Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

środa, 31 grudnia 2025

2298. "To był rok dobry rok, Z żalem dziś żegnam go" (Czerwone Gitary, "Mija rok")

Dobiegł końca dobry rok 2025. Dobry, chociaż przyniósł wraz z sobą i trudne chwile, pełne łez, goryczy i pytań "dlaczego?", które najczęściej pozostawały bez odpowiedzi. Te trudne chwile niosły jednak za sobą pewną naukę na przyszłość, te dobre były ukojeniem tych pierwszych. To był też kolejny rok wędrówki w głąb samego siebie, pogłębiania swojej wiedzy, wiary, zawiązywania nowych znajomości, pielęgnowania dotychczasowych, poznawania nowych miejsc, rozwoju kompetencji. Rok niezwykłej kanonizacji Pier Giorgia Frassatiego i Carla Acutisa. Właściwie cały przypadł na ogłoszony przez papieża Franciszka "Rok Jubileuszowy" upływający pod hasłem "Pielgrzymi nadziei". I takim pielgrzymem nadziei starałam się być, chociaż nie zawsze mi to wychodziło tak, jakbym chciała, a często wręcz inni ludzie próbowali tą nadzieję we mnie zgasić, zapominając, że to ona umiera ostatnia.
Na początek chciałabym Was zabrać na dwunastoodcinkową podróż przez poszczególne miesiące tego mijającego, 2025 roku i wydarzenia, które wówczas miały miejsce.
W styczniu pierwszy raz miałam przyjemność oglądać widowisko przygotowane przez dziady żywieckie na rynku w Katowicach. Właściwie przypadkowo, dlatego cieszę się, że tego dnia wzięłam ze sobą mój aparat kompaktowy.
Lutowe półkolonie salezjańskie były niejako powrotem do korzeni mojej "kariery" w Oratorium. W tym roku na szczęście wypadły one po sesji egzaminacyjnej, dzięki czemu nie musiałam wybierać egzamin albo opieka nad dzieciakami.
Marzec to w dużej mierze czas Wielkiego Postu. W tym roku otrzymałam zadanie przygotowania dwóch wersji rozważań Dróg Krzyżowych dla dwóch roczników kandydatów do bierzmowania. Niemal natychmiast zdecydowałam, że jedna wersja będzie się opierała na cytatach Carla Acutisa, a druga na listach Pier Giorgia Frassatiego. Z powodu braku czasu część tekstów powstała w przerwach pomiędzy zajęciami na uczelni.
A z tak sympatyczną ekipą maszerowaliśmy w kwietniu 45 km w ramach Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Nogi bolały, ale dałam radę
Majowy wybór papieża Leona XIV zastał nas podczas cotygodniowego spotkania grupy "Piekarnik" z Duszpasterstwa Akademickiego. O wybraniu papieża usłyszeliśmy podczas Mszy świętej, jego wyjście na balkon oglądaliśmy w siedzibie Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego, a świętowaliśmy w naszym skromnym gmachu DA (jakby co to te kolory miały nawiązywać do kolorów papieskich).
W czerwcu, w związku ze zbliżającą się kanonizacją Pier Giorgia Frassatiego do Polski przybyła trumna z jego relikwiami oraz czekan za pomocą którego zdobywał szczyty górskie.
W lipcu zupełnie przypadkowo znalazłam się na wyjeździe wakacyjnym dwóch wspólnot "Wiara i Światło" w charakterze wizytatora. Chociaż na tym z Jaworzna byłam tylko dwa dni, to udało mi się wstać skoro świt i w tak pięknych okolicznościach przyrody zmówić jutrznię.
Początek sierpnia to obchody Jubileuszu Młodych w Rzymie i spotkanie z nowym papieżem, Leonem XIV. Pierwszy raz miałam okazję być w sektorze dla niepełnosprawnych, dzięki czemu uniknęłam ścisku i wszystko dobrze widziałam.
Wielka radość "Towarzystwa Ciemnych Typów" - wrześniowa kanonizacja Pier Gorgia Frassatiego (oraz Carla Acutisa) w takim towarzystwie była niezwykłym przeżyciem. Kiedy rok wcześniej oficjalnie dołączyłam do Towarzystwa, nawet nie przypuszczałam, że dane mi będzie w niej uczestniczyć. Cieszy mnie też to, że wzięłam w niej udział jeszcze zanim rozpoczęły się moje problemy zdrowotne. Dzięki temu mogłam się nią cieszyć pomimo trudnych chwil
Październik był dla mnie trudnym miesiącem - dużo w nim było pobytów w szpitalach. W międzyczasie udało mi się wziąć udział w wolontariacie podczas drugiej edycji Strefy Młodych w Sosnowcu. Najlepsze jest to, że już niemal następnego dnia wylądowałam na szpitalnym SORze z ostrym bólem brzucha i gorączką. Bóg chyba jednak mnie lubi - wszak mogło mi się to przydarzyć dzień wcześniej i wtedy byłby problem
W listopadzie wraz ze znajomymi z Krajowego Biura Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży miałam okazję pomagać w organizacji pierwszej edycji Forum Mosty w Warszawie. Była to miła odskocznia od codzienności, która coraz częściej opierała się na wizytach w szpitalach oraz u różnych lekarzy, w celu diagnozowania moich problemów zdrowotnych
Roraty w grudniu to już taka mała tradycja. W tym roku było ambitnie, bo na te wieczorne dojeżdżałam od 55 do 75 minut (planowo). A skoro ich tematyka dotyczyła papieża Leona, to w wolnych chwilach wykonałam ok 80 figurek takich jak powyżej. 21 było jako pamiątka dla dzieci, które wylosowały na jeden dzień szopkę do domu. A reszta się rozeszła to tu, to tam...
W roku 2025 miało miejsce również wiele innych wydarzeń, które budowały moją tożsamość oraz wymiar wspólnoty.
Spotkanie opłatkowe w Duszpasterstwie Akademickim było szansą do spotkania całej jego społeczności - i studentów, i wykładowców. Ok 150 osób robiło wrażenie...
Działalność w Samorządzie Studenckim, chociaż zapowiadała się obiecująco i dawała wiele nadziei, okazała się finalnie niewypałem.
Działalność w wolontariacie to szansa do pogłębiania dotychczasowych znajomości i zawierania nowych.
Cotygodniowe spotkania grupy "Piekarnik" działającej w ramach Duszpasterstwa Akademickiego budowało i umacniało moją wiarę.
Na Targach Kół Naukowych miałam okazję wraz z innymi promować nasze Koło Teologiczne.
Śmierć papieża Franciszka wywołała we mnie niepohamowany smutek, gdyż bardzo go lubiłam i ceniłam.
W tym roku miałam okazję też po raz drugi odwiedzić Sejm w ramach wycieczki z uczelni. Z Archaniołem zastanawialiśmy się, czy warto zostać posłem, czy może raczej sobie odpuścić...
Majowa pielgrzymka prowincji południowej wspólnoty "Wiara i Światło do Rychwałdu pozwolił mi nie tylko poznać wiele wartościowych osób, ale też zapoznać się ze specyfiką jej funkcjonowania. Był to zaczątek mojej drogi w dwóch wspólnotach - od października w J-nie, a od grudnia w Wadowicach.
Wypad z przyjaciółmi na Magurkę pozwolił mi się nieco odstresować przed czekającą mnie kilka dni później obroną tytułu magistra Nauk o Rodzinie. W 2026 roku musimy powtórzyć ten wyczyn.
Czerwcowa wycieczka Oratorium do moich rodzinnych Wadowic pozwoliła mi wykazać się jako przewodnik po tym mieście. Ja zaś miałam okazję pokazać innym ich piękno z mojej perspektywy. Byliście kiedyś w tamtejszym ogrodzie na tyłach kościoła św. Piotra na Skarpie? Nie? No to Zapraszam
Przed wylotem na Jubileusz Młodych w Rzymie udało mi się wziąć udział w comiesięcznej Drodze Krzyżowej w Wał-Rudzie.
W życiu bym nie przypuszczała, że dam radę przejść 130 km w sześć dni w drodze do Częstochowy. Udało mi się to w dwa dni po powrocie z Jubileuszu Młodych w Rzymie. Doskonała ekipa z sosnowieckiego Oratorium sprawiła, że droga upłynęła mi stosunkowo szybko i sprawnie. Za rok powtarzamy wyczyn.
Honorowo wzięłam też udział w odbywającej się dwa tygodnie później "Zagłębiowskiej Pielgrzymce".

Jubileuszowy rok 2025 zbiegł się w czasie z peregrynacją obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w mojej diecezji. Poniżej widać piękny moment, jak biskup Artur Ważny składa pocałunek na kopii ikony Czarnej Madonny na granicy diecezji, symbolicznie witając ją w jej progach.
Peregrynacja obrazu Jasnogórskiej Pani wiązała się z pięknymi nabożeństwami Jubileuszowymi w Kościołach Jubileuszowych naszej diecezji. Nauki wygłaszał biskup Ważny. Miałam przyjemność i możliwość brania udziału w czterech takich nabożeństwach i z każdego z nich wyniosłam coś dla siebie.
Jak widać na poniższym zdjęciu, entuzjastów rorat odprawianych przy świecach o godzinie 6:30 nie brakuje. Nie zawsze było łatwo wstać około godziny 4.30 nad ranem, aby zdążyć na czas, jednak, ku mojemu zaskoczeniu, tylko raz zaliczyłam spóźnienie. W tym roku roratom akademickim towarzyszyły postacie dwunastu apostołów.
Tuż przed drugą obroną ponownie udało mi się wyrwać w góry. Tym razem na Błatnią. Dzięki temu i odetchnęłam i zresetowałam myśli. A, co najważniejsze, nie wpłynęło to na moją obronę pracy magisterskiej z pedagogiki i już kilka dni później cieszyłam się z tego tytułu.
Biskup mojej diecezji jest dobrym przyjacielem opiekuna Duszpasterstwa Akademickiego i dał się zaprosić na ostatnią niedzielną Mszę świętą w adwencie. A po niej przyszła pora na pamiątkowe zdjęcie. Czy kogoś z Was dziwi fakt, że stoję tuż obok niego?
Miniony rok był raczej udany czytelniczo - 92 książki. Owszem, wiele z nich było naukowych, a więc raczej wymuszonych, ale znalazły się też takie, które wzruszyły mnie do łez, a nawet wywołały salwy śmiechu. Inne, chociażby "Wyznania" św. Augustyna poruszyły mną do głębi i skłoniły do refleksji nad swoim życiem. Przy okazji pozwoliłam sobie zgapić od Uleńki z "Nie tylko kartki" ciekawą zabawę zatytułowaną "Dzień z książką". Polega ona na wstawieniu w puste miejsca w tekście tytułów przeczytanych książek tak, aby jak najbardziej pasowały. Zabawę miałam przednią, a efekt końcowy możecie przeczytać poniżej.
Zaczęłam dzień z "Chłopcem w pasiastej piżamie". W drodze do pracy zobaczyłam "100 największych cudów cywilizacji" i przeszłam obok "Heretyka", żeby uniknąć "Wyznań" ale oczywiście zatrzymałam się przy "Ogrodzie Leoty". W biurze szef powiedział: "Nie głaskać kota pod włos" i zlecił mi zbadanie "Dziennika duszy". W czasie obiadu z "Judaszem" zauważyłam "Mojego pięknego syna" pod "Płonącym wieżowcem". Potem wróciłam do swojego biurka. Następnie, w drodze do domu, kupiłam "333 popkulturowe rzeczy" ponieważ mam "Światło, którego nie widać". Przygotowując się do snu wzięłam "Kwiaty dla Algernona" i uczyłam się "Historii filozofii", zanim powiedziałam dobranoc "Cieniowi Smoka".

Na koniec roku pozwoliłam sobie wylosować mojego patrona na 2026 rok. W zeszłym roku był to św. Dominik Savio, w tym roku z kolei przypadła mi św. Mikołaj z Miry. Czyżby to oznaczało, że mam ofiarowywać innym drobne podarunki?

Niestety, miniony rok zweryfikował też niektóre znajomości, także te internetowe. Na jednej szczególnie się zawiodłam i nie wiem, czy już odzyskam zaufanie do tej osoby. Zawsze myślałam, że jeżeli ktoś jest dla kogoś ważny, to w trudnych chwilach w jakiś sposób będzie się go wspierać. Nie mówię, że trzeba od razu jechać na drugi koniec świata, ale chociażby jakimś komentarzem, czy wiadomością na facebooku. Jasne, można nie mieć czasu tydzień, dwa, miesiąc. Ale dwa miesiące? I w tym czasie bez problemu znajdować czas na odwiedzanie innych? Jakoś też nie potrafiłabym u jednej osoby pisać o "braku czasu", a u drugiej, że "czas zawsze się znajdzie". Nie czułabym się fair wobec jednej i drugiej. Już bym wolała nic nie pisać. Takie odrzucenie i ignorancja przez osobę, którą się lubiło i w jakimś stopniu ufało i gotów się było poświęcić wszystko, kiedy to ona miała ciężkie dni w życiu, żeby po prostu ją wesprzeć boli najbardziej. Nie chcę jej oceniać, nie życzę jej źle, ale chyba coś się względem niej wypaliło. Już nawet nie ciągnie mnie na jej bloga, jak kiedyś. I nie dlatego, że nie mam czasu, ale ochoty.
Zdrowie mi się posypało, chroniczny stres zrobił swoje. Dość sporo czasu od września do grudnia spędziłam u lekarzach i w szpitalach. Nie jestem z tych, co biegną do lekarza z byle czym, ale skoro ból nie daje funkcjonować na co dzień, to raczej jest powód do niepokoju. Dlatego tak mnie w ostatnich miesiącach mniej było w blogosferze - i tutaj, i u Was. Dopiero teraz mam czas na powolne nadrobienie zaległości. Uzupełniam więc wpisy, ale też nadrabiam czytanie notatek u Was. Jednak w dalszym ciągu jestem osłabiona i po kilkunastu przeczytanych wpisach po prostu czuję się zmęczona. Przepraszam, że tak wyszło, przepraszam że ktoś poczuł się dotknięty brakiem zainteresowania z mojej strony. Ja jednak też powoli już się zużywam, także pod tym względem. Nie wiem, jaka będzie ostateczna diagnoza, mam nadzieję, że jak najbardziej pomyślna dla mnie. Wierzę jednak, że jakakolwiek by ona nie była, "Bóg pisze prosto po krzywych liniach naszego życia".
Problemy zdrowotne nie pozwoliły mi też sprawić przyjemności niektórym z Was. Kiedy robiłam wspomniane wyżej lwy na adwent, do głowy zaświtał mi pewien pomysł. Miałam nadzieję, że się uda. Jednak nawał zajęć (m.in. przygotowanie dwóch jasełek) sprawił, że nie dałam z nim rady. Bardzo chciałabym nadrobić to po Nowym Roku. Mam taką bardzo cichą nadzieję, że mi się to uda.

Na koniec tego wpisu chciałabym Wam życzyć, aby ten nowy, 2026 rok był dla Was życzliwy i hojny. Spełnienia wszystkich marzeń, tych wielkich i tych małych, schowanych w głębi serca. Znajomości trwałych i takich, których nie będziecie żałowali. Zdrowia, by było, a szczęście by się mnożyło. Niech to będzie dobry rok owocujący w piękne przeżycia, który będziecie wspominali z łezką w oku. Dziękuję Wam za obecność, za każdy pozostawiony komentarz i przepraszam, jeżeli coś z mojej strony było złego czy niestosownego.

24 komentarze:

  1. Wszystkiego Dobrego Wam życzymy, Spokoju i Zdrowia przede wszystkim... 🎇💖✨
    I życzę wielu ciekawych ksiązek w 2026!

    OdpowiedzUsuń
  2. To bardzo uważny i uczciwy zapis roku – bez lukru, ale też bez zgorzknienia. Czuć w nim ogrom pracy nad sobą, konsekwencji i wierności temu, co dla Ciebie ważne, nawet wtedy, gdy było zwyczajnie trudno. Podoba mi się, że nie próbujesz udowadniać, że wszystko było „dobre”, tylko pokazujesz pełne spektrum: radość, zmęczenie, rozczarowanie ludźmi, kruchość zdrowia i jednocześnie sens, który z tego wyciągasz. To dojrzałe spojrzenie, bez potrzeby oceniania innych, ale z jasnym nazwaniem własnych granic i uczuć. Ten tekst nie jest tylko podsumowaniem wydarzeń, ale świadectwem drogi – takiej, która realnie kosztuje i realnie buduje. Dobrze się to czyta, bo nie jest na pokaz, tylko prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Niesamowite podsumowanie i wielkie gratulacje z okazji obrony magisterki! 🎓 Liczba 92 przeczytanych książek robi ogromne wrażenie. Bardzo współczuję problemów zdrowotnych – życzę Ci, aby diagnoza była pomyślna i abyś w 2026 roku odzyskała pełnię sił. Dużo zdrowia i wszystkiego dobrego w Nowym Roku! 🍀

    OdpowiedzUsuń
  4. Karolina, mało kto mógłby się pochwalić tak ogromną aktywnością w ciągu jednego roku. Jesteś naprawdę niesamowita! Wiele lat temu napisałaś na swoim blogu zdanie: jak wiecie, wszędzie mnie pełno — które od razu wywołało u mnie uśmiech. Po przeczytaniu Twojego podsumowania roku 2025 mogę tylko raz jeszcze całkowicie się z nim zgodzić.

    Miniony rok był raczej udany czytelniczo — 92 książki.
    „Raczej”? Przecież to imponująca liczba! Podejrzewam, że Twoim celem było 100! Choć sam bardzo lubię czytać, to w minionym roku nie przeczytałem więcej niż 20 książek — co prawda dochodzi do tego jeszcze kilkadziesiąt krótszych i dłuższych opracowań oraz artykułów naukowych znalezionych w Internecie, ale Twój wynik robi ogromne wrażenie i pozostaje absolutnie poza moim zasięgiem.

    W kilku blogach natknąłem się ostatnio na wpisy o rozczarowaniach relacjami czy zawiedzeniu się na bliskich przyjaciołach. Na szczęście mnie coś takiego nie spotkało — być może dlatego, że nigdy nie miałem bardzo licznego grona takich naprawdę bliskich osób. Patrząc jednak na to, że nawet małżeństwa potrafią się kłócić (i to nieraz bardzo ostro) oraz rozpadać, zupełnie nie dziwi mnie, że podobne sytuacje zdarzają się również wśród przyjaciół. Życie idzie jednak naprzód i chyba najlepszym rozwiązaniem jest puszczenie tego w niepamięć, otwarcie się na nowe znajomości i spokojne dążenie dalej swoją drogą.

    Zdrowie jest najważniejsze — wiem o tym aż za dobrze — i niestety nie zawsze mamy na nie pełny wpływ. Uważam jednak, że ze stresem można i warto walczyć. Nie jest to łatwe, ale w dużej mierze posiadamy nad nim kontrolę. Stres potrafi mieć ogromnie negatywny wpływ na życie, czasem nawet gorszy niż problemy stricte fizyczne, a do tego znacząco utrudnia powrót do zdrowia. Na szczęście istnieje wiele sprawdzonych metod radzenia sobie ze stresem: odpowiednie oddychanie, mindfulness, ruch, sen, zdrowa dieta, a nawet hipnoza czy nagrania medytacyjne. Warto przynajmniej części z nich spróbować.

    Życzę Ci, aby nadchodzący Nowy Rok 2026 okazał się co najmniej tak dobry jak poprzedni, a może nawet lepszy — niech przyniesie nowe, trwałe znajomości i przyjaźnie, liczne wyjazdy i spotkania, przeczytania wielu ciekawych książek, dalszy rozwój bloga, wyraźną poprawę zdrowia oraz spełnienie wszystkich noworocznych postanowień.

    OdpowiedzUsuń
  5. Imponujące podsumowanie, ale i twoje życie bardzo aktywne, gdyby jeszcze poprawa zdrowia był Ci dana!
    Jesteś inspiracją dla wielu czytelników:-)
    Życzę Ci pięknego roku, pełnego nowych wrażeń i wiernych przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawdziwe podsumowanie! ja co prawda podsumowań nie lubię, uważam, że życie jest płynne i zawsze coś się dzieje bez względu na daty w kalendarzu. Niemniej faktycznie te 12 miesięcy było u Ciebie niezwykle intensywne. Masz w sobie ogrom energii. Tylko jak widać, fizyczna strona organizmu nie nadąża i potrzebowała odpoczynku. Życzę pomyślnej diagnozy i powrotu do w pełni samodzielnego (bez niespodzianek chorobowych) decydowania o czasie i zadaniach, które przed sobą postawisz w kolejnym roku. Niech każdy dzień z uśmiechem będzie Twoim sukcesem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Karolinko dbaj o swoje zdrowie ..a ludzie ? Tak, różnie bywa Zycie weryfikuje .Zostają z nami tylko naprawdę sprawdzeni.
    Dobrych ludzi wokół w Nowym Roku Ci życzę;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowne podsumowanie, sporo zwiedziłaś, zobaczyłaś, przeżyłaś. Życzę dużo zdrowia, Błogosławieństwa Bożego, spełnienia marzeń, Dobrego Roku 2026.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej Kochana najważniejsze, że jesteś z nami. Martwiliśmy się o Ciebie. Życzę Ci dużo zdrowia i dużo dobrych szczerych osób w najbliższym otoczeniu. Ja też doznałam wiele zawodów w tym roku jeśli chodzi o znajomości. Bardzo mi przykro że Cię to dotknęło. 92 przeczytane książki to naprawdę coś. Jestem pod wielkim wrażeniem! Gratuluję Karolinko. Trzymaj się. Dużo dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj moja droga ! Wspaniały post, świetny miałaś rok, a ja przyszłam ci życzyć wspaniałego, udanego i zdrowego Nowego Roku, niech sprzyja ci szczęście w każdej postaci.
    Pozdrawiam, ściskam, życzę dobra i uśmiechu na co dzień!
    Bądź sobą, bo jesteś naprawdę wspaniałą dziewczyną, którą szczerze podziwiam, buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  11. No i to jest "intensywność" działania...;o) Trzymaj się Mała w tym "26-tym"...;o) I czasem odpoczywaj !! ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Kończyliśmy 2025 tą samą piosenką. Jesteś kolejną osobą z blogowego grona, u której przewija się na początku roku słowo "nadzieja". Twój rok był piękny i pełen po brzegi wspaniałych wydarzeń :) Życzę Ci Kochana, aby ten, który właśnie się zaczął, był podobny. I oby dobre wydarzenia zdecydowanie przeważały nad złymi, jak u mnie. Ściskam Cię mocno!

    https://zyciecelta.wordpress.com/2026/01/01/2025-2026-wdziecznosc/

    OdpowiedzUsuń
  13. Za Tobą wspaniały, intensywny i pełen sukcesów rok. Możesz być z siebie dumna. Dziękuję Ci za dobre, tak hojne życzenia. Niech 2026 odwdzięczy Ci się tym samym: zdrowiem, życzliwością, spokojem i chwilami, do których będziesz wracać z uśmiechem i łezką w oku. Dziękuję za Twoją obecność i słowa. Niech to będzie dla Ciebie naprawdę dobry rok.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystkiego najlepszego na nowy rok, Karolinko :) Piękne podsumowanie, dużo się u Ciebie działo :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Karolinko! U Ciebie jak zawsze bardzo intensywny i pełen ciekawych wydarzeń rok. Bardzo Ci dziękuję, że dzielisz się wrażeniami i pozwalasz choć wirtualnie bywać tam, gdzie niestety nigdy nie będę. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Karolinko, miałaś niesamowicie bogaty rok i do tego pięknie opisałaś wszystko to, co było najważniejsze. Twoja aktywność, pracowitość i zaangażowanie w tyle projektów, zadań i obowiązków czasami mnie onieśmiela. Masz niesamowite siły i ogromną wolę działania - bardzo Tobie tego gratuluję. Życzę Ci wszystkiego co najlepsze na każdy dzień tego kolejnego roku i moc zdrowia. Ściskam i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo pracowity miałaś rok, chyba nie należysz do osób , które potrafią siedzieć bezczynnie, oj kiedyś Ci się to zemści, trzeba czasem odpocząć. Na ten Nowy Rok życzę Ci przede wszystkim dużo zdrowia !!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie da się nie zauważyć, że miałaś ciekawy i intensywny pod względem różnorakich przygód i wydarzeń rok. Przykro mi, że na wszystkim kładły się cieniem problemy zdrowotne ale Ty szłaś odważnie przez życie wbrew wszystkiemu. Sporo z nas powinno brać z Ciebie przykład jeśli chodzi o zarządzanie czasem bo mam wrażenie, że Ciebie jest wszędzie pełno. Żyjesz pełnią sił i nie tracisz cennego czasu.
    Życzę Ci wielu pięknych chwil w nowym roku i odwagi w spełnianiu marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  19. Byłaś bardzo aktywna w minionym roku Karolinko. Dobrego zdrowia Ci życzę, byś dalej mogła realizować wyznaczone przez siebie piękne, szlachetne cele.

    OdpowiedzUsuń
  20. Karolino, podziwiam Twoją energię życiową i umiejętność zarządzania czasem! Jesteś niesamowita i niezłomna! Dlatego życzę Ci na cały 2026 rok niech Bóg Cię błogosławi i chroni, strzeże zdrowia, da Ci mnóstwo siły, otoczy ludźmi dobrego serca i umożliwi spełnienie pragnień i marzeń!
    Pozdrawiam najcieplej...
    Anita

    OdpowiedzUsuń
  21. Karolinko, myślałam o Tobie w codzienności wielokrotnie. Achhh, ta energia. Ona krąży wśród nas... A tymczasem, na Nowy Rok 2026 życzę Tobie wszystkiego najlepszego- zdrowia, sukcesów, dobrych ludzi wokół, i żeby każdy nowy dzień przynosił Ci radość... Ściskam, Pola

    OdpowiedzUsuń
  22. Karolino, ja też uważam, że pomimo trudnych chwil był to dobry rok. U Ciebie bardzo aktywny, ale cóż , jesteś młodą dziewczyną, więc tak chyba powinno być. W tym nowym, już obecnym życzę Ci , abyś się nie zmieniła, realizowała swoje plany i zamierzenia, oczywiście zdrowia żeby nie zabrakło i wszystkiego, wszystkiego dobrego. Bądź szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  23. Karolciu, Twoja aktywność wprawia mnie w osłupienie :)
    Życzę Ci samego dobra, niech Cię spotyka na każdym kroku.

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaj już styczniowo Katolinko
    Piękne podsumowanie ciekawego roku. Miałaś jeszcze czas na tyle książek? Nieustająco podziwiam. Ale cóż młodość...
    W sprawie znajomości dobrze Cię rozumiem. Też widzę komentarze innych u innych, a u siebie coraz rzadziej. I nie chodzi o wielkie gesty, tylko o zwykłą obecność, choćby w kilku słowach
    Niech Nowy Rok dopisuje Tobie między codziennymi linijkami same dobre zdania, a my spotykajmy się nadal w opowieściach, czytając się nawzajem z ciekawością i uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń