Dzisiejszy śpiew na Mszy świętej obstawiała schola. Jeszcze dwa tygodnie temu wzięłam sobie albę do prania, aby była świeża na nadchodzące święta. Co prawda obstawialiśmy tylko dzisiejszą Mszę świętą i jutrzejsze czuwanie(dodatkowo ja i jeszcze kilka osób śpiewamy podczas nabożeństw w Wielki Czwartek oraz Wielką Sobotę, ale to już w normalnych ubraniach), ale i tak wypadało ją odświeżyć. Dzisiaj była już gotowa do użycia.
Mimo tego, że nie było mnie ani w sobotę, ani w niedzielę, bo byłam na wspomnianym wcześniej Forum Młodych, dostałam informacje w związku z dzisiejszym dniem. Wiedziałam więc, że dzisiejsza zbiórka jest już o 17:20, ponieważ musieliśmy jeszcze przećwiczyć repertuar a'capella przed jutrzejszym czuwaniem.
O umówionej godzinie pojawiłam się na górnej salce nad zakrystią, gdzie mamy taki swój pokoik. Wyjęłam z plecaka starannie złożoną albę.
- Ale masz ślicznie złożoną albę. Niczym harcerka - usłyszałam za plecami. No cóż, to że mam ograniczoną sprawność, nie oznacza, że nie potrafię robić prozaicznych rzeczy. No, może z wiązaniem średnio sobie radzę, ale składać ubrania umiem bez problemu. Założyłam sobie albę i zaczęłam szukać mojej fioletowej pelerynki. Pani B. tradycyjnie podeszła do mnie i zapięła mi tylni zasuwak.
- A ty dzisiaj prosto z Kalwarii Zebrzydowskiej...? Czy z Piekar Śląskich...? Skąd Ty w ogóle pochodzisz?
Chciało mi się śmiać. No tak, co roku właściwie się jeździło na te dwa, trzy dni na Kalwarię, a potem wpadało się do Kościoła pięć minut przed rozpoczęciem Drogi Krzyżowej po to, aby przeczytać swoją kwestię. Czasami była nerwówka, chociaż nie wiem czy to ja się bardziej denerwowałam, czy oni, czy w ogóle zdążę na czas. Ale zawsze z Bożą pomocą jakoś mi się udało. A że w położonych nieopodal Piekarach Śląskich też jest jakaś Pasja, to faktycznie, można się pogubić... Jednak najbardziej rozbroiło mnie to ostatnie pytanie. W sumie trudno na nie odpowiedzieć. Niewiele myśląc wypaliłam:
- Jak to skąd? Z nieba!
Wszystkich zebranych w salce zatkało. Nastała cisza, którą przerwała pani B.:
- No to ja już wiem, dlaczego nam w scholi tak wszystko jako tako idzie. Jeżeli mamy takiego wysłannika z nieba, to któż przeciwko nam?
W sumie - jeżeli wierzyć teologii to każdy z nas pochodzi od Pana Boga, a co za tym idzie też i jest z nieba. Przynajmniej takie jest moje rozumowanie, z którym nie każdy z Was musi się zgadzać. I to też rozumiem i jak najbardziej szanuję.
A ponieważ dzisiaj wspominamy modlitwę Pana Jezusa w Ogrójcu, przedstawiam Wam jedną z moich ulubionych pieśni religijnej opowiadającej o tym wydarzeniu. Mam nadzieję, że i Wam przypadnie ona do gustu.
Udanego Świątecznego czasu:*
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo :)
Usuńrefleksyjnych chwil na dziś,,,,,
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo za życzenia. Ten Wielki Piątek był naprawdę pełen refleksji
UsuńWiele się nie pomyliłaś, gdzieś znalazłam taką maksymę: wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem i tylko w towarzystwie drugiego człowieka możemy wzlecieć do nieba...
OdpowiedzUsuńDobrych dni, kochana :-)
To bardzo prawdziwe. A Karolina jest aniolem szczegolnym.
UsuńNie, nie jestem aniołem. Jestem tylko człowiekiem, zwyczajnym człowiekiem...
UsuńA mnie uderza w którymś już Twoim poście ... gdy ktoś Cię za coś pochwali, odnosisz się do swojej niepełnosprawności - przecież ta osoba mogła mieć na myśli, że składasz albę lepiej niż ona.
OdpowiedzUsuńJa tam jestem z zygoty. A potem z Dolnego Śląska ;-) Pozdrawiam.
Zgadzam sie w pelni. Nos, Karolina, swoja niepelnosprawnosc z duma, bo jestes silniejsza od nas wszystkich, ktorym wiele rzeczy przychodziu latwiej.
UsuńNiepełnosprawność jest przypadkiem, słaby to więc powód do dumy. Powodem do dumy jest to, jak sobie z nią radzimy. Dostrzeganie w każdym komentarzu i w każdej reakcji innych cudzego problemu z naszą niepełnosprawnością to nie jest dowód na to, że sobie radzimy wspaniale.
UsuńSkąd wiesz, że sobie nie radzę ze swoją niepełnosprawnością? Nie znasz mnie, więc skąd takie przypuszczenia? Z kilku wpisów na blogu, gdzie napisałam, że to czy tamto mi się udało pomimo ograniczeń jakie posiadam? Słaby w takim razie z Ciebie Cyniu psycholog. Poza tym nie piszę w każdym poście, że od tylu i tylu lat jestem niepełnosprawna. Aż strach pomyśleć co byś napisała, gdyby tak było...
UsuńRadosnych Świąt, Karolinko.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo, Małgosiu
UsuńBardzo przyjemny post. haha No bo jesteś z nieba, tacy z nas wysłannicy. Mamy tu swoje role do odegrania, a potem wracamy. Może tak być. :) Mam nadzieję, że te dni są dla Ciebie bardzo radosne, życzę Ci tego. Bardzo serdeczny uścisk dla Ciebie. :)))
OdpowiedzUsuńCzasami rzucę takimi nieprzewidywalnymi odpowiedziami, czym zaskakuję innych. Dziękuję bardzo Agnieszko za życzenia. Miałaś rację - te dni były dla mnie iście radosne. Pozdrawiam Cię ciepło
UsuńZnakomita odpowiedź Karolinko.:) Przepiękna pieśń. Zdrowych i radosnych świąt oraz wielu łask od Chrystusa Zmartwychwstałego.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że pieśń Ci się podoba. Dziękuję za miłe życzenia. Pozdrawiam serdecznie
UsuńDroga Karolinko!
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci bardzo szczęśliwych Świąt Wielkanocnych wypełnionych miłością i szczęściem.
Łucja
Dziękuję Łucjo za miłe życzenia :). Pozdrawiam Cię ciepło
UsuńKochana, życzę Ci zdrowych, spokojnych Świąt, spędzonych w gronie rodzinnym. Niech Boża miłość zawsze Cię otula :*
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo Klaudio za tak sympatyczne życzenia. Przytulam ciepło
Usuń