Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

poniedziałek, 30 grudnia 2019

1078. Największe oszustwo roku!

Jak myślicie co zasługuje na miano największego oszustwa mijającego roku?
Wbrew pozorom to niespełnione obietnice polityków.
Ani wszelkie afery podczas których wychodziły na wierzch różne dziwne rzeczy.
Ani to, że sąsiad mieszkający obok prowadzi zupełnie inny żywot, niż sądziliśmy.
Ani to, że kościół głosi różne niestworzone rzeczy(to wersja dla ateistów i im podobnych).
Ani nawet to, co jest mówione w telewizji publicznej/komercyjnej.

Wszystko to jest nic w porównaniu z prawdą ogłoszoną w minioną sobotę. Prawdą, która wstrząsnęła do reszty pewną młodą osobę.

Ale może zacznę od początku.
Rodzina od strony mojego taty pochodzi z gór. Przyznam szczerze, że z powodów logistycznych widujemy się niezbyt często, zazwyczaj raz do roku. Kiedyś to my z reguły jeździliśmy do nich, zwłaszcza ja z siostrą na wakacje, teraz jest na odwrót. Osobiście ostatnio byłam u wujostwa na chrzcie świętym ich najmłodszej córeczki, który odbył się cztery lata temu. I od tej pory nie widziałam ani ja jej, ani ona mnie. Częściej widziałam jej rodzeństwo, które kontynuowało naukę w wadowickich szkołach średnich. Od czasu do czasu mijaliśmy się na ulicy Lwowskiej rzucając krótkie "Cześć, miło cię widzieć".
Już w zeszłym roku wujek nosił się z zamiarem przywiezienia jej do nas i od jakiegoś czasu opowiadał jej o mnie. No bo wiecie, zobaczenie kogoś takiego jak ja mogłoby być dla niej szokiem, chociaż jej rodzeństwo w miarę szybko zaakceptowało moją "inność". Ale wtedy druga ciocia z wujkiem też chcieli jechać, samochód zaś nie jest z gumy. Wujek zawsze mówił o mnie "Karolinka". Nikt jej też nie powiedział, że ja i moja siostra jesteśmy już dorosłe. A że mała mnie nie pamiętała, trudno jej się zresztą dziwić, sądziła, że jestem kimś w jej wieku. 
Tak jak już wcześniej pisałam, sobotnie przedpołudnie spędziłam na próbie przed koncertem kolęd, toteż nie było mnie w chwili, kiedy przyjechali. Mocno spóźniona dołączyłam do nich dopiero tuż przed 13. Zaczęłam witać się ze wszystkimi, w tym z wyrośniętym Kapuścińskim, podaję rękę Księżniczce, a ona odruchowo chowa się za spódnicę cioci.
 - Spoko, ze mną też tak było - szepnęła mi do ucha siostra.
 - Musi się oswoić - tłumaczyła mama Księżniczki.
 - Ona chyba myślała, że jesteście w jej wieku - dodał wujek.
Biedne dziecko chyba naprawdę spodziewało się kompana do zabawy. Co nie znaczy, że z siostrą nie robiłyśmy wszystkiego, aby ją do siebie przekonać. To znaczy ja robiłam, bo przyszła pani pedagog wolała zajmować się czymś innym.
Oswajanie Księżniczki zajęło mi jakieś pół godziny. Jak to dobrze, że człowiek tyle czasu spędza z dziećmi, przynajmniej zna różne zabawy. Ze swojego mieszkania przytaszczyłam pudełko z klockami lego, kredki, kolorowankę, blok rysunkowy. Od czasu do czasu wyglądałyśmy przez okno, wszak u nich w górach nie ma wieżowców, a wadowickie bloki nie są aż tak ciekawe. A nade wszystko nasłuchałam się przeróżnych opowieści rodzinnych. Przy okazji wujostwo zaprosiło nas na 25 rocznicę swojego ślubu, która przypadnie w czerwcu. Księżniczka też zaprosiła mnie do siebie obiecując, że pokaże mi swoje zabawki, których ma o wiele więcej niż ja. Tak trochę przykro było się w końcu żegnać, ale czekała ich niełatwa droga powrotna.
W sumie nie było chyba aż tak źle. Co prawda mała najpierw była wyraźnie tym wszystkim rozczarowana, ale potem... Potem wyraźnie oswoiła się z całą sytuacją, znalazłyśmy wspólną nić porozumienia(pomimo różnic) i nawet nieźle się ze sobą bawiłyśmy. Już nie mogę się doczekać naszego kolejnego spotkania...

13 komentarzy:

  1. Ahhh z tymi księżniczkami, dobrze ze sobie poradziłaś z sytuacją conajmniej niezręczną.
    W Wadowicach byłam dawno temu, kremówki jadłam:)
    Wszystkiego dobrego w 2020 roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli dobrze się wszystko skończyło.
    Cieszy mnie to...
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami i tak bywa :)))))
    Serdeczności przesyłam wraz z nadchodzącym Nowym Rokiem. Przyjemnego Sylwestra :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No, mała rzeczywiście mogła się zawieść, ale wszystko miało dobre zakończenie;)
    Wszystkiego najlepszego w każdym dniu 2020 roku Karolinko:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałego Roku!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczęśliwego Nowego Roku, Karolinko!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak rodzina w odwiedziny przychodziła z mała kuzynka to musiałam zajmować się nią co nie zawsze mi odpowiadało

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie zakończenia!
    Kochana Karolinko!
    Dobrego i pięknego Roku i oby wydarzenia dnia codziennego nie przysłoniły nam radości życia, aby umieć się nim cieszyć mimo wszystko i wbrew wszystkiemu.
    Szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, nie tyle oszustwo, co nieporozumienie, nam tez się to zdarza. Po prostu czas pędzi jak szalony i gdy myślimy, że syn koleżanki ma ciągle 3 lata, to on już na trzecim roku studiów!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku ♥️♥️♥️

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczęścia, co radość daje,
    miłości, co niesie pokój,
    wiary w sercu, co nadzieję prowadzi,
    dni wypełnionych do końca,
    nowych wschodów słońca i światła w mroku 
    A przede wszystkim 
    Wszystkiego, co najbardziej oczekiwane i wyśnione
    Wszystkiego, co zdrowiem nazywamy
    Na wszystkie dni Nowego Roku  

    OdpowiedzUsuń
  12. Przynajmniej miło spędziłas czas 😀.

    OdpowiedzUsuń
  13. Różnice zbliżają... Różnice uczą... Różnice są szlakiem... Różnice mają w sobie piękno. Są trudne. Ale warto... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń