Przed chwilą doszłam do wniosku, że wyjazd na zawody to jednak stresująca sprawa. No bo człowiek tłumaczy trenerowi, że musi wcześniej wiedzieć, o której jest wyjazd żeby wyjść o odpowiedniej porze z uczelni, względnie mógł sobie kupić bilet na pociąg zawiozący go z punktu A do punktu B(w pracy tak sobie ułożyłam tygodniówkę, że mam już odrobione jutrzejsze godziny). Tłumaczy raz, drugi, trzeci i myśli, że trener zrozumiał. A potem czeka cały dzień, aż chłopina wyśle wiadomość z potrzebnymi informacjami...
Wysłał... przed chwilą. Na messengera, na którym nie jestem 24/dobę, tylko wtedy, kiedy uruchomię fb. na komputerze. Że jedziemy o 14:00 spod szkoły(zajęcia na uczelni kończę o 13.00, chyba bym wolała jechać PKP). Co gdybym nie uruchomiła fb? Tyle razy mu mówię, że nie mam tego ustrojstwa na telefonie(i wbrew pozorom jestem z tego powodu szczęśliwa i... wolna?) i jak ma ważną sprawę, to żeby mnie łapał w inny sposób. No, można sobie gadać... Mam nadzieję, że jutro w ostatniej chwili nic dziwnego nie wywinie. No bo na messengerze już mnie nie złapie.
I pomyśleć, że jako alternatywę wyjazdu na zawody do Tarnowa dostałam propozycję soboty w górach. Baca jednak znalazł vouchery i odebrał te moje buty do biegania po górach. Podał je przez jednego z redaktorów "Gościa Niedzielnego"(a równocześnie głównego pomysłodawcy "Biegu Frassatiego" oraz "Maratonu Trzech Jezior"). A że redakcja czasopisma mieści się tuż za ścianą mojego wydziału, dosłownie, podskoczyłam po nie w środę pomiędzy zajęciami. Przy okazji Wojtek stwierdził, że mogłabym wypróbować te buty w sobotę, bo robią rekonesans trasy, no ale z powodu mitingu musiałam odmówić.
- Ale na Maratonie Trzech Jezior będziesz? - zapytał na odchodne. Już wcześniej mu pisałam, że tegoroczny Frassati niestety u mnie odpada.
- Jasne, że tak!
- No to ja cię zapisuję na bieg na Czupel... W takich butach na pewno dasz już radę.
Doskonale Cię rozumiem, ja też potrzebuję wiedzieć wcześniej. Co to w ogóle jest informowanie na ostatnią chwilę? Buziaki przesyłam :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie. Ja tam lubię wszystko sobie wcześniej zaplanować wraz z ewentualnymi scenariuszami w razie, gdyby plan A nie wyszedł. A tak nie ma tego kiedy zrobić. W dodatku wie, że pracuję, i że już nie mam tyle czasu, co kiedyś... Pozdrawiam
Usuńnie lubię takich niespodzianek na ostatnią chwilę.....
OdpowiedzUsuńhttps://okularnicawkapciach.wordpress.com/
Załóżmy fanclub tych, co nie lubią takich sytuacji.
UsuńPozdrawiam
Niegrzeczne takie informowanie na ostatnią chwilę ale wiem, ze trzeba wybierać czy sie obrazić czy machnąć ręką. Butki wyglądają profesjonalnie. Dasz radę Karolinko!!!
OdpowiedzUsuńZa niedługo mnie zaboli ręka od tego machania :). Buty typowo pod bieganie w góry, oby wytrzymały więcej, niż jeden bieg :). Pozdrawiam
Usuńdobrze, że nie po fakcie :D
OdpowiedzUsuńA wcale bym się nie zdziwiła, gdyby tak się stało
UsuńSuper, że biegasz! 🏃 Witaj w klubie 😉 A buty rewelacja! No cóż, a po takiej sytuacji, o której piszesz, to lepiej zapomnieć i wybiegać swoje, pozdrawiam i powodzenia! 🙂
OdpowiedzUsuńBiegam, tak na poważnie, od 22 lat :). Tak, buty mi też się podobają. Pozdrawiam serdecznie
UsuńJa też z tych co muszą wcześniej wiedzieć, nie ładnie z strony trenera.Buty rewelacyjne.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNo, ale trenerowi można mówić, a on i tak swoje. Pozdrawiam serdecznie
UsuńJa też wolę być wcześniej informowana. I myślę, że ludzie zapominają ze istnieją smsy bo teraz większość osób myśli że tylko messenger i what's up istnieje.
OdpowiedzUsuńJakie piękne buty, niech Ci dobrze służą :)
No właśnie, kiedyś nie było messengera, WhatsAppa, ba, nawet nie było smsów(tak, ja jestem takim dinozaurem), a jakoś wszyscy byli o wszystkim poinformowani. Owszem, zdarzały się przypadki, kiedy w ostatniej chwili było coś odwołane, ale to były sporadyczne przypadki. Pozdrawiam serdecznie
UsuńLudzie czasem jakby zapominają, że inni mają jakieś obowiązki i swoje sprawy i na ostatnią chwilę ciężko jest wszystko ogarnąć.
OdpowiedzUsuńA w tych butkach pewnie będzie się super biegać, Karolinko.
Pozdrawiam serdecznie.
Mam wrażenie, że całe życie trenera jest na ostatnią chwilę. Dlatego wszędzie się spóźnia. Przez niego o mało nie spóźniłam się na start. W dodatku zamiast pomóc mi zapiąć numerek, stał sobie i pykał w komórkę. A potem, jakieś 2-3 minuty przed startem, kazał mi się wielce rozgrzewać, jak już musiałam iść na start. No, śmiechu warte. Mam nadzieję, że buty się sprawdzą w 100%. Pozdrawiam serdecznie
UsuńW takich butkach będziesz śmigać aż miło, nikt Cię nie dogoni 🙂
OdpowiedzUsuńMarzenia...
UsuńWitaj Karolinko
OdpowiedzUsuńTeż lubię być informowana wcześniej o wszelkich planach. Też nie zawsze mam włączony Internet w telefonie.
I pomyśleć, że kiedyś dawno temu nie było koórek, o Internecie nie wspomnę. Ba... nie mieliśmy nawet telefonu stacjonarnego i jakoś się żyło, umawiało.... Z koleżanką z Pragi zawsze umawiałam się wcześniej przez Internet, jak byłam w domu. Ona Internet miała i ma tylko w pracy, a komórkę (służbową) ma od niedawna
Ciekawa jestem, jak spiszą się buty i Ty oczywiście:)))
Pozdrawiam zapachem maja po deszczu
Ja w ogóle nie mam Internetu w telefonie i jakoś żyję. Cieszę się, że potrafię z niego zadzwonić i wysłać SMSa(on nawet MMSów nie odbieram) - to mi w zupełności wystarcza. Pozdrawiam serdecznie
UsuńŚwietne buty!
OdpowiedzUsuńJa też nie lubię jak ktoś mi coś na ostatnią chwilę - lubię sobie wszystko zaplanować wcześniej i się dobrze przygotować.
Ale to chyba większość osób nie lubi takich informacji na ostatnią chwilę. Szkoda, że nie wszyscy to rozumieją. Pozdrawiam serdecznie
UsuńJa też wolę wiedzieć wcześniej i na spokojnie wszystko rozplanować. Super buty Karolino. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńJa rozumiem, że coś może wypaść w ostatniej chwili i trzeba odwołać albo przenieść trening, ale to nie może bez przerwy trwać. Można zwariować! Pozdrawiam serdecznie
UsuńTy byś dała radę nawet boso...;o)
OdpowiedzUsuńOj, chyba nie :)
UsuńMam podobnie z trenerem najmłodszego syna. Chodzi na piłkę nożną. A trener pisze na WhatsAppie np w poniedziałek coś po 14.00 że dnia dzisiejszego trening na 17.00. Nosz kurcze! Owszem, zawsze to niby 3 godziny czasu do treningu, ale ja już mogę mieć inne plany na tę godzinę! I nigdy nie wiem jakiego dnia dokładnie będzie trening, ani na jaką godzinę. Wkurza mnie to już. I chyba trzeba będzie z nim pogadać.
OdpowiedzUsuńCzyli podobnie jak u mnie. Zwariować można, czyż nie? Życzę udanej rozmowy, bo u mnie nic nie działa. Pozdrawiam serdecznie
UsuńŻyczę, aby buciki sprawdziły się :)
OdpowiedzUsuńA dziękuję, mam nadzieję, że się sprawdzą :)
UsuńNo troszeczkę niefajnie ten pan się zachowal. Nie wszyscy muszą mieć messengera. I nie informuje się nikogo na chwilę przed. Nie ogarniam tego. Pozdrawiam serdecznie. Kasinyswiat:) uściski Karolinko
OdpowiedzUsuńWiadomo, że nie wszyscy muszą mieć messengera ani że nie informuje się o takich sprawach chwilę przez. Mówię mu o tym, ale jak grochem o ścianę. W ogóle po powrocie do domu i uruchomieniu komputera zobaczyłam na messengerze tyle od niego wiadomości, że ręce mi opadły. On jest chyba nie reformowalny. Pozdrawiam serdecznie
Usuń