Jadąc rano autobusem w kierunku Katowic odkryłam, jak przyjemne może być podróżowanie bez krzyków i przepychanek dzieci i młodzieży zmierzających do szkoły. W województwie Śląskim właśnie zaczęły się ferie zimowe. Jedynie studenci, w tym Młoda, której właśnie zaczęła się sesja egzaminacyjna, zmierzali na uczelnie i uniwersytety, gdzie studiują.
Za oknem przesuwały się krajobrazy charakterystyczne dla naszego rejonu, a ja z zapartym tchem pochłaniałam się w lekturze dotyczącej rodzajów pomocy społecznej. Owszem, mogłam zabrać coś bardziej życiowego, jednak czasami trzeba przeczytać coś cięższego, żeby nie stracić zatracenia w życiu. Warga w dalszym ciągu wygląda nieciekawie ze strupkami, ale na to już nic nie poradzę. Biorę leki przeciwwirusowe, na razie to mi musi wystarczyć.
Działalność w ŚDSie otwiera mi też oczy na wiele spraw. Wydawać by się mogło, że praca terapeuty jest łatwa i przyjemna. Nic bardziej mylnego. Trzeba być pomysłowym, kreatywnym, a zarazem cierpliwym. Tym bardziej, że grupa odbiorców jest też dosyć specyficzna. Mam co prawda jakieś doświadczenie w pracy z dziećmi(9 lat w Oratorium robi swoje), z niepełnosprawnymi intelektualnie też miałam do czynienia i to nie raz. A jednak w dalszym ciągu uczę się cierpliwości. Bo owszem, może mnie się nie podobać wiele rzeczy, ale nie mogę tego zbytnio okazywać na zewnątrz. To w sumie nie takie trudne. Trzeba tylko trochę zmienić swoje nastawienie do życia i do tego, co nas otacza.
Terapeutki pracujące na etacie w placówce mówią mi dużo ciepłych słów, zawsze służą dobrą radą. Cieszą się też, że ich podopieczni tak szybko mnie polubili. Może nie wszyscy, ale zdecydowana większość. Nie muszę być przecież lubiana przez całą społeczność, nie o to chodzi w naszym życiu.
A w domu czekał na mnie obiad. I jeszcze ciepła herbata oraz mruczący kot ciągle domagający się pieszczot. Moje "centrum dowodzenia wszechświatem" zapełniło się różnymi notatkami i kserówkami. Ale to chyba nikogo już nie dziwi. Za to mnie zdziwił SMS od Pani Dyrygent z zapytaniem, czy będę w niedzielę na Mszy świętej, bo chce mi dać Modlitwę Wiernych. Szkopuł polega na tym, że w tym samym czasie mam szkolenie odnośnie wolontariatu podczas "Dni Nauki" na UŚiu... Szkoda, że nie da się jeszcze sklonować.
Jak widzicie - dzieje się sporo. A przecież nie piszę o wszystkim. Jedyny minus tego wszystkiego to wciąż bolący brzuch. Stres jednak robi swoje. Nie uchodzi ze mnie na zewnątrz, ale kumuluje się jako ból. Na szczęście to przejściowy stan rzeczy.
Myślę, że cierpliwości człowiek uczy sie całe życie, pewnie też dlatego, że każde dziecko albo dorosły jest zupełnie inny.
OdpowiedzUsuńOby stres szybko przeszedł jak i również ból brzucha.
Masz naprawdę dużą ilość zajęć. Czasami dobrze jest zapomnieć o innych, aby przypomnieć sobie, o sobie.
OdpowiedzUsuńWielu ludzi ucieka w pracę, aby zapomnieć o własnych problemach. Ty mi na taką absolutnie nie wyglądasz. Zwolnij koniecznie
u mnie też ferie, w końcu autobus przyjechał na czas!
OdpowiedzUsuńMniej stresu życzę!
okularnicawkapciach.wordpress.com
Karolinko, staraj się nie poddawać stresowi. Ból brzucha to jeszcze nic, ale długotrwały skumulowany stres może doprowadzić do naprawdę poważnych problemów zdrowotnych.
OdpowiedzUsuńŚciskam mocno.
sporo się u ciebie dzieje
OdpowiedzUsuńStresy to zawsze jakiś ból, nawet po czasie.
OdpowiedzUsuńTej cierpliwości do wszystkich i wszystkiego mam coraz mniej...
Faktycznie u ciebie sporo się dzieje:-) no i super! Niestety osoby z niepełnosprawnością intelektualną są dosyć trudne "w obsłudze" i ja też podziwiam u nas na warsztatach terapeutki bo muszą mieć totalną cierpliwość. Każdy jest inny a krzyknąć nie mogą.
