Na początek mała gra słów, która powstała po moim powrocie z zeszłorocznej pieszej pielgrzymki do Częstochowy:
- Wiecie, że obecnym prymasem Polski jest Polak?
- No chyba trudno, aby to był Niemiec, prawda?
Osobiście nie wyobrażam sobie obcokrajowca na tym stanowisku, a że zapomniałam imienia prymasa, to już inna historia. W każdym razie do dzisiaj śmieję się z tego nieporozumienia.
Na początku chciałabym wyjaśnić kim jest prymas Polski. Prymasem naszego kraju jest każdy urzędujący arcybiskup gnieźnieński. Tytuł ten oznacza pierwszeństwo w polskim episkopacie. Aktualnie prymasem naszego kraju jest arcybiskup Wojciech Polak, który sprawuje ten urząd od 2014 roku. Jest to już czwarty biskup, w ciągu mojego prawie 27-letniego życia.
Pierwszym prymasem Polski był arcybiskup Mikołaj Trąba, który objął swoją funkcję w 1417 roku. W tym roku przypada więc dokładnie 600 lat istnienia tego urzędu w naszym kraju. Centralne uroczystości mają miejsce w katedrze gnieźnieńskiej i ściśle pokrywają się z uroczystościami odpustowymi ku czci jednego z patronów naszego kraju, świętego Wojciecha, którego historia została utrwalona na słynnych Drzwiach Gnieźnieńskich, zaś szczątki spoczywają w srebrnej trumience umieszczonej przy ołtarzu w katedrze.
A że obchody świętowania 600 lecia prymasostwa ściśle pokrywają się w czasie z obchodzonym od 17 lat Świętem Miłosierdzia Bożego, pozwolę sobie zamieścić tutaj wiersz napisany z okazji Nadzwyczajnego Roku Miłosierdzia Bożego:
Jest taki jeden obraz, wiszący w każdym niemal kościele.
Chociaż milczący – mówi bardzo wiele.
Widnieje na nim Jezus, z grobu już powstały.
Z boku wychodzą dwa strumienie – czerwony i biały.
Biały oznacza łaskę, ludzkie oczyszczenie.
Czerwony, krew Jego – nasze odkupienie!
A na dole podpis – „Jezu ufam Tobie”.
Gdy jestem w potrzebie, powtarzam go sobie.
Chociaż milczący – mówi bardzo wiele.
Widnieje na nim Jezus, z grobu już powstały.
Z boku wychodzą dwa strumienie – czerwony i biały.
Biały oznacza łaskę, ludzkie oczyszczenie.
Czerwony, krew Jego – nasze odkupienie!
A na dole podpis – „Jezu ufam Tobie”.
Gdy jestem w potrzebie, powtarzam go sobie.
Karolinko, bardzo lubię Twoje wiersze - takie trafiające prosto w serce. Ten jest piękny!
OdpowiedzUsuńTulę.
Właśnie zastanawiam się, czy nie skrobnąć czegoś na konkurs organizowany przez Bibliotekę Miejską. Ale czy się nie wygłupię... Również pozdrawiam
UsuńKarolino, zdecydowanie spróbuj! Twoje wiersze są warte i tego, i jeszcze więcej. Pozdrawiam!
UsuńNa pewno się nie wygłupisz. Koniecznie weź udział w konkursie.
UsuńTo wielkie święto. W naszej parafii od kilku lat odbywa się nabożeństwo za zmarłych, a potem rusza procesja różańcowa na cmentarz, pięknie wtedy niebo łączy się z ziemią.
OdpowiedzUsuńOczywiście, że wystartuj w konkursie.
OdpowiedzUsuńKarolinko
OdpowiedzUsuńwiesz, że Ci kibicuję. Uwielbiam Twoje wiersze! Startuj w konkursie!
Wiersz napisany i wysłany. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Cieszę się, że podoba Wam się moja skromna poezja.
OdpowiedzUsuń