Niemal każdy człowiek ma tendencję do porównywania swojego życia do życia innych osób - tych znajomych i tych całkiem obcych. Nie raz pewnie zdarza się, że przychodząc do kogoś w gościnę, czy też zaglądając na inne blogi myśli sobie - kurcze, ale on/ona ma fajnie, ja też tak chcę!
- Bo kupił sobie coś czego ja nie mam, a mnie się to podoba,
- Bo spotkał się z przyjaciółmi, poszedł na ciekawą imprezę, czy zrobił ą nawet w swoim domu,
- Bo ma szczęśliwe, rodzinne, poukładane życie,
- Bo robi to, czy tamto,
- Bo pojechał tam i tam,
- Bo...
Takich "bo" potrafimy wymienić nieskończoną ilość razy. Co ciekawsze, porównując swoje życie do życia innych ludzi, często nie potrafimy, wręcz nie chcemy dostrzec naszych "pięknych chwil". Skupiamy się na tym, czego nam brakuje, nie zastanawiając się nad tym, co posiadamy. Bo może nie mamy tego, czy tamtego, ale zapewniam Was, że w zamian otrzymaliśmy coś innego. Kochająca rodzina, poczucie bezpieczeństwa, spokój, możliwość samorealizowania się czy też najedzenia do syta - pomyślmy, ile ludzi może nam tych kilku rzeczy pozazdrościć. A lista przecież jest o wiele dłuższa. Wreszcie czy ktoś kiedyś zastanawia się, jakim pięknym darem jest jego życie? Może nie do końca idealne, nie do końca należące tylko do nas, ale jednak nasze. Pomyślmy ile zabiegów aborcji jest każdego roku wykonywanych, ile matek traci swoje nienarodzone dzieci w wyniku poronień! Ile ludzi umiera w ten, czy tamten sposób. Tymczasem my żyjemy! Dlaczego tak rzadko to doceniamy? Osobiście wiele lat obcowałam w środowisku osób niepełnosprawnych, także tych całkowicie zależnych od innych i nieuleczalnie chorych. Takiej pokory, a zarazem radości z życia nigdy więcej nie doświadczyłam. I znowu nasuwa się refleksja: ile razy potrafimy docenić naszą niezależność? Ile razy budzimy się z myślą - dobrze, że żyję? A oni potrafią. Mimo, że wiele z nich żyje na tzw. "kredyt". Dlatego boli mnie, kiedy słyszę czy też czytam, że ktoś nie chce po prostu żyć. Bo ktoś obok faktycznie może umierać z myślą: "Boże, dlaczego dałeś mi tak mało czasu do przeżycia?".
Bardzo piękne świadectwo pokory doceniania tego, co się posiada, dał nam wszystkim zmarły dzisiaj jeden z założycieli Puckiego Hospicjum p.w. św. Ojca Pio, ksiądz Jacek Kaczkowski. Od urodzenia zmagał się z niedowładem lewej strony i problemami z pogarszającym się wzrokiem, z czasem zdiagnozowano u niego nowotwór nerki, który jednak udało mu się pokonać. 1 czerwca 2012 roku usłyszał jednak najtragiczniejszą diagnozę - glejak mózgu. Nieoperacyjny. Według rokowań medycznych powinien żyć rok. Przeżył prawie cztery. Niejeden z nas załamałby się słysząc taką diagnozę, odseparował od otaczającego go świata. Tymczasem ten trzydziestokilkuletni ksiądz postanowił jak najdłużej pełnić swoją duszpasterską misję i żyć, jak sam mówił, "na pełnej petardzie". I pełnił ją do końca, bo wiedział, że życie ma tylko jedno, że nie ma czasu na porównywanie się z innymi, na rozmyślanie, że inny ma dobrze bo jest zdrowy. Ale to w zasadzie krótkie życie księdza Jana może bardziej podobało się Temu na górze, niż życie niejednego z nas. Bo nie buntował się przeciwko losowi, jaki przyszło mu doświadczać. Bo przyjmował życie takie, jakim jest. Bo cieszył się każdym przeżytym dniem? Bo po prostu chciał być sobą - Janem Kaczkowskim, a nie mną, czy Tobą.
Docenianie tego co się ma jest trudną sztuką dla każdego z nas. I ja nie jestem tutaj wyjątkiem. Też czasami sobie myślę, że ten czy tamten ma ode mnie lepiej. I zamiast cieszyć się z tego, co posiada mój bliźni po prostu mu zazdroszczę, chcąc być takim jak on. Jesteśmy jednak indywidualistami, każdy z nas ma swoje oddzielne życie, tak bardzo się różniące od życia innych osób. I może kiedy znowu najdzie nas złość, że brakuje nam tego czy tamtego, to może zastanówmy się nad tym, co mamy, nad pięknem otaczającego nas świata. A wtedy z pewnością zauważymy coś, co wyróżnia nas od większości innych osób, z czego możemy być dumni, coś, czego mogą nam zazdrościć.
Mamy wiosnę, jesteśmy w trakcie jednych z najpiękniejszych świąt w roku - Wielkiej Nocy. Czy potrafisz docenić poświęcenie, na jakie zdobył się dla Ciebie Syn Boży? Czy zastanawiałeś się nad darem, jaki tamtego dnia otrzymałeś - darem otwartych Niebios Bram i obcowania z Bogiem twarzą w twarz? Przecież gdyby nie tamten dzień, jedyne co by nas czekało po śmierci to straszliwa czeluść ognia piekielnego. A więc ciesz się życiem, ciesz się, ponieważ kiedy nauczysz się okazywać to uczucie tutaj na ziemi, to po śmierci będziesz to robił automatycznie. I pamiętaj, każdy żyje inaczej, i nawet jeżeli Tobie wydaje się, że coś z Twoim życiem jest nie tak, to inny może właśnie takiego pragnąć.
Bracie mój popatrz sam
Żywa krew wypłynęła z tych ran
To dla Ciebie ta krew
To dla Ciebie szum lasów, krzyk mew
Ta dla Ciebie ten świat
To dla Ciebie człowieku twój brat
Słońca blask, zapach bzu
To dla Ciebie wstał z martwych twój Bóg