OdpowiedzUsuńDużo się u Ciebie dzieje i to całkiem miłych rzeczy:)))stres potrafi nam dokuczyć,ale mam nadzieję że szybko minie:))Pozdrawiam serdecznie:)))
OdpowiedzUsuńNa tres najlepszy jest relaks. Tylko tak trudno go sobie sprawić, kiedy tyle na głowie i wokół się dzieje. Dbaj o siebie Karolinko, bo tylko wtedy będziesz mogła zadbać o innych.
OdpowiedzUsuńKarolinko, bardzo dużo się u Ciebie dzieje, może dobrze by było nieco zwolnić i zadbać o swoje zdrowie i spokój ducha? Dbaj o Siebie, bo jak nie zadbamy same o siebie, to kto to za nas zrobi?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Kochana
OdpowiedzUsuńGłowa niespokojna i ciało choruje.
Oszczędzaj siłę, czas, to wyjdzie na zdrowie, ku spokojności:)
Serdeczności zostawiam moc na kolejne miłe dni:):);)
Sklonować :) :) :) bo jeszcze za mało robisz :) jesteś cudowna:)
OdpowiedzUsuńA u mnie stres podobnie ...Z głowy do brzucha, a tam to już tylko siedzi i dokucza :/
Stres jest naszym najgorszym wrogiem. Pamiętam jak kiedyś miałam okropne nerwobóle. Od stresu. Trzymaj się cieplutko Karolinko
OdpowiedzUsuńRadzę wybrać się do prawdziwego,dobrego lekarza, pomoże na te bóle, też miałam stresowe i to w poważnym stadium :D Nie wiedziałam,że przemierzasz moje rejony :D
OdpowiedzUsuńTerapeuta to człowiek orkiestra .
OdpowiedzUsuńKarolinko dostałam kartkę od Ciebie :-) Jesteś kochana !!! miałam też zamiar napisać dziś o ajurwedyjskim detoksie bo ktoś mi polecił, sądząc, ze moje kłopoty z pamięcią itd to może być efekt odżywiania. No niestety nie jedzenia, a dziur w mózgu, ale książkę zaczęłam czytać. I zachwyciłam się, bo tak jak dzogczen, sukces odmienienia polega na zrozumieniu, mechanizmów jakim podlega mózgu. Tam jest dużo o stresie właśnie. Autorka książki jest lekarzem. Ale to już sama zdecyduj, czy chcesz coś takiego czytać, jakby co daj mi znać. Ja do samych specyfików już nie przechodziłam bo zrobiłam sobie IQ układu pokarmowego i okazało się,ze nie mam chorych objawów. Pani zaleca medytację , a ja akurat to bardzo lubię :-) Może by Ci się spodobało :-)
OdpowiedzUsuńNa stres najlepszy jest odpoczynek a Ty Karolinko ciągle w biegu. Czasem warto z czegoś zrezygnować i odpocząć.
OdpowiedzUsuńUściski!
Dziękuję Kochana Karolinko za piękne świąteczne życzenia i karteczkę od serca.
OdpowiedzUsuńNie jestem pewna czy już to pisałam... Ale masz taką lekkość słowa pisanego. Każdy dzień opisujesz z taką lekkością, że chcę się czytać i dowiedzieć się co było dalej :)
OdpowiedzUsuńMruczący kot w domu i obiad to już dużo. Dużo dobrego :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńStres jest najgorszy. To uczucie nie raz potrafiło mi naprawdę zaszkodzić, ale mam na
OdpowiedzUsuńniego swoje sposoby. Gdy bardzo się stresuję- korzystam z ciepłych "kąpieli"
może być wanna z ciepłą wodą, rozgrzany termofor pod pierzyną albo zwykła herbata!
To pomaga! :)
Pozdrawiam ciepło ♡
A może jakiś relaksik? Mnie pomaga meliska do picia. Długotrwały stres nie jest dobry.
OdpowiedzUsuńBuziaki :D
Hi, I follow you on gfc #72 , follow back?
OdpowiedzUsuńhttps://lovefashionyes.blogspot.com/
Ty jak zwykle gdzieś w trasie, w ciągłym biegu. Dobrze ze obiadek i herbatka czekają :).
OdpowiedzUsuńZdrówka kochana i mniej nerwów bo nikt nas niestety niesklonuje, musimy dać radę :).
Buziaki :).
Oj, wiem co potrafi zrobić stres, bo mnie siedzi zawsze w żołądku i bywa ciężko. Ale nie martw się - trzymam kciuki, żeby wszystko szło po Twojej myśli :)
OdpowiedzUsuńZawsze zastanawiam się jak ludzie mogą się nudzić? To są jednak osoby, które nie mają żadnych pasji, no i przede wszystkim nic od siebie nie dają. Ty wciąż dajesz coś od siebie, dlatego wszyscy na Ciebie liczą.
OdpowiedzUsuńZwolnij troszkę Karolinko:)