Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

niedziela, 31 marca 2019

891. Wielkopostne rozmyślania: Cz. 4 - niebezpieczeństwo pokusy

Po skończonej wieczerzy Jezus zabrał swoich uczniów na Górę Oliwną. Kiedy dotarli na miejsce nakazał im się modlić. Nie kazał im jednak, aby modlili się za niego, by w tych najtragiczniejszych chwilach mógł odczuć ich modlitewną bliskość. Tak prosto mógł zmusić ich do bycia z nim. A jednak ta prośba o modlitwę za niego nie padła. To obrazuje, że Jezus do końca bardziej myślał o innych, niż o sobie. Do samego końca modlił się w szczerości serca prostą modlitwą. 
W Ogrodzie Oliwnym, u kresu swej drogi, Jezus nakazał swoim uczniom, aby modlili się za siebie. Więcej - bardzo jasno podpowiedział im temat tej modlitwy: "Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie". W tych słowach zawarte jest wielkie niebezpieczeństwo, jakie im zagrażało. Niebezpieczeństwo groźniejsze, niż srodzy arcykapłani, Piłat, niż przekupieni świadkowie, niż żołnierze, niż cierpienie, niż nawet śmierć. Jezus miał świadomość, że pokusy przyjdą na niego samego. Wiedział też, że jeśli będzie się modlić, to będzie za razem potrafił sobie z tymi pokusami poradzić. Wiedział także, że pokusy przyjdą na jego uczniów: pokusa strachu, pokusa zaparcia się, pokusa ucieczki, pokusa zwątpienia. Wiedział, że te pokusy przyjdą tutaj, na ziemię. Wiedział jednak, że te upadki będą dla nich różnymi intencjami. Że gdy z nich powstaną, to będą wygrani w największej walce z pokusami. 
Święty Łukasz tak o tym pisał: "Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną: towarzyszyli Mu także uczniowie. Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: «Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie». A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się tymi słowami: «Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!» Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go. Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię. Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: «Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie»."(za Biblią Tysiąclecia 22, 39-46). 
Jezus nauczył swych uczniów modlitwy. Wielokrotnie przypominał im o jej wartości. Wskazywał też funkcje i zadania, jakie ona pełni. W Ogrodzie Oliwnym dał tego najlepszy przykład. Przekazał on swoim uczniom, że modlitwa jest najlepszym wsparciem w chwilach duchowego zagrożenia, a zwłaszcza wtedy, gdy doświadczamy pokus. Pokusa sama w sobie nie jest czymś złym. To zadanie, które trzeba dobrze odrobić. Dlatego Jezus nie pouczał apostołów, aby modlili się o to, żeby nie doświadczyli pokus. Pokusy są bowiem ważnym elementem naszego życia. One nas "pilnują" czyniąc z nas "duchowych wojowników". Chodzi tylko o to, by nie ulegać tym pokusom. Do tego jednak potrzebna jest ogromna siła płynąca od Boga. I właśnie te fundamenty są istotnym przedmiotem modlitwy. 
Jezus modlił się nie wobec uczniów, ale samotnie w Ogrójcu. Ale też modlił się często i w wielu miejscach. Bo oto Syn Boży stał się człowiekiem, Jezusem z Nazaretu, a mimo tego z Jego ust płynęły słowa modlitwy. Jezus był do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu. Modlił się też w ostatniej nocy swojego życia, a jednym z tematem jego rozmów z Ojcem było to, aby nie ulec pokusie. Jeśli jednak potrzebna mu była taka modlitwa, to tym bardziej jest ona potrzebna każdemu z nas. 
Jedną z największych pokus, które Jezus doświadczył była tamta noc. Aby działa się zamierzona wola Ojca, musiała się pojawić pokusa ucieczki. Jezus miał tego świadomość, dlatego tak mocno starał się z tą pokusą walczyć. Nigdy wcześniej nie był tak mocno pogrążony w modlitwie. I nigdy wcześniej nie dopadła go tak wielka determinacja. Z jego potu tworzyły się gęste krople krwi.
Ojciec słyszał te modlitwy i widział wielkie cierpienie swojego syna. Aby mu pomóc posłał Anioła, który miał za zadanie wesprzeć go w tych trudnych chwilach. Jezus dzięki temu mógł fizycznie poczuć troskę swojego Ojca o niego samego. Nie o innych, ale o własnego syna. Żaden Anioł nie dostał nigdy tak trudnej misji do wykonania. Stworzenie miało zobaczyć troskę swego Stwórcy. Wszak to Anioł zeszedł do Syna Bożego, aby go pocieszyć. Miał świadomość, że ma doprowadzić Syna Bożego do takiego stanu, aby przestał odczuwać lęk. 
Nic nie wiemy o tym, jakiego wsparcia udzielił on Panu Jezusowi. Okryte to zostało tajemnicą. Ważne jest jednak to, że w czasie modlitwy Jezus otrzymał skuteczne wsparcie. Odeszła pokusa pełnienia własnej woli w miejsce woli Ojca. Pokrzepiony w ten sposób Jezus mógł teraz wstać i powrócić do swoich uczniów. Gdy Jezus pokonał swoją słabość i wrócił do swoich uczniów, znalazł ich śpiących. Oto Syn Boży przyjął wielkie męki, a oni spali. Niczego nie zrozumieli, niczym się nie przejmowali. Nie zrobiły na nich wrażenia też słowa wypowiedziane podczas ostatniej wieczerzy. Nie zrobiło na nich wrażenia ustanowienie Eucharystii. Nie zrobiło na nich wrażenia cierpienie Jezusa. Gdyby się tym wszystkim przejęli, sen szybko odszedłby z ich oczów. Oni jednak przegapili modlitwę Jezusa. Przegapili widok wypływającej z jego ciała w postaci kropel potu krwi. Przegapili wizytę Anioła. 
Można przegapić najważniejsze wydarzenia dziejące się obok nas. Śpiąc w niewłaściwym czasie można wiele stracić. To, co z pozoru nie ważne jest dla nas, może być ważne dla innych. Jezus w tak krótkim czasie zachęcał uczniów do modlitwy. Po raz pierwszy prosił ich o modlitwę o to, aby nie ulec pokusie. Nieprzypadkowo też sam wracał do tej modlitwy. Doskonale wiedział co mówi. Bo właśnie wrócił z najtrudniejszej bitwy swojego życia. Właśnie udało mu się zwyciężyć największą pokusę i z pokorą przyjął wolę Ojca. Reszta, czyli męka i śmierć, będą tylko konsekwencją tej decyzji. 
Uczniowie jednak nie dostrzegli tej walki. Woleli spać. Możemy tylko przypuszczać, że od tego momentu nie przespali wiele nocy. Wiele też nocy spędzili na modlitwie, uzbrajając się w zwycięstwo walki z pokusami.  
Ważna jest jezusowa misja, która uwrażliwia każdego z nas na pokusy. Scena w Ogrójcu pokazuje, że można być w ogromnym zagrożeniu, można ulec pokusom, można spać. Nie taka powinna być jednak postawa ucznia Jezusa. 
Czy i my nie ulegamy pokusie snu, niejednokrotnie przegapiając przez to ważne momenty? Czy nasza modlitwa jest szczera i autentyczna? Czy łatwo ulegamy czekającym na nas pokusom?

