Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

piątek, 8 lipca 2022

1448. WUF11 - stworzyliśmy piękną historię, cz. 3

Na stanowisku
Dotychczas tylko raz udzielałam się na wolontariacie na tak dużym wydarzeniu. Było to podczas Światowych Dni Młodzieży w 2016 roku w Krakowie, o czym niejednokrotnie pisałam na tym blogu. Z jednej strony wiedziałam czego mogę się spodziewać. Z drugiej jednak ŚDM to dosyć specyficzne wydarzenie skierowane do konkretnej grupy ludzi. Tutaj zaś miałam mieć do czynienia z ludźmi w różnym wieku, o różnych poglądach i przekonaniach. Nie można było na nikogo patrzeć podejrzliwie, bo był np. z krajów arabskich - każdemu trzeba było pomóc, jeżeli tylko było się w stanie.
Punkt informacyjny na katowickim dworcu PKP był dosyć newralgiczny - uczestnicy WUF11 mogli przyjechać do stolicy Górnego Śląska pociągiem z Warszawy lub z Krakowa(bo tam wylądowali samolotem), mogli też wyłonić się z podziemnego dworca komunikacji miejskiej, na który zostaliby dowiezieni autobusem z lotniska w Katowicach-Pyrzowicach. Został on ustawiony centralnie przy... dworcowym punkcie informacyjnym. Skutek tego był taki, że przychodzili do nas wszyscy, myśląc, że jesteśmy ogólną informacją. Co z tego, że na stoisku było logo wydarzenia? Kto by zwracał na to uwagę? Nawet pani pracująca w faktycznym punkcie informacyjnym podśmiewała się, że nudzi się przez nas jak mops. Jednak już na drugi, trzeci dzień odsyłaliśmy jej wszystkich tych, którzy coś chcieli, ale nie byli związani z wydarzeniem. Chociaż wiadomo, że jak np. staruszkowie poprosili o odczytanie godziny odjazdu/przyjazdu pociągu to im pomogliśmy, jednak jak już ktoś prosił o znalezienie mu jakiegoś pociągu, albo wskazanie powodu, dla jakiego pociąg X nie jest na czas, to już nie. Zwłaszcza, że z każdym dniem przybywało uczestników WUFu, których trzeba było kierować albo w stronę Spodka (organizatorzy zadbali o specjalne autobusy relacji Dworzec PKP - Spodek), albo zamówić im taksówkę do hotelu(względnie powiedzieć jak w inny sposób tam dojadą czy też dojdą), albo rozwiązać setki innych problemów.
Wszyscy wolontariusze podzieleni byli na dwie zmiany, wedle złożonej we wniosku rekrutacyjnym deklaracji. Nie inaczej było w punkcie informacyjnym na dworcu PKP. Pierwsza zmiana trwała od 7:30 do 14:00, druga od 14:00 do 19:30. Dzięki temu, że udało mi się wziąć w pracy wolne, mogłam być na obu. Jedynym odstępstwem było wtorkowe popołudnie, kiedy dość nieoczekiwanie(chociaż z drugiej strony to trochę na własne życzenie) wypadł mi egzamin z j. niemieckiego. Teoretycznie miałam być też wtedy na zmianie, na szczęście udało mi się zwolnić do domu. I dzięki temu mogę cieszyć się studenckimi wakacjami do października. Średnio na jedną zmianę wypadało 5-6 osób. Uważam, że jest to wystarczająca liczba - ktoś zawsze był na punkcie, ktoś mógł iść na dany peron, zobaczyć czy ktoś nie przyjechał pociągiem (mieliśmy charakterystyczne koszulki z logo wydarzenia), jeszcze ktoś inny chodził po dworcu w ramach "patrolu", albo odprowadzał gości na odpowiedni autobus, tramwaj, czy też pociąg.
Jak się domyślacie, wolontariusze powinni znać język angielski, który jest "urzędowym" na tego typu eventach. Teoretycznie coś tam rozumiem i umiem po angielsku(w końcu uczyłam się go od czwartej klasy szkoły podstawowej), jednak zawsze(a na pewno od czasów liceum) mam blokadę przed porozumiewaniem się w nim. Dlatego głównym moim zadaniem było sprawdzanie połączeń pociągowych lub autobusowych w internecie(ONZ zagwarantowało nam służbowy laptop wraz z własnym dostępem do internetu). Czasami też szłam się przejść zobaczyć czy ktoś nie przyjechał pociągiem, czy też odprowadzić kogoś na odpowiedni środek transportu zbiorowego. W końcu ileż można siedzieć na krześle?
Jak widzicie, przy odrobinie dobrej woli nawet takiej osobie jak ja da się przydzielić zadanie, w którym będzie jak najbardziej przydatna. Może nawet na tym laptopie wklikiwałam wytyczne wolniej od innych, jednak wszyscy wykazywali cierpliwość, a nawet cień serdeczności. Współwolontariusze też okazywali się w porządku. Przez tych 7 dni* nie mieliśmy większych zgrzytów. A nawet czekaliśmy na siebie z niecierpliwością, bo każdy z nas w jakiś sposób był uzupełnieniem całego teamu.

CDN...

