Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

niedziela, 23 października 2022

1485. Popłynęli w jednym sportowym duchu - XV Memoriał Maćka Maika

Będąc na wrześniowym Memoriale Witolda Dłużniaka w Wiśle, jakoś tak zgadaliśmy się z Prezesem naszego klubu sportowego na temat mającego się odbyć w październiku w Tychach Memoriału Maćka Maika, którego klub jest głównym organizatorem. Już od kilku lat miałam zamiar zapytać się go, czy nie potrzebują jakiejś pomocy, no ale wiecie jak to jest - najciemniej pod latarnią. I w zasadzie poniekąd jest to racja, bo kiedy wyszłam z inicjatywą, to tylko skrzywił się i stwierdził, że przecież przy tym jest dużo pracy i biegania. Super, że mi powiedział, bo tego nie wiedziałam (przeczytajcie to w kontekście ironii)... Młodsza podsłuchała i podłapała temat, że ona też by chciała pomóc. Na jej pomoc był jednak chętny. No, ale chyba żeby mnie nie było przykro to zgodził się też na moją obecność. 
Kim był Maciek Maik? Chłopakiem z sąsiedztwa, uczniem liceum, wspaniałym przyjacielem. A nade wszystko utalentowanym tyskim pływakiem, który podczas Igrzysk Paraolimpijskich w Sydney nie tylko zdobył złoty medal w pływaniu na 100 m stylem grzbietowym, ale też ustanowił rekord świata w tej dyscyplinie w swojej kategorii startowej (grupa S10). Myślę, że dużo więcej dowiecie się o nim z poniższego filmu.
Od piętnastu lat w Tychach, na basenie, na którym Maciek trenował, odbywa się upamiętniający jego osobę memoriał pływacki. Znamienne jest to, że biorą w nim udział zarówno pełno, jak i niepełnosprawni pływacy. W tym roku, po dwóch latach ograniczonego uczestnictwa, spowodowanego pandemią, w zawodach wzięło udział ponad 200 zawodników z 26 klubów sportowych i stowarzyszeń. Każdy z nich brał udział w tych dyscyplinach, w których czuł się najlepiej. A było z czego wybierać, bo memoriał przewidywał start na dystansach 50, 100, 200 i 400 metrów stylami klasycznym, motylkowym, grzbietowym i zmiennym.
Nasze(mojej i Młodszej) zadania zaczęły się jeszcze przed rozpoczęciem sportowych zmagań. Prezes poprosił nas, abyśmy przyjechały do Tychów na godzinę 12:00. A ponieważ trudno jest pokonać trasę DG - Tychy bez przesiadki, najpierw musiałyśmy dojechać do Kato, a stamtąd pociągiem do Tychów. A w Tychach jeszcze trzeba było dojechać pod samą pływalnię, ale to już zrobiłyśmy trojlebusem.
Pod pływalnię podjechaliśmy o dwie godziny za wcześniej. Gdybym była sama to poszłabym zwiedzać okolicę. Ale z Młodszą się nie da. A nie chciałam jej zostawiać samej, co by czegoś nie wywinęła. Tak więc przez dwie godziny wysłuchiwałam jej "gorzkich żali" na otaczający nas świat. Naprawdę z ulgą przyjęłam fakt podjechania pod pływalnię klubowego samochodu z Prezesem w środku.
Dostałyśmy za zadanie noszenie rzeczy z auta na pływalnię, ustawianie manekinów w odpowiednim miejscu, potem "ubrania" ich w koszulki z poszczególnych edycji memoriału. Młodsza już po półgodziny miała dosyć i co chwilę mnie pytała, czy dużo jeszcze będzie do zrobienia. Ja rozumiem, że ona pojechała tam głównie dla zobaczenia się z koleżankami z pływania, ewentualnie zaplusowania u Prezesa, ale nie na tym to polega. W pewnym momencie Prezes nawet pytał się mnie, gdzie ona jest, skoro powinna być na basenie, ale nie chciałam już na nią donosić, że wyszła na zewnątrz zapalić. 
Na pływalnię powoli zaczęli schodzić się zawodnicy startujący w zawodach. Tuż przed otwarciem wywiesiłyśmy z Młodszą rozpiskę kto, o której i w jakiej konkurencji bierze udział. Samo otwarcie miało bardzo uroczysty i podniosły charakter. Prezes w przemówieniu przypominał sylwetkę Maćka Maika, jego zasługi i osiągnięcia, mama Maćka dziękowała wszystkim za inicjatywę, która trwa już od piętnastu lat. Następnie nastąpiło oficjalne zaprezentowanie tegorocznej koszulki i pamiątkowego medalu, które otrzymał każdy uczestnik memoriału.
Krótko po tym wystartowały pierwsze serie zmagań pływackich. Tak jak pisałam na początku, w zawodach (memoriał wchodzi w skład Parapływackiego GrandPrix) ramię w ramię pływali zarówno pełno, jak i niepełnosprawni pływacy. Zdarzały się więc starty, w których w jednej serii płynęli i jedni i drudzy, ponieważ głównym kryterium wystartowania w danej serii były "życiówki" uzyskane na danym dystansie. Dlatego najlepsi pływacy niepełnosprawni startowali z pełnosprawnymi, uzyskując całkiem dobre wyniki. 
Naszym głównym zadaniem podczas zawodów było przywieszanie na drzwiach prowadzących na pływalnię kartek z wynikami, toteż miałyśmy sporo czasu wolnego(wydruki dostawałyśmy dopiero po zakończeniu konkurencji). Młodsza spędzała go z koleżankami z pływania, ja natomiast wykorzystałam ten czas na podziwianiu zmagań pływaków. I, kurczę, zamarzyło mi się, aby powrócić do tego sportu. 
Niedziela w zasadzie wyglądała tak samo jak sobota, z tą różnicą, że działania rozpoczynałyśmy od godziny 8:00, a skończyłyśmy po 16. Bo wiecie, impreza skończyła się o 14:00, ale jeszcze trzeba było uprzątnąć ten cały bałagan. Czyli przenieść rzeczy z pływalni do samochodu Prezesa. Dobrze, że organizator zapewnił nam posiłek, przynajmniej mogłyśmy zjeść coś ciepłego w międzyczasie. Na koniec zawodu trzy pierwsze miejsca na poszczególnych dystansach i stylach, a w przypadku osób niepełnosprawnych i w poszczególnych grupach startowych, zostały uhonorowane drobnymi nagrodami.
Ciut zmęczona (jednak dojazd do Tychów bywa męczący) wróciłam z Młodszą do domu. W plecaku miałam "Stulecie Winnych. Początek", które udało mi się podczas tego turnee doczytać, więc mimo wszystko to podróżowanie nie było czasem zmarnowanym.


20 komentarzy:

  1. Obrotna Ty kobitka jesteś, to Twój żywioł, prezesem się nie przejmuj bo chyba inny nie będzie a Młoda też chyba nie rokuje poprawą.Buziaki Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młoda czasami przechodzi samą siebie. Ale to już to pokolenie, które żyje dość innymi priorytetami. Jasne, że Prezesem się nie przejmuję. Tym bardziej, że to przecież nie moje pierwsze i jedyne działanie wolontaryjne. I są też takie wolontariaty, gdzie doceniają mnie taką, jaka jestem. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Wracaj do pływania, nie musisz od razu sukcesów zaliczać, byle zrobić coś dla siebie a nie dla innych , Choć zawsze podziwiam Twoje samozaparcie i ten wolontariat, wykorzystaj ten czas dla siebie. To kiedyś Ci zaowocuje !!!. A pływanie rozwija wszystkie mięsnie i nie przejmuj się tym co mówią o Tobie inni!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, już kiedyś trenowałam pływanie i bardzo mi się to podobało. Zresztą sam neurolog poradził mi nauczyć się pływać. Tylko te dojazdy są trochę męczące. Szkoda, że u nas nie zostanie otwarta kolejna sekcja. Ja się w zasadzie nie przejmuję tym, co mówią inni. No, może trochę. Ale każdemu by było przykro w takiej sytuacji. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Kurcze, intensywny weekend miałaś. Lubię pływać, ale rzadko wybieram się na basen. Chyba powinnam to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł! Bierz z sobą dzieciaki i idźcie na basen. To będzie bardzo dobrze spędzony czas w rodzinnym gronie. Pozdrawiam

      Usuń
  4. ja nie potrafię pływać, boję się, podziwiam każdego kto to umie:)
    https://okularnicawkapciach.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak będę potrzebować Wolontariuszki to wiem do kogo uderzyć...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie nie musiałabym daleko jechać :). Pozdrawiam

      Usuń
  6. A ja nie umiem pływać i boję się wody.
    Pozdrawiam, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób nie umie pływać :). Grunt, żeby nie kusić losu (chociaż ta uwaga pasuje też do tych, którzy potrafią pływać - ostrożności i rozumu nigdy za wiele). Pozdrawiam

      Usuń
  7. Ja tu sobie spokojnie choruję, a tymczasem u Ciebie... Nadal sport! Przynajmniej tym razem przyjemny. Jedyny znośny. Kocham wodę i pływanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i cieszę się, że wreszcie trafiłam w Twoje sportowe gusta. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Działasz niestrudzenie. Fantastycznie :) Tak sobie pomyślałam, czy Prezes nie czyta twojego bloga, bo jak tak, to wszystko się wydało z Młodą :) Wiele zdrowia życzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, aby Prezes czytał mojego bloga, a nawet wiedział o jego istnieniu. To nie ten typ. Zresztą, kilka osób mówiło mu o Młodszej, a on jakoś nie przyjmuje do wiadomości problemu z jej uzależnieniami, więc nawet jakby przeczytał coś tutaj, to pewnie i tak by nic za bardzo nie zrobił. Pozdrawiam

      Usuń
  9. KAROLINKO!
    Podziwiam Ciebie i twoje samozaparcie. Jesteś niesamowita!
    Moc uścisków i pozdrowień:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu robię to co lubię i co sprawia mi przyjemność. Pozdrawiam

      Usuń