Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

czwartek, 26 maja 2022

1435. Się zdenerwuję... kiedyś...

Przed chwilą doszłam do wniosku, że wyjazd na zawody to jednak stresująca sprawa. No bo człowiek tłumaczy trenerowi, że musi wcześniej wiedzieć, o której jest wyjazd żeby wyjść o odpowiedniej porze z uczelni, względnie mógł sobie kupić bilet na pociąg zawiozący go z punktu A do punktu B(w pracy tak sobie ułożyłam tygodniówkę, że mam już odrobione jutrzejsze godziny). Tłumaczy raz, drugi, trzeci i myśli, że trener zrozumiał. A potem czeka cały dzień, aż chłopina wyśle wiadomość z potrzebnymi informacjami...

Wysłał... przed chwilą. Na messengera, na którym nie jestem 24/dobę, tylko wtedy, kiedy uruchomię fb. na komputerze. Że jedziemy o 14:00 spod szkoły(zajęcia na uczelni kończę o 13.00, chyba bym wolała jechać PKP). Co gdybym nie uruchomiła fb? Tyle razy mu mówię, że nie mam tego ustrojstwa na telefonie(i wbrew pozorom jestem z tego powodu szczęśliwa i... wolna?) i jak ma ważną sprawę, to żeby mnie łapał w inny sposób. No, można sobie gadać... Mam nadzieję, że jutro w ostatniej chwili nic dziwnego nie wywinie. No bo na messengerze już mnie nie złapie.

I pomyśleć, że jako alternatywę wyjazdu na zawody do Tarnowa dostałam propozycję soboty w górach. Baca jednak znalazł vouchery i odebrał te moje buty do biegania po górach. Podał je przez jednego z redaktorów "Gościa Niedzielnego"(a równocześnie głównego pomysłodawcy "Biegu Frassatiego" oraz "Maratonu Trzech Jezior"). A że redakcja czasopisma mieści się tuż za ścianą mojego wydziału, dosłownie, podskoczyłam po nie w środę pomiędzy zajęciami. Przy okazji Wojtek stwierdził, że mogłabym wypróbować te buty w sobotę, bo robią rekonesans trasy, no ale z powodu mitingu musiałam odmówić. 
 - Ale na Maratonie Trzech Jezior będziesz? - zapytał na odchodne. Już wcześniej mu pisałam, że tegoroczny Frassati niestety u mnie odpada.
 - Jasne, że tak!
 - No to ja cię zapisuję na bieg na Czupel... W takich butach na pewno dasz już radę.


Mam nadzieję, że sprawdzą się w 100%.

32 komentarze:

  1. Doskonale Cię rozumiem, ja też potrzebuję wiedzieć wcześniej. Co to w ogóle jest informowanie na ostatnią chwilę? Buziaki przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Ja tam lubię wszystko sobie wcześniej zaplanować wraz z ewentualnymi scenariuszami w razie, gdyby plan A nie wyszedł. A tak nie ma tego kiedy zrobić. W dodatku wie, że pracuję, i że już nie mam tyle czasu, co kiedyś... Pozdrawiam

      Usuń
  2. nie lubię takich niespodzianek na ostatnią chwilę.....
    https://okularnicawkapciach.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Załóżmy fanclub tych, co nie lubią takich sytuacji.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Niegrzeczne takie informowanie na ostatnią chwilę ale wiem, ze trzeba wybierać czy sie obrazić czy machnąć ręką. Butki wyglądają profesjonalnie. Dasz radę Karolinko!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za niedługo mnie zaboli ręka od tego machania :). Buty typowo pod bieganie w góry, oby wytrzymały więcej, niż jeden bieg :). Pozdrawiam

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. A wcale bym się nie zdziwiła, gdyby tak się stało

      Usuń
  5. Super, że biegasz! 🏃 Witaj w klubie 😉 A buty rewelacja! No cóż, a po takiej sytuacji, o której piszesz, to lepiej zapomnieć i wybiegać swoje, pozdrawiam i powodzenia! 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biegam, tak na poważnie, od 22 lat :). Tak, buty mi też się podobają. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. Ja też z tych co muszą wcześniej wiedzieć, nie ładnie z strony trenera.Buty rewelacyjne.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale trenerowi można mówić, a on i tak swoje. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  7. Ja też wolę być wcześniej informowana. I myślę, że ludzie zapominają ze istnieją smsy bo teraz większość osób myśli że tylko messenger i what's up istnieje.
    Jakie piękne buty, niech Ci dobrze służą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, kiedyś nie było messengera, WhatsAppa, ba, nawet nie było smsów(tak, ja jestem takim dinozaurem), a jakoś wszyscy byli o wszystkim poinformowani. Owszem, zdarzały się przypadki, kiedy w ostatniej chwili było coś odwołane, ale to były sporadyczne przypadki. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  8. Ludzie czasem jakby zapominają, że inni mają jakieś obowiązki i swoje sprawy i na ostatnią chwilę ciężko jest wszystko ogarnąć.
    A w tych butkach pewnie będzie się super biegać, Karolinko.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że całe życie trenera jest na ostatnią chwilę. Dlatego wszędzie się spóźnia. Przez niego o mało nie spóźniłam się na start. W dodatku zamiast pomóc mi zapiąć numerek, stał sobie i pykał w komórkę. A potem, jakieś 2-3 minuty przed startem, kazał mi się wielce rozgrzewać, jak już musiałam iść na start. No, śmiechu warte. Mam nadzieję, że buty się sprawdzą w 100%. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  9. W takich butkach będziesz śmigać aż miło, nikt Cię nie dogoni 🙂

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj Karolinko
    Też lubię być informowana wcześniej o wszelkich planach. Też nie zawsze mam włączony Internet w telefonie.
    I pomyśleć, że kiedyś dawno temu nie było koórek, o Internecie nie wspomnę. Ba... nie mieliśmy nawet telefonu stacjonarnego i jakoś się żyło, umawiało.... Z koleżanką z Pragi zawsze umawiałam się wcześniej przez Internet, jak byłam w domu. Ona Internet miała i ma tylko w pracy, a komórkę (służbową) ma od niedawna
    Ciekawa jestem, jak spiszą się buty i Ty oczywiście:)))
    Pozdrawiam zapachem maja po deszczu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle nie mam Internetu w telefonie i jakoś żyję. Cieszę się, że potrafię z niego zadzwonić i wysłać SMSa(on nawet MMSów nie odbieram) - to mi w zupełności wystarcza. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  11. Świetne buty!
    Ja też nie lubię jak ktoś mi coś na ostatnią chwilę - lubię sobie wszystko zaplanować wcześniej i się dobrze przygotować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to chyba większość osób nie lubi takich informacji na ostatnią chwilę. Szkoda, że nie wszyscy to rozumieją. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  12. Ja też wolę wiedzieć wcześniej i na spokojnie wszystko rozplanować. Super buty Karolino. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozumiem, że coś może wypaść w ostatniej chwili i trzeba odwołać albo przenieść trening, ale to nie może bez przerwy trwać. Można zwariować! Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  13. Ty byś dała radę nawet boso...;o)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam podobnie z trenerem najmłodszego syna. Chodzi na piłkę nożną. A trener pisze na WhatsAppie np w poniedziałek coś po 14.00 że dnia dzisiejszego trening na 17.00. Nosz kurcze! Owszem, zawsze to niby 3 godziny czasu do treningu, ale ja już mogę mieć inne plany na tę godzinę! I nigdy nie wiem jakiego dnia dokładnie będzie trening, ani na jaką godzinę. Wkurza mnie to już. I chyba trzeba będzie z nim pogadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli podobnie jak u mnie. Zwariować można, czyż nie? Życzę udanej rozmowy, bo u mnie nic nie działa. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  15. Życzę, aby buciki sprawdziły się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, mam nadzieję, że się sprawdzą :)

      Usuń
  16. No troszeczkę niefajnie ten pan się zachowal. Nie wszyscy muszą mieć messengera. I nie informuje się nikogo na chwilę przed. Nie ogarniam tego. Pozdrawiam serdecznie. Kasinyswiat:) uściski Karolinko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że nie wszyscy muszą mieć messengera ani że nie informuje się o takich sprawach chwilę przez. Mówię mu o tym, ale jak grochem o ścianę. W ogóle po powrocie do domu i uruchomieniu komputera zobaczyłam na messengerze tyle od niego wiadomości, że ręce mi opadły. On jest chyba nie reformowalny. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń