Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 11 lutego 2016

Idąc za ciosem...

Na początku dziękuję za odzew pod ostatnim postem - tutaj na prawdę liczy się każda złotówka. Licznik powoli zbliża się do 50%, a to już połowa zamierzonego celu :).

Korzystając z chwili zwiększonej aktywności odwiedzających mojego bloga, postanowiłam pokusić się o jeszcze jedną "finansową" prośbę. Nie, tym razem nie proszę bezpośrednio o pieniądze, ale o coś innego, bardziej materialnego. Akurat wczoraj wkroczyliśmy w okres Wielkiego Postu, czasu w którym powinniśmy szczególnie zmienić się na lepsze. Wiem, że nie wszyscy czytelnicy mojego bloga są wierzący, ale nie o wiarę tutaj chodzi, ale o gest.
Julka to wesoła dziewczynka, pomimo tego, że urodziła się z zespołem Downa, a także cierpi na padaczkę lekooporną. Jakby tego było mało, trzy lata temu u dziewczynki zdiagnozowano ostrą białaczkę limfatyczną. Walka z nierównym przeciwnikiem oraz powikłaniami po chemioterapii trwała blisko dwa lata. Dziewczynka m.in. dwa razy otarła się o śmierć na oddziale Intensywnej Terapii. Mimo wielu przeciwności losu walkę tą wygrała. Chociaż w październiku ubiegłego roku Julka zakończyła terapię, to wciąż pozostaje pod opieką lekarzy z gdańskiej kliniki, gdzie jeździ na wizyty kontrolne. Leczenie, a w szczególności chemioterapia, sprawiła, że organizm dziewczynki jest bardzo osłabiony, nawet najmniejsza infekcja może być dla niej śmiertelna. Oprócz tego, jak każda osoba niepełnosprawna wymaga odpowiednich zabiegów usprawniających, w tym intensywnej rehabilitacji i zajęć z logopedą. Pomimo wielu przeciwności losów, ta dzielna dziewczynka nie straciła pogody ducha.
27 lutego Julka będzie miała 8 urodziny. Urodziny, których mogło nie być. Ma małe marzenie, które może spełnić każdy z nas - dziewczynka uwielbia dostawać kartki pocztowe. To one podczas choroby sprawiły, że zapominała o wszelkich bólach i złym samopoczuciu. Julka uwielbia Myszkę Miki, więc z pewnością kartki z tym motywem w szczególności ją ucieszą. Kartki można wysłać na adres:

Julia Frącek
ul. Świerkowa 16/5
82-300 Elbląg

Sama planuję wysłać Julci drobny prezent z tej okazji. Niewielki, ale mam nadzieję, że sprawiający jej radość. Pamiętajmy - tyle jesteśmy warci ile sami z siebie damy!

7 komentarzy:

  1. Oj dużo tych potrzeb dookoła... Tak się składa, że akurat gdzie się nie znajdę, tam ktoś potrzebuje :-( A może da się na nią odpisać 1% podatku? Widzę, że teraz akurat pełno takich apeli....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwoliłam sobie sprawdzić, czy Julka należy do jakiejś fundacji. Okazało się, że jest zapisana do Słoneczka. Więcej na ten temat znajduje się pod tym adresem - http://fundacja-sloneczko.pl/frame/pokaz_opis.php?ida=24/F .
      Z reguły nie zamieszczam tutaj apeli o pomoc, teraz jednak postanowiłam się wyłamać - przedwczoraj zamieściłam ogłoszenie o zbiórce na wydanie książki Agnieszki Kossowskiej o niepełnosprawnych, dzisiaj pozwoliłam sobie na Julcię. Raz na jakiś czas nie zaszkodzi poprosić o coś dla innych. Poza tym, nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach ludzie częściej znajdą coś w internecie, niż w swoim otoczeniu. Czasami trzeba to umieć wykorzystać :). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. W Marzycielskiej Poczcie brałam udział nie raz, z jedną z rodzin do dziś utrzymuję kontakt. Niedawno z moimi uczniami pisaliśmy listy do chorych dzieci, dodam tylko, że moi podopieczni byli bardzo zainteresowani i sami prosili o jeszcze!
    A co do poprzedniej notki - chętnie dorzucę moje (więcej niż) trzy grosze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Marzycielskiej Poczcie też od czasu do czasu działam, bo to świetna sprawa - w prosty sposób można sprawić uśmiech na twarzy chorego dziecka. Zamierzam w tym roku zrobić jakąś akcję w naszym parafialnym Oratorium. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Dziękuję też w imieniu organizatorów za zainteresowanie akcją "Duże rzeczy w małych głowach". Tutaj na prawdę przyda się każda złotówka.

      Usuń
  3. Ja nigdy w czymś takim nie brałam udziału :) Jak nie zapomnę to wezmę udział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysyłam naklejki dla małej :) Mam nadzieję że się ucieszy ! Śliczna dziewczynka, w wieku mojej siostrzenicy a biedna tyle już w życiu przeszła

      Usuń