Wiele lat temu(na przełomie listopada i grudnia 2012 roku) udało mi się napisał niewielką książkę, którą zatytułowałam "Opowieść o czwartym królu". Była to luźna interpretacja legendy o czwartym królu, jaką usłyszałam podczas rorat w 2005 roku. Trochę ją rozbudowałam, posługując się moją ówczesną wiedzą zarówno teologiczną, jak i na temat świąt obchodzonych przez wyznawców judaizmu.
Nikt nie wie, ile tak naprawdę było Magów, czy też Astronomów, którzy przyszli pokłonić się małemu Jezusowi. Ewangelia św. Mateusza wspomina tylko o tym, że przekazali Dziecięciu w darze złoto, kadzidło i mirrę. Czy darów było więcej? Możliwe, że czas zatarł o tym informację, a i sama Święta Rodzina być może była wstrzemięźliwa co do tego, co wtedy otrzymali. Dlatego przez lata powstawały liczne legendy odnośnie samego wydarzenia.
Ale jak to się stało, że przebyli oni taki szmat drogi, aby oddać pokłon Dziecięciu, kiedy mieszkańcy oddalonej o ok. 7 kilometrów od Betlejem Jerozolimy nie zorientowali się po znakach na niebie i ziemi, że oto przyszedł na świat oczekiwany Mesjasz? Na terenach z których przybyli(przypuszczalnie ze starożytnej Persji) musieli przebywać Żydzi, którzy posiadali różne swoje Księgi, w tym tekst proroctwa Micheasza. Magowie musieli w nie mieć wgląd, a jednocześnie kiedy zobaczyli na niebie tajemniczą gwiazdę(czyżby nietypowe ułożenie Saturna, Jowisza i być może Marsa) powiązali to z tym, co wyczytali w przekazie. Wiedzieli już gdzie szukać Króla Królów, chociaż jako poganie mogli nie zdawać sobie sprawy z Jego potęgi - wszak w proroctwie wyraźnie było napisane, że niewielkie Betlejem dostąpi tego zaszczytu. Powszechnie było już wiadomo, gdzie znajduje się Juda, dlatego, wbrew pozorom, samo zaplanowanie wyprawy nie stanowiło większego problemu.
Nie wiadomo kiedy Magowie wyruszyli w swoją podróż, jednak z ewangelicznego opisu, że na miejsce dotarli, gdy Jezus miał najwyżej 2,5 roku. Rodzina nie mieszkała już w stajence, tudzież grocie, ale w domu. Zanim jednak udali się do Betlejem, zatrzymali się na chwilę w Jerozolimie, aby dowiedzieć się czegoś więcej.
Jakież musieli być ich zdziwienie, kiedy odkryli, że w centrum judaizmu nic nie wiedzą o zdarzeniu, które miało miejsce ok. 2 lat wcześniej. A przecież w mieście roiło się od rabinów i uczonych w Pismach, którzy znali je bardzo dobrze. Dlaczego więc nie dostrzegli tego, co zobaczyli Mędrcy ze Wschodu? Dlaczego nie zaciekawiła ich tajemnicza gwiazda, która zafrapowała wędrowców? Dlaczego nie pokonali tych 7 kilometrów, kiedy wiedzieli, że to właśnie tam ma się stać cud nad cudami? Cóż za paradoks - oni mieli 7 kilometrów do pokonania, kiedy Magowie przemierzyli ich ok. 350. Jakaż musiała być ich wiara i mądrość, że odważyli się na ten krok. Odważyli się, bo chcieli poznać prawdę.
Na przeciwległej szali można postawić Heroda, postać niesamowicie negatywną, nieustannie obawiającą się utraty władzy i tronu. Z tego powodu potrafił nawet zamordować swoją matkę i żonę. Był Żydem, toteż musiał wiedzieć o proroctwie. I że przyjdzie Król, który jednak nie zasiądzie na tronie, a jego orszak będzie stanowiła rzesza ludzi o czystych duszach. A mimo to, kiedy dowiedział się o narodzinach, wpadł w furię. Nawet nie próbował się dowiedzieć czegoś więcej o nowo narodzonym królu. Jedynie o czym myślał to o tym, że ma "konkurencję". A skoro ma konkurencję, to trzeba się jej pozbyć. Dziś szacuje się, że w wyniku wydanego przez niego rozkazu, około 150 chłopców zostało pozbawionych życia. Taka była cena za prawdę, której nie chciał poznać.
Nie są znane dalsze losy Mędrców, którzy złożyli pokłon małemu Jezusowi. Możemy tylko przypuszczać, że po tym wydarzeniu powrócili do swojej krainy lub krain. W jaki sposób zmieniło się ich życie? Jaką naukę wynieśli z tego spotkania? Tutaj można puścić wodze fantazji. Mam nadzieję, że wrócili z niego jako wewnętrznie przemienieni ludzie, nawet jeżeli w dalszym ciągu zostawali poganami. Jakże pięknym by było, gdyby opowiadali o tym niezwykłym spotkaniu innym ludziom mieszkającym w ich krainach. A gdyby ich było, tak jak głosi legenda, 12? Mogliby rozejść się po Wschodzie, będąc tym samym pierwszymi Apostołami. Ot, taka analogia i zapowiedź tego, co się kiedyś wydarzy.
Zastanawiam się ile we współczesnych chrześcijan jest z owych Magów? Czy z odwagą idziemy na spotkanie z Bogiem? Czy nie boimy się szukać dróg na poznanie prawdy? Na ile jesteśmy w stanie wyjść z własnej strefy komfortu i iść na spotkanie z drugim człowiekiem? Czy może bliżej nam do Heroda, który żył jakby w oderwaniu od rzeczywistości, kierował się egoizmem, oczy i umysł zaś miał "zamknięte" na poznanie tego, co było prawdą. To go zgubiło, ponieważ dzięki podążeniu do prawdy, mógłby dojść do tego, że owszem, Jezus może stać się królem, ale "królestwa nie z tego świata". Czy i my nie mamy często własnego wytłumaczenia na niektóre sprawy, niekoniecznie związane ze sprawami religii. Czy i my zbyt często nie chcemy przyjąć świata na "naszych zasadach", niejednokrotnie bez poszanowania zdania i praw innych. Pamiętajmy też o tym, że na dany temat mogą być różne zdania, nie oznacza to, że mamy się na wszystko zgadzać, a zarazem powinniśmy wypowiadać nasze zdanie tak, aby dana osoba czuła się jak najmniej "atakowana".
Kochani, życzę Wam, aby więcej było w Was z Trzech Mędrców, niż z Heroda. Nawet będąc niewierzącymi, niepraktykującymi można odkrywać i podążać za poznaniem prawdy w różnych dziedzinach.
Karolinko, ostatni akapit po prosu mistrzowski, obyśmy tacy byli lub do tego dążyli....
OdpowiedzUsuńCiekawe jest to,co napisałaś O trzech tajemniczych przybyszach.
OdpowiedzUsuńSłuchając wiadomości, mam wrażenie, że Herodami na całym świecie sypie, jak śnieg wczoraj.
Super post Karolinko, a ostatnie zdanie, każdy powinien wziąć do serca.
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego w Nowym Roku !!!
Cudownie wgłebilaś się w temat, masz rację, nie wiadomo jak było dokładnie.Ogladałam kiedyś film o Magach, piękny był, szli bardzo długo, znali się na mapach.Oby więcej Magów niż Herodow. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNiech się stanie tak, jak napisałaś w ostatnim akapicie, Karolinko.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa interpretacja i mądre życzenia :) Ja mam nadzieje, że daleko mi do Heroda....ale wiem też, że chodzą swoimi drogami
OdpowiedzUsuńTa historia wciąż owiana jest tajemnicą i być może nigdy nie poznamy całej prawdy.
OdpowiedzUsuńSerdeczności Karolinko.
Współcześni "Herodowie" nie mieli by szans, gdyby "Mędrcy" chcieli poznawać swoją własną religię, a nie tylko "odbębniać" Msze święte...Mądrość to wiedza i dociekanie, to zadawanie pytań i wątpliwości...Idziesz bardzo dobrą drogą...;o)
OdpowiedzUsuńOj, są Herodzi we współczesnym świecie i miewają się bardzo dobrze, depcząc po drodze nawet Medrców, by im nie przeszkadzali...
OdpowiedzUsuńDobrego Roku 2021 Karolinko!
Witaj wieczorową porą Karolinko
OdpowiedzUsuńPiękna opowieść
Niech Trzej Królowie obdarują Cię w tym roku jak najszczodrzej
Na koniec trzy słowa zostawiam - Pamiętam, Jestem, Pozdrawiam...
Pozdrawiam słoneczną bielą za oknem Karolinko
UsuńBardzo mądrze to podsumowałaś. Piękne słowa.
OdpowiedzUsuńPrzepiękna historia, bardzo ładnie to wszystko opisałaś.
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego w 2021 roku :)
No i co tutaj dopisać - hm... Niech się stanie wola Twoja Karolinko :)
OdpowiedzUsuńW Biblie niestety nie wierzę, aczkolwiek faktycznie powinniśmy otworzyć swoje oczy i umysł, bo czasami jesteśmy strasznymi ignorantami. Każdy ma prawo do swojego zdania, ale też trzeba szanować zdanie innych :)
OdpowiedzUsuńWedług mnie należy najpierw mieć solidne podstawy, swój fundament postępowania w życiu, odnoszenia się do innych itp. Potem można szukać inspiracji w coraz to większym kręgu. Tak samo z wiedzą. Ale bez podstawy dobrej to nic z tego nie wyjdzie raczej.
OdpowiedzUsuńZobaczymy jak to będzie.
Pozdrawiam!
Ciekawie przedstawiałaś tę historię, nie zastanawiałam się nad nią nigdy. Przyzwyczajeni jesteśmy do obrazu trzech mędrców i to jeszcze przy stajence. Piękne porównanie na końcu. Staram się często wychodzić do drugiego człowieka ale pewnie do trzech króli jeszcze mi daleko :).
OdpowiedzUsuńNo proszę. Człowiek zawsze może się czegoś nauczyć. Przyznam się szczerze, ze Trzej królowie i nigdy nie pomyślałam, że może być inaczej. Faktycznie, nawet jeśli są to fakty historyczne, to czas i ówczesne możliwości zapisywania i przekazywania informacji mogą powodować pewne zakłamania lub niedoinformowania. Masz jednak rację 0- nie ważne co mówi biblia, co mówi kościół, czy jesteśmy wierzący, czy nie. Bądźmy ludźmi!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię serdecznie, Alina
Ostatnio słyszałam w mediach, że nie jest to takie pewne, że byli ci Trzej Królowie. Pozdrawiam Karolinko. :) .
OdpowiedzUsuńKochana
OdpowiedzUsuńDziękuję za życzenia i odwzajemniam je z serca🤗🧡
Cieplutko pozdrawiam🌸☕😀
Mądrze piszesz:)
OdpowiedzUsuńNa przestrzeni dziejów pewne wiadomości często ulegają przeinaczeni, czasem z powodu błędów w tłumaczeniach, a czasem z powodu zapomnienia. Dla mnie nie ważne ilu ich tak naprawdę było i czy to byli Magowie, królowie czy mędrcy. A skąd wiedzieli odpowiednio wcześniej by udać się do Betlejem? Może rozumieli przepowiednie, a może dostąpili zaszczytu i usłyszeli od samego Boga o tym co ma się wydarzyć? Jak Samuel ,a jego nauczyciel kapłan Heli nie. Tak samo ich imiona nie są do końca pewne. Również K+M+B napisane na drzwiach,po święcie trzech króli(inaczej Objawienia Pańskiego) nie oznacza wcale imion jak myśli większość ludzi. Tak naprawdę ważne jest byśmy byli tak dobrzy dla innych jak chcielibyśmy sami być traktowani. A czy jesteśmy bardzo religijni czy mniej, to już każdego z nas wola. Pozdrawiam serdecznie :)
Karolinko odezwij sie proszę do mnie na Maila w sprawie wygranej :)
OdpowiedzUsuńW człowieku jest trochę Heroda i trochę Trzech Króli. I toczą walkę... oby dobro wygrało :)
OdpowiedzUsuńHej Karolinko, mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku ! Trzymaj się ciepło, życzę dużo zdrowia ;)
OdpowiedzUsuńKarolinko, cóż tam u Ciebie? Zdrówka i mnóstwo serdeczności Ci przesyłam :)
OdpowiedzUsuńKarolinko, stało się coś??!!
OdpowiedzUsuńKarolinko, mam nadzieję, że wszystko u Ciebie w porządku, tylko brak czas doskwiera
OdpowiedzUsuńPozdrawiam białą końcówką stycznia
Karolinko...
UsuńZapadłaś w sen zimowy?
OdpowiedzUsuńKarolinko, też się martwię o Ciebie.
OdpowiedzUsuńPięknie opisałaś. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńPiekny mądry post jak zawsze. Lubię czytać twoje posty. Mam nadzieję że u Ciebie wszystko dobrze. Daj nam znać.
OdpowiedzUsuńGdzie się zapodziałaś ??
OdpowiedzUsuńCzy ktoś wie co się dzieje z Karoliną?
OdpowiedzUsuńKarolinko, to milczenie bardzo mnie niepokoi. Pamiętam w modlitwie...
OdpowiedzUsuń