Minęło siedem lat od chwili, kiedy kolejny raz zdecydowałam się na prowadzenie bloga. Był 29 lipca 2014 roku. To były cudowne lata. Chociaż były w nich i wzloty i upadki, czasami bardzo bolesne, to jednak z większości z nich wychodziłam z obronną ręką. Te siedem lat temu nawet nie przypuszczałam, że wytrwam aż tyle czasu w tym miejscu, ani tym bardziej, że znajdę w nim tylu wspaniałych ludzi. Tymczasem stało się zupełnie inaczej.
Przez te 7 lat powstało 1325 postów. Opisują one moją codzienność, spostrzeżenia, wspomnienia, przemyślenia. Czasami są to jakieś ciekawostki związane z przypadającą aktualnie datą, "dobrym życiem", tym, co jest dla mnie ważne, czasami nawet wykorzystuję do ich napisania wiedzę zdobytą podczas studiów(jak chociażby w notatce zatytułowanej "Wirus pozytywnych myśli" - tak więc nigdy nie wiadomo co i kiedy nam się przyda). Innym razem są to opisy przeczytanych przeze mnie książek(oczywiście nie wszystkich, bo jednak czytam sporo), albo obejrzanych filmów. A czasami pochwalę się jakimś moim wierszem. Do lipca 2016 zdjęcia na blogu pojawiały się sporadycznie, głównie były skądś ściągane. Dopiero jak przed Światowymi Dniami Młodzieży w Krakowie nabyłam podręczną cyfrówkę, zaczęłam dzielić się z Wami obrazami otaczającego mnie świata.
Dla mnie blog jest swoistym pamiętnikiem, czymś, gdzie mogę zajrzeć w trudnych dla mnie chwilach. Daje mi on dużo radości(i to jest chyba w tym wszystkim najważniejsze), zresztą zawsze lubiłam pisać, a komputer daje mi w tym dużo więcej możliwości, niż moja własna ręka. Jest też motywatorem - niejednokrotnie opisywałam na nim trudne sytuacje, z których wyszłam "obronną ręką". A także żywym dowodem Waszej solidarności ze mną - jak na przykład podczas mojej przedłużającej się nieobecności na przełomie stycznia i lutego, kiedy przymusowo trafiłam na kilka tygodni do szpitala. Uwierzcie mi, po moim powrocie i uruchomieniu na swobodnie komputera, aż oczy mi się zaszkliły, kiedy zobaczyłam Wasze komentarze. Były one dla mnie najlepszym dowodem na to, że znalazłam w sieci wspaniałe osoby, które też się martwią o innych.
Kiedyś zarzucono mi, że za bardzo propaguję tutaj cierpienie, a wręcz się nim zachwycam. To nie tak. Cierpienie jest częścią naszej egzystencji, nieuniknionym fragmentem naszego ludzkiego życia. A mimo to w dalszym ciągu jest tematem tabu. Wiem, że komuś może nie podobać się np. pisanie o zbrodni katyńskiej lub rzezi wołyńskiej, ale przecież to część naszej wspólnej historii. Tak samo, jak pożegnania na blogu osób, które odeszły, są częścią mojej prywatnej historii. A jak się to komuś nie podoba, to trudno.
Dziękuję Wam za każdy komentarz i słowa wsparcia, a także za kulturę na blogu. Poza drobnymi wyjątkami zachowujecie się jak wzorowi komentatorzy, nawet jeżeli macie zupełny pogląd na sprawę niż ja. To ważne, bo przepychanki słowne i wzajemne ubliżanie sobie nie prowadzi do niczego dobrego. Znam bloggerów, którzy "tępią" tych, co myślą inaczej jak oni, a potem "są nieszczęśliwi". Tylko czy wyzywanie i ubliżanie ludziom o innym światopoglądzie może prowadzić do bycia szczęśliwym? Może na moment, ale nie na dłuższą chwilę. Wiecie, też czasami mnie poniesie i napiszę coś nieodpowiedniego, jednak później wielu rzeczy żałuję i staram się nie ponawiać swoich błędów. Dlatego jeżeli kogoś czymś uraziłam, to najmocniej Was za to przepraszam.
Trzymajcie się wraz ze słońcem, ogrzewającym rynek w Wadowicach(najmłodsi najbardziej byli zainteresowani fontanną wyrzucającą w górę wodę niczym gejzer, mnie osobiście bardziej podobała się jej poprzednia wersja, w której za młodu puszczało się łódki ze skorupek orzecha)
Oraz przyjemnym chłodem wadowickich plantów(oj, ile się nimi nabiegało w dzieciństwie to wiedzą chyba tylko moje nogi)
Dzięki pandemii wizyty w moich ukochanych Wadowicach niestety przybierają postać wyprawy na drugi koniec świata.
Przypominam jeszcze o pierwszej części mojej wakacyjnej zabawy "Wszyscy jesteśmy rzemieślnikami". Szczegóły znajdziecie w >>tej<< notatce.

Karolinko gratuluje tylu lat blogowania. Mój blog niewiele starszy po powstał w listopadzie 2013. Fakt niezaprzeczalny że poznałam tu tak jak i Ty wielu wspaniałych ludzi z całej Polski, wielu z nich nawet w realu. Życzę Ci jeszcze wiele lat blogowania, oby Ci się nigdy nie znudziło.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Wytrwałość to piękna cecha.
OdpowiedzUsuńGratuluję rocznicy blogowania, każdy ma prawo do swych poglądów, mój blog też w dużej części jest pamietnikiem.Lubie od czasu do czasu wygrzebuje jakieś wspomnienia.Pozdrawiam bardzo cieplutko.
OdpowiedzUsuńWitaj, Karolino.
OdpowiedzUsuńGratuluję:)
Siedem lat to szmat czasu.
Życzę, by blogowanie wciąż dawało Ci taką samą radość jak na początku:)
Pozdrawiam:)
wielkie gratulacje kochana!
OdpowiedzUsuńhttps://okularnicawkapciach.wordpress.com/
Na konkurs posylam swój wyrób rzemieślniczy czyli wiersz.
OdpowiedzUsuńMadame K.
Madame Karenine
zatańcz ze mną walca nad ranem,
brylantowe kolczyki włóż,
usta muśnij obłokiem różanym,
nad dzieckiem czuwa anioł stróż.
Madame Karenine, jak to jest
kresowi patrzeć prosto w twarz,
gdy w życiu, zamiast prosto iść,
chodziło się na wspak…
Stukot obcasów, stukot kół
brzmią jednakowo,
za mocno żyłaś, aby być
tak letnią, pół na pół
Madame Karenine..
Gratuluję rocznicy i życzę dalszych lat przyjemności z pisania. :)
OdpowiedzUsuńMoje gratulacje Karolinko. Życzę Ci kolejnych tak udanych i ciekawych lat oraz dalszej radości z blogowania.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Karolinko, gratulacje z okazji pięknej rocznicy blogowania! Życzę Ci dalszych lat obfitujących w tak udane posty jak dotychczas.
OdpowiedzUsuńGratuluję wytrwałości w blogowaniu:)
OdpowiedzUsuńW Wadowicach nigdy nie byłam, ale mam nadzieję, że jeszcze to nadrobię.
Uściski:)
Karolinko, gratuluję siódmej rocznicy blogowania i cieszę się, że mogłam Cię poznać w tym wirtualnym świecie.
OdpowiedzUsuńWitaj końcówką lipca Karolinko
OdpowiedzUsuńJak widzę jest ona dla Ciebie szczególna
Cieszę się, że tu trafiłam i mam nadzieję, ze jeszcze długo będę tu przybywać po ciepłe słowo.
Karolinko pisz nadal. Poruszasz tak bliskie mi tematy.
Niech Anioły nad Toba czuwają
Pozdrawiam nadzieją na pełny pyszności sierpień
To już sporo lat prowadzisz bloga - gratuluję bo wiem ile to kosztuje pracy i czasu. Życzę dalszych lat pisania które dadzą Ci zadowolenie. pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńOsiem lat to szmat czasu dzielisz się z nami swoim zdaniem i spojrzeniem na świat.Powodzenia w dalszym blogowaniu. Pozdrawiam :-).
OdpowiedzUsuńWspaniale, że tyle lat piszesz. Piszesz przede wszystkim dla siebie. Najważniejsze Karolinko, że masz w tym przyjemność. Nie będziesz przecież tematyką się dostosowywać. A jak się komuś nie podoba, to niech po prostu nie zagląda. Pozdrawiam Cię serdecznie.
OdpowiedzUsuńTo już siedem lat? A mnie się wydaje, jakby to było wczoraj. My się znamy osobiście, ale i tak po raz kolejny dziękuję Ci za cudowny, motywujący i dający wiele do myślenia blog, a nade wszystko za Twoje optymistyczne wiersze, do których kocham wracać każdego dnia. Dziękuję Ci za Twój roboczy tomik, jest cudowny! Lolek, pisz dalej, a innymi się nie przejmuj. I wpadnij do nas w wolnej chwili. Buziaczki
OdpowiedzUsuńGratuluję Ci Karolinko siódmej rocznicy bloga. Jestem pod wrażeniem ilości napisanych w tym czasie postów. Mam nadzieję, że będzie ich jeszcze całe mnóstwo:) Ściskam Cię bardzo mocno!
OdpowiedzUsuńNo to kolejnych siedmiu, siedemnastu, siedemdziesięciu !! Lekkich klawiszy i mrowia tematów !! Niech nam się Lolek blogowo rozwija !! Buziole...;o)
OdpowiedzUsuńGratulacje!
OdpowiedzUsuńGratuluję wytrwałości w tej niełatwej blogosferze, życząc kolejnych "siedmioleci" dających radość i satysfakcję z blogowania <3 W moim mieście jest Parafia pw. św. Józefa Rzemieślnika...
OdpowiedzUsuńPoczątki współcześnie istniejącej parafii św. Józefa Rzemieślnika w Bydgoszczy sięgają pierwszej dekady XX wieku. Wówczas w 1906r. powstał budynek dla zboru ewangelicko- unijnego, gdyż w skutek zaborów, na terenach Grodu nad Brdą większość ludności stanowili protestanci. Relacja protestantów do katolików zmieniła się w XX- leciu Międzywojennym. W duchu duszpasterskiej troski o miejscową ludność, dotkniętą ubóstwem i rozprzestrzeniającymi się sektami, podjęto działania, aby utworzyć nową parafię na tzw. Małych Bartodziejach i Zimnych Wodach. Na proboszcza, nowopowstającej wspólnoty został wybrany wikariusz Fary Bydgoskiej ks. Kopeć. Utworzył on Komitet Budowy Kościoła i podjął pierwszą próbę pozyskania budynku wspólnoty ewangelickiej, na co nie zgodziły się władze duchowe w Berlinie. Wybrano nową lokalizację- mury po fabryce tlenu, przez cały ten czas rozmów dot. budynków Eucharystię sprawowano w szkole przy ul. Toruńskiej.
Wszelkie działania przerwała II Wojna Światowa. Po jej zakończeniu w 1945r., w skutek starań ks. Kanonika Konopczyńskiego, Komitet Obywatelski Miasta Bydgoszczy przekazał ks. dziekanowi zezwolenie na przejęcie na własność 10 kościołów i kaplic, w tym kościoła przy ul. Toruńskiej. W tym samym roku, w tejże świątyni pierwszą Mszę Świętą odprawił ks. Józef Kobza. Na terenie parafialnym zamieszkał ks. Piotr Rynkiewicz, który bezzwłocznie przystąpił do prac remontowych, jakich wymagał budynek sakralny. Kościół był filią parafii farnej do 1 X 1946r. Status prawny zmienił dekret ordynariusza archidiecezji Gnieźnieńskiej Prymasa Polski Augusta Hlonda.
Pierwszym proboszczem parafii został ks. Piotr Rynkiewicz, służąc w tej wspólnocie przez 14 lat. Jego następcą do 1968r. był ks. Zenon Plutowski, po którym administratorem parafii został ks. Kazimierz Frąckowski. Przed proboszczem z lat 70. XX w. stanęło wiele wyzwań. Jednym z podstawowych był fakt, że jeden z najmniejszych kościołów w Bydgoszczy stał się świątynią dla 70 tyś. wiernych. Wówczas od 1976r. zaczęły powstawać nowe parafie na Wyżynach, Kapuściskach, Wzgórzu Wolności i Glinkach. W latach 80- tych powstaje, dzięki zaangażowaniu proboszcza i parafian, dom katechetyczny. W 1992r. umiera ks. Frąckowski, a jego następcą na 24 lata zostaje ks.Franciszek Nowakowski. Przez ponad dwie dekady swojej służby ks. Proboszcz wprowadza wiernych w nowe tysiąclecie oraz dokonuje gruntownych prac remontowo- konserwatorskich, przygotowując świątynię do konsekracji w 2006r., której dokonał JE ks. bp Jan Tyrawa. Wnętrze kościoła, łączące trzy style neoromański, neobarokowy oraz dominujący na nimi neogotycki odzyskało świeżość i blask, zaś z wieży kościoła rozbrzmiewa nowy dzwon Jan Paweł Wielki- wotum wdzięczności parafian.
Serdecznie pozdrawiam <3
Gratuluję i wiele takich fajnych rocznic życzę:))Pozdrawiam serdecznie:)))
OdpowiedzUsuńGratuluję rocznicy i wytrwałości i zarazem życzę, aby blog był dla Ciebie źródłem inspiracji, radości oraz wytchnienia.
OdpowiedzUsuń