Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

711. "Kto nie czyta przeżywa tylko jedno życie, czytający przeżyje ich więcej"...

Książki... Czymże byłby bez nich nasz świat? Niekiedy zaczytujemy się nimi garściami, innym razem wylewamy łzy nad znienawidzoną lekturą szkolną. Dla jednych są przyjemnością, dla innych drogą przez mękę. Nie znam osoby, która w swoim życiu nie przeczytałaby ani jednej książki, ani domu, w którym nie byłoby ani jednej pozycji książkowej.
I pomyśleć, że kiedyś posiadanie książki, a nawet sama umiejętność czytania, były zarezerwowane dla nielicznych. I nie mówię tutaj o średniowieczu, ale o XIX wieku. Niewielu z nas pamięta, że obowiązek szkolny wszedł w życie dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym. Wcześniej wiele dzieci, zwłaszcza mieszkających na wsi, nie było posyłanych do szkoły. I to nie koniecznie dlatego, że nie było na to pieniędzy(chociaż to była główna przesłanka, trzeba tutaj pamiętać, że kiedyś, również w latach 20 i 30 XX wieku, nauka była odpłatna), ale też nie chcieli, aby ich dziecko było germanizowane, czy też rusyfikowane. I chociaż w zaborze pruskim wprowadzono obowiązek szkolny, to Polacy na wszelkie sposoby starali się go ominąć.
Dzisiaj już nie mamy takiego problemu. Uczymy się w większości w języku polskim, a półki księgarń wręcz uginają się od coraz to nowszych pozycji literackich. A jeśli nie mamy funduszy na książki(nie da się ukryć, że wzrost podatku sprzed lat zrobił swoje), to od czego mamy biblioteki? Znajdują się one w niemal każdym mieście i w wielu wsiach(najczęściej ulokowane w znajdujących się w nich szkołach). Nawet jeżeli nie są one specjalnie wyposażone, to zawsze znajdzie się w nich coś ciekawego. Poza tym, najczęściej raz w roku, wiele bibliotek robi wśród swoich czytelników ankietę książek, które powinny się w nich znaleźć, a następnie wybiera kilka z nich i zakupuje. Muszę przyznać, że osobiście bardzo lubię wypożyczać książki z biblioteki, bo dzięki temu mam okazję przeczytać interesującą mnie pozycję, a i zaoszczędzę kilka groszy w portfelu.
Osobiście myślę, że mogę zaliczyć się do moli książkowych. Prawie zawsze przeczytane lektury (przyznam się bez bicia, że poddałam się przy "Ani z Zielonego Wzgórza" oraz sienkiewiczowskim "Potopie", ale po latach nadrobiłam te zaległości). Nie ukrywam, że kocham, a zresztą zawsze kochałam czytać książki, zaś moje półki wręcz uginają się od ich ilości. Wiele z nich zdobyłam w konkursach i na koniec roku szkolnego, inne dostałam od innych czy wręcz ocaliłam przed wyrzuceniem do kosza przez innych. Ale żeby nie było - ja te książki też czytam. Nie ważne jaki gatunek, wszystko przyjmę. A jednocześnie czytam książki wypożyczone z biblioteki. Mam też kilku ulubionych autorów: Jan Dobraczyński, Paweł Zuchniewicz, Jodi Picoult, Katarzyna Grochola, Nicolas Sparks, Steve Berry, ale właściwie nie to jest dla mnie najważniejsze. Najważniejsze są odczucia, jakie wywołuje we mnie dana książka, czy utożsamiam się z jej bohaterami, czy odwołuję moje życie do ich życia, czy są zgodne z moimi poza książkowymi zainteresowaniami? Nie każda książka jest łatwa, ale także na poważne tematy trzeba mieć w życiu czas.
Na blogu wielokrotnie pisałam i zapewne będę pisać o książkach, wszak to część mojego życia. I to dosyć pozytywna część. Jeżeli mam być szczera, to nawet wolę przeczytać książkę, niż gapić się w telewizor, czy też bezsensownie surfować po internecie.
I na koniec piętnaście faktów o mnie związanych z czytelnictwem. O ile pamiętam, to kilka lat temu krążył po internecie taki właśnie łańcuszek tworzony przez bloggerów. I chociaż nie zostałam do niego wytypowana, to myślę, że wpisuje się w dzisiejszy post.

1. Kto jako pierwszy nakłonił cię/namówił do czytania? A może zostałeś/-aś do tego zmuszona? - czytać nauczyłam się w wieku niecałych pięciu lat podglądając zajęcia przedszkolne moich kolegów - zerówkowiczów. Wydało to się przez przypadek, a efekt był taki, że rok wcześniej wylądowałam w zerówce.
2. Ostatnia książka, z której pamiętasz więcej niż trzech bohaterów to... - Ups, pamiętam większość bohaterów z przeczytanych przeze mnie książek, a ostatnie takie przeze mnie przeczytane to wspomniane już wcześniej "Dziewicza podróż", "Żałoba", "I miłość była w getcie"
3. Myślisz, że my sami wybieramy książki, które chcemy przeczytać czy to raczej one "wybierają" nas? - myślę, że odpowiedź leży gdzieś po środku tego stwierdzenia :)
4. Gdzie najczęściej czytasz? - Kiedyś był to autobus do Katowic, a teraz w domowym zaciszu
5. Jakiego książkowego zakupu najbardziej żałujesz? - Chyba żadnego. Co ciekawsze, interesującą mnie rzecz wolę sprawdzić w książce, encyklopedii, słowniku, niż w Internecie;
6. Opisz zakładkę, której obecnie używasz. - obecnie używam zakładki, którą otrzymałam od Agai
7. Dlaczego czytasz? - Bo to jest mój sposób na ciekawe spędzenie wolnego czasu.
8. Książka twojego dzieciństwa. - na zakończenie czwartej klasy dostałam "Małą księżniczkę" Frances Hodgson Burnett. Przeczytałam ją nie wiem ile razy i za każdym razem odkrywałam ją na nowo.
9. Twoje okładkowe zauroczenie. - Jakoś specjalnie nie zwracam uwagi na okładkę. Za to zdarza mi się przeczytać opis książki.
10. Jakie trzy książki zabrałbyś/-abyś na bezludną wyspę? - Tylko trzy? Przecież to zamach na moje życie...
11. Znienawidzona książka, po którą nigdy nie sięgniesz i na samą myśl o niej... - "Marketing" Kotlera. Może w oryginale jest rewelacyjny, ale w tłumaczeniu ilość błędów stylistycznych i składniowych mnie powaliła 
12. Jak obchodzisz się z książkami? Pilnujesz, by kartki nie były zagięte i popisane? Czy może notujesz sobie coś na marginesach, zaginasz rogi w ciekawych momentach,  itd.? - Zasadniczo dbam o nie, chociaż zdarza się, że przez moją atetozę kartki są trochę poprzedzierane...
13. Dwie książki, o których kupnie marzysz dniami i nocami. - "Lalki z getta" Evy Weaver oraz "Ben Hur" Lewisa Wallce
14. Książka, której nigdy nie zapomnisz. - Na pewno "Chłopiec w pasiastej piżamie" opowiadająca o niemożliwej wręcz przyjaźni syna komendanta obozu koncentracyjnego z przebywającym w nim żydowskim rówieśnikiem.
15. Otwórz książkę (którą obecnie czytasz) na chybił trafił i wpisz tutaj zdanie, na które spojrzysz. - "Dziwne, ale kiedy wszedł do centrali, gotowy, by przynajmniej udawać, że wierzy, iż mają jeszcze szansę, głowę wypełniała mu tylko jedna myśl. O synku. Skończył dziesięć lat. I wychowa się bez ojca. Kocham cię, Cotton"(Steve Berry, "Tajemnica grobowca")

18 komentarzy:

  1. Dla mnie czytanie to czas relaksu :) A książka do której wracać lubię, to "Ania z Zielonego Wzgórza" Kiedyś całą serię przeczytałam :) "Chłopca w pasiastej piżamie" nie czytałam, ale widziałam film. Film zrobiła na mnie ogromne wrażenie - podejrzewam, że książka wywarła by jeszcze większe! Jak będę miała okazję, to też przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jestem dziwna, ale zamiast Ani wolałam Tomka Shirley'a(aż zapomniałam jak to się pisze). A książka "Chłopiec w pasiastej piżamie" jest wspaniała. Polecam Ci ją - na pewno się nie zawiedziesz

      Usuń
  2. Również uwielbiam czytać. Uwielbiam to robić na balkonie wśród kwiatów. Bardzo to lubię. Do biblioteki chodzę regularnie. :) Uwielbiam czytać, to uczy życia. Obecnie czytam książkę 'Rzuć to i jedź', ciągnie mnie w świat i książka ta bardzo przypadła mi do gustu. :) Wielu wspaniałych chwil Ci życzę. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, a mi musi wystarczyć fotel w czterech ścianach. Za to jak jestem na wsi, to zawsze biorę książkę i idę ją czytać do ogrodu. Po prostu to kocham! A w bibliotece mogłabym wręcz zamieszkać :)

      Usuń
  3. czytanie to dla mnie tak naturalna sprawa jak sen czy picie. Bez książek nie ma życia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna zabawa, wiele mówi o uczestnikach.
    Lubie czytać ksiąski, które wzbogacają mnie w jakikolwiek sposób i mamy tę samą ulubioną autorkę J.Picoult:-)
    Teraz czytam WILKI A.Wajraka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, takie zabawy bardzo dużo mówią o ich uczestnikach. Nie każdy jednak chce brać w nich udział. Szczerze powiedziawszy nawet ja już chyba z nich wyrosłam i jakoś mnie one nie bawią tak jak kiedyś(a może po prostu wpłynęła na to pewna niezbyt przyjemna sytuacja, ale nie będę już do niej wracać), a za razem mało kiedy biorę w nich udział. Teraz jednak pytania idealnie wpisywały się w notatkę i postanowiłam złamać zasadę, chociaż nikt mnie do zabawy nie nominował :).
      Książki Picoult są niezwykłe, a za razem rewelacyjnie napisane.

      Usuń
  5. Mam czasem wrażenie że ci, którzy dużo czytaja nie potrafią zrozumieć, że można inaczej, a ci, którzy nie czytają mają tak samo :D.

    Pozdrawiam :)

    PS. z tym obowiązkiem szkolnym - był wprowadzany generalnie w XIX w., różnie w różnych państwach (A Polska była częścią Austrii, Prus i Rosji...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, owszem obowiązek szkolny był wprowadzony w XIX wieku, jednak szkoły były wtedy odpłatne i nie każdego było na nią stać. Poza tym rodzice często nie posyłali dzieci do szkół z obawy przed germanizacją/rusyfikacją. Tak naprawdę obowiązek szkolny, także dla dzieci ze wsi, wszedł dopiero w latach XX XX wieku.

      Usuń
  6. Bardzo ciekawa notka, znów coś o Tobie się dowiedziałam:-). Ja też lubię czytać, choć ze względu na słaby wzrok idzie mi to bardzo wolno.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Interesujący wpis.:) Obie lubimy "ratować" starsze książki i chętnie je czytamy, a tym samym dajemy im kolejne życie. Obiecuję sobie, że kiedyś jeszcze raz przeczytam serię o Ani, jako nastolatka kilkakrotnie zaczytywałam się w tych książkach. Ciekawe jak je odbiorę z perspektywy lat. Pozdrawiam Karolinko!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami zastanawiam się, dlaczego półki nie poszerzają się wraz ze wzrostem księgozbioru? To byłoby piękne...

      Usuń
  8. Karolinko, z wielką ciekawością przeczytałam Twój wpis. Też byłam w dzieciństwie oczarowana "Małą księżniczką" i do dziś zachowałam zaczytany egzemplarz.
    Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo Gosiu. I witam kolejną miłośniczkę Sary

      Usuń
  9. To ja też bez bicia ;) przyznaję się do Potopu ;) ale "Ani..." przeczytałam w ramach lektury wszystkie tomy...a w dorosłym życiu wracałam kilka razy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książki uczą myślenia, dobrze jest to lubić, hehe. Jako dziecko dziadek mnie pilnował, zrobił taki stojak na książkę, żebym się nie pochylała i nastawił budzi na godzinę czytania. Chociaż tego nie lubiłam, kochałam dziadka i wierzyłam mu, że będę mądra dzięki temu, hehe. No coś w tym jest, hehe.
    Ale najbardziej wzruszające wspomnienie jest z czasów kiedy czytałam z córką lektury. Ona czytała wszystko oprócz lektur, więc, żeby ją zachęcić zaproponowałam, że będziemy sobie czytać na zmianę. Ku mojemu zaskoczeniu popłakałam się co rusz czytając trylogię Sienkiewicza. Czytanie po latach na głos o wiele mocniej przeżywałam historię. A już ryczałam jak bóbr czytając Kamienie na szaniec.
    Kto wie, czy dzięki temu córka nie została harcerzem?!
    ps. Nigdy nie wiadomo co się może przydać;-)

    OdpowiedzUsuń