Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

środa, 9 stycznia 2019

854. Niby nic a cieszy

W dalszym ciągu laptopa mam w naprawie, a moim jedynym sposobem na połączenie się z Internetem jest dotykowy smatrfon. Pozwala mi to na zapanowaniu m.in. nad tym, co dzieje się na moim i Waszych blogach, chociaż nie odpowiadam na komentarze ani sama nie komentuję Waszych blogów(obiecuję nadrobić wszystko po odbiorze naprawionego laptopa, względnie po powrocie z Panamy). Dzięki temu wiem, że moje skromne świąteczne kartki powoli zaczynają do Was dochodzić. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ zawsze jak wysyłam własnoręcznie zaadresowaną kartkę istnieje możliwość, że pracownicy poczty, tudzież listonosz, nie będą chcieli doczytać się po mnie. Oczywiście staram się pisać wyraźnie, najlepiej drukowanymi literami(zresztą dotyczy to nie tylko adresu) obawa jednak zawsze zostaje. Dlatego z uśmiechem na twarzy czytam od Was wiadomości, że kartka doszła. Mam nadzieję, że otwieracie je i czytacie z taką samą radością. Nie są to dzieła sztuki, nad odczytaniem ich treści też czasami trzeba się zastanowić, wiedzcie jednak jedno - są wysłane z sercem.

Ogólnie przepraszam też, że wysłałam je już po świętach, a jedną to nawet wczoraj wieczorem(tak się jakoś zawieruszyła i nie trafiła z innymi do skrzynki). Trochę jednak skomplikowały mi się sprawy i za bardzo nie miałam ani czasu ani głowy do takich rzeczy. Na szczęście powoli wszystko wraca do normy(chociaż do tego to jeszcze daleka droga). Do Panamy polecę jednak z dużo spokojniejszym sumieniem. Dzieciaki co prawda pytają mnie ciągle czy i kiedy wrócę(najbardziej żal mi tych z PO), ja jednak znowu zaczynam się cieszyć. Co prawda mam trochę spraw do załatwienia, ale wszystko zmierza ku dobremu.

Dzisiaj jeszcze mam księdza po kolędzie... W sumie to miałam nadzieję, że nie zdąży do mnie dotrzeć przed ŚDMem. Nie to, abym coś miała do Boskiego Oskiego. Ale on nawet nie wie, że lecę do Panamy. I niech tak zostanie. Nie chcę potem słyszeć pod swoim adresem dziwnych komentarzy. Po prostu nie mam na to już siły...

30 komentarzy:

  1. Karolinko, do mnie karteczka dotarła dzisiaj. Nie miałam najmniejszych problemów z odczytaniem treści (uważam, że piszesz wyraźnie), a rysunek mnie zachwycił - wspaniale przedstawiłaś Boże Dziecię, które błogosławi naszą Ojczyznę. Bardzo Ci dziękuję za tą piękną kartkę i życzenia, sprawiłaś mi ogromną radość.
    Też mam dzisiaj kolędę:)
    Buziaczki i jeszcze raz dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Gosiu, że Ci się podoba moja karteczka.
      Tulę serdecznie

      Usuń
  2. Oooo ja tez dzisiaj czekam na księdza Bardzo dziękuję za karteczki Nie wiem o co ci chodzi z twoim pismem ja go spoko rozczytałam . Swoje kartki pisze na komputerze bo mnie to dopiero nie dało by się rozczytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, widać ten dzień był naznaczony kolędami :). Też miałam zamiar wydrukować życzenia, no ale drukarka odmówiła współpracy i musiały wystarczyć ręczne.

      Usuń
  3. Kochana, kłopoty z pocztą miewasz nie tylko Ty, coś okropnego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, to nie to, co było kiedyś, kiedy poczta działała bez zarzutu, ech...

      Usuń
  4. U mnie ksiądz był 2 stycznia, całą godzinę spędził w domu... Ale jakoś tak dziwna była to wizyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do mnie przyszedł inny niż miał przyjść :). I siedział moment. Ale w naszym bloku nie da się inaczej, w przeciwnym razie nie wyrobiliby się z wszystkimi parafianami :)

      Usuń
  5. To w parafii nie wiedzą że lecisz? Przecież jesteś blisko, udzielasz się i nie rozmawiacie ze sobą o rzeczach dla Was ważnych/miłych/trudnych? Jakie komentarze mogłabyś usłyszeć? Jakim prawem ktoś mógłby komentować wyjazd? Dziwne te relacje, niby ludzie wierzący, blisko Boga ale chyba nie czujesz się że jesteście we wspólnocie.. Ja tez udzielam się w parafii ale tam też spotykam przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowiedzieli się dopiero po fakcie. Uwierz mi, nie rozmawiamy ze sobą o rzeczach dla nas ważnych, bo aktualnie jest taka atmosfera, że człowiek jest wyśmiewany za to, że żyje. Nie, nie czuję aby to była wspólnota. Wspólnota była kiedyś, kiedy był ksiądz, który potrafił ujarzmić wszelkie dziwne zachowania.

      Usuń
  6. Powodzenia życzę i szczęśliwej podróży, a komentarzami się nie przejmuj, ludziom się zwyczajnie nudzi albo próbują zagłuszyć swoje problemy- to ma być Twoja podróż i ciesz się nią.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuję się, bo nie ma czym. Ludzie są różni, mają różne zdanie na dany temat i tego się nie zmieni. Nie ma nawet sensu na siłę udowadniać komuś swojego zdania, bo to nic nie da :)

      Usuń
  7. Karolinko u mnie też rok nieciekawie się zaczął. Wieczorem będziemy mieli kolędę, ale u nas na luzie, dobrego mamy proboszcza.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo Ci dziękuję Karolinko za karteczkę z życzeniami, wiem, że to od serca i bardzo się cieszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że karteczka przypadła Ci do gustu. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  9. To życzę Tobie jak najszybszej naprawy lapka :)
    Też zdziwiło mnie stwierdzenie o komentarzach, ale .... cóż na to poradzić ...
    Niech się Tobie Twoje sprawy wyjaśnią i naprostują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lapek wrócił do mnie dopiero w czasie, kiedy byłam w Panamie, więc teraz śmigam właśnie na nim.
      Wielokrotnie słyszałam od księdza negatywne zdanie dotyczące wyjazdu na ŚDM do Panamy. To mi wystarczy.
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Udanej podróży i niech Ci się wszystko w nowym roku ułoży jak najlepiej :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. W takim razie również życzę udanego wyjazdu, bo to pewno będzie połączenie spraw duchowych i też dla ciała coś, w sensie zwiedzanie, poznawanie smaków lokalnych itd. Widziałem, że masz ciekawe postanowienia na Nowy Rok. U mnie to od jakichś już pięciu lat najlepiej wychodzi modlitwa wieczorna. Poza tym jakoś nie wiem jak wejść głębiej w sprawy wiary. Ale to już zupełnie inny temat można rzec.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo Piotrze,
      mam nadzieję, że kiedyś znajdziesz swój sposób na pogłębienie swojej wiary.
      Również pozdrawiam

      Usuń
  12. Karolina przede wszystkim pięknych, jak w Krakowie przeżyć w Panamie Ci życzę...po drugie...komputerey tak mnają...właśnie trzeci raz piszę ten komentarz ...sfiksował...Po trzecie, ja wytłumaczyć nijak się nie mogę i zawsze zwalałam na ojca, że po nim odziedziczyłam charakter...pisma :)
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złośliwość rzeczy martwych nie zna granic :).
      Hmmm... może też zgonię charakter pisma na to, że odziedziczyłam go po tacie?
      Panama jest wspaniała i naprawdę mnie oczarowała.
      Ściskam cieplutko

      Usuń
  13. Nie martw się niczym Karolinko!
    Pędż do tej Panamy. I uważaj tam na siebie.
    Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Do mnie z Niemiec paczka nie dotarła do dnia dzisiejszego
    Tak to bywa niestety

    OdpowiedzUsuń
  15. Karolinko, życzę Ci wspaniałych przeżyć w Panamie.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń