Przypadkowo opublikowany post dotyczący Wielkiego Postu(zupełnie zapomniałam, że miałam go zapisany nie jako wersję roboczą, ale jako post z przypisaną konkretną datą i godziną jego publikacji - brawo ja) niejako wywołał mnie do tablicy. Ech, trochę mnie nie było, trochę posypało mi się zdrowie. Znowu utwierdziłam się w przekonaniu, że w aktualnych czasach jedyną słuszną i pożądaną chorobą jest COVID, niestety. A jak dolega Ci coś innego, to już masz problem.
Prawda jest taka, że nikomu nie polecam znalezienia się w aktualnych czasach na leczeniu szpitalnym. Człowiek leży w szpitalnym łóżku sam, bo z powodu pandemii jest zakaz odwiedzin. Lekarze, chociaż starają się jak mogą, to jednak działają dużo mniej wydajniej niż w czasie pozakoronowym. Przez co wszystko się wydłuża. Chociaż najbardziej w tym wszystkim żal mi dzieci. Bo ja tam jeszcze mogłam jakoś wytrzymać bez bliskich, w samotności(nie wiem jak to jest w innych szpitalach, ale u nas na razie leży się w maksymalnie 2 osoby na sali - podobno w salach kowidowych leży po 6-8 osób), ale takie 5 - 6 latki? Nie wiem na ile rozumiały sytuację, w jakiej się znalazły.
Ciekawostką jest, że w szpitalu działał system "wykupywania" łącza internetowego. Jego działanie trochę przypominało stare kafejki internetowe - "kupowało się" dostęp do rutera maksymalnie na godzinę, a w zamian centrala dodawała IP danego komputera do rutera. No, chyba, że ktoś miał internet w komórce, albo leżał na pediatrii(co w sumie jest dla mnie zrozumiałe - szkoła on-line i te sprawy). Ogólnie ceny powalały, więc łączyłam się tylko w wyjątkowych sytuacjach(miałam ze sobą laptopa i stos książek - niektóre rzeczy same się nie napiszą). Tak, wiem, jak to ktoś mi kiedyś napisał -> "żal.pl i w ogóle", że nie mam intermetu w komórce i nie jestem on-line 24/dobę, ale naprawdę, tak mi dobrze. I na razie nie zamierzam tego zmieniać.
Suma summarum po ponad miesiącu spędzonym w szpitalnej sali wracam do normalności. Oczywiście stopniowo, wszak co nagle, to po diable. Cieszę się, że już jestem w domu, być może zdążę jeszcze nacieszyć się tegoroczną zimą. Tak długo czekałam na ten śnieżnobiały puch, na szusowanie na nartach (tak, tak, umiem na nich jeździć mimo niepełnosprawności) po stokach(no dobra, po niewielkiej górce na sosnowieckiej Środuli) czy też biegać na biegówkach albo po okolicznym Parku Hallera, albo po drugim parku - tzw. "Zielonej". Co prawda w tym roku będę musiała obejść się przysłowiowym smakiem, mam jednak nadzieję, że to nie ostatnia taka zima.
 |
Normalnie w oddali byłoby widać sanktuarium św. Antoniego na Gołonoskiej Górce, najwyższym wzniesieniu w moim mieście, ale tak śnieżyło, że widok zniknął za śnieżnym puchem |
 |
| To skwer przed jednym z lokalnych techniko-zawodówek, bardziej na lewo jest posadzonych wiele "drzew pamięci" |
 |
| Godło mojego miasta(a w tle padający śnieg) |
W centrum miasta(akurat byłam nadać kilka rzeczy na poczcie) też biało aż miło.
 |
| Wejście do Parku Hallera |
 |
| Bazylika, o której kilka razy Wam opowiadałam |
 |
"Pałac Kultury Zagłębia" - zabytek z "tamtych" czasów
|
 |
| W wagoniku zamiast węgla - śnieg |
 |
| Jak im nie zimno? |
 |
| I znowu ptaszki |
Cieszę się, że wyszłam akurat dzisiaj, bo jak wiadomo, od jutra w Kościele Katolickim rozpoczyna się okres Wielkiego Postu. Jest to czterdziestodniowy okres poprzedzający święta wielkanocne, który ma przygotować serca wiernych na najważniejsze święta w tradycji chrześcijańskiej.
