Każdego roku Duszpasterstwo Akademickie oraz Towarzystwo Ciemnych typów przeżywają swój dzień skupienia. W tym roku miał on miejsce w dniu wczorajszym w Rybniku, w parafii do której został skierowany zaprzyjaźniony z Duszpasterstwem ksiądz Paweł, a dla mnie po prostu Paweł. Z samego rana pociągiem i autami udaliśmy więc się do parafii Matki Boskiej Częstochowskiej, na której posługiwał kiedyś ksiądz Krzysztof. Po przybyciu do Rybniku zebraliśmy się pod dworcem PKP, skąd udaliśmy się w odpowiednim kierunku.
O 11:00 wszyscy przybyli udali się do znajdującej się na dole domu katolickiego kaplicy, jeszcze nie tak dawno pełniąca funkcję kościoła parafialnego. Każdy z nas spokojnie znalazł sobie miejsce do siedzenia i niecierpliwie wyczekiwał, co też powie nam ksiądz Paweł.
Młody neoprezbiter oparł swoje rozważania dotyczące nadziei o encyklikę Spe salvi napisaną ręką papieża Benedykta XVI. Swoją drogą, chyba będę musiała w końcu przeczytać ten dokument (oczywiście po tym, jak zapoznam się ze wszystkimi tego typu dokumentami napisanego przez Jana Pawła II). Pokazywał w nim, że nadzieja ma wiele oblicz, a niektóre z nich są dosyć zaskakujące. Znacie powiedzenie, że nadzieja jest matką głupich? A przecież jednocześnie jest ona jednym z imion Boga oraz Cnotami Boskimi, czy też cnotami teologalnymi. A więc jest czymś potrzebnym w naszym życiem. Tam, gdzie kończy się wszystko, tam pozostaje jedynie nadzieja na lepszy czas. Chciałabym wrzucić tutaj całe nagranie tej konferencji, za bardzo jednak nie wiem jak. Myślę, że wielu rozśmieszyło stwierdzenie, że pewnie mamy nadzieję, iż kapłan zaraz skończy to przemówienie i tak też się stało - konferencja się skończyła, a Paweł popędził na wizytę kolędową. Chociaż wcześniej udało nam się zrobić pamiątkowe zdjęcie.
Po zakończonej konferencji mieliśmy okazję wziąć udział we Mszy świętej, którą sprawowali ksiądz Krzysztof i ksiądz z parafii. Szczerze powiedziawszy to czułam się w nim trochę tak, jak w moim parafialnym kościele te 20 lat temu - kiedy był jeszcze w stanie surowym. Na Mszę przybyło jeszcze kilkoro osób. Poniższe zdjęcie ukazuje, że było nas całkiem sporo.
Po Mszy świętej i zabraniu naszych rzeczy z salki katechetycznej ksiądz Krzysztof zabrał nas do burgerowni znajdującej się w centrum miasta. Zna to miejsce od lat i serdecznie poleca je każdemu. W zasadzie nie wiem, jak smakują burgery, bo żadnego nie kupiłam, ale kulki serowe mają całkiem smaczne.
Po posileniu się podzieliliśmy się na dwie grupy i jedna poszła pod rybnicką katedrę, a druga, w tym ja, udała się na dworzec PKP, skąd pojechaliśmy pociągiem w kierunku Katowic. Na miejsce dojechaliśmy o 17:45. Szczerze powiedziawszy, to myślałam, że zejdzie nam szybciej. Jednak cały dzień uważam za w miarę udany i cieszę się, że wzięłam udział w tym wydarzeniu.
Jutro dzień równie intensywny - cały dzień na Śląskim Festiwalu Nauki, najpierw na stoisku naszego Koła Naukowego Teologów, wieczorem Msza święta wraz z nauką rekolekcyjną w Duszpasterstwie Akademickim. Potem dwutygodniowy maraton kolokwiów i referatów. A potem już to, co przyjemne, czyli święta.
Przed chwilą skończyłam natomiast wypiekać 24 babeczki (12 jogurtowych i 12 czekoladowych) na poniedziałkowy Kręg Biblijny.
Już na pierwszy rzut oka widać, że dwie czekoladowe nie do końca wyszły i wylały się z formy. Ale pozostałych 22 jest raczej niczego sobie. Mam nadzieję, że nic im się nie stanie, kiedy będą cały dzień przebywać w pudełku w plecaku. Podejrzewam, że z Śląskiego Festiwalu Nauki pojadę prosto do kościoła i nie będę miała kiedy w międzyczasie podskoczyć po nie do domu. Pachną nieziemsko i mam nadzieję, że tak samo będą smakować.




Klik dobry:)
OdpowiedzUsuńTo nic, że 2 babeczki troszkę wylały się z foremki. Na pewno będą smakowały.
Pozdrawiam serdecznie.
Wszystkie niedoskonałe mogę zjeść, nie ma problemu :-)
OdpowiedzUsuńjotka
Po co skupiać się na dwóch jak reszta wspaniała, na pewno będą smakowały uczestnikom spotkania, widzę, że sporo uczestników było na dniu skupienia, pozdrawiam Ania
OdpowiedzUsuńZachęcam Cię do przeczytania encykliki "Spe salvi" o chrześcijańskiej nadziei Benedykta XVI. Jest dostępna na opoka.org.pl
OdpowiedzUsuńBył czas kiedy bardzo zmagałam się z cierpieniem i miałam wiele pytań - dlaczego? To tam przeczytałam, że Bóg jest obecny w ludzkim cierpieniu i współcierpi razem z człowiekiem...
A ja uważam, że wszystkie babeczki są udane, a dwie po prostu mają inny kształt. Będą smakowały z pewnością. Pozdrawiam cieplutko:):):)
OdpowiedzUsuńOwocny dzień, staraj się kupić twardsze foremki ,ja mam blaszkę na muffiny ale to wszystko się zje, pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńI tak bym z chęcią zjadła. Uwielbiam muffinki 😀 Pozdrowionka z Krakowa
OdpowiedzUsuń