W dalszym ciągu laptopa mam w naprawie, a moim jedynym sposobem na połączenie się z Internetem jest dotykowy smatrfon. Pozwala mi to na zapanowaniu m.in. nad tym, co dzieje się na moim i Waszych blogach, chociaż nie odpowiadam na komentarze ani sama nie komentuję Waszych blogów(obiecuję nadrobić wszystko po odbiorze naprawionego laptopa, względnie po powrocie z Panamy). Dzięki temu wiem, że moje skromne świąteczne kartki powoli zaczynają do Was dochodzić. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ zawsze jak wysyłam własnoręcznie zaadresowaną kartkę istnieje możliwość, że pracownicy poczty, tudzież listonosz, nie będą chcieli doczytać się po mnie. Oczywiście staram się pisać wyraźnie, najlepiej drukowanymi literami(zresztą dotyczy to nie tylko adresu) obawa jednak zawsze zostaje. Dlatego z uśmiechem na twarzy czytam od Was wiadomości, że kartka doszła. Mam nadzieję, że otwieracie je i czytacie z taką samą radością. Nie są to dzieła sztuki, nad odczytaniem ich treści też czasami trzeba się zastanowić, wiedzcie jednak jedno - są wysłane z sercem.
Ogólnie przepraszam też, że wysłałam je już po świętach, a jedną to nawet wczoraj wieczorem(tak się jakoś zawieruszyła i nie trafiła z innymi do skrzynki). Trochę jednak skomplikowały mi się sprawy i za bardzo nie miałam ani czasu ani głowy do takich rzeczy. Na szczęście powoli wszystko wraca do normy(chociaż do tego to jeszcze daleka droga). Do Panamy polecę jednak z dużo spokojniejszym sumieniem. Dzieciaki co prawda pytają mnie ciągle czy i kiedy wrócę(najbardziej żal mi tych z PO), ja jednak znowu zaczynam się cieszyć. Co prawda mam trochę spraw do załatwienia, ale wszystko zmierza ku dobremu.
Dzisiaj jeszcze mam księdza po kolędzie... W sumie to miałam nadzieję, że nie zdąży do mnie dotrzeć przed ŚDMem. Nie to, abym coś miała do Boskiego Oskiego. Ale on nawet nie wie, że lecę do Panamy. I niech tak zostanie. Nie chcę potem słyszeć pod swoim adresem dziwnych komentarzy. Po prostu nie mam na to już siły...
Karolinko, do mnie karteczka dotarła dzisiaj. Nie miałam najmniejszych problemów z odczytaniem treści (uważam, że piszesz wyraźnie), a rysunek mnie zachwycił - wspaniale przedstawiłaś Boże Dziecię, które błogosławi naszą Ojczyznę. Bardzo Ci dziękuję za tą piękną kartkę i życzenia, sprawiłaś mi ogromną radość.
OdpowiedzUsuńTeż mam dzisiaj kolędę:)
Buziaczki i jeszcze raz dziękuję.
Cieszę się Gosiu, że Ci się podoba moja karteczka.
UsuńTulę serdecznie
Oooo ja tez dzisiaj czekam na księdza Bardzo dziękuję za karteczki Nie wiem o co ci chodzi z twoim pismem ja go spoko rozczytałam . Swoje kartki pisze na komputerze bo mnie to dopiero nie dało by się rozczytać
OdpowiedzUsuńHeh, widać ten dzień był naznaczony kolędami :). Też miałam zamiar wydrukować życzenia, no ale drukarka odmówiła współpracy i musiały wystarczyć ręczne.
UsuńKochana, kłopoty z pocztą miewasz nie tylko Ty, coś okropnego...
OdpowiedzUsuńNiestety, to nie to, co było kiedyś, kiedy poczta działała bez zarzutu, ech...
UsuńU mnie ksiądz był 2 stycznia, całą godzinę spędził w domu... Ale jakoś tak dziwna była to wizyta.
OdpowiedzUsuńA do mnie przyszedł inny niż miał przyjść :). I siedział moment. Ale w naszym bloku nie da się inaczej, w przeciwnym razie nie wyrobiliby się z wszystkimi parafianami :)
UsuńTo w parafii nie wiedzą że lecisz? Przecież jesteś blisko, udzielasz się i nie rozmawiacie ze sobą o rzeczach dla Was ważnych/miłych/trudnych? Jakie komentarze mogłabyś usłyszeć? Jakim prawem ktoś mógłby komentować wyjazd? Dziwne te relacje, niby ludzie wierzący, blisko Boga ale chyba nie czujesz się że jesteście we wspólnocie.. Ja tez udzielam się w parafii ale tam też spotykam przyjaciół.
