Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 29 października 2024

2055. Czy mam się bać?

Taka sytuacja z dzisiejszej pierwszej części dnia.
Wydział Teologiczny, przerwa w środku ćwiczeń z Historii Kościoła - starożytności i średniowiecza. Wychodzimy na korytarz, wraz z nami wychodzi wykładowca. Zaczynamy spontaniczną rozmowę, nagle dołącza do niej wykładowca:
 - Wiedzą państwo, jeżeli w dziekanacie znają państwa z imienia i nazwiska, to już jest podejrzane. Ja ostatnio poczułem się dziwnie, kiedy podałem nazwisko, a pani sama z siebie napisała Sz. (inicjał imienia) przed nim. I tak zacząłem się zastanawiać, jakim sposobem po tylu latach mnie pamiętają (też kończył ten wydział, a jest nowym wykładowcą).
Godzina 11:30, idę do prodziekana zdawać wejściówkę z bioetyki w formie ustnej. Wchodzę do dziekanatu, mówię o co mi chodzi. Pani sekretarka idzie i puka do drzwi jego gabinetu. Co słyszę?
 - Księże prodziekanie, pani Karolina XYZ (tu pada moje nazwisko) przyszła. Ma wejść, czy poczekać?
Ciekawe czy faktycznie znają wszystkich studentów z imienia i nazwiska, czy tylko tych wybranych? Tylko, że ja znowu tak często w tym dziekanacie nie bywam. I czy mam się czuć zagrożona z tego faktu?
Wejściówkę jednak zaliczyłam. Hmm, i to chyba nieźle, zważając na to, że wchodząc do gabinetu prodziekana właściwie nic nie umiałam. A przynajmniej miałam takie wrażenie. Ogólnie wszystko dzisiaj zaliczyłam (2 referaty na wspomnianej Historii Kościoła, referat i wejściówkę z bioetyki oraz kolokwium z łaciny), co raczej mnie cieszy. Zwłaszcza, że ostatnio czasu mam jak na lekarstwo. A jednak mi się udało. 
Byle do 1 listopada - wtedy mam nadzieję sobie odpocząć. A co z tego wyjdzie to się okaże.

18 komentarzy:

  1. Czasami mam wrażenie, że niektórzy ludzie to do każdego wydarzenia potrafią dorobić historię. Mój brat ma fenomenalną pamięć do twarzy, a syn... syn poznanych wczoraj ludzi myli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektórzy tak mają... ja na przykład mam doskonałą pamięć do liczb, dat itd...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czym zagrożona???

    Uciesz się, że nie jesteś anonimowa. Panie na pewno starają się być miłe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie zawsze zastanawiało jak nauczyciele zapamiętują swoich uczniów. Niektórzy mają taką dobrą pamięć - co szanuję bo sama nie mam pamięci do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym się tam nie bała, lubię jak mnie znają, zawsze to chyba lepiej niż bym kompletnym anonimem, Tak miałam zawsze !!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem nie ma czego, gratuluję zaliczeń, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że nie masz czego się obawiać 😊 ja tam lubiałam jak wszyscy mnie pamiętali czy na studiach czy nadal teraz 😊 gratuluję zdanych zaliczeń i życzę powodzenia w dalszych krokach. Pozdrawiam 🥰

    OdpowiedzUsuń
  8. To wcale nie takie rzadkie ani dziwne. Kiedyś w sklepie z pieczywem chciałam kupić chleb, a pani na to, że mąż już był i kupił...
    Sama pamiętałam niemal wszystkich uczniów, ok.600 osób, przynajmniej z imienia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie widzę w tym nic dziwnego. Przed emeryturą pracowałam w firmie zatrudniającej ok. 300 osób. Byłam kadrową przez 20 lat. Była ciągła rotacja pracowników, ale ja ich wszystkich pamiętałam z imienia i nazwiska. Dziwili się, jak to się dzieje, a ja po prostu tak miałam. Mimo, że jestem już na emeryturze 13 lat, bardzo wielu ich pamiętam. Pozdrawiam serdecznie 💕

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapomniałam Ci pogratulować. Serdecznie gratuluję 👏❤️

    OdpowiedzUsuń
  11. Dokąd nie podpadniesz, to nie masz czego...;o)
    Gratulacje !! Piękny początek...;o)

    OdpowiedzUsuń
  12. To dobrze, że Ciebie znają;)
    https://okularnicawkapciach.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Niczego się nie bój... na uczelniach pracują życzliwi ludzie.
    Gratuluję zaliczeń.
    Stokrotka

    OdpowiedzUsuń
  14. Niektórzy są łatwiej zapamiętywalni i niektórzy ludzie wszystko widzą i wiedzą. A wasz wydział chyba jest niewielki. :)
    Pamiętam moje zdziwienie, jak poszłam do spółdzielni mieszkaniowej, żeby mi obliczyli czynsz, weszłam do pokoju, a tam jakaś pani" O, pani Katasza, właśnie niedawno dostaliśmy akt notarialny!". Moi rodzice są w tej samej spółdzielni i mojego ojca tam na pewno znają, ale skąd wiedziała, kim jestem ja?

    OdpowiedzUsuń
  15. u nas niektóre panie pielegniarki w rejestracji do lekarz pamietaja datę urodzin, mówi ją tylko wpisując na klawiaturze. :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Karolinko!
    Gratuluję zaliczeń. Może w dziekanacie często nie bywasz ale jesteś bardzo znaną osóbką!!!
    Ściskam mocno i serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Może Panie w dziekanacie mają dobrą pamięć do osób. Tak jak nauczyciele, którzy pamiętają wszystkich swoich uczniów.

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratuluję zaliczonych egzaminów:) I myślę, że nie masz się czego bać...

    OdpowiedzUsuń