Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

niedziela, 29 kwietnia 2018

714. Aż strach się cieszyć...

Kilka dni temu gruchnęła wiadomość, że najniższa renta socjalna z powodu całkowitej niezdolności do pracy(co już jest czystą fikcją, bo tak naprawdę o przydatności do pracy na danym stanowisku decyduje lekarz medycyny pracy, a nie komisja, czyli można teoretycznie pracować) została zrównana z najniższą rentą  minimalną i od czerwca ma już wynosić 1029,80 złotych brutto. Był to jeden z postulatów rodziców dorosłych osób minimalnych, którzy od kilku dni walczą pod sejmem o zwiększenie rent socjalnych, zasiłku pielęgnacyjnego(który od wielu lat niezmiennie wynosi 153 złote, ale za to nie jest to opodatkowana kwota) oraz o przyznanie dodatku 500+ na rehabilitację w przypadku osób z orzeczonym znacznym stopniem rehabilitacyjnym. Na razie wywalczono tylko ten jeden postulat, co z innymi - nie wiadomo.
W sumie powinnam się cieszyć z takie rozwiązanie, tak jak co roku cieszyłam się z minimalnej waloryzacji renty. Nie jest łatwo utrzymać się z niewielkimi funduszami, kiedy po zapłaceniu rachunków, wykupieniu lekarstw w aptece oraz odciągnięciu 100 złotych na rachunek oszczędnościowy zostaje człowiekowi 250 - 300 złotych na miesiąc. Ale da się za to wyżyć. Nie muszę codziennie kupować świeżego chleba, ani gotować nowego obiadu. Nie muszę co chwilę chodzić do kina, czy do galerii handlowej. Przejazdy komunikacją miejską mam na szczęście darmowe. Więc jakoś udaje mi się przeżyć od wypłaty do wypłaty. A nawet czasami zaoszczędzić na powiedzmy parafialny wyjazd, czy nawet jakąś wycieczkę zagraniczną. 
Ja jednak nie potrafię się cieszyć z tej nagłej podwyżki. Może gdyby była ona w marcu przyszłego roku to bardziej by do mnie dotarła? Bardziej bym się cieszyła? Cały czas zastanawiam się, gdzie w tym wszystkim jest przysłowiowy haczyk. Przecież taka podwyżka to niesamowite obciążenie budżetu narodowego. Bo w końcu tej podwyżki nie dostanie tylko jedna osoba, tylko około jakieś 280,0 tysięcy osób w całym kraju... 
A może ta podwyżka będzie dotyczyła tylko ludzi z całkowitą niezdolnością do pracy oraz znaczną niepełnosprawnością, ale tego nigdzie się nie mówi, żeby nie wywołać kolejnej niepotrzebnej awantury. Wtedy mój przypadek już nie będzie się kwalifikować do tej podwyżki. Bo o ile mam orzeczoną przez ZUS całkowitą niezdolność do pracy o tyle komisja orzekająca o niepełnosprawności przyznała mi stopień umiarkowany... Czyli już bym nie miała na nią szans. 
No nic, dożyjemy zobaczymy jak to będzie. I wtedy jakby co zaczniemy się już cieszyć z czystym sumieniem.

8 komentarzy:

  1. Tobie i innym osobom niepełnosprawnym po prostu należy się ta podwyżka. Rząd stać było na 500 plus dla dzieci, na premie dla siebie, na kampanie reklamowe dla fundacji narodowej, na kupę innych, niepotrzebnych wydatków, to tym bardziej powinno ich być stać na zwiększenie świadczen dla niepełnosprawnych. Tym bardziej, że mienią się ludźmi wierzacymi, prawymi i sprawiedliwymi katolikami, dla których los niepełnosprawnych powinien być równie ważny jak tych zupełnie sprawnych .Nie wierzę w to, że budżet bardzo by na tym ucierpiał. Podziwiam tych protestujących w sejmie rodziców z dziećmi. I trzymam za nich kciuki!
    Pozdrawiam serdecznie, Karolinko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok. Cieszę się, że w końcu jacyś rządzący próbują robić coś dla społeczeństwa a nie tylko karmić obietnicami i okradać państwo, wyrzucać ludzi z ich własnych mieszkań i doprowadzać do masowych ucieczek z ojczyzny. Mam nadzieję, że uda się pomóc całemu społeczeństwu bo wiadomo, że każdy ma inne potrzeby, ale ruszyło to i to jest najważniejsze. Przykre jest to, że aby coś wywalczyć ciągle trzeba okupować jakieś ważne miejsca bo żaden rząd nie widział potrzeb społeczeństwa. Miejmy nadzieję, że coś drgie ku dobremu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lituj się nad rządzącymi czy budżetem, tyle już pieniędzy porozdawali, w tym sobie nagrody, więc wydatek dla niepełnosprawnych to nie taka wielka kwota...
    Nie chodzi tez o to, że ma starczyć tylko na chleb, nie samym chlebem człowiek żyje, a co mają zrobić ci niepełnosprawni, którzy nie maja oparcia w rodzicach?
    Waloryzacje są śmiesznie małe, najwięcej jak zwykle dostają bogatsi...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie ucieszyło by gdyby ten zasiłek 153 zł zrównali z tym zasiłkiem z ZUsu . Jak miałam swoja wypracowana rentę to brałam go z ZUSu a jak przeszłam na rodzinna po tacie to mam z mopsu i jest te 153 czyli mniej niż miałam wcześniej

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezeli pamstwo stac na coroczne wywalanie blisko 14 MILIARDOW (nie milionow) na kosciol, to podziel to sobie przez te 280 tys. osob potrzebujacych pomocy panstwa. Rachunek jest prosty, kto jest winien temu nieszczesciu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Boję się tych zmian. Owszem kasę może dadzą ale będą chcieli aby nas niepełnosprawnych było jak najmniej. A na to jest prosty sposób- komisja lekarska i..no właśnie, czyli może lepiej jeść suchy chleb a nie podwójnie obłożony i ze strachem, że zaboli brzuch.

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę Ci Karolino, żeby te pieniążki trafiły do Ciebie.
    Wiesz, Państwo żadnej łaski nie robi, dodatki to nie żadna danina !!!! Państwo ma gospodarować pieniędzmi z naszych podatków tak, by zabezpieczyć osoby, które zabezpieczenia potrzebują ... przede wszystkim te! dopiero potem, jeśli Państwo stać, to rozdawać bonusy w postaci wyprawki czy dodatku dla dzieci bogatych ludzi. to zbytek. Pieniądze są jedne do podziału i na krzakach nie rosną, nie ma żadnego powodu, by odejmować osobom , które jak piszesz, mają tak niewiele a dla których 500 to zabezpieczenie i oddech i dawać tym, którzy kupią dzieciom kolejny laptop, albo tornister i zaraz to wszystko w śmieciach wyląduje, bo będą nowsze modele. Nie ma kryzysu gospodarczego, pieniądze podobno są (?) powinny więc być tak podzielone z głową.

    OdpowiedzUsuń