Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

piątek, 12 grudnia 2025

2285. Chociaż tematem rorat jest papież Leon, ja jeszcze poznaję osobę jego poprzednika

"Leo, Leo, Leo - odnajdę Cię!" - ten fragment tegorocznej piosenki adwentowej wpadł mi do ucha i jak mantra w nim wybrzmiewa. W ubiegłą sobotę nawet uczyliśmy się jej z dzieciakami na zajęciach w Oratorium. Co prawda salezjanie w Sosnowcu wybrali inny temat przewodni niż roraty z papieżem Leonem, jednak ta piosenka ma w sobie to coś, że nie da się jej nie lubić.
Dzieciaki bardzo szybko załapały i melodię i słowa, i nawet na finał zajęć zaśpiewaliśmy wspólnie piosenkę o "Białym Lwie", który przybył do Watykanu. Była moc. Tylko czekać, aż tamten proboszcz pójdzie w ślady naszego i wyrzuci nas z budynku. 
Z jednej strony mamy papieża Leona XIV, którego biografię w formie przystępnej dla dzieci poznajemy podczas nabożeństw roratnich. Ja jednak jeszcze na chwilę zatrzymałam się przy jego poprzedniku, papieżu Franciszku. A to za sprawą książki "Jezuita. Papież Franciszek" autorstwa Sergia Rubina i Francescy Ambrogetty, która umilała mi przemieszczanie się na trasie D-G - K-ce - S-rz oraz oczekiwanie najpierw na roraty (ok 45 minut), a następnie na autobus powrotny (ok. 1 godzinę i 45 minut) w tym ostatnim, jak i oczekiwanie na swoją kolej u lekarza. Skutek tego był taki, że przeczytałam ją właściwie w dwa dni. Czy było warto? Oczywiście, że tak. Śmiem nawet twierdzić, że książka jest idealnym uzupełnieniem napisanej przez niego samego "Nadziei. Autobiografia" po którą sięgnęłam na przełomie jego życia (zaczęłam czytać kilka dni przed jego śmiercią, a skończyłam po niej).
Tytuł: "Jezuita. Papież Franciszek"
Autor: Francesca Ambrogetti, Sergio Rubin
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy "Rafael"
Kraków 2013
Ilość stron: 224

Wybór argentyńskiego kardynała Jorge Bergorio na 266. papieża mógł być szokiem dla wielu katolików, sama jego postać nie była aż taka anonimowa. Chociaż przebieg konklawe objęty jest tajemnicą, to mówi się, że już podczas wyborów następcy świętego Piotra w 2005 roku zdobył on bardzo dużą liczbę głosów, co oznacza jego pozycję wśród pozostałych elektorów. Osiem lat, jakie upłynęły pomiędzy tamtym konklawe a tym, na którym został papieżem i przyjął imię biedaczyny z Asyżu zdają się tylko ją umacniać.
Wywiad z papieżem Franciszkiem będący przedmiotem niniejszej pozycji, został przeprowadzony w czasach, kiedy był on jeszcze wspomnianym kardynałem. Chociaż bardziej odpowiednim określeniem byłoby cykl wywiadów. Bo tak naprawdę w książce znalazło się miejsce na wiele rozmów, dotyczących takich spraw jak korzenie, dzieciństwo i młodość Bergoria, kształtowanie się jego powołania, problemy trawiące argentyńską ziemię, czy też program na kapłaństwo przyszłego papieża. Takim oderwaniem od trudnych spraw była rozmowa poświęcona kardynałowi, jako zwykłemu człowiekowi, mającego prawo do pasji, zainteresowań, ulubionych gatunków muzyki, filmu czy sposobów spędzania wolnego czasu. Pokazuje to czytelnikowi, jak bardzo ksiądz Jorge był ludzki w swoim kapłaństwie.
Wydaje mi się, że książka "Jezuita. Papież Franciszek" jest doskonało pozycją dla tych, którzy chcą poznać życie, ale przede wszystkim poglądy głowy Kościoła Katolickiego. Została wydana w znamiennym czasie, w momencie, kiedy kardynał Jorge Bergolio stawał się papieżem. Z lektury można jasno wywnioskować, że wiele znanych nam przyzwyczajeń, papież Franciszek wyniósł z czasów, kiedy mieszkał w Argentynie. A to doskonale obrazuje, jak duże znaczenie mają doświadczenia z przeszłości, które przekładami na teraźniejszość.

No to teraz mogę z czystym sercem poszukać w Bibliotece Śląskiej pozycji o papieżu Leonie XIV.

5 komentarzy:

  1. Bardzo Cię rozumiem, bo sama wykorzystuję każdą chwilę na czytanie w podobny sposób. Ciekawie napisałaś o tej ludzkiej twarzy Franciszka i jego pasjach. Skoro obie tak mamy, zapraszam Cię w wolnej chwili na mojego bloga, bo jestem ciekawa Twojej opinii o nowych wpisach. Pozdrawiam ciepło i dobrego czasu w oratorium.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wykorzystujesz każdy moment na czytanie, Franciszek był fajną i ciekawą postacią, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Franciszek był nietuzinkowym Papieżem , ale i człowiekiem.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku życzę i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń