Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 5 stycznia 2021

1256. A z Nowym Rokiem...

Pierwsze dni nowego roku minęły mi nie wiadomo kiedy. Problem polega na jednym - zrobiłam nieco mniej rzeczy, niż zaplanowałam, z czego nie jestem dumna... No cóż, to chyba też jest oznaką upływu czasu...
Tak samo jak oznaką upływu czasu jest śmierć kolejnych osób. Tym razem dowiedziałam się o odejściu z tego świata jednego z historyków, który uczył w liceum, do którego uczęszczałam. Co prawda nie załapałam się na lekcje przez niego prowadzone - akurat przeszedł na wcześniejszą emeryturę w tym samym roku, w którym ja zaczęłam edukację w jego murach, jednak z racji tego, że nauczał w szkole od początku jej istnienia, uważany był za żywą legendę. Zresztą, znałam go dość dobrze - jego żona pracowała w mojej szkole podstawowej i gimnazjum w dziale administracji, on sam przychodził nauczać licealistów, kiedy jeszcze działał u nas oddział szkoły średniej(potem został przeniesiony do dostosowanego do potrzeb osób niepełnosprawnych budynku). Znałam też jego syna, Stasia, uroczego bąbla(teraz to już ponad 20-letni kawaler) przyprowadzanego nieraz przez mamę do naszej szkoły. Normalna rodzina. No, może prawie. Pan Andrzej, podobnie jak ja, posiadał "przyjaciela na całe życie" - Dziecięce Porażenie Mózgowe, objawiające się m.in. niedowładami rąk. Mimo to ukończył studia(w czasach, kiedy to maszyny do pisania pełniły funkcje laptopów), jak już pisałam - pracował w szkole jako znakomity nauczyciel. Myślę, że budził tym szacunek, zarówno wśród uczniów, jak i kolegów. Uczył dobrze - wszyscy jego uczniowie, którzy zdecydowali się na pisanie egzaminu z historii na maturze, zdawali go, spod jego skrzydeł wyszło też wielu olimpijczyków. Nawet jak odszedł na emeryturę, zawsze zjawiał się na uroczystościach związanych z szkołą...

No i tak jakoś dziwnie mi się zrobiło, kiedy dowiedziałam się o jego śmierci, chociaż wcale mnie nie uczył...

Trzymajcie się ciepło. Pozdrawiam serdecznie    

28 komentarzy:

  1. Piękna postać, dla wielu z nas mógłby być wzorem.
    Nie rozliczaj się z każdego działania lub jego braku, żyjemy w dziwnym czasie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, gdyby z tym rozliczaniem się było tak prosto.

      Usuń
  2. piękna osoba, musiał być z niego super nauczyciel!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znałam go od strony dydaktycznej. Ale po ilości wpisów na fb można wywnioskować, że był wspaniałym pedagogiem.

      Usuń
  3. To smutna wiadomość Karolinko, ludzie zawsze zbyt szybko odchodzą.
    Przesyłam cieplutkie, noworoczne pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakże na znaczeniu nabiera tutaj cytat x Twardowskiego, prawda?

      Usuń
  4. Smutne Karolciu... moja ulubiona pani od fizyki tez już nie żyje. Wspaniała była. Dzięki niej polubiłam ten przedmiot. Pozdrawiam Cię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój fizyk z liceum też już nie żyje, tak jak jego żona. Teraz dołączył do nich pan Andrzej... oj, ciężko o tym mówić

      Usuń
  5. Te odejścia bardzo nas zasmucają. Jutro wybieram się na pogrzeb mojego Ucznia, 21 lat, białaczka- był już dawca, covid był szybszy! To 14. zmarły mój Gimnazjalista...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nawet nie liczę, ile moich znajomych ze szkoły jest już po tamtej stronie życia

      Usuń
  6. No cóż , niestety takie życie, nie mamy wpływu na śmierć, szkoda człowieka ale ona nie wybiera. Pozdrawiam ciepło i trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, chyba jedyna sprawiedliwa rzecz, która nas czeka.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  7. Nie ma sensu zamartwiać się tym, że zrobiło się mniej niż się zaplanowało. najważniejsze, że pomimo choroby jesteśmy w stanie nadal coś robić(znam takich, co niby pełnosprawni, a nic im się nie chce).Życie i tak się okaże za krótkie na zrobienie wszystkiego. Przyznam, że mnie zaskoczyłaś określeniem Dziecięcego Porażenia Mózgowego "przyjacielem na cale życie", ale po głębszym zastanowieniu, coś w tym jest. Ci co je mają powinni się z tym pogodzić czyli zaprzyjaźnić, bo nie da się tego wyleczyć, a więc pozostaje z nami na całe nasze życie. Jak to dobrze, że mamy możliwość poznać choć jednego człowieka z charyzmą, którego przedwczesne odejście nas zasmuci, ale i nakłoni do opowiedzenia o nietuzinkowym człowieku. Wszystkiego co najpiękniejsze dla Ciebie w nowym roku. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie MPD jest, i właściwie zawsze było i będzie, przyjacielem na całe życie. Jakoś nie lubię z nim walczyć, ani też nie chcę być widziana przez jego pryzmat. MPD w dalszym ciągu uczy mnie pokory wobec tego, co przyniesie mi los.

      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Pożegnania zawsze zasmucają...A Ty może troszkę wyluzuj...Zima to dobry czas na luzowanie...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę być dla siebie zbyt pobłażliwa, bo skapcanieję :)

      Usuń
  9. Takie wiadomości zawsze zasmucają. Ale są osoby, które wiecznie żyją w pamięci innych.
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w mojej pamięci będzie żył tak długo, jak tylko się da.

      Usuń
  10. Doskonale rozumiem Twoje uczucia związane z Panem Andrzejem. U mnie w liceum również uczył taki profesor, miałem szczęście mieć z nim lekcje. Uczył chemii, ale robił to tak prosto, z takim polotem i humorem, że co lekcja z nim to wszyscy płakali ze śmiechu. Człowiek wielki duchem...i niestety też ciałem. Kilkanaście lat temu zmarł na miażdżycę. Leży na tym samym cmentarzu, co Moi Dziadkowie. Zawsze go odwiedzam i z uśmiechem wspominam.

    A co do tego, że nie wszystko zrobiłaś... Sam wiem po sobie, że plany nie zawsze nam wychodzą. Postaraj się podjeść do tego bardziej na luzie i pomyśl, że teraz masz w sumie cały Nowy Rok na realizację tego, czego nie zdążyłaś, jak i tego, co sobie na ten kolejny rok założyłaś. Czasu aż nadto, jeśli odpowiednio do tego podejść. Ściskam Cię mocno i powodzenia w realizacji wszystkich planów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśmy mieli takiego fizyka(niestety też już świętej pamięci) - uczył tak, że nie sposób było nie umieć tego przedmiotu.
      Ech, nie mogę do tego podejść na luzie, bo niektóre z tych spraw są dla mnie za bardzo ważne...

      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Są ludzie, o których trudno nie usłyszeć. Oprócz tego, że był dobrym nauczycielem, trzeba było docenić, że musiał pokonywać ograniczenia swojego ciała.
    Mnie już sporo lat temu poruszyła śmierć nauczyciela z liceum, jednego z najlepszych, na jakich trafiłam - rak płuc albo krtani, niestety nie była to zaskakująca wiadomość przy liczbie wypalanych przez niego papierosów... Nawet wiedziałam, kiedy był pogrzeb, ale z jakiegoś powodu nie mogłam się pojawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to już druga śmierć pierwotnej kadry mojego liceum w przeciągu 12 miesiącu. Przykro, nawet bardzo.

      Usuń
  12. Ja w grudniu pożegnałam wiele wyjątkowych postaci z mojego otoczenia. Taki smutny i trudny czas. Oby jak najszybciej się skończył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na śmierć chyba nigdy nie będziemy przygotowani

      Usuń
  13. Wiesz, śmierć jest nieodzownym elementem naszego życia. My też z początkiem roku pochowaliśmy bliską nam osobę - wujka mojego męża. Bardzo fajny facet - i już go nie ma wśród nas. Ale pozostanie w naszych sercach i pamięci - puki jeszcze nam ona nie szwankuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Taka osoba zostanie zapamiętana na długo. Sama widzisz, że nawet Ty o nim wspominasz na blogu, chociaż Cię nie uczył. To miłe, że tak uczciłaś jego pamięć :). Niech spoczywa w pokoju.
    Ja dziś tez nie zrobiłam tego co zaplanowałam. Już chyba nie zdążę i leniuszek złapał. Czasem tak bywa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pożegnania są smutne. Pozdrawiam Karolinko. :).

    OdpowiedzUsuń