Przede wszystkim dziękuję tym wszystkim, którzy wypowiedzieli się pod ostatnim moim postem, a raczej referatem, czy też krótkim wystąpieniem, na temat niepełnosprawności. Domyślam się, że temat nie jest łatwy i wzbudza różne, niejednokrotnie skrajne emocje. Sama nie byłam też pewna Waszej reakcji, dlatego zrobiliście mi miłą niespodziankę, tak pozytywnymi komentarzami.
Wróćmy jednak do codzienności.
Jak zapewne wiecie z mediów, w miniony weekend w całym kraju odbył się finał Sz.P. Nie inaczej było i w przypadku naszego regionu. W jednej z poprzednich notatek wspominałam Wam, że pierwszego darczyńcę z paczkami miałam umówionego już na 16:00. Nie będę ukrywała, że trochę ta pora zdezorganizowała mi cały dzień, ale z drugiej strony nie ja to umawiałam. Ale skoro wypadł mi dodatkowy dzień(a przynajmniej jego część) wolnego, postanowiłam jakoś go wykorzystać.
Jeszcze na początku tygodnia Młoda coś tam przebąkiwała o wybraniu się na Śląskie Targi Książki mające odbyć się w weekend w Katowicach i że chętnie by się wybrała w piątek przed zajęciami na uczelni. Nie bardzo jednak wiedziała, gdzie dokładnie znajduje się Centrum Kongresowe. Bo hasło, że tuż przy słynnym Spodku niewiele jej mówiło. Szczerze powiedziawszy to ja aż do tegorocznej edycji TdP też nie wiedziałam, więc wcale jej się nie dziwię. Ponieważ jeszcze wtedy piątek miałam zaplanowany, powiedziałam jej, że najwyżej podjedziemy w sobotę, jakoś między darczyńcami. Chociaż sama w to wątpiłam, mimo tego, że sama z wielką chęcią chciałam tam się wybrać. W ostateczności była opcja "pilotowania" jej przez telefon.
W czwartek zdecydowałam jednak, że jeżeli Młoda zdąży jechać na te Targi jeszcze przed zajęciami, czyli przed 12:15, to możemy się tam razem wybrać. I tak też zrobiłyśmy. Chociaż pojechanie przyspieszonym autobusem do Katowic(takim, który mija S-c), nie było zbyt "opłacalną" inwestycją. Zamiast jechać ok. 30 minut, przez remonty cała trasa zajęła nam kilkanaście minut dłużej. Młoda w tym czasie coś tam sobie powtarzała, ja natomiast umilałam sobie czas czytaniem książki Shelley'a Emlinga "Maria Skłodowska - Curie i jej córki". Ot, takie inne, bardziej ludzkie spojrzenie na naszą wielką polską uczoną.
Tutaj podzielę się z Wami moją "twórczością". Kilka lat temu portal lubimyczytac.pl ogłosił konkurs, w którym można było wygrać powyższą książkę. Zadanie polegało na napisaniu kołysanki, która zawierałaby słowa: rad, polon, atom, promieniotwórczość, Nobel(we wszystkich przyjętych formach gramatycznych). Usiadłam, pomyślałam i powstało coś takiego:
Luli, luli, la,
był raz sobie rad!
Pierwiastek promieniotwórczy,
który medycynie służy,
pokonać raka,
pokonać raka!
Luli, luli, lo,
polon - to jest to!
Izotopy te maleńkie,
przysparzają mi udrękę,
Ale mama nie da się,
chcąc spełnić marzenia swe -
wynaleźć lek na raka,
wynaleźć lek na raka!
Luli, luli, le,
Nobel będzie wnet.
We świecie będą zdumieni,
że naukowiec z polskiej ziemi,
odkryła polon i rad,
czym zmieniła medyczny świat,
czym zmieniła medyczny świat.
Luli, luli, li,
Ewcia z Ircią śpi!
Pewnie śnią im się atomy,
które zawierają protony,
z których wszystko jest zrobione,
z których wszystko jest zrobione!
Luli, luli, lu,
mamie szkoda snu!
Musi zabrać się do pracy,
na tablicy Mendelejewa wyznaczyć,
miejsca na nowe pierwiastki,
więc to koniec opowiastki.
Śpijcie słodko dzieci me,
śpijcie słodko dzieci me!
Muszę Wam przyznać, że chociaż nie znalazłam się w gronie wyróżnionych osób(książkę wypożyczyłam z Biblioteki Śląskiej), to bawiłam się przednio przy wymyślaniu tego utworu. Dzisiaj sobie myślę, że raczej trudno byłoby do tego ułożyć jakąś kołysankową melodię. Chociaż, kto wie...
Katowickie Centrum Kongresowe mieści się przy legendarnym Spodku, czyli hali widowiskowo-sportowej. Żeby tam się dostać, najlepiej jest wysiąść na drugim od końca przystanku i jeszcze przejść kilkaset metrów. W porównaniu do krakowskiego ICE nie robi aż takiego wrażenia, bo jest o wiele mniejsze. Jednak na piętrze posiada sporą halę, która teraz zapełniła się stanowiskami z różnych wydawnictw książkowych.
Również rozmiar imprezy jest o wiele mniejszy od Międzynarodowych Targów w Krakowie, toteż z rozczarowaniem odkryłam, że brakuje niektórych firm wydawniczych, w dodatku dosyć powszechnych. Nie można mieć jednak wszystkiego. Najbardziej mi było żal braku Wydawnictwa Franciszkanów "Bratni Zew", bo poluję na jedną z wydanych ostatnio przez nich książek w rozsądnej cenie. No trudno, za rok pojadę do Krakowa, może będą(w tym roku byli), a jak nie, to może uda mi się kupić w samym wydawnictwie.
Wydaje mi się, że frekwencja na tegorocznych Targach, przynajmniej do południa, była wysoka. Fakt, dużą część zwiedzających stanowiły wycieczki szkolne(zresztą w Krakowie było podobnie), ale podejrzewam, że większość prywatnych osób przyszła albo w piątkowe popołudnie, alby w weekend. Pomimo panującego zgiełku można było przystanąć na chwilę, wziąć książkę do ręki, odetchnąć tym charakterystycznym zapachem świeżego druku, a nawet porobić kilka fotografii:
| Prelekcja dla dzieci |
| Prelekcja dla dzieci |
| Prelekcja dla dzieci |
| Stoisko Biblioteki |
| Na Targach oprócz książek można było też nabyć liczne gadżety |
| Szkoda, że nie doczytałam o tym stoisku |
| I Muzeum Śląskie się pojawiło |
| Uwierzcie lub nie, ale ta układanka ma nawet mechanizm, który tym wszystkim porusza |
| Sekrety, sekrety, sekrety... |
| I coś bardziej lokalnego |
| Całkiem przyjemny kącik czytelniczy, czyż nie? |
Mogłabym cały dzień przesiedzieć na tych Targach, no ale obowiązki czekały. Zanim jednak opuściłyśmy z Młodą halę, postanowiłyśmy sobie zrobić prezent mikołajkowy, a co! Może trochę oszukańczy, bo złożyłyśmy się na niego i w dodatku był jeden, ale jest.
Moje uznanie Karolinko. Cieszę się, że jesteś obecna na tak ważnych wydarzeniach jak Targi Książki.
OdpowiedzUsuńBardzo mnie zainteresowała książka o Marii Skłodowskiej i jej córkach. Przecieżnie tylko ona ale i jej dzieci były utalentowane. Z pewnością zazyczę ją sobie pod choinkę.
W najbliższą niedzielę będę uczestniczyć w wycieczce śladami Bronisławy Dłuskiej po Warszawie. Bronisława była starszą siostrą Marii - i Noblistka wiele jej zawdzięcza .... Z pewnością o tym napiszę po wycieczce.
Serdecznie Cię pozdrawiam.
No i proszę o odpowiedż na mój ostatni mail.
targi książki to świetna sprawa!
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Wymyślić kołysankę z tak "topornymi" słowami to spore wyzwanie. Tym bardziej gratuluje kreatywności:)
OdpowiedzUsuńSłówka do kołysanki iście wyborne {sarkazm z nitką ironii} :D
OdpowiedzUsuńTargi książki maja zawsze to niebezpieczeństwo, że drenują kieszenie :D. Ale dla wydawnictw to nie zawsze jest po prostu opłacalne: koszt jest naprawdę dość wysoki, a zyski niekoniecznie w ogóle są. Dlatego na przykład niektóre katolickie wydawnictwa rezygnują z udziału w rozmaitych targach. Często są to firmy niemogące pozwolić sobie na tak wielki wysiłek - nie tylko finansowy ale też po prostu fizyczny (czasy, kiedy wydawnictwo zatrudniało jakąś kosmiczną liczbę ludzi niestety dawno minęły, o ile w ogóle istniały).
Skupić się muszę na Twojej kołysance. Oczywiście przed i po przeczytaniu pomyślałam, że wygrałaś. Potem doczytałam. Kochana to było naprawdę ciężkie zadanie, jakie słowa. Przeca ja bym poległa z taką twórczością. hehe Spisałaś się moim zdaniem wyśmienicie. Mnie się kołysanka bardzo podoba, jest taka piękna, zawiera ważne przesłanie, siłę, spokój, walkę. Masz talent kochana, pisz, wysyłaj, bo masz coś do powiedzenia i to w niebanalny sposób. Ogromnie inspirujesz!!!!! <3
OdpowiedzUsuńKarolinko, świetna jest Twoja kołysanka!
OdpowiedzUsuńKsiążki to jedna z tych rzeczy, które sprawiają, że świat jest piękny.
Buziaki.
Karolinko Ciebie to wszędzie pełno w pozytywnym tego znaczeniu :) Super takie targi a częstotliwość przybyłych czasami zależy od spotkań z autorami- super ta układanka, a i te sekrety mnie zaciekawiły ;) Kołysanka świetnie napisana -książki nie znam może kiedyś wpadnie w me ręce :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
A ja byłam pewna, że zajęłaś pierwsze miejsce, bo kołysanka jest genialna! Przynajmniej w radosnym nastroju, czego nie moge powiedzieć o utworach z mojego dzieciństwa... Buziaki!
OdpowiedzUsuńNiestety nie byłam w tym roku na targach ze względu na chorobę. Szkoda mi było bo pani Kasia Bonda podpisywala nową książkę Miłość leczy rany. Koncze teraz czytać Okularnika i biorę się za tą właśnie nową. Uwielbiam panią Kasie.
OdpowiedzUsuńWspaniała kołysanka. Żałuję że nie została wyróżniona.
OdpowiedzUsuń