No co tu ukrywać - mól ze mnie książkowy i tyle. I gdyby za czytanie książek szło się do więzienia, to pewnie dostałabym dożywocie. Już kilka razy przytliłam jedzenie lub ledwie gdzieś zdążyłam, bo pochłonęła mnie akcja lub treść czytanej książki.
Czytać nauczyłam się dość szybko i właściwie niespostrzeżenie. Podobno leżąc w wieku niespełna pięciu lat w szpitalnej sali zostałam przyłapana na dość sprawnym czytaniu jakiejś książki z bajkami. To była połowa lat 90, komputery stacjonarne dopiero wchodziły do domowego użytku, a dzieciom spędzającym czas w szpitalnym łóżku jakoś trzeba było zająć czas. Moi rodzice na początku myśleli, że "czytam z pamięci", wszak jak mi się coś ubzdurało, to jedna bajka mogła być mi czytana tygodniami. Jakież było ich zdziwienie, kiedy wzięłam w swoje łapki inną książkę(chyba dopiero co przez nich przyniesioną) i bez problemu przeczytałam jej tytuł. Nie wyraźnie bo niewyraźnie, ale rodzice zrozumieli. Bo wiecie, diagnoza lekarzy była niejednoznaczna - "nie oczekujcie państwo zbyt wiele, nigdy nie wiadomo w jakim stopniu rozwinie się i będzie pracował jej uszkodzony mózg...". Wiecie, w zamyśle "przygotujcie się państwo na upośledzenie umysłowe dziecka". Teraz się zastanawiam co by powiedzieli ci sami specjaliści, gdyby usłyszeli o moim ostatnim wybryku. Albo już wiem - "przecież mówiliśmy, że nie wiadomo, w jakim stopniu będzie sprawna intelektualnie". Prawda była jednak taka, że od tamtej pory odpadło im czytanie mi na dobranoc, bo sama sobie z tym radziłam. I podobno umiałam z sensem opowiedzieć sens przeczytanej bajki.
Ile w życiu przeczytałam książek? Trudno powiedzieć. Na pewno z 80% mojej domowej biblioteczki(a mam 2 pięciopółkowe regały zawalone książkami). Do tego dochodzą te z biblioteki i e-booki(które niezbyt lubię, ale niekiedy dają szansę na szybkie przeczytanie jakiegoś dzieła).
I z miłości do książek zawsze będę popierała takie akcje jak ta - nasza blogowa koleżanka Agnieszka przemierza Polskę, Europę i w ogóle cały świat śladami literatury polskiej i światowej. Swoje podróże opisuje na blogu -> http://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/. Kilkanaście opisów udało jej się zebrać w trzy książki: O Adamie Mickiewiczu, O Henryku Sienkiewiczu oraz o Stefanie Żeromskim. Teraz ma okazję wydać swój kolejny przewodnik, tym razem śladami jednego z moich ulubionych pisarzy - Bolesławie Prusie. Jednak aby ją wydać potrzebuje wpłacić do wydawnictwa niemałą sumę pieniędzy. Jak sama pisze - wydanie książek zazwyczaj finansuje sama ze środków z zakupu poprzednich, jednak zaistniała sytuacja spowodowała zahamowanie przypływ funduszy. Dlatego zdecydowała się prosić o pomoc ludzi dobrej woli. Zbiórka na wydanie książki znajduje się tutaj - https://zrzutka.pl/34cf4r. Zajrzyjcie na bloga Agnieszki, przekonajcie się jak ciekawe są z nią podróże. Może ktoś z Was się zdecyduje.
A tak na koniec - czy ktoś byłby chętny na spacer po moim mieście śladami Marii Konopnickiej albo po sąsiednim śladami powiedzmy Będzińskich Żydów? Albo po Sosnowcu śladami miejsc utrwalonych na kartach książek?
Ja już wpłaciŁAM, a na końcowe pytanie 3 x TAK:-)
OdpowiedzUsuńOk
Usuńjestem chętna na taki wirtualny spacer!
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Nie ma sprawy
UsuńJeśli chodzi o końcowe pytania, to jak najbardziej! :)
OdpowiedzUsuńDzięki
UsuńBardzo chętnie pójdę na spacer,
OdpowiedzUsuńBędzie mi bardzo miło
UsuńŚwietnie !! ;o)
OdpowiedzUsuńMożna zakupić książkę zanim zostanie wydana...Dwa bonusy, fajna książka i pomoc Kobiecie z Pasją...;o)
A na spacerek jak najbardziej, szczególnie, że to moje rodzinne rewiry...;o)
Może wybierzemy się kiedyś na wirtualny spacer po Olkuszu
UsuńPewnie, że jestem chętna na wszystkie trzy.
OdpowiedzUsuńW takim towarzystwie spacer będzie prawdziwą przyjemnością
UsuńBarzzo dziękuję za miłe słowa i wsparcie. Chętnie poznam dzięki Tobie kolejne ślady literackie, tym razem Konopnickiej, o której też chcę wydać książkę. Proszę o szczegóły na az44@wp.pl
OdpowiedzUsuńCała przyjemność po mojej stronie
UsuńWirtualny spacer to jest to, co tygryski lubią najbardziej- zatem 3x tak.
OdpowiedzUsuńNie ma sprawy Jadziu - będzie wirtualny spacer
UsuńZwiedzanie ciekawych miejsc zawsze mnie kręci, dlatego tak, tak, tak;)
OdpowiedzUsuńCo do czytelnictwa to też jestem mól książkowy;)
zaraz zerknę na stronkę;) Pozdrawiam Karolinko:)
O, widzę że będzie nas spora grupa.
UsuńUwielbiam zwiedzać nowe miejsca. Choć ostatnio nie mam ku temu okazji. Niedaleko mnie jest tyle fajnych miejsc do odwiedzenia. Co prawda w Muzeum Hymnu Narodowego byłam już kilkukrotnie, ale choćby w Dworku Wybickich w Sikorzynie jeszcze nie byłam. A mam niedaleko. Czasu mi braknie na wszystko.
OdpowiedzUsuńA widzisz, a ja np. nie byłam w Muzeum Hymnu Narodowego. Mam nadzieję, że kiedyś to nadrobię.
UsuńPozdrawiam
Ja też uwielbiam czytac książki i nie wyobrażam sobie bez nich zycia :)
OdpowiedzUsuńSuper pomysł, chętnie wybiorę się na wirtualny spacer ,szczególnie że w tych miejscach nigdy nie byłam.
Nie rozumiem jak można nie lubić czytać książek...
UsuńPewnie, że tak.
OdpowiedzUsuńZerknę na bloga, zaciekawiłaś mnie napisanymi przez blogierkę książkami :)
Kolejna chętna osoba - to mnie cieszy :)
UsuńAle super trafiłam. Mózg jest nieprzewidywalny. Lekarze przygotowują na najgorsze, żeby ludzie nie byli rozczarowani w razie najgorszego. Ja też mogła być rośliną po takim uszkodzeniu mózgu. I nie ma co drwić z lekarzy, tylko cieszyć się, że tak się poprawiło. To naprawdę lud szczęścia. Znam wiele osób z wielkimi ograniczeniami i nie dlatego, ze nie chcą poprawy. Człowiek niewiele ma do gadania. Choć oczywiście próby dają szansę. Po tylu latach i ja wreszcie czytam :-)) Okulary musiałam zmienić bo wzrok się pogorszył, ale czytam. I jestem taka szczęśliwa. Powoli czytałam moich ulubionych pisarzy, ale miałam wrażenie ,że mi przelatują. Dopiero Księgi Jakubowe mnie tak poruszyły, że pobudziło się moje zrozumienie i to w dość nieoczekiwany sposób. Czasem takie cytaty całe mi zapadają w pamięć, czego nikt nie pamiętał. Jestem przeszczęśliwa. Teraz czytam Tyrmanda. Pisze o Warszawie 1954 rok i ja pamiętam te klimaty, więc uśmieję się nie raz. A Ty czytałaś Tyrmanda? Polecam Karolinko, wesoło Ci będzie jak sobie to wyobrazisz. napiszę posta z fragmentami pewnie. Pozdrawiam serdecznie :-)
OdpowiedzUsuńDlatego nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy twierdzili, że w dorosłym życiu za późno jest na korzystanie z rehabilitacji czy logopedy. Bzdura kompletna - mózg jest na tyle "plastyczny", że nigdy nie wiadomo, który trybik kiedy załapie.
UsuńPozdrawiam
Ostatnio czytałam Twojego drugiego bloga i musze przyznać, że zaciekawiły mnie Twoje książki. Musze koniecznie je kiedyś przeczytać. Co do kolejnej książki to mocno trzymam kciuki za Ciebie!
OdpowiedzUsuńZapraszam: czytanko.pl
Tamten blog nie jest mój, ale naszej blogowej koleżanki - Agnieszki...
UsuńKonopnicką lubię przede wszystkim za krasnoludki. Tyle lat w nie wierzyłam...
OdpowiedzUsuńDlatego tak bardzo lubię haftowac postacie bajkowe.
Ha, ha, ha - "Czy to bajka, czy nie bajka,
UsuńMyślcie sobie, jak tam chcecie.
A ja przecież wam powiadam:
Krasnoludki są na świecie..." - pamiętam do dzisiaj
Kocham czytać
OdpowiedzUsuńMnie nigdy mało
Akcja ciekawa, ale zdaje się, gdyby tak postarac sie o granty finansowe i espiłprace z wydawnictwem, byłoby to bardziej opłacalne.
Zarabia się wtedy na spotkaniach w bibliotekach, spotkaniach z czytelnikami i dysponuje sie środkami z grantow, przeznaczonych ponad to na numer ISBM
Taka droga to same korzyści
Tak mi się bynajmniej wydaje
W sumie to nie znam się na tym...
UsuńTaki spacer brzmi ciekawie.
OdpowiedzUsuń:) To w takim razie powodzenia w kwestii pracy.
Pozdrawiam!
Dzięki
UsuńJa już wpłaciłam Agnieszce na książkę o Bolesławie Prusie.
OdpowiedzUsuńA na róznego rodzaju spacery bardzo lubię chodzić, więc i z Tobą bym poszła.
Ciekawa jestem czy już otworzyłaś moją książkę. A jeśli tak to na której stronie...?
Serdeczności Karolinko:-)
Książka dopiero czeka w kolejce do przeczytania
UsuńWitaj słonecznie Karolinko
OdpowiedzUsuńJestem molem książkowym. Nie potrafiłabym bez nich spędzić dnia
A każdymi literackimi ścieżkami podążę za Tobą
Pozdrawiam końcówką lata
Też nie wyobrażam sobie życia bez książki. Pozdrawiam
UsuńWarto pomagać ludziom interesować się. Tez postaram się pomóc zdolnej Agnieszce i chętnie do niej zaglądnę. Piekna inicjatywa Karolciu. Z Tobą wybiorę się wszędzie :) uściski z Krakowa. U nas zimno, deszczowo i ponuro. Ja też nie umiem żyć bez czytania.
OdpowiedzUsuń