Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

poniedziałek, 13 stycznia 2020

1084. Poniedziałkowe zaskoczenia

Jadąc rano autobusem w kierunku Katowic odkryłam, jak przyjemne może być podróżowanie bez krzyków i przepychanek dzieci i młodzieży zmierzających do szkoły. W województwie Śląskim właśnie zaczęły się ferie zimowe. Jedynie studenci, w tym Młoda, której właśnie zaczęła się sesja egzaminacyjna, zmierzali na uczelnie i uniwersytety, gdzie studiują. 
Za oknem przesuwały się krajobrazy charakterystyczne dla naszego rejonu, a ja z zapartym tchem pochłaniałam się w lekturze dotyczącej rodzajów pomocy społecznej. Owszem, mogłam zabrać coś bardziej życiowego, jednak czasami trzeba przeczytać coś cięższego, żeby nie stracić zatracenia w życiu. Warga w dalszym ciągu wygląda nieciekawie ze strupkami, ale na to już nic nie poradzę. Biorę leki przeciwwirusowe, na razie to mi musi wystarczyć.
Działalność w ŚDSie otwiera mi też oczy na wiele spraw. Wydawać by się mogło, że praca terapeuty jest łatwa i przyjemna. Nic bardziej mylnego. Trzeba być pomysłowym, kreatywnym, a zarazem cierpliwym. Tym bardziej, że grupa odbiorców jest też dosyć specyficzna. Mam co prawda jakieś doświadczenie w pracy z dziećmi(9 lat w Oratorium robi swoje), z niepełnosprawnymi intelektualnie też miałam do czynienia i to nie raz. A jednak w dalszym ciągu uczę się cierpliwości. Bo owszem, może mnie się nie podobać wiele rzeczy, ale nie mogę tego zbytnio okazywać na zewnątrz. To w sumie nie takie trudne. Trzeba tylko trochę zmienić swoje nastawienie do życia i do tego, co nas otacza. 
Terapeutki pracujące na etacie w placówce mówią mi dużo ciepłych słów, zawsze służą dobrą radą. Cieszą się też, że ich podopieczni tak szybko mnie polubili. Może nie wszyscy, ale zdecydowana większość. Nie muszę być przecież lubiana przez całą społeczność, nie o to chodzi w naszym życiu. 
A w domu czekał na mnie obiad. I jeszcze ciepła herbata oraz mruczący kot ciągle domagający się pieszczot. Moje "centrum dowodzenia wszechświatem" zapełniło się różnymi notatkami i kserówkami. Ale to chyba nikogo już nie dziwi. Za to mnie zdziwił SMS od Pani Dyrygent z zapytaniem, czy będę w niedzielę na Mszy świętej, bo chce mi dać Modlitwę Wiernych. Szkopuł polega na tym, że w tym samym czasie mam szkolenie odnośnie wolontariatu podczas "Dni Nauki" na UŚiu... Szkoda, że nie da się jeszcze sklonować. 
Jak widzicie - dzieje się sporo. A przecież nie piszę o wszystkim. Jedyny minus tego wszystkiego to wciąż bolący brzuch. Stres jednak robi swoje. Nie uchodzi ze mnie na zewnątrz, ale kumuluje się jako ból. Na szczęście to przejściowy stan rzeczy.

26 komentarzy:

  1. Myślę, że cierpliwości człowiek uczy sie całe życie, pewnie też dlatego, że każde dziecko albo dorosły jest zupełnie inny.
    Oby stres szybko przeszedł jak i również ból brzucha.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz naprawdę dużą ilość zajęć. Czasami dobrze jest zapomnieć o innych, aby przypomnieć sobie, o sobie.
    Wielu ludzi ucieka w pracę, aby zapomnieć o własnych problemach. Ty mi na taką absolutnie nie wyglądasz. Zwolnij koniecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie też ferie, w końcu autobus przyjechał na czas!
    Mniej stresu życzę!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Karolinko, staraj się nie poddawać stresowi. Ból brzucha to jeszcze nic, ale długotrwały skumulowany stres może doprowadzić do naprawdę poważnych problemów zdrowotnych.
    Ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Stresy to zawsze jakiś ból, nawet po czasie.
    Tej cierpliwości do wszystkich i wszystkiego mam coraz mniej...

