Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 1 lutego 2022

1395. Wywołać szybsze bicie serca

Co mogło u mnie wywołać wczoraj szybsze bicie serca?

Wbrew pozorom nie był to poranny egzamin z etyki i bioetyki, na którym pytania były niczym z kosmosu(no dobra, te z części bioetycznej to jeszcze można było wziąć na chłopski rozum, ale z samej etyki to była wyższa szkoła wiedzy specjalistycznej). Ale 4,5 udało się wywalczyć, więc nie jest źle. Ani zajęcia z dziećmi w świetlicy środowiskowej. Zazwyczaj emocje z tym związane są tak mocne, że czuję je całym ciałem. Ani nawet bieg z stacji kolejowej do parafialnego kościoła. Ale właśnie to, co się stało potem.
31 stycznia w mojej parafii, w której posługują księża salezjanie, w uroczysty sposób obchodzi się wspomnienie ich założyciela, św. Jana Bosko. Pomijając wszelkie kwestie związane z jego świętością (wiem, że nie wszystkie osoby akceptują ten termin) nie można nie przyznać, że stworzył niebanalny system wychowawczy młodzieży, jak na czasy, w których przyszło mu żyć. Kiedy wszyscy dookoła twierdzili, że niepokornych młodych ludzi trzeba przywołać do porządku siłą, on starał się zapobiegać ich nieodpowiednim zachowaniom. Założył też zgromadzenie zakonne, które jako jedno z założeń przyjęło wychowanie dzieci i młodzieży. Co prawda różnie jest ono współcześnie realizowane, jednak rocznica śmierci ks. Bosko zawsze jakoś jest akcentowana.
Dzień wcześniej, 30 stycznia, wypadał parafialny odpust. Nie był on związany z księdzem Janem Bosko, ale z nawróceniem świętego Pawła, które wspominano 25 stycznia. Akurat schola została poproszona o przygotowanie oprawy muzycznej. Tuż przed nią pani Dyrygent zrobiła drobny rekonesans, kto z nas może być następnego dnia na wieczornej Mszy świętej. Powiedziałam, że w sumie powinnam dotrzeć na czas. 
Tak też się stało. Co prawda musiałam trochę przebiec(jak ja "kocham" biegać po zamarzniętej powierzchni), ale zdążyłam. Ledwie ochłonęłam, patrzę, w moją stronę idzie z kartką pani Dyrygent.
 - Dasz radę przeczytać czwarte, piąte i szóste wezwanie z Modlitwy Wiernych?
Pozostałe wezwania otrzymały nasze scholowe siostry. Teraz to mi dopiero serce zaczęło mocniej bić. Co prawda nie tak bardzo, jak wtedy, gdy kilka lat temu pierwszy raz miałam przeczytać coś na Mszy świętej(paradoksalnie też 31 stycznia i też Modlitwę Wiernych, ale wtedy podzieliłyśmy się wezwaniami z moimi najlepszymi koleżankami, też animatorkami, z Oratorium), jednak było to przeze mnie odczuwalne. Niby nie powinnam już się tak czuć, a z drugiej strony, wbrew pozorom jednak nie mam zbyt dużo okazji, aby się zaprezentować.
Pokiwałam więc twierdząco głową i przeleciałam wzrokiem po tekście. Po chwili zaczęliśmy śpiewać "Gdy Janek Bosko jeszcze małym dzieckiem był" na wejście. Było nas niewiele, tak że każdy scholista miał nie tylko jakieś zadanie podczas Mszy świętej, ale i mikrofon. Co prawda to była tylko pojemnościówka, a nie normalny, ale dobre i to. Tylko trochę się czułam, hmm... osamotniona, stojąc samotnie w drugim rzędzie. 
Już na kazaniu zeszłyśmy z siostrami do ławek na parterze świątyni, tak aby później nie biegać. W ogóle zastanawiam się, czy pani Dyrygent nie zapomniała sobie, że tego dnia u nas pomiędzy kazaniem, a Modlitwą Wiernych odmawia się jeszcze "Wierzę w Boga"(nie wiem jak to jest w innych parafiach, tzn. niesalezjańskich). To Credo trochę potęgowało mój niepokój - czy się nie zatnę? Czy wierni zrozumieją mój bełkot? Czy organista będzie wiedział, kiedy ma zagrać prośbę o wysłuchanie modlitwy za wstawiennictwem św. Jana Bosko? Z jednej strony może i przesadzam, ale z drugiej - czasami działa to też mobilizująco. 
Ostatecznie wszystko jako tako poszło i chyba się udało. W sumie reklamacji nie było, więc mogę to uznać za kolejny mój sukces. Mały, bo mały, ale gdyby nie takie małe sukcesy, nie byłoby tych większych. To one tworzą podwaliny pod kolejne i mobilizują do podejmowania następnych wyzwań. 
Szybsze bicie serca towarzyszyło mi do końca Mszy. A nawet dłużej. Nie wiem jak to się stało(tzn. wiem, wszystko dzięki osobom, które udostępniły informacje o kartce urodzinowej dla Zosi wraz z podlinkowaną moją stroną internetową), ale w styczniu padł rekord odwiedzin na na-sciezkach-codzienności - prawie 6,5 tysiąca odsłon. Jakoś specjalnie nie przyglądam się ruchowi na blogu, teraz jednak ta liczba zrobiła na mnie wrażenie. Nigdy bowiem nie spodziewałam się, że będzie Was aż tyle. Dziękuję Wam za to z całego serca. 
Żegnam Was serdecznie świeżo ułożonym wierszem:
Wdzięczność, co rodzi się,
w głębi trzepiocącego serca,
Jej ogromny wymiar,
że żadną miarą nieosiągalny.
Wdzięczność, że jest się ważnym,
pomimo swoich wad.
Bo każdy ma swoje miejsce,
w ogromnym świata bezmiarze.

39 komentarzy:

  1. Jesteś odważną i dzielną dziewczyną. Gratuluję pogody ducha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Takie komentarze też wywołują u mnie szybsze bicie serca...

      Usuń
  2. Karolinko, myślę, że to było takie pozytywne przyspieszone bicie serca.
    Uściski, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może trema jeszcze ? Wszakże na co dzień tego nie robisz.U nas w tygodniu na mszy św.pomija się Wierzę Boga , gratuluję wyniku egzaminacyjnego.Po,drawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ta Msza miała uroczysty charakter z powodu wspomnienia założyciela salezjanów. A trema z powodu stresu chyba będzie zawsze i wszędzie. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Gratuluję i serdecznie pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. To podwójne gratulacje - egzaminu i czytania:) Trema to podobno bardzo dobry objaw:) Bez niej osoby występujące publicznie to często osoby już wypalone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie i ja dziękuję podwójnie. Pocieszyłaś mnie z tą tremą - to znak, że wypalenie jeszcze mi nie grozi. Pozdrawiam

      Usuń
  6. Kto by nie dał rady jak nie Ty:-). Świetnie dałaś radę.Geatuluję:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wiele osób przeczytałoby to dużo lepiej. Pozdrawiam

      Usuń
  7. Karolinko, jesteś tak wszechstronną i zajęta osobą, że imponujesz mi bardzo takim podejściem do życia. Życzę Ci wielu takich sukcesów, udanych występów i wielu gości na Twoim blogu.
    Moc serdeczności Ci przesyłam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jesteś kolejną osobą, której imponuje mój styl życia. Tylko że ja nie robię nic wielkiego ;). Pozdrawiam

      Usuń
  8. gratuluję kochana!
    https://okularnicawkapciach.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję zdania trudnego egzaminu i publicznego wystąpienia. Rozumiem szybsze bicie serca. Ja w kościele czytałam tylko przed Pierwszą Komunią a i tak był to dla mnie ogromny stres i mimo iż upłynęło tyle lat to wcale mniej bym się nie bała. Ba... Bałabym się jesze bardziej 😅.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczęłam czytać dużo później. Teoretycznie powinnam już oswoić się z sytuacją, ale w praktyce - różnie to bywa. Pozdrawiam

      Usuń
  10. Gratulacje serdeczne :) a niech Ci serce szybciej bije, byle tylko z takich powodów, a nie z powodu choroby. Jesteś tak pracowita i wszechstronna że nie przestaję Cię podziwiać. Taka bądź !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Będę starała się taka być dalej. Pozdrawiam

      Usuń
  11. Wspaniale !! Takimi nowinami możesz się dzielić codziennie...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby jeszcze codziennie one się trafiały... ;). Pozdrawiam

      Usuń
  12. Prawie za każdym razem, gdy zamieszczam komentarz, podkreślam moj podziw dla Ciebie. Naprawdę nie wiem, jak znajdujesz czas na te wszystkie aktywności. Mam dwa razy tyle lat co ty, gdy patrzę w przeszłość, to trochę mi wstyd, że robiłam tak mało. Myślę, że to bicie serca wynikało z pospiechu, stresu, tremy(bo mam nadzieję, nie z choroby. Choć może mała kontrola kardiologiczna byłaby wskazana.). Bardzo się cieszę, że urodziny Zosi się udały, co chyba znalazło odbicie we wzroście wyswietleń bloga. Uściski na kolejny miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
  13. Liczba wejść na blog wzrasta, bo robisz niesamowite rzeczy i piszesz z serca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to wszystko dlatego, że dziewczyny wspominające o akcji bardzo często podlinkowywały mój blog, a zainteresowani wchodzili na niego, chcąc dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Pozdrawiam

      Usuń
  14. Karolinko, moje wielkie gratulacje zdania egzaminu i odczytania w Kościele wezwania do modlitwy! ♥
    ..podziwiam Cię za całokształt, że potrafisz znaleźć czas na wszystko! ..jesteś fantastyczną Dziewczyną! ♥
    ..szybsze bicie serca zazwyczaj towarzyszy z tremą przed czymś ważnym jak egzamin czy wystąpienie przed publicznością ;)

    - pozdrawiam cieplutko, życzę Ci moc dobrych dni i spełniaj swoje marzenia! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. p.s.
      ..koniecznie chciałam dopisać, że Twój wiersz jest przepiękny! ♥

      Usuń
    2. Dziękuję, cieszę się, że wiersz Ci się podoba. Trema zawsze jest - grunt, żeby była ona taka bardziej motywująca niż odstraszająca :D. A co do egzaminu - wystarczyło przysiąść do notatek oraz mieć łut szczęścia :). Pozdrawiam

      Usuń
  15. Piękny wiersz :)
    Ściskam Cię bardzo serdecznie. Cieszę się, że nadal działasz i jesteś sobą :))) Gratuluję!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że wiersz Ci się podoba. Staram się być sobą - mimo wszystko :). Pozdrawiam

      Usuń
  16. Kochana Karolinko. Bardzo mnie cieszą Twoje sukcesy i postawa. Gratuluję i egzaminu świetnie zdanego i wystąpienia publicznego 👌💓 Twoje zaangażowanie w pracę na rzecz innych jest pięknym przykładem dobrej praktyki i dobroci serduszka. Powodzenia na każdym polu działalności! I w życiu! Pola❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za gratulacje. I za budujące słowa. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  17. Gratuluję Ci zdanych egzaminów :) takie publiczne czytanie jest wyzwaniem, miałam w młodości czas, kiedy udzielałam się w kościele i dość często coś czytałam na mszach. Niby mi później spowszedniało, ale zawsze jakiś lekki stresik był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Z tego co czytam rozumiesz mój strach bardzo dobrze. Wydaje mi się, że trema przy takich "wystąpieniach" będzie zawsze, zwłaszcza kiedy nie robi się czegoś zbyt często. Pozdrawiam

      Usuń
  18. Karolino, a czy masz jakieś informacje od mamy Zosi? Ile kartek dziewczyna dostała? Ciekawi mnie też jej reakcja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam meila z pytaniem, bo na fb nie było większej relacji. Pozdrawiam

      Usuń
  19. Piękny wiersz o wdzięczności - bardzo trafnie wszystko w nim zawarte jest. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że Ci się podoba, Gabrysiu. Pozdrawiam

      Usuń