Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

środa, 11 grudnia 2019

1071. To już się przestaje robić śmieszne

Stoi człowiek przed drzwiami sekretariatu. Stoi i zastanawia się, czy dobrze widzi i rozumie czytaną treść. Formalnie zamknięcie sekretariatu przedłużyło się o kolejny tydzień, a w pilnych sprawach należy się kierować do pokoju obok. Zawsze w takich chwilach zastanawiam się, według jakich kryteriów sprawom nadaje się kwalifikacje bardziej i mniej pilne? Przecież to, co jest pilne dla mnie, dla drugiego już takie nie musi być... Oczywiście można do naszego sekretariatu wbijać w godzinach dyżuru dyrekcji. I chociaż nie mam nic do pani M., to jednak jakoś bardziej wolę tam wchodzić, kiedy jest pani D. No i przede wszystkim nie załatwi się żadnej papierkowej sprawy, niestety.
Stałam tak sobie chwilkę analizując wszystko w swojej głowie(trzy tygodnie na zwolnieniu to nie przelewki), kiedy z pomieszczenia wyszła pani M.
 - O, pani Karolina. Coś się dzieje?
W sumie to nic się szczególnego nie dzieje. Ba, nawet żadnej pilnej sprawy nie miałam. Tak po prostu rano chciałam przyjść zobaczyć czy pani D. już wróciła, czy też jeszcze nie. Co najwyżej mogłabym jej opowiedzieć o wczorajszej Gali Wolontariatu dla uczestników projektu Wolontariat Katowice. Nawet przyszłam w bluzie, którą otrzymał każdy z wolontariuszy. No, ale jeszcze jej nie ma. Pytanie kiedy wróci też było bez sensu - gdyby nie miała zwolnienia do końca tygodnia, tylko dłużej, to na mój rozum, informacja na kartce informowałaby o zamknięciu sekretariatu na dłużej niż do soboty. Wzruszyłam tylko ramionami i pokręciłam przecząco głową.
 - Ale jakby coś się działo to zawsze może pani do mnie zajrzeć.
Tak, wiem. Mogę do niej wejść zawsze kiedy jest. Nie chcę jednak zbytnio zajmować jej czasu wolnego, ani ją czymś obarczać. Rzuciłam jeszcze raz rzut oka na kartkę. Dyrektorka zrobiła to samo.
 - Dalej jest na zwolnieniu?
 - Tak, dalej jest - potwierdziła.
 - Ale to ona jest chora, chłopcy, czy teściowie?
 - Nie wiem... 
I nagle wróciły do mnie obrazy sprzed roku, jakby w zwolnionym filmie. Automatycznie mocniej zacisnęłam pięści.
 - Rok temu... - szepnęłam. A ona odwróciła się w moim kierunku. Usiadłyśmy na krzesłach.
 - Proszę do tego nie wracać. Było-minęło - i padło jeszcze wiele podobnych słów. - Ciekawa bluzka. Nowa, prawda?
 - Tak, dostałam za wolontariat - i tu zaczęła się moja opowieść o tym, jak zostałam zaproszona na Galę Wolontariatu do Katowic i jak to odbyło się w jednym z tamtejszych klubów, czy też lokali, podziękowanie dla wszystkich tych, którzy pomagali w minionym roku w organizacji różnych wydarzeń w mieście. I że ja też zostałam na nie zaproszona. Oczywiście pojechałam, bo tyle mojego. A na samej Gali nie tylko dostałam drobny upominek(bluza - wreszcie prawdziwą M, a nie jakąś o kilka rozmiarów za dużą, słonik-maskotka oraz okulary przeciwsłoneczne), nie tylko ściskałam dłoń tzw. VIPów i odbierałam podziękowania za pomoc, nie tylko wymieniałam się doświadczeniami z moją ukochaną grupą Silesiawolo, ale przede wszystkim owocnie spędziłam czas.
I wiecie co - Dyrekcja też podzielała moją radość, a nade wszystko chyba autentycznie cieszyła się z tego, że są ludzie, którzy mają swoje pasje i je rozwija. Co prawda to nie była rozmowa taka jak z panią D., ale zawsze mogłam trochę dać upustu swoim emocjom.
Jak zdobędę jakieś zdjęcia z Gali, to się z Wami nimi podzielę.
A na koniec zapraszam na dokończony(wreszcie) wpis o wycieczce do Wrocławia. Jeżeli chcecie się dowiedzieć kim był Jan Dzierżon to koniecznie musicie do niego wrócić.

10 komentarzy:

  1. Nie każdy życzy sobie, by informować o jego chorobie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje jeszcze raz dla Ciebie ♥️
    Ja choruję już ponad rok, nikt się mną nie interesuje z pracy. Zawiadamiam tylko kierowniczkę o kolejnym L4 i z reszty nie muszę się tłumaczyć. Kadrowa, to potwierdziła.
    Jest Rodo!
    Pozdrawiam cieplutko w ten mroźny poranek 🍵😀

    OdpowiedzUsuń
  3. choroba to dość intymna sprawa...
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomódl się o zdrowie pani D, to nigdy nie zaszkodzi a potrafi bardzo pomóc :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawo Ty. Kiedy Ty ogarniasz dom, naukę, scholę (czy jak to się nazywa) i jeszcze wolontariat? Nic tylko podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie sytuacje faktycznie mogą powodować przeróżne emocje. Oby się wszystko wyjaśniło niedługo.

    Jakoś udaje mi się wyrabiać normy, jednak nie jest to łatwe zadanie. Niedługo mam się wdrożyć w drugi system informatyczny, tam jest mniej wniosków do złożenia, jednak sam proces trwa dłużej. Czyli w sumie nie wiem czy zyskam na tym coś.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oby ta pani z sekretariatu szybko wyzdrowiala i się pojawiła.
    Super, że dostałaś bluzę będzie miła pamiątka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet nie wiedziałam że ejst coś takiego jak Gala Wolontariatu. Gratuluję że zostałaś doceniona:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Imponujesz mi z tym wolontariatem 🙂 Świetnie, że są takie gale i cudowne, że chociaż symbolicznie doceniają tam takich mocarzy, jak Ty!

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluje Karolinko! Super że Cię docenili

    OdpowiedzUsuń