Pokusa...

Pozwól mi Panie nie ulegać pokusom.
Pozwól mi Panie dostrzegać rzeczy małe.
Pozwól mi proszę modlić się do Ciebie.
Wysłuchaj proszę błagania me nieśmiałe.
"I nie wódź nas na pokuszenie" - szepczę Ci codziennie.
Czy słyszysz mój cichy głos gdzieś tam na niebiosach?
Przyjm Panie mą prośbę i spełnij ją, proszę.
Abym potem mógł biegać po niebiańskich lasach!

6 komentarzy:

  1. Oj, chyba nie starczyłoby aniołów, by wsparli wszystkich grzeszników. Ciężko nie ulegać pokusom świata tego...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pokusę ciężko zignorować i dlatego wielu ludzi grzeszy. Trzeba w sobie rozwijać dobre cechy,pomagać innym i modlić się, a wtedy może będziemy lepsi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo głębokie rozmyślania i śliczna ta modlitwa na końcu. Nie wiem, czy nie właśnie tego potrzebowałem teraz w życiu przeczytać...

    Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślą, mową i uczynkiem i nie sposób nie ulegać, ale trzeba wiedzieć kiedy wrócić na właściwy tor zatrzymać się, przemyśleć ...piękna modlitwa

    OdpowiedzUsuń
  5. Z biegiem lat dostrzegam coraz więcej pokus wokół siebie, jednak uczę się też jak chociaż część z nich odpędzić, postawić im barierę. Ot przykład z przeszłości, zacząłem grać dość namiętnie w gry przeglądarkowe, traciłem na nie sporo czasu, denerwowałem się jak coś mi nie szło. Dopiero ,,najazd" mojej wioski, pielęgnowanej przez kilka ładnych tygodni przez innego gracza ostudził mój zapał do spędzania wielu godzin przed ekranem komputera. Bo z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że był to początek uzależnienia prawdopodobnie.

    Komputer dostosowany do osoby niepełnosprawnej może stać się właściwie wszystkim, oknem na świat, narzędziem pracy, kontaktów itp. itd.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna modlitwa, Karolinko... I jak zawsze mądre przemyślenia, dające pole do refleksji.
    Ściskam.

    OdpowiedzUsuń