Nowy Rok 2021 został przywitany trochę skromniej niż jego poprzednicy. Nie było zbyt wielu fajerwerków, wystawnych bali, dużych domówek. Wielu z nas spędziło tą wyjątkową noc w gronie najbliższych nam osób lub też wręcz samemu, przy ukochanym filmie, dźwięku ulubionej muzyki czy sylwestrowym show zaproponowanym przez stacje telewizyjne.
Mi upłynął on w domu rodzinnym, w serdecznej przyjaznej atmosferze. Tradycyjnie już takim przedsionkiem do tego wyjątkowego wieczoru jest uczestnictwo w wieczornej uroczystej Mszy Świętej na zakończenie Starego Roku połączonego z nabożeństwem dziękczynnym. Kiedy uroczyste "Te Deum"(jak ja kocham łacińską nazwę tej pieśni 😀) rozległo się w murach mojej niewielkiej świątyni poczułam, że naprawdę mam za co dziękować. Był to dziwny rok, owszem, ale jeżeli położyć na szali wszelkie zło i dobro, jakie wydarzyło się w tym roku, to szala zdecydowanie przechyli się na stronę dobra. Mimo wszystko, mimo niespodziewanemu zwrotowi akcji, jaki zaszedł w połowie marca i który zmusił do modyfikacji planów niejednego z nas(moich też) doświadczyłam w ciągu tych 12 miesięcy tyle dobra, że mogłabym obdarować nim wielu ludzi. Jednocześnie mogę powiedzieć, że miniony rok, jak żaden dotychczasowy, minął pod znakiem wiary, nadziei i miłości.
 |
Jeden z zamieszczonych w niej referatów jest mój |
 |
Tegoroczna Droga Krzyżowa w Wielki Piątek - mimo, że tylko na ekranie telewizora, to jednak nie mniej owocnie (tutaj musiał być początek, bo potem w miarę aktywnie w niej uczestniczyłam i nie było czasu na pykanie zdjęć) |
Ludzka wiara może przybierać różny wymiar. Można wierzyć w Boga, w siły nadprzyrodzone, w przyszłość, można wierzyć w kogoś i w samego siebie. W tym roku doświadczyłam wiary na różnych płaszczyznach jak nigdy wcześniej. Mimo dwumiesięcznego lockdownu moja wiara w Boga nie tylko nie opadła, ale wręcz przybrała na sile. Jakoś nigdy nie obwiniałam go o zło tego świata, zaś "uczestnictwo" w codziennej Mszy świętej transmitowanej przez telewizję i wsłuchiwania się w Słowo Boże pozwoliło mi nie tylko umocnić moją wiarę, ale i znaleźć sens w tym, co się działo dookoła. Pomimo narodowej kwarantanny działo się też wiele dobrych przedsięwzięć w sferze internetu. Dosyć szybko trafiłam do facebookowej grupy "Grupy Apostolskie", gdzie codziennie było rozważanie oraz wieczorna kompleta, zaś wraz z kilkoma innymi członkami utworzyliśmy osobną grupę. I chociaż musieliśmy się zadowolić przebywaniem we własnych mieszkaniach, to jednak w jakiś sposób tworzyliśmy wspólnotę. Rok 2020 był też wiary niespodziewanej wiary we mnie i w moje możliwości. Do dzisiaj pamiętam, jak zobaczyłam na internecie ogłoszenie dotyczące konferencji o rodzinie na podstawie przemyśleń związanych z rodziną i nauczaniem Jana Pawła II. Z wahaniem zarejestrowałam się jako prelegent. Ba, nawet wiedziałam o czym chcę mówić. Tylko tak dzień przed ogłoszeniem kwarantanny dostałam o to małe manto od pani Dyrektor. Manto, które skwitowała, że jednak wierzy, że uda mi się wymyśleć referat na poziomie. Udało się, pomimo ograniczonego dostępy do materiałów(pozamykane biblioteki itp.). I chociaż do konferencji nie doszło, to jednak dostałam książkę zawierającą zbiór niewygłoszonych referatów, w tym także i mój. Ten rok, z okazji 100 rocznicy urodzin św. Jana Pawła II, jak również to, że nałożyła się na niego kwarantanna, był doskonałą okazją ku poszerzeniu wi adomości o nim. Oczywiście przysłużył się temu wspomniany referat na konferencję, kiedy czasami byłam wręcz obłożona książkami, aby zdobyć jak najwięcej wiadomości o naszym Wielkim Polaku.

Ale też ostatnia książka przeczytana przeze mnie w tym roku związana była z osobą papieża Jana Pawła II.
Niemałą wiarą wykazali się również Kapral z panią Dyrektor. Dzięki nim dokonałam dwóch rzeczy, które na pozór wydawałyby się niemożliwe do osiągnięcia przez pandemię. Dlatego myślę, że czerwcowy Sukces(dopiero trzy tygodnie temu mała literka mogła zostać zamieniona na dużą) jest częścią składową naszej trójki - ich wiary i mojej pracy.
Nadzieja... W tych ciężkich czasach wydaje się być trochę nieadekwatnym sformułowaniem. A jednak była. I z reguły łączyła się z wiarą. Wszak to z tymi dwoma uczuciami za każdym razem wkraczamy w kolejny rok. To te dwie cnoty powodują, że mamy perspektywy na to, że jeszcze będzie dobrze. Rok zaczął się dla mnie dobrze. Już pierwszy weekend był intensywny. Nie chcąc zawieść nadziei S. i O. udałam się na ich ślub do nieznanej mi wcześniej miejscowości za Opolem. Dzień później wraz z młodzieżowym zespołem parafialnym zanieśliśmy nadzieję wiernym z zaprzyjaźnionej parafii, dając w niej koncert kolęd i pastorałek.
 |
| Z S. w dniu jej ślubu |
 |
| Koncert kolęd i pastorałek |
Potem nadszedł luty, a wraz z nim owocne praktyki w Środowiskowym Domu Samopomocy w S-cu oraz jednej z placówek opiekuńczo - wychowawczych w K-wie.
 |
| Takie ciekawe rzeczy robiło się z podopiecznymi na praktyce |
Potem przyszły tygodnie niepewności, ale i nadziei, bo przecież kiedyś to wszystko musi minąć. Po zamknięciu uczelni pojawiła się pierwsza z nich, na kontynuowanie nauki, a mianowicie nauczanie zdalne. Niby to nie to samo, ale zawsze coś.
 |
| Pierwszy dzień nauczania zdalnego - 14 marzec 2020 |
 |
A takie śniadanie zafundowałam sobie pewnego wrześniowego poranka |
 |
| Moje kremówki |
Czas powoli posuwał się do przodu, a jego nadmiar można było wykorzystać na coś, czego dotychczas się nie odważyłam zrobić - a więc wojaże w kuchennym zaciszu. I jak pewnie większość z Was pamięta, moja przygoda z pieczeniem kremówki skończyła się wybiciem korków w mieszkaniu, to jednak w ostatecznym rozrachunku udało mi się je upiec. A to już dało nadzieję na kolejne wypieki w moim wykonaniu. Pewnego dnia pojawił się więc i upragniony od dawna omlet, zaś pierniczkami zachwycali się wszyscy moi sąsiedzi.
Nadzieję niosły też wyjazdy. Na początku czerwca miałam okazję spotkać się z rodziną w przepięknej scenerii naszych polskich Beskidów. Następnie udało mi się kolejny raz pojechać na obóz sportowy, gdzie po raz pierwszy zachwyciłam się pięknem Pustyni Błędowskiej. W końcu 30 urodziny, zupełnie dla mnie niespodziewanie, spędziłam w cudownym Międzybrodziu Bialskim. W międzyczasie udało mi się wziąć udział w całym cyklu tegorocznych Mitingów Lekkoatletycznych odbywających się w Sieradzu, Krakowie, Tarnowie, Słubicach oraz Szczecinie. I chociaż organizatorzy odradzali zwiedzanie miast ze względu na pandemię, przyjemnie było się wyrwać gdzieś poza własną miejscowość.
 |
| Widok na Krzeszów na tle Babiej Góry |
 |
| Urzekający Zalew Mucharski |
 |
| Zwiedzając Maczki w Sosnowcu przypomniałam sobie kawałek historii narodowej |
 |
| Taki widok miałam z okna hotelu, w którym zakwaterowali nas na obozie sportowym |
 |
| W tak cudownej scenerii przyszło mi spędzić dzień 30 urodzin |
 |
| Pustynia Błędowska zachwyciła mnie od pierwszego wejrzenia |
 |
Przed startem w Tarnowie
|
 |
| Moje rodzinne miasto też potrafiło zachwycić |
 |
| Prześliczny album od Ewuni J., który przekazałam Kropce |
I wreszcie docieramy do szeroko pojętej
miłości, która przybrała szeroki wachlarz znaczenia. Na pierwszy plan wysuwa się tutaj miłość, jakiej doświadczyłam od najbliższych, którzy zawsze potrafili mnie wesprzeć dobrym słowem, radą, gestem, z którymi dzieliłam moje radości i troski. Potem moi znajomi, którzy dzielili ze mną dolę studenta. Jestem im wdzięczna za to, z jaką empatią i wyrozumiałością podchodzili do wszystkich moich niedoskonałości i "trudności" za mną związanych. Ale przecież i od Was otrzymałam wiele dobra. Już w lutym od Ewuni dostałam cudowny album na zdjęcia i notatki, który teraz służy Kropce. Zresztą od każdego z Was nieustannie dostaję ogromne dowody sympatii w formie nawet zwykłych komentarzy. Nawet nie wiecie jakie to miłe. Jest to dla mnie jeden z dowodów na to, że warto prowadzić blog. Kolejne przesyłki-niespodzianki dotarły do mnie w okolicy urodzin. Aż wreszcie tuż przed świętami, wywołując w moich oczach łzy wzruszenia, że jednak jest ktoś, komu nie zawadzam. Kto chociaż w minimalnym stopniu polubił mnie ze wszystkimi moimi wadami i niedoskonałościami.
 |
| Urodzinowe niespodzianki |
 |
| Przesyłka świąteczna od Uleńki |
 |
| Niezwykle bogata paczka od Basi Pawlak(całą jej zawartość możecie zobaczyć >>tutaj<<) |
 |
| Wzruszająca przesyłka od Basi Wójcik |
Ech, właśnie spoglądam na kartki świąteczne od Basi, Basi, Gosi, Uli oraz Agai i myślę sobie, że mimo wszystko mam szczęście do ludzi. Wiem, że nigdy nie zdołam się odwdzięczyć za miłość i dobroć, jaką dostałam od innych osób. Niewielką jej część "przesyłam dalej" w postaci działalności wolontariackiej. Wszak, jak to próbowałam udowodnić w mojej pracy magisterskiej, wolontariat jest jedną z form pełnienia uczynków miłosierdzia. Z jednej strony nic takiego nie robię, ale z drugiej gdzieś z tyłu głowy czai się satysfakcja z tego, że chociaż w niewielkim stopniu pomagam innym w czynieniu dobra i propagowaniu miłości względem innych.
 |
| Bieg Walentynkowy |
 |
| Wrześniowy Bieg Frasattiego |
 |
| Październikowy SilesiaMaraton |
 |
| Grudniowy finał Szlachetnej Paczki |
I tak by w skrócie wyglądał mój 2020 rok. Nie był zły. Nawet się śmieję, że trochę przypominał moje życie - chociaż pod górkę, to zawsze do przodu. Jaki będzie 2021? To na razie tajemnica... Tajemnica, którą będziemy odkrywać przez kolejnych 365 dni.
Klik dobry:)
OdpowiedzUsuńJa, jak zwykle i niezmiennie od lat, przed godziną dziesiątą wieczorem poszłam spać. Nigdy nie celebruję żegnania starego i witania nowego roku. Nie czynię także żadnych podsumowań ani postanowień. To dla mnie tylko umowna data, a przełomy wyznaczają ważne wydarzenia życiowe a nie kalendarz. Gdybym jednak pokusiła się o jakieś podsumowanie, także znalazłabym wiele dobrego w tym trudnym roku.
Pozdrawiam serdecznie.
Bo grunt to znaleźć coś pozytywnego w nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji.
UsuńA przełom grudnia i stycznia... Cóż, niby umowna data, a jednak coś się kończy, a coś zaczyna.
Pozdrawiam
Miejmy nadzieję, że kolejny rok będzie tylko lepszy. Życze Ci byś doświadczała jeszcze więcej dobra!
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo :).
UsuńMam nadzieję, że to będzie dobry rok, mimo wszystko :)
W moim życiu ten rok był niezwykle emocjonalny i czasem trudny(nie tylko za sprawą pandemii)ale w ostatecznym rozrachunku było więcej dobrego:)))Pozdrawiam serdecznie i dobrego roku życzę:))
OdpowiedzUsuńTo prawda, było sporo emocji. Mam nadzieję, że ten rok też przyniesie wiele pozytywnych emocji.
UsuńPozdrawiam
Karolinko, nawet w najgorszym czasie dzieje się wiele dobra. Jak wspaniale, że umiesz to dostrzegać i doceniać.
OdpowiedzUsuńBuziaki.
Staram się, za dużo malkontentów dookoła mnie, dlatego staram się dostrzegać chociaż cień radości w codzienności.
UsuńPozdrawiam serdecznie
Karolinko, lubię do Ciebie tutaj zaglądać jak mam czas. Zawsze jakoś dajesz mi powodu do refleksji i zastanowienia się nie tylko nad swoją wiarą ale i swoim życiem. Podziwiam Twój zapał i energię do czynienia dobra :D
OdpowiedzUsuńDziękuję Marzenko, to miłe czytać takie rzeczy.
UsuńPozdrawiam serdecznie
Bardzo bogaty rok u Ciebie, sporo podróży, imprez,wolontariatu, nie nudziłaś się, pięknie to opisałaś,nie mogę też narzekać .Od wyjazdów raczej odwykłam od 2015 roku ale się z tym pogodziłam, też spiewałam ponad 20 lat w chórze, też wtedy były koncerty kolęd i pastorałek ,były wyjazdy zagraniczne z chórem i tez zaniechałam w 2015 r. Czasami tak się dzieje, teraz lukę zajęły małe wnuki. Rok 2020 miał sporo dobrych stron.Pozdrawiam Cię serdecznie. Może będzię koncert on-line z mojego kościoła , co roku u nas był robiony wielki koncert kolęd chórów z okolicy i pogranicza czeskiego.Jeszcze raz SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2021.
OdpowiedzUsuńWiesz, ja ani na chwilę nie przestawałam wierzyć, że mimo wszystko to będzie dobry rok. Wyjazdy z reguły były związane z moją działalnością sportową, więc gdyby nie odmrozili tego sektora, z pewnością pod tym względem byłoby znacznie gorzej. A wolontariat jest moją odskocznią od codzienności, a jednocześnie odwdzięczeniem się za miłość, jaką otrzymałam. Wnuki muszą być szczęśliwe, mając taką babcię.
UsuńUściski przesyłam
Jak ciekawie zrobione podsumowanie roku, cieszę się, że mimo wszystko ten rok był bogaty w różne wydarzenia i zazdroszczę ale tylko pozytywnie tych wyjazdów:-). Trzymaj się cieplutko!!
OdpowiedzUsuńWiesz, gdyby nie odmrozili sektora sportowego, większości tych wyjazdów by nie było.
UsuńPozdrawiam serdecznie
Witaj w Nowym, mam nadzieję że lepszym, Roku Karolinko
OdpowiedzUsuńTak miniony rok był dla nas wszystkich szczególny.
Piękne prezenty dostałaś. Wiersze Basi cudne (często je przytaczam, nawet dzisiaj), a wędrówki Stokrotki ciekawe.
Dzisiaj dołączam życzenia:
Zdrowia, zdrowa i jeszcze uśmiechu przyjaciela niezasłoniętego maseczką
Niech dobre Anioły nadal Ci towarzyszą
Dziękuję za życzenia. Pozdrawiam noworocznie
Usuńpiękne podsumowanie roku!
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Dziękuję Magdaleno. Starałam się.
UsuńPiszesz, że miałaś szczęście do Ludzi ?? To Ludzie mieli szczęście, że spotkali Ciebie !! ;o)
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą Gordyjko
UsuńNie, dziewczyny, to jednak ja mam większe szczęście do ludzi niż oni do mnie.
UsuńDobrego Nowego Roku 2021 Karolinko. :) . Oby był tak bogaty, jak ten, co juz za nami.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo Tereniu i ściskam serdecznie
UsuńDużo dobrego odkryłaś w tym roku. :)
OdpowiedzUsuńI mam nadzieję, że to się nie zmieni
UsuńU mnie bilans minionego roku również wychodzi na plus. Pandemia dała nam w kość, ale chyba także nauczyła dostrzegać to, co w życiu naprawdę ważne. Obyśmy odrobili tę lekcję na przyszłość.
OdpowiedzUsuńTo prawda, mnie jakoś więcej nachodziło na zastanawianiem się nad moim życiem.
UsuńCieszę się że udało Ci się coś zobaczyć przed końcem roku Karolciu, bo my dalej w domu. Cieszę się że myślisz pozytywnie, to bardzo ważne. Mi to przychodzi z wielkim trudem ostatnio. Święta były smutne bo bez mojej mamy. Przed świętami byłam u niej na grobie. Nie do wiary, że już jej nie ma z nami. Nowy rok witaliśmy u sąsiadów w niewielkim gronie. Zazwyczaj siedzę w domu z książką bo nie lubię takich imprez. Rodzice zawsze lubili gdzieś wyjść. Ja bym wolała w góry... znasz mnie Karolciu.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci dużo zdrowia i uśmiechu na co dzień.
Kochana, gdybym nie myślała pozytywnie, to chyba daleko bym nie zaszła. Wyobrażam sobie jak trudno było Wam w te święta bez Mamy, ale przecież ona zawsze będzie z Wami obecna - w Waszej pamięci. Na góry też w końcu przyjdzie czas. A wtedy te wyprawy będą jeszcze bardziej "smakowały". Dziękuję za życzenia i pozdrawiam noworocznie
UsuńMnie ten rok wiele nauczył i pomógł na nowo zbudować relację z Bogiem. Mogę powiedzieć, że pomimo wszystko również dla mnie był to dobry rok, a Sylwestra spędziłam właśnie z Nim 😉.
OdpowiedzUsuńŚciskam cieplutko 😘
Nawet nie wiesz Tabito, jak mnie cieszą takie komentarze, chociaż staram się nie nakłaniać innych do wiary. Mam nadzieję, że będzie on obecny również w tym roku.
UsuńPozdrawiam noworocznie
To super,że ten rok pomimo tych wszystkich wydarzeń i pandemii okazał się dla Ciebie dobry.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci cudownego 2021 roku, bądź radosna, zarażaj wszystkich swoją niesamowitą energią i bądź szczęśliwa :)
Dziękuję bardzo. Mam nadzieję, że to będzie dobry rok, mimo wszystko
UsuńDziękuję bardzo Agnieszko, ja Ciebie też
OdpowiedzUsuńwidzę że naprawdę poro miałaś fajnych chwil w minionym roku, oby ich w ym było jeszcze więcej:)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że tak będzie. Pozdrawiam
UsuńMy nie celebrujemy Nowego Roku jakoś szczególnie mój mąż mawia: z czego sie tu cieszyć?, że jestesmy starsi?, po szampanie poszłam spać bo rano do pracy...nie mogę powiedzieć, że ten rok był dla nas zły, wręcz przeciwnie, Bóg nam błogosławił i czuliśmy Jego opiekę. I Tobie życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku a szczególnie Bożej opieki.
OdpowiedzUsuńJa zazwyczaj spędzam tą noc w domu.
UsuńDziękuję za życzenia i oczywiście życzę Ci tego samego
Kochana
OdpowiedzUsuńNa cały rok życzę dużo zdrówka, optymizmu, pogody ducha i uśmiechu💖😀🌺
Dziękuję bardzo, Morgano
UsuńTwój rok był pracowity i na pewno pozostało po nim wiele dobrych wspomnień.
OdpowiedzUsuńNawet w najtrudniejszych czasach znajdzie się chwila radości i dobry dzień. Myślę, ze rok, który minął nie do końca był taki zły. Życzę Ci kochana jeszcze wielu wspaniałych dni i szczęśliwego Roku
Alina
Ja właśnie mimo wszystko postanowiłam poszukać w tym wszystkim co się wydarzyło dobrych rzeczy. I chyba mi się to udało. Pozdrawiam i dziękuję za życzenia
UsuńJestem pełna podziwu dla Ciebie i tego co robisz. Mam koło siebie człowieka, który mi tego że jest facetem w pełni sił , potrafi tylko siedzieć z piwem przed telewizorem i nigdy nic nie zrobił dla innych bezinteresownie.
OdpowiedzUsuńBądź zawsze taka radosna i uśmiechnięta i miej serce na dłoni dla Wszystkich ludzi.
Pozdrawiam
Tyle, że ja nie robię nic niezwykłego. Robię to co lubię, po prostu.
UsuńPozdrawiam serdecznie
Karolinko wspaniały rok -mimo wielu przeszkód (obostrzeń) mam wrażenie, że wszędzie byłaś, a Twoja dobroć rozszerzała się maksymalnie :) Cudownego pełnego wrażeń w zdrowiu z uśmiechem na twarzy -tego roku życzę :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie
Dziękuję bardzo. I oczywiście pozdrawiam
UsuńNadzieję mam zawsze. Wiarę też, ale nie w boga, a w ludzi, w dobro, w naturę i wiele innych :)
OdpowiedzUsuńNadzieja umiera ostatnia
UsuńKarolinko jestem (ciągle i bez ustanku ) pełna podziwu dla Twoich osiągnięć i poczynań.
OdpowiedzUsuńJesteś twardą osobą o wielkim sercu, która zawsze da sobie radę,a tego często nie potrafią ludzie w pełni zdrowi.
Oby ten rok był dla nas łaskawszy :)wszystkiego dobrego w Nowym Roku oby był pełny radości, uśmiechu i zdrowia:)
Pozdrawiam
Ech, przecież nic takiego nie robię, po prostu jestem sobą.
UsuńDziękuję za życzenia i oczywiście życzę tego samego.
Pozdrawiam
Twój rok 2020 był po prostu pełen wrażeń, emocji, wydarzeń i w ogóle był emocjonujący!
OdpowiedzUsuńDla mnie rok 2020 też był emocjonujący, wiele dobrego trochę złego się w nim wydarzyło - ale ten rok mamy już za sobą. Oby ten Nowy Rok przyniósł i Tobie i nam wszystkim więcej dobrego, żeby ta pandemia się w końcu skończyła i żeby można było normalnie funkcjonować. Żeby też zdrowie dopisywało i humor! A! No i wena do pisania :) Buziaki Karolciu :)