Niedziela Laetare(z łacińskiego "radować się"), przypadająca w połowie okresu Wielkiego Postu, znakomicie wkomponowała się w Mszę świętą imieninową naszego obecnego księdza proboszcza, która została odprawiona o godzinie 11:00. Dla mnie ta niedziela była Niedzielą Radości z jeszcze jednego powodu - dostałam do przeczytania dwa wezwania z Modlitwy Wiernych, którą miała do przygotowania schola. Pierwszy i ostatni raz czytałam wezwania na niedzielnej Mszy Świętej podczas diecezjalnych Dni Młodzieży.
A potem, aż do Wielkiego Piątku 2017 roku, jakby o mnie zapomniano. Tłumaczyłam to sobie jednak tym, że komuś może wtedy w końcu zrobiło się wstyd, że ktoś taki jak ja już za kilka godzin zacznie swoją służbę podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. A skoro ŚDM już dawno przeszedł do historii to i ja pozostawałam niejako w cieniu scholistek.
Ostatnio jednak coś zaczęło się zmieniać. Od września ubiegłego roku kilka razy przeczytałam coś na środowych nowennach. Ale to był środek tygodnia i na Mszy było też mniej wiernych niż w niedzielę. Dlatego byłam szczerze zaskoczona, kiedy wczoraj po próbie scholi pani B. powiedziała:
- Karolina, to ty jutro przeczytaj pierwsze dwa wezwania Modlitwy Wiernych.
Ale, że co, że ja? Wszak w scholi śpiewają dwie Karoliny. A sytuacja z dnia w którym kościół wspomina świętego Jana Bosko nauczyła mnie nie cieszyć się za wcześnie z takich rzeczy. Lecz tego oczywiście nie mogłam powiedzieć na głos, bo od razu usłyszałabym, że robię problem tam gdzie go nie ma. A może po prostu walczę w ten sposób o swoje.
- Tak, o tobie mówię - utwierdziła mnie - Przecież dzisiaj nie ma Karoliny W.
Dalej byłam zaskoczona, bo nie dość, że niedziela, nie dość, że imieniny proboszcza, to jeszcze od dzisiaj rozpoczynają się w naszym kościele rekolekcje wielkopostne, więc i ludzi było trochę więcej. A jednak podjęłam to wyzwanie - kto nie ryzykuje ten nie pije szampana.
Przeczytałam najlepiej jak umiałam. Wychodzę z założenia, że ten kto chciał ten zrozumiał. A reszta? Resztą się nie przejmuję, naprawdę nie warto. Tak samo jak nie przejmuję się tym, że nikt z animatorów Oratorium nie poszedł z kwiatkiem do proboszcza. Jasne, ja bym mogła iść. Wkurzyło mnie jednak to, że kiedy zapytałam innych kto idzie z kwiatkami do księdza, odpowiedzieli mi pełnym pogardy:
- Chyba żartujesz...
Nie wiem, może i jestem staroświecka, ale albo identyfikuję się z całą parafią, nawet jeżeli do niej formalnie nie należę, albo nie identyfikuję się wcale. Bo identyfikacja z jednym księdzem Oskarem jak dla mnie nie ma sensu. Rozumiem, że mogą nie zgadzać się z niektórymi jego zarządzeniami, ale z drugiej strony to on im w dużej mierze płaci za wszelkie szkolenia itp. pomimo tego, że nie są z naszej parafii. Więc skąd taki sarkazm w ich wypowiedziach? Ale tym oczywiście nie mam zamiaru się przejmować, nie moja sprawa. Lepiej cieszyć się np. z nadchodzącej wiosny :).
Radości naszych dni
Świat jest piękny, aż nadto,
pachnie kwitnącym kwieciem,
cieszy oczy swoimi kolorami,
gra melodią śpiewaną przez kosy!
Czy jednak umiemy dostrzec to piękno,
gnając w bieganinie codziennego życia?
Człowieku, zwolnij na chwilę
i nad pięknem otaczającego cię świata
podumaj przez moment.
K.P. marzec 2018

Przepiękny wiersz, skłaniający do zatrzymania się i docenienia piękna przyrody. Cieszę się, że spotkało Cię wyróżnienie, szkoda tylko, że nie wszyscy umieją okazać szacunek w dniu imienin proboszcza. Takie czasy... Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńNo niestety, czasami animatorki z naszego Oratorium nie szanują niektórych osób. Zaczęło się od mam ze scholi, a skończyło na księdzu proboszczu. Cieszę się, że wiersz Ci się podoba.
UsuńRadujmy się wiosną, poezją i róbmy swoje, nie zbawisz sama całego świata:-)
OdpowiedzUsuńPiękny poetycki apel Ci wyszedł:-)
Dziękuję bardzo jotko
UsuńMam nadzieję; ze faktycznie się nie przejmujesz:)
OdpowiedzUsuńChodzę kilka lat po świecie przyjmuje się rzeczami na które inni w ogóle nie zwracają uwagi...to jest bardzo niemądre ...wiem...Ale jakoś wciąż się nie mogę oduczyć ;)
Więc mam nadzieję że Ty naprawdę potrafisz ☺
Przestałam się przejmować w momencie, kiedy zrozumiałam, że niektórych rzeczy nie zmienię. Owszem, jest mi czasami przykro, m.in. w takich sytuacjach, ale nie przejmuję się nimi zbyt długo.
UsuńCieszę się, że mogłaś przeczytać modlitwę. P. Bóg na pewno zrozumiał...
OdpowiedzUsuńPięknie wyglądasz na tym zdjęciu.
UsuńZawsze wychodzę z twierdzenia, że kto jak kto, ale Bóg na pewno zrozumie. A to jest chyba najważniejsze.
UsuńP.S. Nie uważam, abym była zbyt fotogeniczna :D
Pozdrawiam
Cieszę się, że ta niedziela była dla Ciebie radosna i nie przejmujesz się tym czym nie warto :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo Lenko
Usuńi mały gratisik w pakiecie. Pokazujesz nam Zdjęcie z Czytania. Dziewczyno, postny Wazny Dzien Ci sie trafił. Cieszę się razem z Tobą. Brawo.
OdpowiedzUsuńW sumie to jest zdjęcie z Światowych Dni Młodzieży. Przedwczoraj niestety nikt nie robił pamiątkowych zdjęć... Dziękuję, że podzielasz moją radość :)
UsuńWażne by sie radować życie tak krótkie jest...
OdpowiedzUsuńDlatego staram się cieszyć każdą jego chwilą
UsuńPięknie :) Wiersz rewelacja!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Ci się podoba
UsuńKarolinko, myślę, że jeszcze nie raz będziesz czytać. I z serca Ci tego życzę.
OdpowiedzUsuńPiękny wiersz, kochana.
Uściski.
Mam taką nadzieję, że jeszcze nie raz coś przeczytam. Cieszę się, że wiersz Ci się podoba. Pozdrawiam
UsuńWidzę, że jesteś wysoko zaangażowana w sferę pracy w kościele. Wiele terminów jest mi obcych, ponieważ rzadko chodzę do kościoła nawet na mszę świętą, a tym bardziej nie odpowiadam za jakiekolwiek organizacyjne działania kościoła, ale lubię ludzi, którzy robią to co lubią i którzy lubią coś innego niż ja, bo można się od nich wiele dowiedzieć i nauczyć dlatego cieszę się, że Cię poznałam :)
OdpowiedzUsuńOgólnie to termin "Niedziela Laetare" jest dosyć rzadko używany i wyślę, że nawet większość praktykujących katolików go nie zna :). Ja też się cieszę, że mogłam Cię poznać.
UsuńBrawo! Cieszę się, że i Ty się cieszyłaś z tego czytania. Dziwne, że z kwiatkiem nikt nie poszedł do proboszcza. U nas może nie dzieci idą, ale dorośli idą co roku. No ale w każdej parafii jest inaczej ;)
OdpowiedzUsuńWłaściwie Oratorium było jedyną wspólnotą parafialną, która nie poszła do proboszcza z życzeniami. Też mi się to wydaje dziwne, ale postanowiłam się tym nie przejmować, bo nie warto. Pozdrawiam
Usuń