Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 15 września 2020

1209. Jako "pochłaniacz książek" nie mogę przejść obojętnie

No co tu ukrywać - mól ze mnie książkowy i tyle. I gdyby za czytanie książek szło się do więzienia, to pewnie dostałabym dożywocie. Już kilka razy przytliłam jedzenie lub ledwie gdzieś zdążyłam, bo pochłonęła mnie akcja lub treść czytanej książki.
Czytać nauczyłam się dość szybko i właściwie niespostrzeżenie. Podobno leżąc w wieku niespełna pięciu lat w szpitalnej sali zostałam przyłapana na dość sprawnym czytaniu jakiejś książki z bajkami. To była połowa lat 90, komputery stacjonarne dopiero wchodziły do domowego użytku, a dzieciom spędzającym czas w szpitalnym łóżku jakoś trzeba było zająć czas. Moi rodzice na początku myśleli, że "czytam z pamięci", wszak jak mi się coś ubzdurało, to jedna bajka mogła być mi czytana tygodniami. Jakież było ich zdziwienie, kiedy wzięłam w swoje łapki inną książkę(chyba dopiero co przez nich przyniesioną) i bez problemu przeczytałam jej tytuł. Nie wyraźnie bo niewyraźnie, ale rodzice zrozumieli. Bo wiecie, diagnoza lekarzy była niejednoznaczna - "nie oczekujcie państwo zbyt wiele, nigdy nie wiadomo w jakim stopniu rozwinie się i będzie pracował jej uszkodzony mózg...". Wiecie, w zamyśle "przygotujcie się państwo na upośledzenie umysłowe dziecka". Teraz się zastanawiam co by powiedzieli ci sami specjaliści, gdyby usłyszeli o moim ostatnim wybryku. Albo już wiem - "przecież mówiliśmy, że nie wiadomo, w jakim stopniu będzie sprawna intelektualnie". Prawda była jednak taka, że od tamtej pory odpadło im czytanie mi na dobranoc, bo sama sobie z tym radziłam. I podobno umiałam z sensem opowiedzieć sens przeczytanej bajki.
Ile w życiu przeczytałam książek? Trudno powiedzieć. Na pewno z 80% mojej domowej biblioteczki(a mam 2 pięciopółkowe regały zawalone książkami). Do tego dochodzą te z biblioteki i e-booki(które niezbyt lubię, ale niekiedy dają szansę na szybkie przeczytanie jakiegoś dzieła).
I z miłości do książek zawsze będę popierała takie akcje jak ta - nasza blogowa koleżanka Agnieszka przemierza Polskę, Europę i w ogóle cały świat śladami literatury polskiej i światowej. Swoje podróże opisuje na blogu -> http://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/. Kilkanaście opisów udało jej się zebrać w trzy książki: O Adamie Mickiewiczu, O Henryku Sienkiewiczu oraz o Stefanie Żeromskim. Teraz ma okazję wydać swój kolejny przewodnik, tym razem śladami jednego z moich ulubionych pisarzy - Bolesławie Prusie. Jednak aby ją wydać potrzebuje wpłacić do wydawnictwa niemałą sumę pieniędzy. Jak sama pisze - wydanie książek zazwyczaj finansuje sama ze środków z zakupu poprzednich, jednak zaistniała sytuacja spowodowała zahamowanie przypływ funduszy. Dlatego zdecydowała się prosić o pomoc ludzi dobrej woli. Zbiórka na wydanie książki znajduje się tutaj - https://zrzutka.pl/34cf4r. Zajrzyjcie na bloga Agnieszki, przekonajcie się jak ciekawe są z nią podróże. Może ktoś z Was się zdecyduje.

A tak na koniec - czy ktoś byłby chętny na spacer po moim mieście śladami Marii Konopnickiej albo po sąsiednim śladami powiedzmy Będzińskich Żydów? Albo po Sosnowcu śladami miejsc utrwalonych na kartach książek?

39 komentarzy:

  1. Ja już wpłaciŁAM, a na końcowe pytanie 3 x TAK:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem chętna na taki wirtualny spacer!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chodzi o końcowe pytania, to jak najbardziej! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chętnie pójdę na spacer,

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie !! ;o)
    Można zakupić książkę zanim zostanie wydana...Dwa bonusy, fajna książka i pomoc Kobiecie z Pasją...;o)

    A na spacerek jak najbardziej, szczególnie, że to moje rodzinne rewiry...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wybierzemy się kiedyś na wirtualny spacer po Olkuszu

      Usuń
  6. Pewnie, że jestem chętna na wszystkie trzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim towarzystwie spacer będzie prawdziwą przyjemnością

      Usuń
  7. Barzzo dziękuję za miłe słowa i wsparcie. Chętnie poznam dzięki Tobie kolejne ślady literackie, tym razem Konopnickiej, o której też chcę wydać książkę. Proszę o szczegóły na az44@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Wirtualny spacer to jest to, co tygryski lubią najbardziej- zatem 3x tak.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zwiedzanie ciekawych miejsc zawsze mnie kręci, dlatego tak, tak, tak;)
    Co do czytelnictwa to też jestem mól książkowy;)
    zaraz zerknę na stronkę;) Pozdrawiam Karolinko:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam zwiedzać nowe miejsca. Choć ostatnio nie mam ku temu okazji. Niedaleko mnie jest tyle fajnych miejsc do odwiedzenia. Co prawda w Muzeum Hymnu Narodowego byłam już kilkukrotnie, ale choćby w Dworku Wybickich w Sikorzynie jeszcze nie byłam. A mam niedaleko. Czasu mi braknie na wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, a ja np. nie byłam w Muzeum Hymnu Narodowego. Mam nadzieję, że kiedyś to nadrobię.

