Jak pewnie część Was wie, mój tata w zeszłym tygodniu w związku z kontaktem z potencjalnym zakażonym COVIDem na jego zmianie w pracy. Tata aktualnie jest na 4-tygodniowym kontrakcie w Holandii. Na miejscu zostali podzieleni na kilka mniejszych brygad, w których pracują na oddzielnym terenie budowy. Zawsze przed wejściem dmuchają w coś na wzór alkomatu, który po chwili pokazuje, czy ma się w wydychanym powietrzu związki wirusa, czy też nie. No i u pracownika z taty brygady test wyszedł pozytywnie, a więc cała grupa została wysłana na kwarantannę. Tam mają takie przepisy, że kwarantanna trwa 5 dni, jeżeli w tym czasie testy nie wykażą zakażenia, to jest się uznawanym za osobę zdrową. W ogóle tam mają całkowity zakaz poruszania się po mieście BEZ POWODU w godzinach 21-7. Oczywiście, nie dotyczy to osób, które muszą skorzystać z pomocy lekarskiej, czy też przemieszczają się w związku z wykonywaną pracą. Wracając jednak do samego COVID-u, podczas tej kilkudniowej kwarantanny, u kolegi taty, który miał być zakażony, wykonano genetyczne badanie z krwi(na koszt firmy). Co się okazało? To jakaś inna infekcja, a na covidomacje wyszedł pozytywny wynik, bo prawdopodobnie coś się w nim uszkodziło. Grunt, że się wszystko dobrze skończyło.
Gorzej z Brutusem, który jednak trafił do Szpitala Tymczasowego w Pyrzowicach. I uwaga, uwaga, Liderka sobie o nim przypomniała. Najpierw biadoliła, że nie może się z nim skontaktować, a potem pomstowała na lekarzy, że nie chcą jej udzielić informacji na jego temat. Noszszsz... czy to tylko dla mnie zrozumiałe jest, że nie udzielają oni informacji osobom postronnym? A teraz najlepsze: na publicznym forum kazała mi iść do jego mamy(która też jest chora na koronawirusa) i dowiedzieć się przez drzwi, co się z nim dzieje. No po prostu padłam. Jeszcze gdyby napisała coś w stylu "Czy Karolina nie mogłaby iść i się dowiedzieć..." to może bym i poszła. Ale przecież prościej napisać "To niech Karolina idzie do jego matki i się dowie". Niech sobie sama wsiądzie do samochodu, podjedzie i się dowie. Nie, nie będę kaleką na posyłki.
A jutro, po rocznej przerwie, wracamy z zajęciami w Oratorium. Oczywiście, zdalnie, więc nie liczę na szczególnie dużą frekwencję. Co nie znaczy, że nie mam na nie planu. Już mam przygotowane zajęcia na temat siostry Faustyny i Bożego Miłosierdzia. Będzie komiks, quiz, śpiewanie, a nawet mamy grę planszową na ten temat - na kanwie sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Jest i "praca domowa" - dla chętnych(przeczytanie aktu zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu(młodszym może przeczytać ktoś starszy) oraz dowiedzenie się kto i gdzie go ogłosił). Nieobowiązkowa, aby nie było po szkolnemu. Nie chodzi tu też o to, aby ich przepytywać, zmuszać do pisania prac. Raczej o to, aby te zajęcia były przyjemnością.
A ogólnie - wczoraj mieliśmy totalną zimę ze śnieżycą, gradem, burzą i innymi klęskami. A dziś? Dziś wiosna jak się patrzy. Ale w końcu kwiecień-plecień...
Trzymajcie się ciepło
Klik dobry:)
OdpowiedzUsuńTypowy w tym roku kwiecień - plecień. To jednak można znieść, ale nie w połączeniu z codziennymi informacjami o śmierci kolejnych setek osób. W moim mieście już nawet nie ma przyjęć na inne, niż covid choroby. Jest strasznie i smutno.
Pozdrawiam serdecznie.
Przestałam już śledzić te informacje na temat ofiar covidu. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie nie będę musiała korzystać z pomocy szpitala, bo byłam tam na przełomie stycznia i lutego i było "ciekawie"
UsuńWitaj Karolinko,
OdpowiedzUsuńDobrze, że ten człowiek z brygady Twojego taty nie był zakażony, bo niepokój o zdrowie najbliższych to trudne doświadczenie.
Siedzę w domu i tyle wiem co mi doniesie mąż, córka, znajomi. Szpital w Zgierzu, który był w ubiegłym roku covidowy, potem znowu normalny, teraz znowu zostanie przekształcony na covidowy.
Informacje podawanie w mediach bardzo dołują.
Pozdrawiam
Jeszcze wiesz Izo, co innego chorować w domu, a co innego za granicą. Na szczęście wszystko rozeszło się po kościach. U nas na Śląsku jest jakiś armagedon, helikoptery latają to w te, to wewte. A w moim bloku podobno w każdej klatce(a jest ich 7) ktoś jest albo zakażony, albo na kwarantannie. Przed świętami zmarł jeden z moich sąsiadów, a jeszcze 2 tygodnie wcześniej wściekał się, że mu kaloryfery w łazience nie działają. Straszne to wszystko. Pozdrawiam
UsuńDobrze, że Twój Tato zdrowy.
OdpowiedzUsuńNie jest łatwo. Wytrzymajmy jeszcze trochę.
Zaskoczyło mnie, że mają powrócić zajęcia stacjonarne - chyba ze źle zrozumiałam.
Oczywiście, zajęcia są w formie zdalnej i w dodatku skrócone. Miałam to napisać, nie wiem dlaczego zapomniałam. Dzięki za czujność.
UsuńWytrzymamy, musimy.
Pozdrawiam wiosennie
Wiosna nas w tym roku nie rozpieszcza, zimny marzec, na razie zimny kwiecień. Cieszę się, ze Twój tata jest zdrowy. Musimy to jakość przetrwać, mam nadzieję, ze to ostatni już taki dziwny rok.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło :)
Też się cieszę, że z tatą wszystko w porządku. Nawet nie wiesz jak bardzo. Pozdrawiam serdecznie
UsuńTesty przekłamują, objawy się zmieniają, oszaleć można!
OdpowiedzUsuńJeszcze kilka miesięcy temu była to utrata węchu i smaku, teraz jest ich znacznie więcej. Pozdrawiam
UsuńDobrze że z Tata wszystko OK a kilka dni w domu na pewno mu się przydało na tej kwarantannie. A Ty bądź asertywna i nie daj się !!! Tak trzymać i zdrówka życzę, bo ono bezcenne.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Asertywności ciągle się uczę, bo to nie jest proste. Pozdrawiam
UsuńKarolinko, dobrze, że skończyło się tylko na strachu i jednak wszyscy z brygady taty nie mają covida. Ciężkie to doświadczenia, stres, strach, naprawdę mogłoby w końcu być normalnie.
OdpowiedzUsuńKarolinko, życzę Ci dobrych zajęć z Oratorium oraz zdrowia. Uściski
Tam podobno co chwilę ktoś "ma covida" w wydychanym powietrzu, ale jak już robią im badania z krwi, to nic takiego im nie wychodzi, więc żyją w ciągłej niepewności. Zajęcia się udały, dzieci "wyszły" chyba zadowolone. Pozdrawiam
Usuńcieszę się , że Twój Tata jest zdrowy!
OdpowiedzUsuńhttps://okularnicawkapciach.wordpress.com/
Ja też :)
UsuńKarolinko, bardzo się cieszę, że Twój Tata jest zdrowy. I mocno kibicuję Brutusowi w powrocie do zdrowia, oby jak najszybszym.
OdpowiedzUsuńMiłego weekendu.
Z Brutusem jest nie najlepiej. Udało mi się jednak załapać na praktyki w dziale socjalnym szpitala tymczasowego w Pyrzowicach, więc jestem na bieżąco w tym, co się z nim dzieje. Obowiązuje mnie jednak tajemnica co do danych osobowych leżących w nim pacjentów, dlatego nie chwalę się tym w środowisku. Bo wiesz, Liderki by to nie obchodziło i zaraz zaczęłaby mnie ciągnąć za język, co i jak. A znając życie, to nie dopuściłaby do wiadomości, że nie mogę "wynosić" wiadomości o pacjentach poza mury placówki.
UsuńBuziaczki
Dobrze, że zagrożenia dla taty jednak nie było. Takie wady szybkich metod testowania, że albo nie wykryją, albo fałszywy alarm... Na moim ostatnim wyniku PCR dopisali, że ujemny wynik nie znaczy, że na pewno nie jestem zarażona, ale w zaświadczeniu lekarskim już tego dopisku nie było. :)
OdpowiedzUsuńMam jeszcze nadzieję, że Brutus szybko wróci do zdrowia.
Określenie kwiecień-plecień w tym roku pasuje jak nigdy, kilka pór roku w jeden dzień...
Dla mnie zagadką jest to, w jaki sposób działa taki test na koronavirusa w wydychanym powietrzu. Ok., rozumiem że w wydychanym powietrzu są różne drobnoustroje, no ale... Pozdrawiam
UsuńTo dobrze Karolinko, że Twój tata jest zdrowy - cieszę się razem z Tobą. W czwartek zaszczepiłam się pierwszą dawką Astry i wczoraj umierałam cały dzień. Chyba nigdy w życiu nie byłam taka chora. Aż strach pomyśleć, że muszę to przechodzić jeszcze raz. A coraz częściej się mówi, że będziemy się szczepić co rok, jak na grypę - masakra. Miłej niedzieli!
OdpowiedzUsuńSłyszałam o tych "przebojach" po szczepieniach Astrą, pocieszające jest jednak to, że skutki uboczne ma tylko część społeczeństwa(np. mojej sąsiadce nic się po niej nie robiło). Zaczynam sobie czasami wyobrazić, jak działa taka rosyjska szczepionka "Sputnik"... Chyba jednak wolę być zaszczepiona Astrą. Pozdrawiam
UsuńMyślę, że wszyscy mają już dość convida. Ja ciągle w temacie na bieżąco - siostra na polu bitwy to wiem co się dzieje :( Oby było tylko lepiej
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że z siostrą będzie coraz lepiej. Pozdrawiam serdecznie
UsuńWitaj Karolinko
OdpowiedzUsuńTo dobrze, że Twój tato jest zdrowy.
Tak wirus daje różne objawy, do tego niepewne testy... I to oczekiwanie na potwierdzenie, czy jesteśmy zdrowi, czy też nie...
Mam nadzieję, że z Brutusem jest lepiej.
Pozdrawiam odrobiną radości z moich zielonych stronek
Jeszcze rok temu takim pewnym objawem koronawirusa wydawałaby się być utrata węchu i smaku. Ta nowa mutacja objawia się bolącym gardłem, więc jest jeszcze większy młyn, niż był. A chorych w szpitalach tymczasowych nie ubywa. Pozdrawiam serdecznie.
Usuń