Sam czterdziestodniowy okres jest bardzo silnie zakorzeniony w katolickiej tradycji. W Piśmie Świętym można znaleźć trzy paradygmatyczne opisy czterdziestodniowych okresów postu i modlitwy. Są to:
- post mojżeszowy, który przez czterdzieści dni przygotowywał się do przyjęcia tablic z Dziesięcioma Przykazaniami, które Bóg ofiarował Narodowi Wybranemu, aby ten na nowo nie popadł w nawyki niewolników(Pwt 9, 9)
- post Eliasza, który pościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy [u stóp] Bożej góry Horeb"(1 Krl 19, 8), aż usłyszał "szmer łagodnego powiewu" zbliżającego się doń Pana(1 Krl 19, 12),
- post Jezusa, który poprzedzał kuszenie Go przez szatana.
Zatem czterdzieści dni Wielkiego Postu trwającego od Środy Popielcowej do Wielkiej Soboty(z wyłączeniem niedziel, kiedy to nigdy nie obowiązywały przyjęte rygory), nierozerwalnie łączą się z dwoma wielkimi postaciami Biblii hebrajskiej - Mojżeszem będącym prawodawcom oraz uważanego za wzór proroka, Eliaszem, jak też postem Pana Jezusa na pustyni, który, chociaż różnie opisywany przez ewangelistów, był kluczowym wstępem do Jego działalności publicznej.
We wszystkich powyżej przedstawionych trzech przypadkach, owe czterdzieści dni było wyjściem poza zwykły rytm życia po to, aby otworzyć się jeszcze bardziej na działalność Ducha Świętego, przeżyć jeszcze głębsze nawrócenie oraz podążać drogą wyznaczoną przez Boga. To "wyjście poza" stanowi zasadniczą cechę charakterystyczną dla Wielkiego Postu i zgodnie z pradawną tradycją Kościoła, objawia się poprzez trzy współwystępujące ze sobą działania:
- jałmużnę,
- poświęcenie większej ilości czasu na modlitwę,
- post.
O co chodzi z tym współwystępowaniem? Wyrzeczenie się jakiś potraw ze względu na Wielki Post tak naprawdę niczym by się nie różniło od zwykłego odchudzania, gdyby nie towarzyszyło temu głębsze spotkanie z Trójcą Świętą za pośrednictwem modlitwy, lektury duchowej, refleksji, a także troski o ludzi będących w potrzebie. Te szczególne praktyki, które towarzyszom tym Czterdziestu Dniom(podobnie jak liturgia na każdy dzień Wielkiego Postu), bezustannie przyciągają chrześcijan ku pierwotnemu wołaniu Chrystusa: "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię"(Mk 1, 15).
Trzy wątki: coroczny katechumenat będący odnowieniem przyrzeczeń chrzcielnych w czasie Liturgii Paschalnej, wydarzenie Boga w historii zbawienia i nadejściu Kościoła w osobie Chrystusa oraz zaproszenie do głębszej przyjaźni z Synem Bożym poprzez pełniejsze zrozumienie Jego Męki i śmierci wyznaczają rytm liturgiczny Wielkiego Postu.
Środa Popielcowa wraz z dniami występującymi bezpośrednio po niej(dwa pierwsze tygodnie) mają charakter pokutny. Modlitwy, czytania mszalne oraz czytania z Liturgii Godzin mają za zadanie wezwać wiernych do dokładniejszego przyjrzenia się własnemu sumieniu. Dobrze jest wtedy zadać sobie pytania:
- W jaki sposób moje życie jest świadectwem Królestwa Bożego?
- Czy pamiętam, że jestem misjonarzem Dobrej Nowiny i należycie wypełniam tą misję?
- Co we mnie wymaga oczyszczenia, jeżeli mam pogłębić moją przyjaźń z Chrystusem?
Wraz z trzecią niedzielą, zmienia się charakter Wielkiego Postu - rozpoczyna się trwający trzy tygodnie wymiar chrzcielny. W drugim okresie Wielkiego Postu chrześcijanie słyszą wezwanie do głębszego naśladowania Chrystusa. Ważne, aby odpowiedzieć sobie wtedy na następujące pytania związane ze Słowem Bożym usłyszanym podczas czytania Ewangelii:
- W jaki sposób odpowiadam na pragnienie Chrystusa o moją przyjaźń w modlitwie, w świetle zaproszenia kierowanego do Samarytanki, która prosi przy studni o wodę?
- Jak Chrystus otwiera mi oczy na to, czego wymaga ode mnie moja misja; ten sam Chrystus, który przywrócił wzrok ślepemu od urodzenia?
- Czy tak jak Maria wierzę prawdziwie, że Jezus jest Synem Boga żywego i ma moc, by uwolnić mnie, jak Łazarza, z objęć grzechu i śmierci?
Powyższe trzy ewangeliczne relacje(o Samarytance przy studni, o uzdrowieniu ślepego od urodzenia i o wskrzeszeniu Łazarza) pełniły kluczową rolę w praktyce katechumenalnej Kościoła w pierwszych wiekach - były dla mających przyjąć chrzest streszczeniem wezwania do życia w Królestwie uobecnionym pośród nas w osobie Jezusa Chrystusa. Te perykopy(inaczej mówiąc fragmenty Pisma Świętego przeznaczone do czytania i objaśniania podczas danego nabożeństwa) czytane teraz w trzecią, czwartą i piątą niedzielę Wielkiego Postu, są swoistym zaproszeniem każdego chrześcijanina, aby w swojej wyobraźni jeszcze raz odbył indywidualny katechumenat. W ten sposób na nowo przeżyje okres liturgiczny, w którym rozważane są tajemnice miłości i miłosierdzia Bożego, a to znowu może być pomocne w jeszcze głębszym naśladowaniu Chrystusa.
Nadchodzi Wielki Tydzień. Rozpoczyna go celebracja Chrystusa jako Króla, tj. Niedziela Palmowa, która jest liturgicznym wspomnieniem triumfalnego wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy. Poniedziałek, wtorek oraz środa to dni, które mają bezpośrednio przygotować wiernych do rozpoczynającego się w Wielki Czwartek(a konkretniej od Mszy Wieczerzy Pańskiej) Triduum Paschalnego. Msza Wieczerzy Pańskiej ma swoją kontynuację w wielkopiątkowej Liturgii Męki Pańskiej(jedynym dniu w roku, kiedy nie jest odprawiana Msza święta).
Zwieńczeniem Triduum Paschalnego jest zaś Wigilia Paschalna, która przechodzi płynnie w Niedzielę Wielkanocną, świętowaną przez Kościół przez kolejnych osiem dni. Wszystko kończy się Oktawą przypadającą na drugą niedzielę wielkanocną, ustanowioną przez Jana Pawła II Niedzielą Bożego Miłosierdzia. Każdy dzień Tygodnia Wielkanocnego jest więc Wielkanocą, o czym przypomina codzienna prefacja mszalna - przez osiem dni wierni rozważają wypełnienie się wędrówki nawrócenia, której celem jest zmartwychwstały Chrystus, Alfa i Omega, do Którego należy czas i wszystkie wieki, dla Którego wszystko zostało stworzone i w Którym wszystko znajduje swoje prawdziwe znaczenie.(na podstawie książki "Rzymskie pielgrzymowanie" George Weigela i innych, s. 31 - 33).
Osobiście bardzo się cieszę, że jest taki okres w ciągu roku, kiedy się można wyciszyć. Tak samo, jak cieszę się z sympatycznej przesyłki, którą otrzymałam od
Lidzi za największą ilość przeczytanych książek w organizowanym przez nią konkursie czytelniczym. Paczka była dla mnie prawdziwą niespodzianką, tym bardziej, że czytałam bardziej dla siebie, niż dla fanfar. Więc może dlatego wywołała u mnie prawdziwą, autentyczną radość? Tym bardziej, że raczej spodziewałam się czegoś skromnego, a tymczasem jej zawartość zupełnie mnie zaskoczyła(i znowu pojawiło się pytanie, czy na pewno na to wszystko zasłużyłam?). Bo oto w paczce znalazły się:
 |
| Książki cz. 1 - "Książki Wybrane" |
 |
| Książki cz. 2 - "Dokąd odchodzą parasolki", "Myśliwce. Życie ptaków drapieżnych", "Wojna światów" |
 |
Coś dla ciała - krakersy(nie wiem jak to się nazywa), 2 kawy ekspresowe, świeczki zapachowe, Yerba Mate oraz kartka gratulacyjna, notes, zakładka, kubek i (chyba) podpórka pod książki |
 |
| Cała przesyłka razem |
Nie powiem, że nie jestem oszołomiona tą przesyłką, bo jestem. Tak jak pisałam, nawet nie myślałam, że mogłaby być aż tak bogata. Ot, taki przyjemny powrót do domu. W ogóle dziękuję wszystkim tym, którzy po dłuższej nieobecności zaczęli pytać co się dzieje. Zawsze myślałam, że jeżeli bym zniknęła to i tak nikt by nie odczuł, nie zauważył mojej nieobecności. Zniknęłabym w gąszczu blogowej puszczy. A tymczasem... Dziękuję Wam za to po stokroć!
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie. I obiecuję, że powoli będę docierać na Wasze blogi. Tylko dajcie mi trochę czasu...