| Mój "Kaleki" Anioł |
Wraz z cudem stworzenia świata, dobry Bóg postanowił, że ześle na ziemię anioły, aby strzegły ludzi przed czyhającymi na nie niebezpieczeństwami. Wszystkie, ulepione z najlepszych materiałów, były piękne i urodziwe, i tylko ostatni, na którego zabrakło już przysłowiowej gliny, odstawał wyglądem od pozostałych. Był krzywy, miał różnej wielkości skrzydła, rzadkie, rozczochrane włosy, zabrakło także dla niego aureoli. Nawet jego głos był skrzekliwy i niewyraźny.
- Jakże jestem niedoskonały! - żalił się widząc piękno swoich braci.
Sprawiedliwy Bóg chciał jednak wynagrodzić mu jego kalectwo. Obdarował go więc dobrym sercem, zdolne pokochać cały świat oraz krystaliczną duszą, która bez problemów rozróżniała dobro od zła.
Przez jakiś czas nowo stworzone anioły uczęszczały do niebiańskiej szkoły, gdzie miały nabyć anielskich umiejętności. Anioły łączyły się w grupy, tworząc w ten sposób chóry anielskie, albo drużyny sportowe, specjalizujące się w szybkim nadchodzeniu ludziom z pomocą. Nikt jednak nie chciał przyjąć do siebie kalekiego Anioła. Siedział więc smutno na uboczu, czytając książki z biblioteki Pana Boga. Nikt jednak nie wiedział, że kaleki anioł jest ulubieńcem Najwyższego, który ma wobec niego szczególne zamiary.
Któregoś dnia, widząc smutek i osamotnienie Anioła, wezwał go do siebie i oznajmił mu, że będzie miał w historii świata szczególną misję. Anioł z radości klasnął w swoje liche ręce i z niecierpliwością czekał tego wyjątkowego dnia.
Mijały kolejne lata. Na ziemi pojawiali się kolejni ludzie. Był wśród nich Tobiasz, któremu trzeba było towarzyszyć w drodze do Niniwy. Zadanie to zostało powierzone archaniołowi Rafałowi. Przyszedł czas zwiastowania - to zadanie należało do archanioła Gabriela. Przeszło Boże Narodzenie. I znowu ktoś inny został posłany, aby zwiastować radość wielką pasterzom. Kolejni Aniołowie byli przypisywani do kolejnych pokoleń ludzi, nieraz przyszłych świętych. Kalekiemu Aniołowi było przykro - też chciał się wykazać. Ale nie miał jak. Bóg dalej nikogo mu nie przydzielił.
Aż wreszcie został do niego wezwany. Bóg spojrzał na swoje nieidealne działo i uśmiechnął się serdecznie.
- Myślę, że jesteś już na tyle przygotowany, aby spełnić swoje zadanie. Tym razem zrobię wyjątek i pozwolę Ci samemu sobie wybrać człowieka, którym chcesz się opiekować.
Anioł spojrzał na świat, w którym roiło się od ludzi. Miał przed sobą niezwykle odpowiedzialny wybór. Wiedział, że jest słaby fizycznie, a jego jedyną potęgą jest złote serce i kryształowa dusza. Zastanawiał się i zastanawiał, biorąc pod uwagę swoją niedoskonałość. Aż w końcu zobaczył na pozór zwyczajną kobietę, siedzącą za biurkiem. Zwróciła jednak jego uwagę swoją prostotą, a za razem serdecznością, z jaką traktuje innych ludzi. Nieśmiało wskazał na nią palcem.
- Czy mogę być Aniołem Stróżem tej kobiety? - zapytał niepewnie.
- Wspaniały wybór - powiedział z uznaniem Pan Bóg. - Tej kobiecie potrzebny jest ktoś o równie dobrym sercu, jak jej.
- Ale czy ona mnie zaakceptuje takim, jakim jestem? - niepewność nie opuszczała Anioła.
- Z całą pewnością. Wystarczy tylko jej zaufać - odpowiedział Bóg, otwierając Aniołowi bramy tak, aby mógł zejść na ziemię i towarzyszyć człowiekowi, którego wybrał.
Nawet nie przypuszczałam, że wymyślona naprędce historyjka o kalekim Aniele, który zszedł z nieba, aby spełnić swoją misję, będzie miała aż tylu słuchaczy. W sekretariacie siedzieli panie D.(1) i D.(2), pani Dyrektor, Smoczyca, a potem dołączył też pan G. i w zaciekawieniu słuchali mojej opowieści. Tytułowy Kaleki Anioł, prezent dla pani D. stał na biurku i też zdawał się słuchać historii o nim samym.
Ostatnie dwa dni znowu miałam wyjęte z życiorysu. Dobrze by było, gdyby dzieci nie przychodziły na Oratorium przeziębione. Na to jednak nie mam większego wpływu. A że w środę obudziłam się z gorączką, to już swoją drogą. Byłam tym trochę sfrustrowana, bo naprawdę zaczynałam już się martwić o panią D. Teoretycznie powinna już być w pracy, w praktyce w dalszym ciągu mogła być na zwolnienie. Mogłam zadzwonić, ale "głuche telefony" to nie dla mnie, a i trochę mi siadło na gardło. Anioł powstał dosyć spontanicznie, według mojego autorskiego pomysłu, z resztek materiałów, które miałam w domu. Nie jest idealny, ani specjalnie piękny. Ale może przez to chociaż trochę przypomina mnie.
Dzisiaj z drżącym sercem biegłam do budynku. W plecaku miałam zabezpieczonego anioła. Niepewnie weszłam do środka i spojrzałam w prawo. Brak kartki na drzwiach do sekretariatu był dobrym znakiem. Na wszelki wypadek zajrzałam jeszcze do dyżurki, dopytać się, czy pani D. na pewno już wróciła. Trochę rozbawiony pan T. potwierdził moje przypuszczenia. Na razie jednak nie mogłam do niej wejść, bo miałam planowe zajęcia(w tym ze wspomnianym wcześniej panem G.). Moja cierpliwość została znowu wystawiona na próbę. Próbę, która trwała całą wieczność, chociaż to zalewie 4 godziny.
Tuż po 15:00 nieśmiało zapukałam do drzwi. Co prawda było już po godzinach przyjęć, wszyscy jednak wiedzą, że do pani D. można podejść zawsze, kiedy jest w środku.
- Proszę - usłyszałam ze środka. Układając sobie wszystko w głowie weszłam do pomieszczenie. Z gabinetu pani Dyrektor słychać było wesołą rozmowę.
- Można? - plecak z Aniołem w środku ciążył mi jak nigdy. - Czy jest pani bardzo zajęta?
- Chwilka wolnego dobrze mi zrobi - odpowiedziała odkładając na bok papiery. - Dawno nie widziałyśmy się, prawda?
Pokiwałam głową z lekka pokasłując.
- Coś czuję, że to będą święta spędzone w łóżku - skomentowała. - Ale chyba w powietrzu jest jakiś wirus, bo ja też ostatnio byłam chora.
- Trzy tygodnie?
- Tak, trzy tygodnie. Słyszałam, że pytała pani o mnie.
- Yhm, myślałam że coś się pani stało. Właściwie to wam coś dla pani... - zmieniłam temat, wyjmując z plecaka moje "arcydzieło". - Może nie do końca się udał, ale...
I tu zaczęłam moją opowieść o Kulawym Aniele, przerywaną co jakiś czas atakiem kaszlu, która z każdą chwilą zyskiwała coraz większe grono słuchaczy. Bowiem po chwili z gabinetu pani Dyrektor wyszli jej goście i usiedli w sekretariacie.
Bajka oczywiście wszystkim słuchaczom przypadła do gustu, co wyrazili słowami uznania. Trochę mi było głupio słuchając tych wszystkich pochwał. Przecież znowu nie zrobiłam nic wielkiego. Po prostu wymyśliłam zwykłą opowiastkę tłumaczącą, skąd w sekretariacie znalazł się Kaleki Anioł.
- Anioł jest naprawdę świetny - przyznała pani D., stawiając go na szafce.
- A tak w ogóle to zdrowych, spokojnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia życzę - wydusiłam. - No i może żeby państwo mieli w tym nowym roku więcej powodu do radości niż do smutku.
Nawet nie wiem, kto kiedy mnie wyściskał, życząc mi powodzenia oraz zdrowia na nadchodzący rok.
- Długo pani dzisiaj siedzi - zapytała pani D., kiedy wszyscy wyszli.
- Tylko do 16:30, więc nie jest źle. W ubiegłą sobotę siedzieliśmy do 17.
- Kto was tak urządził?
- No... pan G.
- A co wy macie z G.?!
Wyjaśniłam pokrótce całą sytuację, na którą pani D. zareagowała śmiechem. W sumie też się śmiałam. A przy okazji usłyszałam, że mam wypocząć przez tych kilka dni, zwłaszcza od wstawania o 4:30 rano(pani D. przyznała, że kilka razy zdarzyło jej się kłaść o tej godzinie do łóżka, ale nie wyobraża sobie wstać tak wcześnie). Wątpię jednak, aby mi się udało wypocząć na zapas. Jednak, kto wie...
A skoro mój Anioł był Kaleki, to dla równowagi piękne anioły i inne ozdoby cieszące wzrok w Krakowie:
| Anioł na Plantach |
| Szopka przed Informacją Turystyczną na Plantach |
| Dekoracje na Małym Rynku |
| Choinka na Rynku Głównym |
| Aniołki nad jarmarkiem bożonarodzeniowym |
| Ozdoby, ozdoby |
| Przejście ulicą Grodzką |
| Bombka na Placu św. Marii Magdaleny |
| I znajdująca się tuż obok szopka |
| Anioł przyfrunął też pod Wawel |
Przepiękna jest Twoja historyjka Karolinko....
OdpowiedzUsuńA Kaleki Anioł tak samo - a może nawet bardziej mnie urzekł niż te wszystkie inne.
Serdeczności
Piękny ten świąteczny Kraków :) Tak jak i Twoja historia!
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Ten wyjątkowy Anioł pozostanie w pamięci wszystkich, to są właśnie chwile perełki.
OdpowiedzUsuńNiech Dziecię Jezus błogosławi w tych pięknych dniach Tobie Karolinko i Tym, których kochasz...
Karolinko, dziękuję Ci bardzo za zwrócenie uwagi, że piękne jest nie tylko to, co proporcjonalne, błyszczące, czego w takim przepychu dostarcza nam świat. W to Boże Narodzenie najważniejsza jest miłość.
OdpowiedzUsuńI tą miłością otulam Cię, Karolinko. Niech Ci błogosławi Dzieciątko Jezus.
Twój Anioł nie był kaleki, był jedyny w swoim rodzaju, tak jak Ty!
OdpowiedzUsuńBuziaki posyłam:-)
Karolinko!
OdpowiedzUsuńCzytając Twoją opowieść o tym wyjątkowym Aniele dostarczyłaś mi niesamowitych wzruszeń. Bardzo dziękuję.
Życzę Ci błogosławionych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia.
Uściski i pozdrowienia:)
Piękna jest Twoja opowieść, Karolinko. I piękny jest ten kaleki anioł - tym prawdziwym, czystym pięknem, nie mającym nic wspólnego z powierzchownością, fizycznością.
OdpowiedzUsuńŚciskam mocno, mocno.
Mądra opowieść i ku refleksji ♥️🤗
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie przedświątecznie 🎄💚🍵
Odpowiedź na Twoje pytanie na moim blogu:
Usuń"W którym miejscu Krakowa jest ta szopka(o ile można wiedzieć), bo chyba jej nie zlokalizowałam
".
To Park Strzelecki:)
Wspaniała opowieść Karolinko, tak wzruszająca i niosąca tyle myśli...
OdpowiedzUsuńPięknie pokazałaś mój ukochany Kraków, w czasie świąt jest jeszcze bardziej magiczny...
Pozdrawiam świątecznie! ;)
Dziękuję za opowieść o wyjątkowym Aniele i za te krakowskie też. Uściski:)
OdpowiedzUsuńKarolinko zdrowia życzę...piękne piszesz histoire..Niech te Świeta obsypią Cię DOBREM!!!! Pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńKarolinko, pozwoliłam sobie na udostępnienie tej bajki. Jest bardzo piękna i naprawdę nadaje się na o wiele większą publiczność. Masz talent, fajnie się czyta to co piszesz
OdpowiedzUsuńPiękne to:-) pozdrawiam świątecznie!
OdpowiedzUsuńPiękna historyjka 💖 Jesteś na pewno aniołem o pięknym sercu. Życzę Ci zdrowych, spokojnych świat w rodzinnym kręgu 🎄🎅💖
OdpowiedzUsuńAlina
Opowiastka piękna i wzruszająca. Napawająca optymizmem ludzi kalekich, którym łatwiej będzie żyć ze swoja chorobą. Niechaj życzenia jakie złożyłaś Pani Dyrektor spełnia się i Tobie, a czuwający nad Tobą Anioł niech dopilnuje by prezentów najpiękniejszych było pod choinka całe mnóstwo. Buziaki
OdpowiedzUsuńŚwietna historia i piękne zdjęcia! Pozdrawiam i życzę wesołych świąt!^^
OdpowiedzUsuńWzruszająca historia z pięknym przesłaniem. Radosnych świąt Karolinko!
OdpowiedzUsuńPiękna historyjka, aż się cieplej na sercu robi :) Na prawdę, świetnie się ciebie czyta. Dziękuję :).
OdpowiedzUsuńCudowna historia, niepowtarzalna i wspaniała. Nic dodać niż ująć.
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia, ale świątecznie w Krakowie.
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia, dużo zdrowia, radości i odpoczynku.
Wspaniała historia.
OdpowiedzUsuńCudownych świąt dla Ciebie !
Karolinko, Tobie i Twoim bliskim życzę wspaniałych
OdpowiedzUsuńŚwiąt Bożego Narodzenia spędzonych w ciepłej,
rodzinnej atmosferze.
Karolinko dziękuję za spacer po Krakowie :)
OdpowiedzUsuńZdrowych i radosnych Świąt :)
dobrzesie to czytalo
OdpowiedzUsuńPiękna bajka o Aniołku, powinnaś ją jakoś rozpowszechnić, Wesołych Świąt
OdpowiedzUsuńWzruszająca opowieść...
OdpowiedzUsuńKochana Karolinko, Ty sama jesteś takim cudownym Aniołem.
Na ten świąteczny czas życzę Ci wszystkiego dobrego a także odpoczynku.
Jak ja dawno tam nie byłam....
OdpowiedzUsuńSamych przyjemności w dalszej części świąt!
Niezwykle piękna i poruszajaca opowieść Karolciu. Gratuluję Ci. Życzę Ci, aby twój Anioł Stróż zawsze był przy Tobie.
OdpowiedzUsuńPomyślności Kochana!!!