Listopad rozpoczął się zupełnie inaczej, niż dotychczas. Bez odwiedzin na grobach bliskich, bez spotkań z rodziną. W sumie jakoś mnie to specjalnie nie dotknęło. Szczerze powiedziawszy, to niezbyt lubię odwiedzać groby moich krewnych i znajomych w pierwszych dniach listopada. Święto Zmarłych bardzo często przypomina jarmark, w którym prześcigamy się w wyglądzie kwiatów i ilości zapalonych zniczy, w pokazaniu się w coraz to lepszych kreacjach, bo przecież musimy jakoś wyglądać w oczach dawno nie widzianej rodziny. Babcie prześcigają się w wymienianiu talentów i sukcesów swoich wnuków, rodzice "planują" przyszłość swoim dzieciom. Zaduma ustępuje śmiechom i chichom, które nie zawsze pozwalają skupić się na tym co najważniejsze - cichej modlitwie za zmarłych.
W ciągu roku cmentarze stoją puste... Nawet jeżeli mamy cmentarz niedaleko, nie zawsze znajdujemy czas, aby odwiedzić spoczywających tam bliskich. Eleganckie w pierwszych dniach listopada groby stoją opuszczone i zaniedbane, śmieci panoszą się po alejkach, zwiędłe kwiaty straszą w wazonach... Nie mówię tutaj o sytuacji, kiedy mieszkamy na drugim końcu Polski i faktycznie nie możemy być częściej niż raz na rok. Ale 1 i 2 listopada to tylko tradycja. Najważniejsza jest pamięć o naszych zmarłych bliskich na co dzień, a nie tylko od święta... Sama staram się raz na 2 tygodnie odwiedzić nasz parafialny cmentarz, żeby pogawędzić z niektórymi zmarłymi. Z reguły jest pusty. Rzadko kiedy fotografuję nagrobki - nie wiem dlaczego, ale mam takie wewnętrzne przekonanie, że mogę ten czas wykorzystać inaczej, bardziej "produktywniej", na modlitwach nad opuszczonymi grobami, o których nikt na co dzień nie pamięta, albo nad symbolicznym grobem dzieci nienarodzonym. I naprawdę płaczę nad nimi - bo kiedy teraz słyszę hasła wykrzykiwane przez demonstrujących, sercem jestem przy tych matkach, które utraciły swoje ciąże w naturalny sposób...
W tym roku z świata odeszło wiele znakomitych osób. Poniższa prezentacja przybliża nam tych, którzy byli określani przymiotnikiem "znani". Do tego dochodzi cały zastęp znanych-nieznanych. Karolina Dzienniak, która przez lata walczyła z nowotworem mózgu. Wiele razy prosiła w mediach ludzi dobrej woli o pomoc w zebraniu środków na leczenie... Krewni, znajomi, przyjaciele - śmierć nie wybiera. Przed chwilą dowiedziałam się o śmierci nieodżałowanego księdza Stefana, który swego czasu był proboszczem parafii, pod którą należała moja szkoła. Wielki człowiek i wielki przyjaciel osób niepełnosprawnych. Organizował nam z księdzem katechetą spotkania oazowe, organizował też Pierwsze Komunie Święte, a także bierzmowania upośledzonym uczniom naszej szkoły. Osobne, trochę szybsze, często w tzw. "wierze rodziców"(w skrócie formuła jest podobna jak w przypadku chrztu św. - to nie dzieci, ale rodzice wyznają wiarę). W podobnym czasie jak u mnie skończył od zera budować kościół parafialny(pamiętam jak z księdzem Markiem śmialiśmy się na religii, że w konsekracji świątyni wyprzedzili nas zaledwie o tydzień). Potem z powodzeniem zarządzał diecezjalnym oddziałem Caritasu. Dobry duszpasterz o dobrym sercu...
![]() |
| Finał wojewódzkiego konkursu przeznaczonego dla uczniów szkół specjalnych z wiedzy na temat Ewangelii wg świętego Mateusza, ksiądz Stefan wraz z dyrekcją wręczają mi nagrodę za zajęcie 2 miejsca w kategorii gimnazjum, jesień 2005 r. |
Nim wszystkim chciałabym zadedykować dzisiejszy wiersz:
Odeszli cichutko, bez zbędnych fanfar,
w spokojny, lecz wieczny sen.