OdpowiedzUsuńDowiedzieli się dopiero po fakcie. Uwierz mi, nie rozmawiamy ze sobą o rzeczach dla nas ważnych, bo aktualnie jest taka atmosfera, że człowiek jest wyśmiewany za to, że żyje. Nie, nie czuję aby to była wspólnota. Wspólnota była kiedyś, kiedy był ksiądz, który potrafił ujarzmić wszelkie dziwne zachowania.
UsuńPowodzenia życzę i szczęśliwej podróży, a komentarzami się nie przejmuj, ludziom się zwyczajnie nudzi albo próbują zagłuszyć swoje problemy- to ma być Twoja podróż i ciesz się nią.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Nie przejmuję się, bo nie ma czym. Ludzie są różni, mają różne zdanie na dany temat i tego się nie zmieni. Nie ma nawet sensu na siłę udowadniać komuś swojego zdania, bo to nic nie da :)
UsuńKarolinko u mnie też rok nieciekawie się zaczął. Wieczorem będziemy mieli kolędę, ale u nas na luzie, dobrego mamy proboszcza.
OdpowiedzUsuńDomyślam się...
UsuńBardzo Ci dziękuję Karolinko za karteczkę z życzeniami, wiem, że to od serca i bardzo się cieszę.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że karteczka przypadła Ci do gustu. Pozdrawiam serdecznie
UsuńTo życzę Tobie jak najszybszej naprawy lapka :)
OdpowiedzUsuńTeż zdziwiło mnie stwierdzenie o komentarzach, ale .... cóż na to poradzić ...
Niech się Tobie Twoje sprawy wyjaśnią i naprostują :)
Lapek wrócił do mnie dopiero w czasie, kiedy byłam w Panamie, więc teraz śmigam właśnie na nim.
UsuńWielokrotnie słyszałam od księdza negatywne zdanie dotyczące wyjazdu na ŚDM do Panamy. To mi wystarczy.
Pozdrawiam
Udanej podróży i niech Ci się wszystko w nowym roku ułoży jak najlepiej :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Dziękuję bardzo,
UsuńRównież pozdrawiam
W takim razie również życzę udanego wyjazdu, bo to pewno będzie połączenie spraw duchowych i też dla ciała coś, w sensie zwiedzanie, poznawanie smaków lokalnych itd. Widziałem, że masz ciekawe postanowienia na Nowy Rok. U mnie to od jakichś już pięciu lat najlepiej wychodzi modlitwa wieczorna. Poza tym jakoś nie wiem jak wejść głębiej w sprawy wiary. Ale to już zupełnie inny temat można rzec.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Dziękuję bardzo Piotrze,
Usuńmam nadzieję, że kiedyś znajdziesz swój sposób na pogłębienie swojej wiary.
Również pozdrawiam
Karolina przede wszystkim pięknych, jak w Krakowie przeżyć w Panamie Ci życzę...po drugie...komputerey tak mnają...właśnie trzeci raz piszę ten komentarz ...sfiksował...Po trzecie, ja wytłumaczyć nijak się nie mogę i zawsze zwalałam na ojca, że po nim odziedziczyłam charakter...pisma :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ♥
Złośliwość rzeczy martwych nie zna granic :).
UsuńHmmm... może też zgonię charakter pisma na to, że odziedziczyłam go po tacie?
Panama jest wspaniała i naprawdę mnie oczarowała.
Ściskam cieplutko
Nie martw się niczym Karolinko!
OdpowiedzUsuńPędż do tej Panamy. I uważaj tam na siebie.
Powodzenia!!!
Zadanie wykonane Jadziu
UsuńPozdrawiam serdecznie
Do mnie z Niemiec paczka nie dotarła do dnia dzisiejszego
OdpowiedzUsuńTak to bywa niestety
Moich też kilka paczek zaginęło w akcji...
UsuńKarolinko, życzę Ci wspaniałych przeżyć w Panamie.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Twoje życzenie spełniło się w 200% :)
Usuń