Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

czwartek, 4 grudnia 2025

2279. Takie ciekawostki lubię najbardziej

Morderstwo polskiej mistrzyni. Po autopsji chciano odebrać jej medale i rekordy
4 grudnia 1980 roku na parkingu jednego z centrów handlowych w Cleveland dwóch rabusiów postrzeliło Stellę Walsh, w kraju nad Wisłą znaną jako Stanisława Walasiewicz. Jedna z najbardziej utytułowanych polskich lekkoatletek kilkadziesiąt minut później zmarła w szpitalu, do którego została przewieziona. Po ujawnieniu wyników autopsji rozgorzała gorąca dyskusja czy należy jej odebrać medale i liczne rekordy świata. Dlaczego tak się stało?
Stanisława Wasilewska podczas treningu. Zdjęcie wykonano w 1932 roku (domena publiczna)
zSwoje dzieciństwo i młodość przyszła sportsmenka spędziła w Stanach Zjednoczonych. W wieku zaledwie 14 miesięcy wyemigrowała wraz ze swoimi rodzicami do Cleveland. O mały włos, a olimpijskie medale wywalczyłaby dla USA. Ostatecznie wybrała jednak polską reprezentację.
Daniel Lis w książce "Stulecie przeszkód. Polacy na igrzyskach" pisze, że w dniu swoich 21. urodzin Walasiewicz dostała telegram od polskiego konsula w Nowym Jorku. Proponował jej pracę oraz stypendium, jeżeli wystartuje dla Polski. Chociaż miała otrzymać amerykańskie obywatelstwo, nie wahała się, mimo wciąż trwającego Wielkiego Kryzysu.
W lipcu podczas Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles (1932 r.) wystartowała w barwach biało-czerwonych. Wystąpiła w rzucie dyskiem, gdzie zajęła 6 miejsce oraz w biegu na 100 metrów, gdzie nie miała sobie równych i zdobyła złoty medal. Tym samym wyrównała swój własny rekord świata (11,9 sekundy) ustanowiony zaledwie dzień wcześniej. 
Stanisława Walasiewicz i Helen Stephens podają
sobie ręce w czasie berlińskich igrzysk.
(domena publiczna)
Przed kolejnymi igrzyskami, mającymi odbyć się w Berlinie, wszyscy byli pewni, że Stasi ponownie uda się stanąć na pierwszym miejscu podium. Niestety, tym razem musiała ona uznać wyższość Amerykanki, Helen Stephens. Co ciekawe, polscy dziennikarze od razu dopatrzyli się w Stephens czegoś dziwnego - "Przegląd Sportowy" pisał, że Amerykanka robiła wrażenie ogromnego chłopaka biegającego za dziećmi. W niczym nie przypominała kobiety, miała metr osiemdziesiąt wzrostu, a jej stopa była rozmiaru co najmniej czterdzieści trzy. Stąpała niezdarnie, kiwając się przy tym na boki, a białej koszulki z ukośnym trójkolorowym pasem nie wypełniają żadne zarysy kobiecych piersi. Zauważono też, że zawsze chodziła poważna, a wręcz ponura. Nikt nie widział, aby kiedyś się śmiała.
Podobne spostrzeżenia miał "Kurier Warszawski". Według niego Helen Stephens w kostiumie lekkoatletycznym wcale nie zdradzała cech kobiecości. Według gazety była zbyt rosła, barczysta, o zupełnie męskiej muskulaturze ramion i nóg, że biegała także bardziej w sposób męski niż żeński. 
Co ciekawe, polska prasa zdawała się pomijać fakt, że Stanisława także prezentowała bardziej męski typ budowy od większości zawodniczek.
Niepowodzenie na igrzyskach Walasiewicz powetowała sobie z nawiązką podczas mistrzostw Europy w 1938 roku. Zdobyła tam dwa złote medale w biegu na 100 i 200 metrów oraz srebro w rzucie dyskiem, a także w sztafecie 4 x 100 metrów.
II wojnę światową Stanisława spędziła w Stanach Zjednoczonych, dokąd wyjechała jeszcze przed napaścią Niemiec na Polskę. Przez cały ten okres startowała w licznych zawodach, chociaż formalnie obywatelstwo uzyskała dopiero w 1947 r. Zdobywała liczne tytuły mistrzyni USA w biegu na 100 i 200 metrów oraz skoku w dal. Ostatnie złoto udało jej się zdobyć w 1954 r, w wieku 43 lat.
Wraz z przejściem na sportową emeryturę została trenerką, m.in. współpracowała z polonijnym "Sokołem". Pomimo jawnej niechęci do komunistów wielokrotnie odwiedzała Polskę Ludową. Brała też czynny udział w organizowaniu przyjazdów sportowców znad Wisły do Cleveland. I właśnie przed jedną z takich imprez, 4 grudnia 1980 r., straciła swoje życie.
Po ujawnieniu wyników sekcji zwłok
pojawiły się głosy, że powinno się
odebrać Walasiewicz medale i rekordy.
Na zdjęciu moment dekoracji w Berlinie.
(domena publiczna)
To wtedy nasze koszykarki miały rozegrać mecz z miejscową drużyną uniwersytecką. Zanim zawodniczki stanęły na boisku, Stanisława postanowiła, że w jednym z centrum handlowych kupi jeszcze biało-czerwone wstążki. Kiedy wracała już do samochodu, została zaatakowana na parkingu przez dwóch mężczyzn, zmierzających ukraść jej torebkę. Wywiązała się szarpanina, podczas której jeden ze sprawców sięgnął po broń i pociągnął za spust. Ciężko ranna mistrzyni olimpijska została przewieziona do szpitala, gdzie zmarła.
Wkrótce przeprowadzono sekcję zwłok, której wyniki były szeroko komentowane w amerykańskich mediach. Na przykład "The New York Times" w numerze z 23 stycznia 1981 roku pisał: "Raport [z autopsji] mówi również, że panna Walsh nie miała żeńskich narządów płciowych. Testy płciowe chromosomów nie przyniosły jednoznacznych wyników i trwają dalsze testy".
W związku z powyższym pojawiła się sugestia, że Wasilewicz tak naprawdę była mężczyzną i przez całe życie udawała kobietę, zdobywając w ten sposób kolejne medale. Nie do końca było to prawdą. 
Stella urodziła się jako osoba interseksualna, co oznacza, że nie dało się jednoznacznie określić, jakiej była płci. Statystycznie zdarza się to raz na pięćdziesiąt tysięcy narodzin. Kiedy przyszła na świat, uznano że jest dziewczynką. W dorosłym życiu miała mały, niedorozwinięty penis i jądra, a pod moszną mały otwór, którym oddawała mocz. Stella nie miesiączkowała, a testy chromosomów wykazały przewagę męskich i nietypowe żeńskie. Dwa miesiące po śmierci lekkoatletki doktor Samuel Gerber w końcowym raporcie z autopsji napisał, że "Żyła i umarła jako kobieta. Społecznie, kulturowo i prawnie Stella Walsh była uważana za kobietę przez sześćdziesiąt dziewięć lat".
Niby wszystko powinno być jasne. A jednak po ogłoszeniu wyników sekcji zwłok pojawiły się liczne głosy, że Walasiewicz trzeba odebrać zdobyte medale, jak też anulować osiągnięte rekordy świata. Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych wraz z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim nigdy tego nie zrobili. Na koniec warto przytoczyć słowa jednego z biografów Walasiewicz, który podsumował tą decyzję: "Najprawdopodobniej więc przyjęto, iż interpłciowość nie dawała jej aż tak znaczącej przewagi nad innymi zawodniczkami, aby zastosować dyskwalifikację".

https://wielkahistoria.pl/smierc-stanislawy-walasiewicz-po-sekcji-zwlok-chciano-jej-odebrac-medale-olimpijskie-i-rekordy/

13 komentarzy:

  1. Faktycznie, bardzo to wszystko ciekawe, a pytanie o odebranie medali, to niezły temat do dyskusji, zwłaszcza w obliczy wielu dyskusyjnych spraw w sporcie obecnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Obecnie istnieje wiele kontrowersji na temat kobiet „transgender” i ich współzawodnictwa w dyscyplinach sportowych w kategoriach żeńskich. Z jednej strony mogą mieć dużą przewagę na „normalnymi” kobietami; z drugiej strony krytycy mówią o dyskryminacji ich praw do partycypacji w dyscyplinach sportowych.

    Nie wiem, jakie istnieje rozwiązanie. Jeżeli rzeczywiście takie osoby będą o wiele częściej zajmować czołowe miejsca w sportowym współzawodnictwie, z pewnością pozostałe sportsmenki same zażądają zmiany przepisów, bo ich szanse na zdobycie czołowych miejsc znacznie się obniżą.

    Walasiewiczówna była w Polsce w końcu lat 70. XX w., widziałem ją, gdy udzielała wywiadu dla koło Pomnika Nike w Warszawie. Nie miałem pojęcia, kto to był i dopiero musiałem zajrzeć do ówczesnego Google (tzn. do Wielkiej Encyklopedii PWN), aby więcej się o niej dowiedzieć. Gdy zobaczyłem jej zdjęcie, byłem przekonany, że to albo jest facet, albo wydawcy Encyklopedii pomylili się i zamieścili zdjęcie innej osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się że tylko Międzynarodowy Związek Lekkiej Atletyki wprowadził i egzekwuje testowanie płci.
      Więcej tutaj ==> https://en.wikipedia.org/wiki/Sex_verification_in_sports#

      Usuń
    2. Dziękuję, przeczytałem--jak widać, kontrowersji jest sporo. Podczas gdy niektóre przypadki mogą być bardzo jasne i proste do zdeterminowania płci, w innych nie jest tak łatwo powiedzieć, gdzie leży prawda i jak postępować. Sugeruje się nawet, aby zrobić oddzielną kategorię dla takich osób lub pozwolić im współzawodniczyć z mężczyznami.

      Kiedyś na ten temat wypowiadał się ojciec dziewczynki, która z powodzeniem grała w hokeja wraz z chłopakami i była jednym z najlepszych graczy. Gdy jednak zaczęli oni dojrzewać, momentalnie straciła przewagę i szybko przestała grać w ich drużynie. Podawał to jako przykład ogromnych różnic fizycznych w sporcie pomiędzy mężczyznami i kobietami.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy wpis.Nie wiem jak skomentować bo panie faktycznie wyglądają jak mężczyźni, czy odbierać medale ? Dzisiaj by odebrali ,zresztą zaczynają badać. Nasza lekkoatletka Ewa Kobuchowska też jest rozmaicie oceniana czy to Pan czy pani.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Karolinko
    Często przypominasz nam w ciekawych opowieściach postacie, o których warto pamiętać. O Walesiczównie czytałam kiedyś dłuższy artykuł. Od Ciebie dowiedziałam się jednak trochę nowości.
    Dbaj o siebie Karolinko.
    Niech Mikołaj przyniesie Ci dziś tyle radości, ile iskier ma zimowy śnieg.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakiś czas temu również o tym czytałam, a sprawa ta potwierdza tylko regułę, że nie ma nic na świecie nowego. Teraz takie rzeczy też mają miejsce, a ostatnia olimpiada w Paryżu może być tego przykładem. Pozdrawiam serdecznie Karolinko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha, jestem zaskoczona, tyle lat temu, a już mieli takie problemy. Skoro nikt jej kobiecości nie zakwestionował wcześniej, to dobrze, że zostawili jej osiągnięcia w spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znałam tych faktów więc z ciekowością o nich poczytałam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam o niej już jakiś czas temu, jak dla mnie ciekawa postać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z ciekawością przeczytałam bo nie wiedziałam 😀 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Droga Karolinko!
    Od dłuższego czasu zaniedbywałam ulubione blogi. Na swoim też rzadko bywałam a to z powodu choroby zespołu cieśni nadgarstka.
    Twój post przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem ponieważ nie znałam tych faktów.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa historia... dyskusje i spory dotyczące udziału sportowców transpłciowych czy interpłciowych uaktywniają się przy każdych, większych zawodach sportowych.

    OdpowiedzUsuń