Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

piątek, 25 lipca 2025

2239. Jednak jestem antyspołecznościowa, ale tylko w wirtualnym świecie

Namawiają mnie na założenie sobie istagrama, względnie tik-toka. Ale mnie to jakoś nie pociąga. No bo po co mi to? I co niby miałabym na nich publikować? Nie mam manii robienia zdjęć, nawet nie widzę potrzeby fotografowania wszystkiego dookoła. Lubię fotografować, ale staram się robić to z dystansem i umiarem. Zawsze się zastanawiam, czy to, co fotografuję warte jest utrwalenia, co za sobą niesie, co chcę tym pokazać innym. Inna sprawa, że spastyka bardzo często utrudnia mi czy wręcz uniemożliwia mi wykonanie takich zdjęć, jakie bym chciała. A więc ładnych, wyraźnych, ostrych. Czasem czuję z tego powodu frustrację, częściej jednak pokorę, że nie wszystko musi być "po mojemu", że mam te ograniczenia, których nie przeskoczę. I muszę się z tym pogodzić. Nawet jeżeli widzę u innych piękne fotografie. Ale ja nie jestem "inni", jestem mną, indywidualnym człowiekiem wyposażonym w unikalne talenty. A że fotografia do nich nie należy... Trudno. Co do mediów społecznościowych to blog i facebook w zupełności mi wystarczają. Niczego więcej do szczęścia nie potrzebuję.
Inna sprawa, że wysiadł mi mój aparat kompaktowy. Tradycyjnie - w najmniej odpowiednim momencie. To znaczy wysiadał od jakiegoś czasu, ale teraz to już tak chyba na dobre. Pewnie pomyślicie, co za problem, skoro każdy smartfon wyposażony jest w aparat fotograficzny. Może i każdy, ale mój na pewno nie.
No, trochę obciach, wiem. Ale przynajmniej spełnia swoje podstawowe funkcje, takie jak dzwonienie i wysyłanie wiadomości tekstowych. Właściwie to nic więcej mi do szczęścia nie jest potrzebne. Internet mam na laptopie, dzięki czemu nie czuję się niewolnikiem messengera - aby z niego skorzystać, muszę być zalogowana w domu. Zdjęcia robię kompaktem i wrzucam na dysk. Muzyka? Eee, wystarczy mi ta z radia.
I po co takiemu dziwakowi jak ja jakieś dodatkowe portale społecznościowe? Wolę żyć w realnym niż w wirtualnym świecie. I tego też uczę moje dzieciaki.
A propos realnego świata - muszę dokończyć pisanie konspektów spotkań z bierzmowanymi z grupy Carla Acutisa. A przede wszystkim zmienić go z błogosławionego na świętego. Zresztą tak samo, jak w przypadku Pier Giorgia Frassatiego. Jak już ruszą nasze przygotowania, to obydwoje będą świętymi. Wyjątkowi młodzi patroni będący świetnymi patronami i przewodnikami dla młodych ludzi, którzy niestety, coraz częściej odchodzą od kościoła i Kościoła. No cóż, wiary ich nie nauczę, mogę co najwyżej pomóc im jej doświadczyć. Podczas tych kilku razy, kiedy "służyłam" do Mszy, w mojej głowie zrodził się pomysł, aby przybliżyć młodzieży czym tak w ogóle jest Eucharystia i jakie kryje w sobie tajemnice. I właśnie dlatego zamówiłam już sobie tą książkę z lewej strony. Mam nadzieję, że będzie dobrą ku temu inspiracją i pomocą. Szukam jeszcze czegoś na temat siedmiu grzechów głównych. 
Wracając jednak do Carla to udało mi się nabyć jeszcze jedną jego biografię, tą, którą widzicie z prawej strony. Niezwykle inspirująca postać, która w naturalny sposób godziła pasję z wiarą. Mam nadzieję, że uda mi się pokazać młodym, że jedno drugiego nie wyklucza, a tylko może być dobrym uzupełnieniem.

8 komentarzy:

  1. Nie znam Karolinko biografii Carlo Artusa, chętnie się z nią zapoznam. Przeczytałam tylko teraz tak szybko, że stworzył stronę, która dokumentowała cuda eucharystyczne. Wysłałam do Ciebie e-mail, zajrzyj.
    Serdecznie Cię pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo rozsądne podejście :)
    Jeszcze kilka lat temu miałem taki sam telefon jak na Twoim zdjęciu.
    Do zmiany na smartfon skłoniły mnie dwa powody - możliwość robienia i przesyłania zdjęć oraz dostęp do email, który czasem muszę sprawdzić gdy jestem poza domem.
    Życzę dobrego wejścia w nowy rok szkolny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wcale nie dziwakowi, też mam bloga i fb ,starczy .Powodzenia w pisaniu aktywna kobieto, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. To tak jak ja, nie mam żadnych kont, oprócz bloggera...

    OdpowiedzUsuń
  5. Piszesz, że „spastyka bardzo często utrudnia mi czy wręcz uniemożliwia mi wykonanie takich zdjęć, jakie bym chciała. A więc ładnych, wyraźnych, ostrych.”

    Proponuję, abyś ustawiła tryb ekspozycji aparatu na priorytet otwarcia migawki ( w Canonie Tv), a przysłonę (Av) i czułość matrycy aparatu na światło (ISO) pozostawiła w trybie automatycznym. Ewentualnie możesz użyć trybu manualnego (M) i ustawić przysłonę i czas otwarcia migawki, a ISO pozostawić w trybie automatycznym. Sam często stosuję tą metodę, gdy robię zdjęcia z ręki, szczególnie gdy się ściemnia albo nawet w nocy, np. fotografując oświetlone latarniami ulice.

    Ale jeżeli możesz używać statywu, albo nawet monopodu, to absolutnie to rób—nawet najtańszy statyw znacznie polepszy jakość zdjęć (jak ostrość i ziarnistość) i pozwoli Ci na różne artystyczne eksperymenty—na przykład zdjęcia wodospadów czy też ujęcia, na których celowo pewne rzeczy są „w ruchu” i nieostre, jak jadące samochody czy biegnący ludzie.

    Jednak musisz pamiętać, że chociaż wysoka wartość ISO pozwala robić zdjęcia przy słabym oświetleniu oraz wymaga krótszej migawki, to czym jest ona większa, tym więcej będzie „cyfrowego ziarna” (szumów). Dlatego dąży się do ustawienia najniższej możliwej wartości ISO, aby zachować wysoką jakość obrazu i szczegóły.

    Nota bene aparaty większe (i droższe) potrafią zrobić dobrej jakości zdjęcia nawet przy stosunkowo wysokiej wartości ISO—przy której w tańszych aparatach automatycznych zdjęcia byłyby o wiele bardziej ziarniste.

    Nie wiem, na jakim poziomie jest Twoja wiedza fotograficzna, ale naprawdę warto poświęcić trochę czasu na zapoznanie się z podstawowymi zasadami fotografii i działaniem aparatów fotograficznych—taki „mini kurs” radykalnie poprawi jakość zdjęć. I warto też spędzić trochę czasu na edycję zdjęć, nawet używając bardzo prostych programów (absolutnie nie mam na myśli Photoshop czy nawet Photoshop Elements).

    Życzę coraz lepszych zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli nie ma się ochoty, to bez sensu zakładać te różne konta. Ja instagrama lubię dużo bardziej niż facebooka, bo algorytm mi nie podsuwa tylu niechcianych treści i zwyczajnie lubię oglądać zdjęcia i czasami jakieś umieścić, a oryginalnie był przeznaczony właśnie do zdjęć.
    Telefon nie-smart miałam długo w porównaniu do znajomych, ale odkąd się przestawiłam, nie wyobrażam sobie inaczej, człowiek się błyskawicznie przyzwyczaja do wygody, a w dzisiejszych czasach, kiedy do wszystkiego każą instalować aplikacje, życie bez bywa kłopotliwe.
    W robieniu zdjęć pomógłby na pewno statyw, ale domyślam się, że niekoniecznie masz ochotę go taszczyć i się z nim rozstawiać ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowite, że tak młoda osoba jak Ty woli żyć z dala od wirtualnego świata :) Pozostaje mi tylko gratulować Ci życia realnego :) Bo w każdej minucie, gdy ktoś zatraca się w tych małych ekranikach ty widzisz prawdziwe piękno, słyszysz realne głosy i czujesz prawdziwy wiatr na skórze.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli to Ci wystarcza to nie ma sensu zakładać kont na innych aplikacjach... Oprócz fb i bloggera mam konto na IG, ale bardzo rzadko się tam udzielam, jakoś nie po drodze mi z tymi hasztagami:))) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń