Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 12 sierpnia 2017

A ja bym chciała, aby ludzie mieli mentalność osób z Zespołem Downa

Podczas kolonii starałam się spędzać z moimi podopiecznymi jak najwięcej czasu nad morzem. Chciałam aby nie tylko się dojodowali, ale też dali upust swojej energii oraz emocjom. Trudno to zrobić w ośrodkowym pokoju, dużo łatwiej taplając się w morskich falach pod okiem ratownika, czy chociażby z zapałem grając w piłkę siatkową. Poza tym siedzenie w pokojach sprzyjało powstawaniu konfliktów i waśni pomiędzy jego mieszkańcami, którzy niekiedy jeszcze podczas wyprawy nad morze, dogryzali sobie wzajemnie.
Pewnego wieczoru, wracając już z plaży, zaczepiła mnie jedna kobieta, prosząc abym wytłumaczyła chłopcom co to znaczy mieć Zespół Downa. Przyznam szczerze, że po pierwszym dniu, kiedy szłam na czele grupy, która mi się rozłaziła zmieniłam taktykę i szłam na jej końcu, zawierając wcześniej z nią umowę, że wszyscy czekają na mnie przed przejściami przez ulicę, pod groźbą publicznej nagany na porannym lub wieczornym apelu(a 3 nagany = wydaleniem z kolonii, więc się pilnowali). Nie słyszałam więc, jak idący w pierwszych parach dzieciaki zaczęły sobie dogryzać stwierdzeniem "chyba masz Downa"😨. Kolejny raz ręce wraz z brodą mi opadły z bezsilności. Bo przypuszczam, że żaden rodzic nie chciałby, aby jego dziecko urodziło się dotknięte tą wadą. Po powrocie do ośrodka udaliśmy się na świetlicę w celu odbycia kolejnej już pogadanki(a swoją drogą to na tego typu wyjazdach powinien być doświadczony psycholog, który potrafi rozmawiać z dziećmi z problemami, bo my, wychowawcy, często po prostu nie wiemy jak takie rozmowy prowadzić). Niektórzy oponowali, bo przecież oni nie brali udziału w tej potyczce słownej. Nie ze mną jednak te numery - obowiązywała zasada jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, a poza tym każdemu przydałaby się taka pogadanka. Siedzieliśmy więc sobie na krzesełkach w kółeczku, rozmowa na początku się nie kleiła. Ponieważ przez całe przedszkole, a potem większość podstawówki i całe gimnazjum uczyłam się w placówce specjalnej, miałam styczność z dziećmi dotkniętymi tym schorzeniem. I muszę przyznać, że są to najbardziej przyjaźnie nastawieni do innych ludzie z niepełnosprawnością, jakich spotkałam na swojej drodze. Owszem, może nie grzeszą inteligencją, ale nadrabiają to czymś, czego brakuje wielu z nas - wrażliwością na drugiego człowieka, empatią, bezgranicznym zaufaniem wobec nowo poznanych osób, brakiem negatywnych zamiarów swojego postępowania, czy wręcz pewnego rodzaju naiwnością... Pomyślcie, ile mniej byłoby zła na tym świecie, gdyby ludzie wysuwali na przód właśnie te cechy charakteru? Ile uniknęlibyśmy wojen i konfliktów? I tak też przedstawiłam ich moim tymczasowym podopiecznym jednocześnie, trochę dyplomatycznie, pouczając ich że nazywając siebie wzajemnie osobami dotkniętymi tym syndromem, obrażając ludzi dotkniętych Zespołem Downa, którzy z całą pewnością świadomie by nikogo nie wyzywali. Może trochę drastycznie, ale naprawdę życzę każdemu z nich i przy okazji z nas, nie tego żeby został dotknięty tą niepełnosprawnością, ale właśnie mentalności, otwartości i relacji z drugą osobom tych właśnie osób... Nie wiem na ile się zdała moja pogadanka, czy zrozumieli to co do nich mówiłam, w każdym razie starałam się jak mogłam.
Urodziny Łukasza na jednym z turnusów rehabilitacyjnych
Choroba nie wybiera, pojawia się nawet w rodzinach popularnych gwiazd. Nie wiem czy wiecie, ale syn znanego piosenkarza Tadeusza Woźniaka, Filip, też jest dotknięty tą niepełnosprawnością. Jakiś czas temu pan Tadeusz napisał tekst piosenki i nagrał do niej teledysk właśnie z Filipem. Nie wstydził się choroby dziecka pomimo swojej popularności. A teledysk naprawdę przemawia do człowieka. Zresztą sami zobaczcie:

18 komentarzy:

  1. Uwielbiam dzieciaki z ZD są po prostu przekochane, oczywiście że zespół zespołowi nierówny i sama znam różne przypadki, nie segreguję, podziwiam wspieram i cieszę się że wielu z nich dane było mi poznać, a dzieci "zdrowe" cóż powinny być uczone zasad SV i szacunku do innych od maleńkiego - i to zadanie dorosłych, szkoły - to dobrze że nie odpuściłaś ;)

    kochana zanim znajdę czas by napisać o ornitologu zajrzyj tu i obejrzyj zdjęcia https://gabrysmilkowski.blogspot.com/2012/10/zajecia-w-zoo.html
    to stary wpis ale wszystko widać :)
    uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kocham te dzieciaki, chociaż tak samo jak ich zdrowi rówieśnicy - mają różne temperamenty. Starałam się jak mogłam wytłumaczyć im o co w tym wszystkim chodzi. Prawda jest jednak taka, że po tych 10 dniach dzieciaki wróciły do swoich środowisk, nie zawsze ciekawych, i na nowo mogą się w tym kierunku nakręcać :(. Dzięki za linka, już kiedyś czytałam ten wpis, ale Gabi jest tak słodki, że mogłabym o nim czytać bez końca. I to nie jest przesada, czy też podlizywanie się, ale szczera opinia. Buziaki

      Usuń
  2. Kochana,jedna z moich Przyjaciółek (niemal jak córka, bo dużo młodsza) ma synka z ZD- Imek jest przesłodki. osoby z ZD są niezwykłe- podziwiam, wspieram, pomagam gdy zachodzi taka potrzeba; nie segreguję.Bliskość i znajomość z osobami z ZD niewątpliwie uszlachetnia, pozwala swoje sprawy poukładać w perspektywie pokory... Temat rzeka- pozdrawiam serdecznie ;) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, że Ci ludzie są przesłodcy i kochani. I mają zupełnie inne, bardziej przyziemne niż my, "zdrowi ludzie" priorytety. Może czasami wydają nam się za dziecinni, ale dzięki temu ile omija ich naszych problemów. Całuję gorąco

      Usuń
  3. Również chciałabym aby ludzie byli bardziej wyrozumiali, serdeczni, ogólnie dobrzy i mili. Ale to jest rzecz nierealna i może właśnie na tym polega życie na tym świecie? Kościół mówi o woli wyboru. W sumie, jakby nie było co wybierać to na co by się zdała ta wola nad dana. Kochana nie wiem jak to napisać, aby napisać i nie napisać bo znów jest (:/) Ale koniecznie prowadzącym kolonie daj regulamin wycieczek do przeczytania - o tak napiszę :)))) Buziaki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Realia dzisiejszego świata często mnie przytłaczają. Ale oni znali ten regulamin, nawet go podpisali, ale nie zawsze się do niego stosowali. Ot, zakazany owoc zawsze lepiej smakuje, czyż nie?

      Usuń
  4. Masz rację Karolinko, osoby niepełnosprawne intelektualnie mają ogromne serca i często to one są największą radością rodziców, podczas gdy tzw. normalni zapominają o bliskich w pogoni szczurów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami chciałabym umieć patrzeć na świat ich oczami. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. prawda choć powiem szczerze wiele zależy od tego jak wychowują rodzice w swom zawodzie (fizjoterapeutka). Naprawdę pracowałam z wieloma dziećmi nie tylko z zespołem downa. Dzieciaczki były różne zdarzały sie tak agresywne że naprawdę bylam w szoku na początku (ale wszystko ależało od tego jak Rodzic/e rodzeństwo traktowało to dziecko)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą agresją wśród osób z ZD też bywa różnie. Pamiętam taki turnus rehabilitacyjny, na którym też był chłopiec z Zespołem Downa, który potrafił bić innych jego uczestnika, narobił do kompotu, a nawet tak grzebał w bezpiecznikach, że poszedł cały prąd w budynku, więc różnie bywa...

      Usuń
  6. Szczególnie w dzisiejszej rzeczywistości, gdzie pełno jest waśni, niezrozumienia, pogardy międzyludzkiej przydałoby się aby więcej pośród nas było osób ufnych, niezrażających się reakcjami na nich innych ludzi, serdecznych i prostodusznych jak osoby z Downem. Szkoda, że te cechy są teraz w zaniku, że są wyśmiewane i zastraszane. I przez to właśnie jest, jak jest.Wszystko sie gmatwa, nabiera niepotrzebnej ostrości i agresji.A przecież życie mogłoby być piekne.
    Pozdrawiam serdecznie, Karolino!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie najbardziej denerwuje mnie w tym wszystkim to, że ludzie używają wyrazu "DOWN" w negatywnym zabarwieniu, bo tak naprawdę kierują się stereotypami. A tym sposobem po prostu obrażają tych ludzi. Pozdrawiam Kochana!

      Usuń
  7. Karolinko, praca z dziećmi niepełnosprawnymi intelektualnie nauczyła mnie nie tylko pokory, ale i innego spojrzenia na świat.
    Pozdrawiam Cię z całego serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie obcowanie z nimi nauczyło tego samego. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  8. jestem w szoku... kobieta zaczepia Ciebie i tak po prostu zwyczajnie.... hehhhh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, chciała dobrze. Podejrzewam, że niejedna osoba zrobiłaby to samo. A ja miałam motyw do kolejnej pogadanki. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  9. Takie teksty są obecnie bardzo wśród młodzieży rozpowszechnione, niestety. Dobrze, że nie pozostałaś obojętna, bo z tym trzeba walczyć. Piękny tekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, zauważyłam to nawet wśród animatorek w Oratorium. Ale wiesz, prawie osiemnastoletnie pannice nie będą się przejmować bełkotem dziesięć lat starszej kalekiej koleżanki. Czasami lepiej jest rozmawiać z młodszymi dzieciakami, niż tymi na pozór dorosłymi. Pozdrawiam

      Usuń