę Filip, również należał do długowiecznych - odszedł do wieczności w zeszłym roku, na dwa miesiące przed 100 urodzinami.
Z drugiej strony królowa była prawdziwą zagadką dla lekarzy geriatrów(czyli takich, którzy zajmują się chorobami wieku podeszłego). Bo chociaż w ostatnim czasie królowa miała kłopoty z poruszaniem się, chociaż korzystała z laski, a lekarze zalecali jej częstszy niż dotychczas odpoczynek, to jednak przez całe życie cieszyła się wyjątkowo dobrym stanem zdrowia, stając się prawdziwym ewenementem na tle swoich przodków. Tak jak wspominałam, jej ociec Jerzy VI, a także wujek Edward VIII, zostali pokonani przez nowotwór. Obydwoje byli uzależnieni od tytoniu, co wpłynęło na jego rozwój. Późno zdiagnozowane szybko wyniszczały organizm, doprowadzając do śmierci po upływie kilku miesięcy od rozpoznania. W rodzinie królewskiej zdarzały się też zgony w prawdziwych męczarniach. Jako przykład można tutaj podać chociażby królową Annę Stuart(XVII/XVIII w), która chorowała na różę(ostrą chorobę zakaźną, atakującą skórę, której przyczyną jest zakażenie paciorkowcami). Podobno ciało królowej było tak spuchnięte, że musiano pochować ją w kwadratowej trumnie. Do innych przyczyn zgonów brytyjskich władców można zaliczyć m.in. zapalenie oskrzeli, artretyzm, miażdżycę, porfirię, zaćmę, otyłość, uzależnienie od alkoholu, chorobę psychiczną, krwiak mózgu, udar mózgu, niewydolność aorty czy też problemy z sercem. Wszystkie je łączyło jedno - królowie i królowe przez lata borykały się z kłopotami zdrowotnymi, aż w końcu umierali w cierpieniu. Sami przyznajcie, że na tym tle królowa Elżbieta II była medycznym fenomenem.
W czwartkowe popołudnie na portalach społecznościowych pojawiły się lakoniczne informacje o pogarszającym się stanie zdrowia królowej Wielkiej Brytanii. Jakoś specjalnie nie zwróciłam na to uwagi sądząc, że to coś w rodzaju grypy, co najwyżej zakażenia nowym wariantem koronawirusa. Jednak kiedy natrafiłam na wzmiankę, że do pałacu w Balmolar(północno-wschodnia Szkocja) podąża jej wnuk - książę Harry, który wycofał się z bycia w rodzinie królewskiej, pomyślałam, że musi być bardzo źle.
Księciu Harry'emu zabrakło zaledwie kwadransa(inne źródła mówią, że godziny) do pożegnania się z babcią. Około godziny 19:30 świat obiegła informacja, że królowa Elżbieta II zasnęła na zawsze. I chociaż człowiek wie, że każdy musi kiedyś umrzeć, to zawsze czuję się dziwnie. Dziwnie się poczułam, kiedy zmarł Jan Paweł II, Jaser Arafat, Saddam Husajn, Osama bil Laden i wiele, wiele innych osób, które zarówno w pozytywny, jak i negatywny sposób wpisały się w naszą historię i kulturę. Dziwnie się czułam, kiedy uświadamiałam sobie, że nie usłyszę już o nich tyle, ile dotychczas. A teraz do tej długiej listy dołączyła królowa Elżbieta, która przecież była "nieśmiertelna".
Z komunikatu umieszczonego przez rodzinę w mediach społecznościowych można się dowiedzieć, że "królowa zmarła spokojnie w Balmoral dziś[8 września 2022 r. - mój dopisek] po południu". I chociaż nie została podana przyczyna zgonu, to samo użycie przymiotnika "spokojnie" sugeruje, że jej śmierć w znacznym stopniu różniła się od śmierci jej przodków.
Chociaż pałac Buckingham był powściągliwy w ujawnianiu stanu zdrowia członków królewskiej rodziny, to w przypadku Elżbiety II można śmiało powiedzieć, że cieszyła się doskonałym zdrowiem. Jej nieplanowane hospitalizacje, które trafiły do wiadomości publicznej, to zaledwie usunięcie zęba, odra, upadek z konia czy też zapalenie żołądka.
Monarchini była aktywna zawodowo do końca życia. Jeszcze dwa dni przed śmiercią zdążyła się spotkać z nową premier Lizz Truss. Jak zapewniali ci, którzy mieli okazję być przy niej podczas jej długiego panowania, pracowała dużo i ciężko - podróżowała, wypełniała obowiązki administracyjne, wizytowała gości, inaugurowała działalność szpitali, przychodni oraz szkół, brała udział w wojskowych obchodach, a także otwierała każdą sesję brytyjskiego parlamentu.
Na więcej odpoczynku zaczęła sobie pozwalać po ukończeniu 90. roku życia. Jej problemy zdrowotne ujawniły się tuż po śmierci jej męża, księcia Filipa. Królowa trafiła nawet do szpitala, tłumaczono to jednak koniecznością wykonania badań kontrolnych. Pomimo tego, że kłopoty zdrowotne widoczne były na zewnątrz, królowa w dalszym ciągu pełniła większość swoich obowiązków, w tym wyjazdy zagraniczne. Wszystko zmieniło się po zakażeniu koronawirusem w lutym tego roku - królowa częściej odwoływała spotkania, a problemy z poruszaniem się przybrały na sile. Pałac Buckingham nie informował jednak ani o jej hospitalizacji, ani o schorzeniach przewlekłych, z jakimi miałaby się borykać.
Można więc stwierdzić, że królowa zmarła po prostu ze starości, ciesząc się względnie dobrym samopoczuciem do końca swojego życia, które u każdego w pewnym momencie musi po prostu zgasnąć.
Królowa Elżbieta II zmarła po 70-letnim panowaniu. Była tym samym jedną z najdłużej panujących głów państwa w historii. Trzeba zarazem pamiętać, że panowała nie tylko nad Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, ale też nad 15 innymi państwami m.in. Australią, Grenadą, Kanadą, czy też Nową Zelandią. Większość Brytyjczyków(i nie tylko) nie pamięta innego monarchy - to królowa zawsze była obecna w ich życiu, w tym w jego najbardziej podstawowych aspektach.
Po pierwsze państwem po raz pierwszy od 1952 r. będzie rządził król, a nie królowa. Na tron wstępuje bowiem dotychczasowy książę Walii, Karol. Ostatnim królem Wielkiej Brytanii był Jerzy VI - ojciec Elżbiety II. Karol urodził się w 1948 r. jako pierwsze dziecko królowej Elżbiety oraz księcia Filipa. Dziedzicem stał się w wieku 3 lat, kiedy Elżbieta została ogłoszona królową. Przez kolejnych 70 lat był pierwszy w linii sukcesji monarchii Windsorów. Na koronę czekał tak długo, że w 2011 r. stał się osobą, która w historii rodziny królewskiej najdłużej oczekiwała na objęcie tronu. Dwa lata później został najstarszym następcą tronu w historii swojego kraju. Pojawiały się nawet spekulację, czy książę Karol doczeka się korony, także ze względu licznych skandali i niepopularności w społeczeństwie. Ostatecznie Wielka Brytania ma króla w osobie Karola III.
Nową funkcję obejmuje wielu pozostałych członków rodziny królewskiej. Chodzi tutaj głównie o drugą żonę Karola, Camillę Parker-Bowles. Przez długi czas pojawiały się spekulacje, czy po śmierci Elżbiety II będzie jej przysługiwał tytuł królowej. Tym bardziej, że sama królowa wielokrotnie sygnalizowała, że do tego nie dopuści. Jednak w lutym 2022 podjęła decyzję, która rozstrzygała tą kwestię. "Kiedy nadejdzie czas i mój syn książę Karol zostanie królem, wiem, że okażecie mu i jego żonie Camilli, takie samo wsparcie, jakie okazaliście mi. I jest moją najgłębszą wolą, by, gdy to się stanie, Camilla była znana jako królowa i kontynuowała swoją pracę na rzecz monarchii" - powiedziała Elżbieta podczas przemówienia z okazji 70-lecia swojego panowania.
Nowe tytuły otrzyma także nowy następca brytyjskiego tronu, książę William i jego żona Kate. Od teraz będą mogli się tytułować księciem i księżną Konwalii i Cambridge.
Konieczne będzie także zmienienie słów brytyjskiego hymnu narodowego z "God save our gracious Queen"("Boże, chroń Królową") na "God save our gracious King"("Boże, chroń Króla"). "God save the Queen"(bo taki jest tytuł hymnu) było hymnem wielu krajów Wspólnoty Brytyjskiej(Australii, Kanady, Jamajki i.in.) i pozostaje ich hymnem monarchicznym.
Brytyjski hymn to niejedyny element, który ulegnie zmianie. W Wielkiej Brytanii jest ponad 100 tys. skrzynek pocztowych Royal Mail opatrzonych inicjałami królowej ERII, co oznacza Elizabeth Regina II. Skrzynki otrzymują znak monarchy, który rządzi w danym czasie. Dlatego wraz ze wstąpieniem Karola na tron skrzynki pocztowe będą musiały mieć inicjały CRIII(przyjął imię króla Karola III). Nie trzeba wspominać, że wymiana skrzynek zajmie całe lata. Ponadto prawdopodobnie na brytyjskich pieniądzach znajdzie się wizerunek nowego monarchy, to zaś oznacza, że trzeba wymienić wszystkie banknoty. Co prawda Bank Anglii uważa, że jest to jeszcze nie rozstrzygnięta kwestia, która będzie omawiana po zakończeniu żałoby narodowej, będzie jednak nad czym dyskutować, ponieważ na rynku znajduje się ok. 4,5 mld banknotów z wizerunkiem królowej Elżbiety. Aktualizacji będą także wymagały mundury policyjne i wojskowe, które opatrzone są inicjałami zmarłej królowej. To samo będzie dotyczyć tysięcy flag powiewających na budynkach służb publicznych.
Zmianie ulegną też kwestie na co dzień nie dostrzegane przez brytyjskich obywateli. Można tutaj za przykład podać tekst przysięgi wierności składanej przez posłów w czasie ślubowania. Teraz zawiera ona słowa odnoszące się do królowej, lecz przy okazji kolejnych ślubowań będzie musiało się to zmienić.
![]() |
| Królowa Elżbieta (21 kwiecień 1926 - 8 wrzesień 2022) |
Jedną z reguł przyświecającą idei starożytnych Igrzysk Olimpijskich było zawieszenie wszelkich wojen na czas sportowych zmagań. Jeżeli przyjrzeć się nowożytnym Olimpiadom, nigdy nie rozgrywano ich podczas trwających wielkich wojen ponieważ zdawano sobie sprawę z tego, że żadne państwo nie odstąpi od działań zbrojnych z powodu zawodów. Dlatego to co się stało podczas Igrzysk Olimpijskich w Monachium w 1972 roku do dzisiaj pozostaje niezrozumiałe i budzi wewnętrzny bunt. No bo jak tu mówić o olimpijskim pokoju, kiedy organizacja terrorystyczna najpierw uprowadza, a następnie zabija sportowców?
Z wydarzeniami z Monachium pierwszy raz zetknęłam się w klasie piątej, kiedy na lekcji języka polskiego omawialiśmy czytankę z nimi związaną. Oczywiście była ona pozbawiona większej drastyczności. Pamiętam, że zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, tym bardziej, że wcześniej przerabialiśmy inną czytankę, poświęconą starożytnym Igrzyskom Olimpijskim. Wypytywałam nawet tatę o tamte wydarzenia, ale on pamiętał je jak przez mgłę. Potem pogłębiłam swoją wiedzę o tym co się wtedy stało pisząc referat na w-f o Olimpiadzie w Monachium. Ale to też były szczątkowe informację, bo w dobie bez internetu ciężko było do nich dotrzeć.
Na szczęście teraz ze zdobyciem interesujących mnie informacji nie mam większego problemu, dlatego dzisiaj przychodzę do Was z opisem zamachu terrorystycznego, który miał miejsce podczas Olimpiady w Monachium w 1972 roku.
![]() |
| Drużyna Izraela(źródło zdjęcia) |
![]() |
| Zdjęcie-symbol tamtego zdarzenia(źródło zdjęcia) |
![]() |
| Pokój ofiar zamachu(źródło zdjęcia) |
![]() |
| Członkowie drużyny izraelskiej, którzy zginęli podczas zamachu w Monachium(źródło zdjęcia) |
Cała akcja okazała się wielką klęską i wywołała szok w Izraelu. Golda Meir zdecydowała o wyeliminowaniu wszystkich członków Czarnego Września, którzy byli odpowiedzialni za ten atak. Podjął się tego specjalny Komitet X, który przygotował zamachy na związanych z atakiem w Monachium terrorystów. W tym celu przeprowadzono specjalną operację noszącą kryptonim "Gniew Boży", zakończoną w 1979 r. zabiciem Hassana Salemeha.
Spośród odpowiedzialnych za uprowadzenie sportowców jedynie Abu Daoud uniknął zemsty, chociaż w 1981 roku został aż pięciokrotnie postrzelony w kawiarni w warszawskim hotelu Victoria.
Operacja "Gniew Boży" doprowadziła do rozbicia Czarnego Września. Do dzisiaj nie we wszystkich aspektach akcja przeprowadzona przez Issę pozostaje najkrwawszym jej zamachem terrorystycznym.
| Tablica upamiętniająca zdarzenie na terenie wioski olimpijskiej(źródło zdjęcia) |
źródło: