Muzeum w Suchej Beskidzkiej posiada w swoich zbiorach wiele ciekawych ekspozycji. Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić trzema, które szczególnie przykuły moją uwagę. Dwie z nich to wystawy czasowe, a jedna jest wystawą stałą.
Pierwsza taka wystawa dotyczyła rozwoju kinematografii na ziemiach Suchej Beskidzkiej.
Dzięki ekspozycji można zapoznać się z historią kin działających w Suchej Beskidzkiej oraz osobowościami filmu i kina związanymi z miastem (np. Billy Wilder, Ferdynand Goetel, Maria Malicka czy też Andrzej Szczepkowski). W sali ekspozycyjnej można zobaczyć też zachowane obiekty techniki kinowej związane z kinem "Smrek" w tym najważniejszym eksponatem - projektorem filmowym z 1961 roku wyprodukowanym przez Łódzkie Zakłady Kinotechniczne.
Druga wystawa czasowa poświęcona jest lokalnej lekarce, Zofii Karaś.
Zofia Karaś pochodziła z pobliskiego Makowa Podhalańskiego. Podobnie jak ojciec, również i ona studiowała medycynę w Krakowie oraz w Poznaniu. Po uzyskaniu dyplomu Uniwersytetu Poznańskiego w 1928 roku rozpoczęła pracę w poradni przeciwgruźliczo-jaglicznej w Suchej Beskidzkiej, gdzie pracowała aż do swojej śmierci. Jako lekarz państwowy, zatrudniony przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych w ramach tworzącego się w dwudziestoleciu międzywojennym systemu Kas Chorych, musiała pracować w niemal każdej dziedzinie medycyny: ginekologii, położnictwie, chorobach wewnętrznych, dermatologii, ortopedii czy też stomatologii. Była zwolenniczką systemu powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych. W czasie II wojny światowej organizowała pomoc dla więźniów obozu Auschwitz-Birkenau, pomagała też Żydom. Wielokrotnie przesłuchiwało ją gestapo. Zagrożona aresztowaniem w dniu 26 października 1942 roku popełniła samobójstwo.
Zofia znana jest też jako autorka pamiętnika, który został napisany na konkurs Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Wydano go w 1939 roku w zbiorze zatytułowanym "Pamiętniki lekarzy". Dokument ten, który w barwny i dosadny sposób opisywał szczegóły jej pracy zawodowej, zdobył I miejsce wśród 51 nadesłanych prac. Recenzowało go wiele poczytnych i opiniotwórczych pism, takich jak: "Kurier Warszawski", "Słowo", "Wiadomości Literackie" oraz "Medycyna na co dzień", a o samej Zofii Kosoak pisali m.in. Melchior Wańkowicz, Jerzy Wyszomirski i Adam Grzymała - Siedlecki.
Świadectwo szkolne Zofii
SekretarzykDawne instrumenty medyczne
Ostatnia z polecanych wystaw, tym razem stałych, poświęcona jest znanemu wadowickiemu literatowi, Emilowi Zegadłowiczowi. Zegadłowicz żył na przełomie XIX i XX wieku. Większość swojego dzieciństwa spędził w położonym niedaleko Wadowic Gorzeniu Górnym, gdzie jego tata miał domek letniskowy. Emil ukończył też w 1906 roku Gimnazjum im. Marcina Wadowity w Wadowicach. Następnie studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim polonistykę, germanistykę i historię sztuki. Jego debiut miał miejsce w 1908 roku. W 1921 roku wraz z Edwardem Kozikowskim założył we wspomnianym Gorzeniu Górnym grupę poetycką "Czartak". Pisał poezję, organizował spotkania artystów, gromadził wiele dzieł. Tłumaczył teksty z niemieckiego na polski, m.in. "Fausta" Goethego. To on odkrył rzeźbiarza ludowego - świątkarza Jędrzeja Wowrę. W 1932 roku wrócił na stałe do Gorzenia. Rok później, z okazji dwudziestopięciolecia twórczości otrzymał honorowe obywatelstwo Wadowic. Jednak po wydaniu powieści zatytułowanej "Zmory", gdzie przedstawił miasto w czasach przed I wojną światową, Rada Miasta w lutym 1936 roku odebrała mu je, a ulicy jego imienia przywróciła poprzednią nazwę. Początkowo prezentowane na wystawie zbiory Zegadłowicza znajdowały się w jego dawnym dworku w Gorzeniu, ale w 2018 roku zostały przekazane Muzeum w Suchej Beskidzkiej.
Kominek z bibelotami.Kanapa idealna do poobiedniego odpoczynku.
Zaczarowany fortepian grał...
Piękne mieli te posadzki...
Stół przy którym siadała rodzina Zegadłowiczów.
Ten wzór podłogi też jest ładny...
Etażerka.
Figura zdobiąca wnętrze dworku.
Kanapa, etażerka i obrazy.
Kominek i bibeloty na nim.
Naczynia Zegadłowiczów.
Z zainteresowaniem obejrzałam także wystawę poświęconą geografii i geologii tamtych terenów (jak może wiecie, interesuję się tego typu rzeczami), niestety ze względu na zbyt słabe oświetlenie nie byłam w stanie porobić dobrych zdjęć.
Wystawy muzealne zrobiły na mnie pozytywne wrażenie. Na minus obiektu działa fakt, że nie jest on dostosowany dla osób niepełnosprawnych, zwłaszcza poruszających się na wózkach. Niestety nie zauważyłam windy na piętro, a same schody dają wiele do życzenia. Nie mniej, muzeum jest godne odwiedzenia i myślę, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie.
Witaj Karolinko niezwykle ciekawe te wystawy. Ostatnio jak byłam w Suchej Beskidzkiej to zamek był zamknięty. Moja koleżanka ze studiów pochodzi z okolic Suchej, a obecnie mieszka w Makowie Podhalańskim. Lubię odwiedzać wszelakie wystawy, zwłaszcza tak imponujących postaci jak Zofia Karaś i Emil Zegadłowicz.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam najserdeczniej i dziękuję Ci za komentarz u mnie oraz pamięć. Ja powoli wracam do blogowania.