      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Ja też uwielbiam czytac książki i nie wyobrażam sobie bez nich zycia :)
    Super pomysł, chętnie wybiorę się na wirtualny spacer ,szczególnie że w tych miejscach nigdy nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem jak można nie lubić czytać książek...

      Usuń
  12. Pewnie, że tak.
    Zerknę na bloga, zaciekawiłaś mnie napisanymi przez blogierkę książkami :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale super trafiłam. Mózg jest nieprzewidywalny. Lekarze przygotowują na najgorsze, żeby ludzie nie byli rozczarowani w razie najgorszego. Ja też mogła być rośliną po takim uszkodzeniu mózgu. I nie ma co drwić z lekarzy, tylko cieszyć się, że tak się poprawiło. To naprawdę lud szczęścia. Znam wiele osób z wielkimi ograniczeniami i nie dlatego, ze nie chcą poprawy. Człowiek niewiele ma do gadania. Choć oczywiście próby dają szansę. Po tylu latach i ja wreszcie czytam :-)) Okulary musiałam zmienić bo wzrok się pogorszył, ale czytam. I jestem taka szczęśliwa. Powoli czytałam moich ulubionych pisarzy, ale miałam wrażenie ,że mi przelatują. Dopiero Księgi Jakubowe mnie tak poruszyły, że pobudziło się moje zrozumienie i to w dość nieoczekiwany sposób. Czasem takie cytaty całe mi zapadają w pamięć, czego nikt nie pamiętał. Jestem przeszczęśliwa. Teraz czytam Tyrmanda. Pisze o Warszawie 1954 rok i ja pamiętam te klimaty, więc uśmieję się nie raz. A Ty czytałaś Tyrmanda? Polecam Karolinko, wesoło Ci będzie jak sobie to wyobrazisz. napiszę posta z fragmentami pewnie. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy twierdzili, że w dorosłym życiu za późno jest na korzystanie z rehabilitacji czy logopedy. Bzdura kompletna - mózg jest na tyle "plastyczny", że nigdy nie wiadomo, który trybik kiedy załapie.

      Pozdrawiam

      Usuń
  14. Ostatnio czytałam Twojego drugiego bloga i musze przyznać, że zaciekawiły mnie Twoje książki. Musze koniecznie je kiedyś przeczytać. Co do kolejnej książki to mocno trzymam kciuki za Ciebie!
    Zapraszam: czytanko.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamten blog nie jest mój, ale naszej blogowej koleżanki - Agnieszki...

      Usuń
  15. Konopnicką lubię przede wszystkim za krasnoludki. Tyle lat w nie wierzyłam...
    Dlatego tak bardzo lubię haftowac postacie bajkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, ha - "Czy to bajka, czy nie bajka,
      Myślcie sobie, jak tam chcecie.
      A ja przecież wam powiadam:
      Krasnoludki są na świecie..." - pamiętam do dzisiaj

      Usuń
  16. Kocham czytać
    Mnie nigdy mało
    Akcja ciekawa, ale zdaje się, gdyby tak postarac sie o granty finansowe i espiłprace z wydawnictwem, byłoby to bardziej opłacalne.
    Zarabia się wtedy na spotkaniach w bibliotekach, spotkaniach z czytelnikami i dysponuje sie środkami z grantow, przeznaczonych ponad to na numer ISBM
    Taka droga to same korzyści
    Tak mi się bynajmniej wydaje

    OdpowiedzUsuń
  17. Taki spacer brzmi ciekawie.

    :) To w takim razie powodzenia w kwestii pracy.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja już wpłaciłam Agnieszce na książkę o Bolesławie Prusie.
    A na róznego rodzaju spacery bardzo lubię chodzić, więc i z Tobą bym poszła.
    Ciekawa jestem czy już otworzyłaś moją książkę. A jeśli tak to na której stronie...?
    Serdeczności Karolinko:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj słonecznie Karolinko
    Jestem molem książkowym. Nie potrafiłabym bez nich spędzić dnia
    A każdymi literackimi ścieżkami podążę za Tobą
    Pozdrawiam końcówką lata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wyobrażam sobie życia bez książki. Pozdrawiam

      Usuń
  20. Warto pomagać ludziom interesować się. Tez postaram się pomóc zdolnej Agnieszce i chętnie do niej zaglądnę. Piekna inicjatywa Karolciu. Z Tobą wybiorę się wszędzie :) uściski z Krakowa. U nas zimno, deszczowo i ponuro. Ja też nie umiem żyć bez czytania.

    OdpowiedzUsuń