Po drugiej stronie Bóg na nich czekał,
powstawał wciąż nowy tren.
Zbolałe serca, zbolałe dusze,
zostały na ziemi tej.
Gdzieś w górę zanoszę swoje modły,
wysłuchać je Boże chciej.
Tu zimny grób skrywa czyjeś ciało,
tam urna z prochami spoczywa.
Moja modlitwa, cicha i prosta,
do wysłuchania mnie wzywa.
Zmarli znani i ci - co nieznani,
w zakamarkach mojej pamięci.
Proszę ażeby zostali zbawieni,
i by zostali wnet święci.
Nie muszą od razu być Sługami Bożymi,
ani kanonizowani.
Grunt, by nie byli w modlitwach pominięci.
ani wręcz nie zapomniani...
Lolek, 2 listopada 2020

Bardzo lubię Twoje wiersze, pełno w nich uczyć ale i też prawdy
OdpowiedzUsuńPiękny wpis, jaki masz talent pisarski, wiersz jest przepiękny.Dzisiejsze święta to już nie te co kiedyś ,pamiętam pochód ludzi w alejach, trzeba było się przepychac aby dojść do swoich.W zeszłym roku byliśmy ok.13 tej, pustawo mimo że były co 15 min bezpłatne autobusy.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńmi było smutno trochę, chociaż i tak miałam odwiedzać groby po weekendzie. Dziś idę do jednego dziadka, jutro do drugich.
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Piękny wiersz Karolinko :) Ja mimo wszystko lubię ten czas 1 listopada. Pamiętam o moich bliskich zmarłych cały rok, ale ten jeden dzień w roku poświęcamy przede wszystkim im i ich pamięci, pozostawiając wszystkie inne sprawy na dalszym planie. W tym roku niestety tego spotkania zabrakło, ale najważniejsza i tak jest modlitwa. Rewia mody i przesadne dekoracje grobów niestety były zawsze i będą, bo tacy są ludzie. Pozdrawiam Cię cieplutko :)
OdpowiedzUsuńPięknie, kochana, pamięć o tych, co odeszli jest chyba najważniejsza!
OdpowiedzUsuńPamięć o tych co odeszli jest bardzo ważna. wiersz smutny i piękny jednocześnie.
OdpowiedzUsuńPiekny wpis! Masz talent!
OdpowiedzUsuńKolejny mądry i poruszający wpis- dziękuję 😘
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam gdzieś takie oto mądre słowa:
"Życie jest pielgrzymowaniem. Śmierć jest naszym ostatnim życiowym zadaniem, z którego nikt nas nie może zwolnić".
Karolinko, piękny i głęboki wiersz. Masz rację - o zmarłych trzeba pamiętać cały rok.
OdpowiedzUsuńTulę.
Wzruszasz. A to jest naprawdę ważne dla mnie,
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie.
piękny wiersz...
OdpowiedzUsuńJa w tym roku za zmarłych zapaliłam świeczki w domu i poświęciłam parę chwil na rozmyślania i wspomnienia. Na groby pojadę ale nie wiem kiedy, nie chcę tego robić zaraz kiedy otworzą cmentarze, wtedy też będę gromadzić się ludzie. Właściwie zawsze je odwiedzałam przed albo po święcie. Lubię postać chwilę przy grobie babci i dziadka zupełnie sama. Czasem na głos z nimi rozmawiam i opowiadam co u mnie.
OdpowiedzUsuńLecz nie tylko o rodzinie trzeba pamiętać, tylu ludzi obok nas przepłynęło, jednych znaliśmy lepiej innych gorzej. Nie zapominajmy ale też nie smućmy się cały czas. Oni na pewno tego nie chcą.
Piękny, wzruszający post Karolinko. Czułam, że cmentarze będą zamknięte dlatego odwiedziliśmy groby bliskich wcześniej. To nie problem bo pamięć nosimy w sercu. Uściski Karolinko.
OdpowiedzUsuńTaka kolej rzeczy, że każdy kiedyś musi odejść... ale jednak trochę smutno, że tego 1 listopada nie było nas tam w tej cichej zadumie... bo ja jednak nie mam poczucia jarmarku, tylko takiej właśnie zadumy...
OdpowiedzUsuńnie mogliśmy nawiedzić cmentarzy, ale na szczęście zawsze możemy się pomodlić za naszych zmarłych
OdpowiedzUsuńByłam właśnie dzisiaj u Rodziców...Totalne wyciszenie na cmentarzach...Dobrze, że chmury trochę rozgoniłaś...;o)
OdpowiedzUsuńŚmieŕc to etap równoznaczny z narodzeniem...
OdpowiedzUsuńTo przejście w wymiar, którego nie znamy, to uwolnienie się z ciała, ktore przynosi pozostającym na ziemi bezgraniczną tęsknotę...
Piękny wiersz Moja Droga. Początek listopada to czas za dumy, warto go przeżyć po swojemu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło :)
Piękny wiersz:))))Pozdrawiam serdecznie:)))
OdpowiedzUsuńJa staram się pamiętać o grobach bliskich i dosyć często odwiedzam, ale mam blisko. Nie każdy tak ma. Często stojąc na cmentarzu myślę o tych, którzy jeszcze kiedyś byli na tej planecie, a dzisiaj z nami ich nie ma. W tym roku tego nie poczułam, a szkoda.
OdpowiedzUsuńCzęsto chodzę na groby ludzi najbliższych, aby posprzątać. Babcia mnie tak nauczyła i polubiłam klimat, jaki panuje na cmentarzu, tym bardziej od kiedy nie boje się śmierci. Ale pamięć o zmarłych nie przejawia się u mnie w odwiedzaniu grobów, często o nich myślę, Kochany dziadek, kochana babcia i tata, siostra, ciocia byli ze mną za życia i teraz często przypominają się słowa, sytuacje wspólnie przeżyte. A ponieważ wierzę w reinkarnację wysyłam dużo serdecznych myśli, która wzmacnia ich karme. Tu w Warszawie kupowaliśmy chryzantemy do domów, aby nie dać zginąć handlarzom. Opublikowanie w ostatniej chwili,że cmentarze zamknięte uważam za wielką podłość. Pozdrawiam serdecznie karolinko
OdpowiedzUsuńps. Każdy odpowiada za własne sumienie, własną karmę, nie trzeba nikogo uszczęśliwiać na siłę, a już na pewno wykorzystywać czyichś słabości do budowania własnego wizerunku. Każdy przeżyje co ma przeżyć, po co się w to mieszać?
Przypomniałam sobie, że to bardzo miłe spotkać daleka rodzinę, znajomych na cmentarzu. Podzielić się informacjami, powspominać, ucieszyć się czyjąś pomyślnością. O ile pamiętam to radość spotkać ludzi, których się nie zaprasza na święta, czy inne uroczystości. O ie wiem wielkie spotkania są właśnie przy okazji ślubów i pogrzebów. Nie trzeba tego traktować jak jakieś nieszczęście. Pamiętam ,że na stypie mojego dziadka było weselej niż na święta. Wspominali jakim dziadek był silnym, odważnym, radosnym człowiekiem. Tylko ja pochlipywałam na te wspomnienia, ale tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie należy narzucać nikomu, ani sposobu rozpaczy, ani radości. Człowiek może być WOLNĄ istotą, nie trzeba do niczego zmuszać. Ja rozumiem, ze Tobie się wydaje, ze tak powinno być, ale nie wszystko co nam się wydaje jest prawdą. Ty Karolinko przeżywasz tak i super, Ty na tym korzystasz, to super, a ci co nie przeżywają mogą nie czuć takich więzi. Przecież mogły ich spotkać różne rzeczy od zmarłego. Każdy sobie sam zapracuje za życia, jak go zapamiętają po śmierci. świat nie jest czarno biały z tego co wiem i dobrze o tym pamiętać. To taka wrażliwość. Uściski :-)
OdpowiedzUsuńKarolinko, piękny wiersz zamieściłaś w poście! Rzeczywiście w tym roku było inaczej 1 listopada. Ale pamięć o najbliższych, którzy odeszli, to nie tylko udekorowany nagrobek. Tak jak piszesz; to modlitwa, wspomnienia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie w ten listopadowy wieczór:))