Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 27 września 2022

1474. I w Grodnie mieli swoje Orlęta...

źródło grafiki
Grodno jest położonym nad Niemnem białoruskim średniej wielkości miastem. Pierwsze wzmianki o nim pojawiły się w 1128 roku w ruskiej kronice Powieść minionych lat, jako miejsce leżące w Centrum Rusi na ważnym szlaku handlowym prowadzącym na Mazowsze. Chociaż na początku leżało na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego, to od podpisanej w 1386 roku unii w Krewie, weszło w skład Królestwa Polskiego i pozostało w nim aż do II wojny światowej(oczywiście podczas zaborów przynależało do zaboru rosyjskiego). 20 września 1939 roku do miasteczka wkroczyły kolumny czołgów Armii Czerwonej, próbując tym samym zdobyć miasto. Rozpoczęła się obrona Grodna. Polskich żołnierzy wspomagali cywilni ochotnicy. Na ich czele stał Stanisław Skarżyński, kawaler Krzyża Srebrnego Orderu Wojennego Virtuti Militari w wojnie polsko-bolszewickiej, któremu udało się zniszczyć pierwszy czołg sowiecki w mieście(po wkroczeniu wojsk sowieckich został rozstrzelany przez NKWD). Pomagali mu m.in. harcerze z miejskich szkół, którzy aż do wieczora następnego dnia walczyli z przeważającymi siłami wroga. Po upadku miasta Sowieci rozstrzelali około 300 obrońców. Wśród nich znajdowała się także młodzież szkolna. Obrona miasta na niewiele się zdała - już 22 września na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow pozostawało ono pod okupacją sowiecką i zostało włączone do sowieckiej Białorusi. O obronie miasta widzianej z perspektywy dwunastoletniego chłopca opowiada film "Orlęta. Grodno'39", który miałam okazję ostatnio obejrzeć.
Główny bohater filmu, 12-letni Leon Rotman(Feliks Matecki)[źródło zdjęcia]
Głównym bohaterem filmu jest dwunastoletni chłopiec żydowskiego pochodzenia - Leon Rotman. Leon mieszka w Grodnie z mamą i starszym bratem, Jakubem. O ojcu wiadomo tylko tyle, że nie żyje. Matka Leona krawiectwem zarabia na życie, Jakub coraz bardzie angażuje się w rozwijającą się działalność komunistyczną. Leona poznajemy jako ucznia szóstej klasy szkoły podstawowej nr 6, tuż przed wakacjami 1939 roku. Chociaż w domu rozmawia się w jidysz, potrafi mówić płynnie po polsku. Chłopiec interesuje się polską literaturą, czyta książki Sienkiewicza, marzy o roli w szkolnym spektaklu inspirowanym powieścią "Krzyżacy", zapowiada się na doskonałego sportowca(biega na krótkich dystansach), a nade wszystko chce wstąpić do harcerstwa i jechać na organizowany przez nie obóz. W życiu kieruje się szlachetnością i honorem, tak jak bohaterowie powieści Sienkiewicza. Jednak przez aresztowanie Jakuba obóz musi na razie poczekać. Zrozpaczony chłopiec przez nieuwagę wpada pod koła bryczki łamiąc obojczyk - nie bierze przez to udziału w szkolnym przedstawieniu. Po dojściu do siebie poświęca się treningom sportowym, chcąc dorównać popularnemu wówczas Janiszowi Kusocińskiemu. Leon spędza też czas z swoimi przyjaciółmi z klasy, Tadkiem i Ewelinką. Tymczasem w mieście dochodzi do coraz większej ilości drobnych aktów antysemickich, również na osobie Leosia. Ojciec Eweliny radzi chłopcu aby przyjął chrzest, on jednak się waha. Nadchodzi 1 września, a wraz z nim wybuch II wojny światowej. Mieszkańcy Grodna nie czują jednak większych obaw - miasteczko leży na wschodzie Polski, daleko od granicy z Niemcami. Niestety, podczas rozpoczęcia roku szkolnego jeden z samolotów niszczy szkołę, do której uczęszcza chłopiec. Wszyscy zdają sobie sprawę, że wojna jest bliżej niż wszyscy myślą. Sprawa jeszcze bardziej się komplikuje, kiedy 17 września na Polskę napadają Sowieci. W mieście trwa mobilizacja. Leon chce pomóc, na przeszkodzie zdaje się stawać to, że nie należy do harcerstwa. Jednak dzięki odwadze i sprytowi pokazał, że z wrogiem może walczyć każdy, jeżeli tylko chce.
Leon podczas bombardowania szkoły w dniu rozpoczęcia roku szkolnego 1939/1940(źródło zdjęcia)
Film porusza mało znaną tematykę obrony miast polskich na Kresach Wschodnich przed agresją ze strony Rosji Sowieckiej we wrześniu 1939 roku. Jednak w mojej ocenie przedstawił ją w dosyć dziwny sposób. Ja rozumiem, że walki w Grodnie trwały dwa dni, jednak myślę, że wszystko można było ciekawiej rozłożyć w niecałych dwóch godzinach. Reżyser, według mnie, za bardzo skupił się na tym, co się działo przed wybuchem drugiej wojny światowej, niż na samych działaniach wojennych. Z działań wojennych pokazano zaledwie trzy akcje. Nie wierzę, że nie można było pokazać większej ich ilości, chociażby kosztem scen poprzedzających.
Leoś podczas walki na barykadzie(źródło zdjęcia)
Mieszane uczucia wzbudzała we mnie postać Leona. Z jednej strony została pokazana jego bohaterska postawa(bitwa na miecze ze szkolnym kolegą, podglądanie brata podczas walki ulicznej, uratowanie Eweliny z płonącej szkoły, aż w końcu wyruszenie na front w celu pomocy Wojsku Polskiemu w walce i stanięciu do niej, kiedy Sowieci dotarli do Grodna), z drugiej strony był on taki jakiś... płaczliwy? Nie, nie płakał co chwilę, ale kilka razy miałam wrażenie, że lada moment wybuchnie płaczem. To nie jest tak, że uważam, że chłopcy/mężczyźni nie powinni płakać, bo każdy ma prawo do łez(zresztą Leon miał w jakimś stopniu duszę romantyka), ale tutaj trochę się to ze wszystkim innym gryzło.
Leon i Tadek idący na front(źródło zdjęcia)
Wzruszający był finał wszystkiego, kiedy Jakub chciał uratować młodszego brata od najgorszego. Mnie jednak poruszyło coś innego - Leoś stał ramię w ramię z kierownikiem drużyny harcerskiej, tym samym, który powiedział mu przed wakacjami, że nie może jechać na wymarzony obóz harcerski. W ostateczności pozostali razem, aż do końca.
Film oglądało się przyjemnie, nie ukrywam jednak, że liczyłam na coś innego. Na pewno nie należy go traktować jako kompendium wiedzy o tamtych wydarzeniach. Bardziej jako inspirację do pogłębienia historii Kresów Wschodnich, albo jej uzupełnienie.

22 komentarze:

  1. Szczerze nigdy się nie interesowałam Kresami Wschodnimi ale fajnie że miałaś okazję obejrzeć film i dzięki jak zwykle za garść inspiracji i wiedzy!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam się trochę interesowałam, ale nigdy też specjalnie nie wgłębiałam w nią. A film, mimo że nie powalił mnie na kolana, sprawił, że zaczęłam samodzielnie szukać odpowiedzi na męczące mnie pytania. Pozdrawiam

      Usuń
  2. W samym Grodnie byłam ale tego co opisalas nie wiedziałam, film musiał być ciekawy, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami odwiedzane przez nas miejsca są prawdziwą skarbnicą historię. A film mimo wszystko oceniam jako przeciętny. W każdym razie - widziałam lepsze. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Chętnie obejrzę ten film, jeśli będzie okazja.
    Pozdrawiam ciepło, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję Gosiu, że Ci się spodoba. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. Nie byłam nigdy na tych terenach, a szkoda. Historia jest zawiła...
    Pozdrawiam milutko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jeszcze nie dotarłam na tamte tereny. Może kiedyś... Pozdrawiam

      Usuń
  5. Całkiem lubię wojenne historie, ale do tych najnowszych podchodzę raczej z rezerwą (nie zawsze słusznie, bo np. do Kuriera nie byłam przekonana, a jednak mi się spodobał).
    W przypadku Leona widać twórcy nie umieli się zdecydować albo chcieli pokazać, że jednocześnie i taki waleczny i wrażliwe dziecko. Ale po Twoim opisie wygląda na niezbyt dopracowaną postać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mogłaby być wspaniała postać pokazująca zarówno cechy walecznego człowieka, jak i wrażliwca. No, ale coś nie pyknęło... A szkoda, bo widać, że grający go Felek Matecki ma potencjał. Pozdrawiam

      Usuń
  6. Chętnie obejrzę ten film, Karolinko, bo mój Tatuś urodził się pod Grodnem i siłą zostal wcielony do armii czerwonej, po czym trafił do obozu do Królewca, ale to długa historia...
    Malo znane sa dzieje Kresów, a szkoda.
    Życzę Ci miłego tygodnia.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to ciekawe o czym piszesz. Masz rację, historia Kresów jest bardzo bogata, ale niestety i zapomniana, czy też pomijana. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  7. Film porusza bardzo ważny czas w historii. Jeśli będę miała okazję, z całą pewnością go obejrzę.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że spodoba Ci się on bardziej niż mnie. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Ja akurat za wojennymi filmami nie przepadam, ale może ten by mi podszedł właśnie, dlatego że nie skupia się na działaniach wojennych. Nawet podo mi się fakt, że ukazano wrażliwość chłopca. Jednak aby ocenić, musiałabym po prostu obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może nie tyle przepadam za filmami wojennymi, ile za takimi, które ukazują holokaust. Co nie znaczy, że inne mi nie podchodzą. W zasadzie nie mam nic do ukazania wrażliwości Leosia, ale czasami był aż za bardzo, co niezbyt odbijało się w scenach. Pozdrawiam

      Usuń
  9. Z pewnością pójdę na ten film. Dziękuję za recenzję. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zatem życzę już teraz udanego seansu filmowego. Pozdrowienia przesyłam

      Usuń
  10. Chętnie obejrzę, żeby sobie wyrobić swój pogląd! Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest bardzo dobra decyzja. Wszak możesz odebrać ten film zupełnie inaczej

      Usuń
  11. A mnie nie powalił na kolana... Zapraszam do siebie flowersblossominthewintertime.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie też nie. Pozdrawiam, dziękuję za odwiedziny oraz za komentarz

      Usuń