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie u ciebie sporo się dzieje:-) no i super! Niestety osoby z niepełnosprawnością intelektualną są dosyć trudne "w obsłudze" i ja też podziwiam u nas na warsztatach terapeutki bo muszą mieć totalną cierpliwość. Każdy jest inny a krzyknąć nie mogą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo się u Ciebie dzieje i to całkiem miłych rzeczy:)))stres potrafi nam dokuczyć,ale mam nadzieję że szybko minie:))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Na tres najlepszy jest relaks. Tylko tak trudno go sobie sprawić, kiedy tyle na głowie i wokół się dzieje. Dbaj o siebie Karolinko, bo tylko wtedy będziesz mogła zadbać o innych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Karolinko, bardzo dużo się u Ciebie dzieje, może dobrze by było nieco zwolnić i zadbać o swoje zdrowie i spokój ducha? Dbaj o Siebie, bo jak nie zadbamy same o siebie, to kto to za nas zrobi?
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana
    Głowa niespokojna i ciało choruje.
    Oszczędzaj siłę, czas, to wyjdzie na zdrowie, ku spokojności:)
    Serdeczności zostawiam moc na kolejne miłe dni:):);)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sklonować :) :) :) bo jeszcze za mało robisz :) jesteś cudowna:)
    A u mnie stres podobnie ...Z głowy do brzucha, a tam to już tylko siedzi i dokucza :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Stres jest naszym najgorszym wrogiem. Pamiętam jak kiedyś miałam okropne nerwobóle. Od stresu. Trzymaj się cieplutko Karolinko

    OdpowiedzUsuń
  13. Radzę wybrać się do prawdziwego,dobrego lekarza, pomoże na te bóle, też miałam stresowe i to w poważnym stadium :D Nie wiedziałam,że przemierzasz moje rejony :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Terapeuta to człowiek orkiestra .

    OdpowiedzUsuń
  15. Karolinko dostałam kartkę od Ciebie :-) Jesteś kochana !!! miałam też zamiar napisać dziś o ajurwedyjskim detoksie bo ktoś mi polecił, sądząc, ze moje kłopoty z pamięcią itd to może być efekt odżywiania. No niestety nie jedzenia, a dziur w mózgu, ale książkę zaczęłam czytać. I zachwyciłam się, bo tak jak dzogczen, sukces odmienienia polega na zrozumieniu, mechanizmów jakim podlega mózgu. Tam jest dużo o stresie właśnie. Autorka książki jest lekarzem. Ale to już sama zdecyduj, czy chcesz coś takiego czytać, jakby co daj mi znać. Ja do samych specyfików już nie przechodziłam bo zrobiłam sobie IQ układu pokarmowego i okazało się,ze nie mam chorych objawów. Pani zaleca medytację , a ja akurat to bardzo lubię :-) Może by Ci się spodobało :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Na stres najlepszy jest odpoczynek a Ty Karolinko ciągle w biegu. Czasem warto z czegoś zrezygnować i odpocząć.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję Kochana Karolinko za piękne świąteczne życzenia i karteczkę od serca.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie jestem pewna czy już to pisałam... Ale masz taką lekkość słowa pisanego. Każdy dzień opisujesz z taką lekkością, że chcę się czytać i dowiedzieć się co było dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mruczący kot w domu i obiad to już dużo. Dużo dobrego :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Stres jest najgorszy. To uczucie nie raz potrafiło mi naprawdę zaszkodzić, ale mam na
    niego swoje sposoby. Gdy bardzo się stresuję- korzystam z ciepłych "kąpieli"
    może być wanna z ciepłą wodą, rozgrzany termofor pod pierzyną albo zwykła herbata!
    To pomaga! :)
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
  21. A może jakiś relaksik? Mnie pomaga meliska do picia. Długotrwały stres nie jest dobry.
    Buziaki :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Hi, I follow you on gfc #72 , follow back?

    https://lovefashionyes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ty jak zwykle gdzieś w trasie, w ciągłym biegu. Dobrze ze obiadek i herbatka czekają :).
    Zdrówka kochana i mniej nerwów bo nikt nas niestety niesklonuje, musimy dać radę :).
    Buziaki :).

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj, wiem co potrafi zrobić stres, bo mnie siedzi zawsze w żołądku i bywa ciężko. Ale nie martw się - trzymam kciuki, żeby wszystko szło po Twojej myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zawsze zastanawiam się jak ludzie mogą się nudzić? To są jednak osoby, które nie mają żadnych pasji, no i przede wszystkim nic od siebie nie dają. Ty wciąż dajesz coś od siebie, dlatego wszyscy na Ciebie liczą.
    Zwolnij troszkę Karolinko:)

    OdpowiedzUsuń