Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 22 maja 2017

Mieć przeczucie - niestety to złe

Od prawie trzech lat praktycznie codziennie pokonuję trasę Kraków - Dąbrowa Górnicza w kursujących na tym odcinku busie. Bus właściwie kursuje z Sosnowca do Krakowa, a tylko zahacza o Dąbrowę. W każdym razie dzięki takiemu rozwiązaniu nie muszę już jeździć do Katowic, a stamtąd kierować się na Kraków, ani nawet do Sosnowca. Przejazd z reguły trwa niewiele ponad godzinę, więc nie jest źle. Trasę podróży zazwyczaj umila pasażerom włączone radio. Tak było i tym razem. Podczas wsiadania do busa po skończonych zajęciach usłyszałam jedną z moich ulubionych piosenek:
Z jednej strony zrobiło mi się miło, ale z drugiej miałam jakieś dziwne przeczucie, że za chwilę usłyszę coś, czego nie chciałabym. Nie ukrywam, że bardzo lubię twórczość Pana Zbyszka Wodeckiego, jego piosenki mogłabym nucić i nucić. Kiedy zaraz po powrocie ze Lwowa dowiedziałam się, że leży nieprzytomny w szpitalu bardzo zasmuciła mnie ta wiadomość. Jeszcze większy smutek poczułam, kiedy po internecie zaczęła krążyć informacja o rzekomej śmierci artysty. I niesamowita ulga, kiedy manager artysty zdementował tą plotkę. Co prawda wiem, co to jest udar mózgu i z czym to się wiąże. A jednak podświadomie liczyłam na to, że jeszcze kiedyś zobaczymy Pana Zbyszka na scenie. Może nie za rok, nie za dwa, ale kiedyś na pewno. Więc dlaczego zdenerwowała mnie ta piękna piosenka? Przez głowę przemknęła mi tylko jedna myśl. I chociaż nie wypowiedziałam jej na głos, to chwilę po skończeniu piosenki spiker jakby złośliwie wyjął ją z moich ust oznajmiając grobowym głosem - "Dzisiaj zmarł Zbigniew Wodecki". Chciałam wtedy krzyknąć: "Nie! To kolejna plotka", jedyne co zrobiłam, to wbiłam się głębiej w fotel i oparłam głowę o szybę. A więc to już koniec? Kolejny wspaniały Artysta poszedł zasilić zupełnie inną scenę. Jego wspaniały głos i bujna fryzura zostanie zapamiętana na długi, długi czas. A jego śmiech? Szczery, spontaniczny, wywołujący uśmiech na ustach drugiej osoby - tego też będzie brakowało fanom jego talentów. Dla mnie zaś zawsze będzie wykonawcą dziecięcego szlagieru z bajki "Pszczółka Maja". Pamiętam jak jego uroczy głos zwiastował całemu młodemu pokoleniu w niedzielne wieczory początek Wieczorynki.
I jak tu go nie kochać? W tym roku w grudniu miał zaplanowany podczas koncertu kolęd i pastorałem w naszym mieście. Zastanawiałam się nawet, czy jakoś się na niego nie wybrać. Wreszcie usłyszałabym Pana Zbyszka na żywo. Nie zdążyłam. I chyba jeszcze długo nie podaruję sobie tego, że kilka lat temu nie poszłam na wagary i zamiast na uczelnię nie udałam się do Biblioteki miejskiej na spotkanie z artystą. Ale taka to już natura ludzka, że myśli, iż ze wszystkim zdąży. Życie jednak bywa bardzo przewrotne...
A na łzy rozpaczy też sobie pozwoliłam. Już w domowym zaciszu... Bo to nie wstyd płakać po tak wspaniałym Artyście.

6 komentarzy:

  1. Mi też tego Wielkiego Artysty będzie brakowało! Najwidoczniej Bozia też chce dobrej muzyki z niebie posłuchać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Żal, gdy odchodzi taki Człowiek, żal, gdy odchodzi ktoś bliski, ale to nam uświadamia jak bardzo kruche jest życie i jak jesteśmy malutcy wobec wszechświata.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odszedł kolejny artysta z wielką klasą. Coraz ich mniej, niestety.
    Uściski, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
  4. wielki artysta z wielką klasą szkoda.. ale pamieć o nim zawsze będzie w naszych sercach....

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja także bardzo odczułam śmierć Wodeckiego... zawsze kiedy umiera jakiś artysta nachodzi mnie myśl, że od razu jego utwory nieustannie lecą w radiu... a wcześniej? Nic więc dziwnego, że od razu miałaś jakieś złe przeczucia.... :(

    OdpowiedzUsuń