tu są za pan brat.
I każdy ma uśmiech na twarzy.
A panny to ma
słodziutkie ten gród,
Jak sok, czekolada i miód"
-
To co Lolek, jutro znowu jedziesz na uczelnię do Krakowa? - zagadał
mnie w ubiegłą niedzielę ksiądz proboszcz po skończonej Mszy świętej.
- Właściwie to jutro jadę z grupą do Lwowa w ramach wyjazdu studyjnego...
- Wow, wspaniale! A wiesz, że byłem tam już kilka lat temu? Bardzo piękne i ciekawe miasto. Na pewno ci się spodoba...
| Panorama miasta widziana z Kopca Unii Lubelskiej |
Wiecie
skąd się w ogóle wzięła nazwa "Lwów"? Wedle legendy założycielem miasta
miał być książę ruski Daniel. Na cześć swojego ukochanego syna, któremu
nadano imię Lew, nazwał go właśnie Lwowem. W 1272 roku zostało ono
mianowane, właśnie przez Lwa, stolicą Księstwa Halickiego. Kilkadziesiąt
lat później miasto zostało lokowane na prawie magdeburskim przez króla
Kazimierza Wielkiego. Za panowania tego wspaniałego władcy nastąpił
największy rozkwit miasta. Dzięki nadaniu mu monarszych przywilejów,
szybko stało się centrum polskiego handlu z krajami wschodnimi. To
właśnie we Lwowie krzyżowały się szlaki prowadzące z Europy Zachodniej
do Mołdawii oraz włoskich kolonii ulokowanych nad Morzem Czarnym.
Dokonywano transakcji takich materiałów, jak sukno, jedwab, futro,
korzenie, czy też precozje(posrebrzane lub cynowe sztućce). Do zajęciu
miasta przez Polaków w 1340 rokiem był miastem typowo ruskim. Na
przestrzeni wieków wszystkie nacje zamieszkujące je stopili się w jedno,
we lwowian. Jednocześnie żyli w tolerancyjnej, multi wyznaniowej
wspólnocie. Na początku XVI wieku w mieście znajdowało się 11 cerkwi
ruskich, dwie świątynie ormiańskie oraz dwa kościoły katolickie. Kiedy w
czasach Chmienickiego oblegający miejskie mury Kozacy domagali się
wydania im Żydów, lwowianie odmówili.
Miasto
nabrało cech renesansowych po pożarze w 1527 roku. Wystawiano
wspaniałe budowle, które projektowali włoscy i niemieccy architekci. Na
początku XVII wieku do Lwowa dotarli księża jezuici, którzy otwarli w
nim kolegium, w późniejszym czasie przemianowany na Akademię. W tym
samym czasie miasto zasłynęło jako ważna twierdza, skutecznie chroniąca
południowo - wschodnią granicę Rzeczpospolitej. Ważnym momentem w
historii miasta było złożenie ślubów przez wracającego z wygnania króla
Jana Kazimierza, w których oddał polską Koronę pod opiekę Matki Bożej.
Po pierwszym rozbiorze Polski Lwów znalazł się w zaborze austriackim. Ponieważ Kraków uzyskał status tzw. "wolnego miasta", Lwów uzyskał statut stolicy Galicji. Działał w nim uniwersytet, polskie biblioteki i wydawnictwo im. Ossolińskich.
Wiek XX przyniósł miastu krwawe walki między Ukraińcami, a Polakami. Narody, które niegdyś żyły w zgodzie, teraz walczyły o jedno miasto. W czasie tych walk szczególnym męstwem oznaczyli się młodzi chłopcy, tzw. Orlęta Lwowskie, którzy w walce o Małą Ojczyznę, chwycili za broń. Wielu z nich poległo, a ich szczątki spoczywają na cmentarzu Orląt Lwowskich.
W okresie międzywojennym Lwów rozkwitł, rozwinęła się lwowska szkoła matematyczna. W całym kraju popularna była "Lwowska Fala".
Pierwsza okupacja sowiecka przyniosła Polakom znaczne straty, zwłaszcza wśród tutejszej inteligencji. Dwa lata później nastąpiła okupacja niemiecka, którą rozpoczęła kaźń polskich profesorów. Następnie miasto zostało przyłączone do Generalnego Gubernatorstwa. Po zakończeniu wojny oraz przesiedleniu większości Polaków i wyniszczeniu Żydów, stało się miastem ukraińskim i stolicą grekokatolików. W 1998 roku Lwów został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO).
Co warto zwiedzić we Lwowie? Mnie osobiście oczarował
Cmentarz Łyczakowski oraz Orląt Lwowskich. Zresztą zobaczyć te
historyczne miejsca to było takim moim cichuteńkim marzeniem, gdzieś od
czwartej klasy szkoły podstawowej. Już nawet wiem o czym będzie kolejna
moja książka... Poza tym nie da się nie zachwycić tymi wszystkimi
pięknymi cerkiewkami i innymi świątyniami prawosławnymi i
greckokatolickimi, które znajdują się prawie na każdej ulicy(prawie jak
kościoły w Krakowie). Mnie oczarował okazały archikatedralny sobór św.
Jura górujący nad miastem(który w ogóle nie był w planie wycieczki, ale
przeczytawszy opis w książce, o której Wam ostatnio pisałam, posta
postanowiłam
go zobaczyć). Co jeszcze? Na pewno majestatyczny gmach Uniwersytetu
Lwowskiego i opery, galerię obrazów z Zakładem Narodowym im.
Ossolińskich. W mieście znajdziemy też wiele kościołów
rzymskokatolickich, w tym wspomnianą wcześniej katedrę, w której Jan
Kazimierz złożył swoje śluby. Na uwagę zasługuje też katedra ormiańska.
Prześliczny jest też rynek, z pchlimi targami, na których sprzedawane są
niekiedy istne perełki. Ale jak u nas ludzie chodzą po ulicy i żebrzą,
tak tam sprzedają różne rzeczy(głównie rękodzieło), a nawet kanapki ze
smalcem i kiszonym ogórkiem.
Po pierwszym rozbiorze Polski Lwów znalazł się w zaborze austriackim. Ponieważ Kraków uzyskał status tzw. "wolnego miasta", Lwów uzyskał statut stolicy Galicji. Działał w nim uniwersytet, polskie biblioteki i wydawnictwo im. Ossolińskich.
Wiek XX przyniósł miastu krwawe walki między Ukraińcami, a Polakami. Narody, które niegdyś żyły w zgodzie, teraz walczyły o jedno miasto. W czasie tych walk szczególnym męstwem oznaczyli się młodzi chłopcy, tzw. Orlęta Lwowskie, którzy w walce o Małą Ojczyznę, chwycili za broń. Wielu z nich poległo, a ich szczątki spoczywają na cmentarzu Orląt Lwowskich.
W okresie międzywojennym Lwów rozkwitł, rozwinęła się lwowska szkoła matematyczna. W całym kraju popularna była "Lwowska Fala".
Pierwsza okupacja sowiecka przyniosła Polakom znaczne straty, zwłaszcza wśród tutejszej inteligencji. Dwa lata później nastąpiła okupacja niemiecka, którą rozpoczęła kaźń polskich profesorów. Następnie miasto zostało przyłączone do Generalnego Gubernatorstwa. Po zakończeniu wojny oraz przesiedleniu większości Polaków i wyniszczeniu Żydów, stało się miastem ukraińskim i stolicą grekokatolików. W 1998 roku Lwów został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO).
| Cmentarz Orląt Lwowskich |
| Sobór św. Jury |
Na
koniec kilka spraw organizacyjnych. Do Lwowa
najlepiej pojechać... pociągiem. Kiedy jedziemy autobusem odprawa trwa
nawet i 8 godzin. W przypadku pociągu jest to raptem 10 minut. Podróż
pociągiem z Przemyśla do Lwowa trwa niewiele ponad godzinę. Oczywiście
granicę przekraczamy na paszport(wreszcie mi się na coś przydał). Nie
potrzebujemy wizy. Wraz z przekroczeniem granicy przesuwamy czas o
godzinę do przodu. Na Ukrainie jako waluta obowiązują hrywny (1 hrywna =
ok 16 groszy). Bez problemu można się porozumieć w języku angielskim,
rosyjskim, a nawet polskim. Do zwiedzania miasta za pierwszym razem
najlepiej wynająć kogoś, kto je zna. Myśmy
nie skorzystali z tej opcji i błądziliśmy między uliczkami. A to
niestety odbiło się na czasie w jakim oprowadzaliśmy grupę. Z Ukrainy do
Polski można przewieźć 60 litrów alkoholu lub 40 sztuk papierosów. Nie
ma ograniczeń co do słodyczy. Na Ukrainie mają bardzo dobrą chałwę,
sławne są też ciastka "Zefirki". W naszej grupie furorę zrobiły grzanki o
smaku galarety z octem.
| Przed cerkwią, o której opowiadałam... |
Ogólnie wyjazd uważam za udany. Dla nas, studentów ostatniego roku studiów licencjackich z turystyki pielgrzymkowej był też częścią końcowego egzaminu. Każdy z nas miał przygotować informacje o wybranym obiekcie. Chciałam o cmentarzu Orląt Lwowskich, koleżanka jednak mnie ubiegła. Wzięłam więc cerkiew Przeobrazenską. Powiedziałam tak jak umiałam. Co prawda przerwano mi wpół słowa, ale jakoś to przeżyję. I wiecie co... Chciałabym jeszcze kiedyś odwiedzić to miasto. Bo jest naprawdę cudowne. Po głowie chodzi mi tylko ta zwrotka znanej piosenki:
"Niech inni se jadą, gdzie chcą
do Wiednia, Paryża, Londynu.A ja się ze Lwowa nie ruszę za próg,
tak mamciu, tak skaż mnie Bóg"
I na koniec jeszcze kilka spontanicznych ujęć tego przecudnego miejsca...





Karolinko, cieszę się że miałaś udany wyjazd do tego pięknego miasta jakim jest Lwów.
OdpowiedzUsuńŚciskam serdecznie.
Wspaniałe miasto i piękna relacja, Karolino! Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńCudownie, że tam byłaś i dzielisz się z nami...
OdpowiedzUsuńDziękuję za ten pozytywny przekaz i odnowioną tęsknotę za miejscem wspominanym przez Teściów...
OdpowiedzUsuń