* Chociaż sam WUF11 trwał od niedzieli(26 czerwca) do czwartku(30 czerwca), to nasz punkt informacyjny działał od piątku (24 czerwca) do piątku(1 lipca)

29 komentarzy:

  1. Niemało się działo u Was na dworcu. Stworzyliście uzupełniającą się drużynę, byliście potrzebni, a o to właśnie chodzi. Czekam na dalszy ciąg.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomału już będę finiszować z tym, co się działo podczas WUFu. Posługa na dworcu PKP z jednej strony jeszcze bardziej podszlifowało moją pokorę, a z drugiej pokazało, że każdy z nas do czegoś mógł się przydać. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Rozbawiło mnie, że ludzie do was podchodzili jak do dworcowej informacji. :)
    A poza tym to ciekawe doświadczenie właśnie przez to, że mogli zjawić się bardzo różni ludzie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas to też na początku bawiło, ale potem już przestało. Zwłaszcza kiedy podchodzili do nas Ukraińcy, którzy mają swój punkt informacyjny(specjalnie im dedykowany i dokładnie opisany) zaledwie 50 metrów dalej. No oszaleć było można. Co nie oznacza, że nie było ciekawie i interesująco. I jakieś doświadczenie się zdobyło. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Klik dobry:)
    Każdy człowiek jest do czegoś przydatny. Ważne, by zechciał to odpowiednio wykorzystać.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie wszyscy chcą zobaczyć potencjał drugiego człowieka. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Widzę odwaliłaś podwójny wolontariat, dodatkowy jako informacja PKP :D. Może byliście po prostu milsi niż Ci z informacji, bo w sumie mam same nieprzyjemne wspomnienia, gdy musiałam o coś zapytać. Obawy przed porozumiewaniem się w obcym jeżyku rozumiem. Też mam straszną blokadę. Co prawda słabo mi idzie ten angielski i niemiecki (którego uczę się jeszcze dłużej) ale nawet na niskim poziomie ciężko mi czasem coś z siebie wyrzucić :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tamta pani była bardzo milutka. Chyba nigdy nie przełamię oporu przed wysławianiem się w obcym języku. Pozdrawiam

      Usuń
  5. Miło zobaczyć Twój serdeczny uśmiech, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie uczestniczyłam w takich imprezach, fajnie że dzięki Tobie możemy poznać je "od kuchni". Uściski Karolinko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę niezwykłe przeżycie i żadne słowa nie są w stanie w pełni go opisać. Ale cieszę się, że mogę Wam chociaż troszkę opowiedzieć o organizacji wszystkiego od wewnątrz. Pozdrawiam

      Usuń
  7. Super, pamiętam kiedy ja byłam wolontariuszem na Zjeździe Dużych Rodzin w naszym mieście, też sporo było do roboty :D Piękny uśmiech, miłego weekendu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, cieszę się, że to czytam. Przy każdym wydarzeniu jest sporo pracy i miło, że są ludzie, którzy chcą w tym pomóc. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Co prawda kiedyś dworzec PKP w Katowicach był mi znany , ale pewnie teraz sporo bym sie nachodziła zanim coś bym znalazła , taki informacyjny punkt na pewno na dworcu był potrzebny. Karolinko i tak Cię podziwiam , odwaliłaś kawał dobrej roboty !!'
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na dworcu są dwa(a nawet trzy, jeżeli dodać ten dedykowany tylko Ukraińcom) punkty informacyjne, z czego jeden był tuż za nami. Tylko to my byliśmy na widoku. W końcu potem odsyłaliśmy większość do właściwego punktu :). Cała sekcja wolontariatu odwaliła kawał dobrej roboty, za co zostaliśmy pochwaleni. Ale o tym w następnym wpisie :). Pozdrawiam

      Usuń
  9. Super że wszyscy ze sobą współpracowali i że Ty dobrze się tam czułaś:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że przydzielono Tobie zadanie w punkcie dość newralgicznym. Tym bardziej podziwiam za zaangażowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku byłam tym przerażona, ale z czasem spodobało mi się tam. Pozdrawiam

      Usuń
  11. Trafiła Ci się super ekipa! Już jestem ciekaw ciągu dalszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnią część już można przeczytać. Pozdrawiam

      Usuń
  12. Takie wydarzenia to niezapomniane przeżycia i sporo nowych doświadczeń. I jakie piękne zdjęcie masz na pamiątkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, doświadczenia i przeżycia z tego wydarzenia zostaną ze mną na dłuższy czas, jeżeli nie na zawsze. A zdjęcia muszę jeszcze wywołać i włożyć w album. Pozdrawiam

      Usuń
  13. Piekne wydarzenie i ciekawy wolontariat, super ze zgrana grupa.Ciesze się że sprawiło Ci to ogromna radość.Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grupa była bardzo zgrana, a dzięki temu pracowało nam się w miarę dobrze. Pozdrawiam

      Usuń
  14. PS. Mam jednak nadzieję Karolinko, że Twoje ścieżki zaprowadzą Cię znowu kiedyś na moje zielone, szumiące strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, do Ciebie też niebawem zawitam. Pozdrawiam

      Usuń
  15. To dobrze. Uspokoiłaś mnie.. Brakuje mi Ciebie :)))))

    OdpowiedzUsuń