Maj, czas Pierwszych Komunii Świętych. Rzesze dziewięcio i dziesięciolatków przyjmie po raz pierwszy do swoich czystych serduszek Ciało Pana Jezusa. W mojej parafii ten niezwykły dla dzieci dzień przypada w trzecią niedzielę miesiąca. W tym roku tego dnia, podobnie jak 19 lat temu, przypadnie uroczystość Zstąpienia Ducha Świętego, zwana też, z kultury judaistycznej, Zielonymi Świątkami.
Przyjmowanie Ciała Chrystusa pod postacią białego komunikantu jest nierozerwalną częścią katolickich Mszy świętych. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa katechumen otrzymywał Pierwszą Komunię Świętą podczas tej samej Mszy świętej, podczas której przyjmował sakrament chrztu świętego w myśl zasady, że ochrzczony człowiek stawał się wolny od wszystkich dotychczasowych grzechów. Jeżeli do chrztu przystąpiło niemowlę, podawano mu wtedy Ciało Chrystusa pod postacią wina. Warto wiedzieć, że ta tradycja przetrwała do dzisiaj w Kościołach wschodnich. Również w przypadku, kiedy ktoś nie jest w stanie z różnych powodów przyjąć komunikanta, Kościół dopuszcza udzielenia mu Komunii pod postacią kilku kropel wina. Z czasem zaprzestaną praktyki jednoczesnego przyjmowania przez niemowlęta sakramentu chrztu świętego i komunii św. i zaczęto do tego drugiego dopuszczać dzieci posiadające już świadomość tego, czym jest Eucharystia. O dojrzałości dziecka do przyjęcia Komunii decydowali rodzice wraz z księdzem. W pewnym momencie historii doszło do tego, że do sakramentu dopuszczano tylko starsze dzieci, a w wielu przypadkach wyłącznie młodzież(np. w Holandii minimalny wiek na przystąpienie do Komunii określono na 16 lat). Jak łatwo się też domyśleć, sakrament Pierwszej Komunii Świętej przyjmowano indywidualnie.
Jednoczesną Komunię świętą dla wielu dzieci wprowadzili dopiero w XVII wieku Księża Misjonarze. Uroczystość organizowano na zakończenie misji świętych. Na ziemie polskie zwyczaj ten dotarł w I połowie XIX wieku - 16 maja 1842 roku w drugim dniu uroczystości Zesłania Ducha Świętego podczas nabożeństwa w poznańskiej archikatedrze grupa około czterdziestu dzieci z kościoła św. Małgorzaty przyjęła Pierwszą Komunię Świętą.
Jednak to dopiero za pontyfikatu papieża Piusa X(1903-1914) poprzez podpisanie dekretu Świętej Kongregacji ds. Sakramentów Quam singulari nakazano generalną Pierwszą Komunię świętą dzieci przynajmniej raz w roku.
Patrząc na współczesne Pierwsze Komunie Święte, a raczej na przyjęcia pierwszokomunijne, zastanawiam się, gdzie podział się jej pierwotny charakter tajemnicy i mistyki. Już podczas samej uroczystości, która sama w sobie powinna być skromna i prosta, jak dziecięce serca, rozpoczyna się typowa rewia mody. Podczas mojej Pierwszej Komunii Świętej nikt nie narzucał jak kto ma się ubrać. Był jeden termin, kiedy przyszła parafialna krawcowa, aby wziąć miarę na albę, ale nie było to konieczne. W ten sposób na wszystkie dziewczynki z mojej grupy tylko ja miałam prosty, liturgiczny strój... Jak tak teraz patrzę na zdjęcia z tej uroczystości to myślę sobie, że niejednej mojej koleżance sukni mogłaby pozazdrościć panna młoda. Teraz wszyscy przystępują do sakramentu w albach, ale wiadomo, na albę można nałożyć pelerynkę lepszą, albo gorszą, sweterek z cekinami, bądź bez, torebkę z brylantami, albo z prawdziwej skóry. Szokiem dla mnie była dziewczynka, która przyszła w takim makijażu, że doskonale go widziałam z ołtarza, gdzie śpiewałam ze scholą. Jednak nic nie przebije przyjęć pierwszokomunijnych. Żeby nie było, nie mam nic przeciwko przyjęcia w jakimś lokalu, zwłaszcza w przypadku małych mieszkań w blokach, gdzie po wstawieniu stołów i krzeseł trudno jest się poruszać(piszę z własnego doświadczenia). Co prawda nie miałam okazji być na tego typu przyjęciu, bo wszystkie na których byłam odbywały się w domach, ale rozumiem jeżeli ktoś decyduje się na tego typu rozwiązanie. Jednak jak czytam >>TAKIE<< rzeczy, to zastanawiam się, czy tego typu atrakcje nie lepiej zachować na urodziny dziecka? Do tego samego wniosku dochodzę czytając, bądź też słysząc o prezentach jakie dzieci dostają z tej okazji. I pomyśleć, że mój tata dostał tylko obraz pierwszokomunijny od chrzestnych. Moje prezenty były bardziej "wypasione" - album komunijny, medalik oraz Pismo Święte. Ale i tak wyglądały bardzo skromnie przy tym, co dostają aktualnie dzieci. Ja rozumiem, duch czasu, ale też uważam, że niektóre rzeczy z powodzeniem można dać dziecku z okazji urodzin czy też innej, mniej duchowej uroczystości. Osobiście dwójce moich chrześniaków dałam z okazji ich Pierwszej Komunii Świętej albumy oraz zegarki i klocki lego. I myślę, że też byli zadowoleni.
Przyjmowanie Ciała Chrystusa pod postacią białego komunikantu jest nierozerwalną częścią katolickich Mszy świętych. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa katechumen otrzymywał Pierwszą Komunię Świętą podczas tej samej Mszy świętej, podczas której przyjmował sakrament chrztu świętego w myśl zasady, że ochrzczony człowiek stawał się wolny od wszystkich dotychczasowych grzechów. Jeżeli do chrztu przystąpiło niemowlę, podawano mu wtedy Ciało Chrystusa pod postacią wina. Warto wiedzieć, że ta tradycja przetrwała do dzisiaj w Kościołach wschodnich. Również w przypadku, kiedy ktoś nie jest w stanie z różnych powodów przyjąć komunikanta, Kościół dopuszcza udzielenia mu Komunii pod postacią kilku kropel wina. Z czasem zaprzestaną praktyki jednoczesnego przyjmowania przez niemowlęta sakramentu chrztu świętego i komunii św. i zaczęto do tego drugiego dopuszczać dzieci posiadające już świadomość tego, czym jest Eucharystia. O dojrzałości dziecka do przyjęcia Komunii decydowali rodzice wraz z księdzem. W pewnym momencie historii doszło do tego, że do sakramentu dopuszczano tylko starsze dzieci, a w wielu przypadkach wyłącznie młodzież(np. w Holandii minimalny wiek na przystąpienie do Komunii określono na 16 lat). Jak łatwo się też domyśleć, sakrament Pierwszej Komunii Świętej przyjmowano indywidualnie.
Jednoczesną Komunię świętą dla wielu dzieci wprowadzili dopiero w XVII wieku Księża Misjonarze. Uroczystość organizowano na zakończenie misji świętych. Na ziemie polskie zwyczaj ten dotarł w I połowie XIX wieku - 16 maja 1842 roku w drugim dniu uroczystości Zesłania Ducha Świętego podczas nabożeństwa w poznańskiej archikatedrze grupa około czterdziestu dzieci z kościoła św. Małgorzaty przyjęła Pierwszą Komunię Świętą.
Jednak to dopiero za pontyfikatu papieża Piusa X(1903-1914) poprzez podpisanie dekretu Świętej Kongregacji ds. Sakramentów Quam singulari nakazano generalną Pierwszą Komunię świętą dzieci przynajmniej raz w roku.
Patrząc na współczesne Pierwsze Komunie Święte, a raczej na przyjęcia pierwszokomunijne, zastanawiam się, gdzie podział się jej pierwotny charakter tajemnicy i mistyki. Już podczas samej uroczystości, która sama w sobie powinna być skromna i prosta, jak dziecięce serca, rozpoczyna się typowa rewia mody. Podczas mojej Pierwszej Komunii Świętej nikt nie narzucał jak kto ma się ubrać. Był jeden termin, kiedy przyszła parafialna krawcowa, aby wziąć miarę na albę, ale nie było to konieczne. W ten sposób na wszystkie dziewczynki z mojej grupy tylko ja miałam prosty, liturgiczny strój... Jak tak teraz patrzę na zdjęcia z tej uroczystości to myślę sobie, że niejednej mojej koleżance sukni mogłaby pozazdrościć panna młoda. Teraz wszyscy przystępują do sakramentu w albach, ale wiadomo, na albę można nałożyć pelerynkę lepszą, albo gorszą, sweterek z cekinami, bądź bez, torebkę z brylantami, albo z prawdziwej skóry. Szokiem dla mnie była dziewczynka, która przyszła w takim makijażu, że doskonale go widziałam z ołtarza, gdzie śpiewałam ze scholą. Jednak nic nie przebije przyjęć pierwszokomunijnych. Żeby nie było, nie mam nic przeciwko przyjęcia w jakimś lokalu, zwłaszcza w przypadku małych mieszkań w blokach, gdzie po wstawieniu stołów i krzeseł trudno jest się poruszać(piszę z własnego doświadczenia). Co prawda nie miałam okazji być na tego typu przyjęciu, bo wszystkie na których byłam odbywały się w domach, ale rozumiem jeżeli ktoś decyduje się na tego typu rozwiązanie. Jednak jak czytam >>TAKIE<< rzeczy, to zastanawiam się, czy tego typu atrakcje nie lepiej zachować na urodziny dziecka? Do tego samego wniosku dochodzę czytając, bądź też słysząc o prezentach jakie dzieci dostają z tej okazji. I pomyśleć, że mój tata dostał tylko obraz pierwszokomunijny od chrzestnych. Moje prezenty były bardziej "wypasione" - album komunijny, medalik oraz Pismo Święte. Ale i tak wyglądały bardzo skromnie przy tym, co dostają aktualnie dzieci. Ja rozumiem, duch czasu, ale też uważam, że niektóre rzeczy z powodzeniem można dać dziecku z okazji urodzin czy też innej, mniej duchowej uroczystości. Osobiście dwójce moich chrześniaków dałam z okazji ich Pierwszej Komunii Świętej albumy oraz zegarki i klocki lego. I myślę, że też byli zadowoleni.
O jakże nędznie przy tym całym dzisiejszym przepychu brzmi historia, którą opowiedział podczas mojej Mszy świętej ówczesny proboszcz naszej parafii. Ksiądz Henryk był jednym z pierwszych roczników, które po II wojnie światowej przyjęły sakrament Pierwszej Komunii Świętej. Było to pewnego majowego sobotniego poranka o godzinie 8:00 rano. Ponieważ był to jeden kościół na kilka wsi, niektórzy jego koledzy i koleżanki musiały wraz z rodzicami wyjść bardzo wcześnie rano, aby zdążyć na czas. Jak sam wspomina, być może dziewczynki miały śnieżnobiałe sukienki, zaś ich główki zdobiły wianki utkane matczyną bądź babciną ręką, być może chłopcy mieli odświętne garniturki, które zakładali na naprawdę wyjątkowe okazje, ale nie to było dla nich wtedy najważniejsze. Najważniejsze dla tych kilkudziesięciu wiejskich dzieci było to, że mogą tak jak dorośli zasiąść do Bożego Stołu. Niektóre czekały na to całą wojnę, ponieważ ich kościół parafialny został zamknięty na ten czas przez Niemców. Po uroczystości wszyscy dostali pamiątkowe obrazki, furmanką przyjechał fotograf, który zrobił im wszystkim pamiątkowe zdjęcie, po czym wszyscy zostali zaproszeni na "śniadanie u księdza" na plac plebanii. A na tym śniadaniu, mój Boże, jak to kontrastuje ze współczesnymi wytrawnymi przyjęciami, zwykła bułka posmarowana masłem i prawdziwy rarytas na tamte powojenne czasy - kakao! Ale dzieci były prze szczęśliwe. I tyle. Po śniadaniu wszyscy wrócili do swoich domostw. Żadnych przyjęć, żadnych prezentów - tylko ten skromny poczęstunek dla dzieci pierwszokomunijnych i ich najbliższych przygotowany przez księdza proboszcza(a może raczej jego gospodynię?). No i może jeszcze to, że dzieci i ich rodzeństwo nie musiało tego dnia iść do szkoły na lekcje(bo wtedy był sześciodniowy obowiązek szkolny).
Tak więc kochani, nie dajmy się zwariować, bo na wystawne przyjęcia oraz prezenty przyjdzie jeszcze czas, a ta uroczystość powinna odzwierciedlać czystość i niewinność dzieci, które pierwszy raz w życiu przyjęły Pana Jezusa do swoich serc.
Tak więc kochani, nie dajmy się zwariować, bo na wystawne przyjęcia oraz prezenty przyjdzie jeszcze czas, a ta uroczystość powinna odzwierciedlać czystość i niewinność dzieci, które pierwszy raz w życiu przyjęły Pana Jezusa do swoich serc.

