Czasami zastanawiam się, co sobie myślą ludzie, kiedy mnie widzą, np. w sytuacji stresowej. Kiedy się zdenerwuję, moje ciało zaczyna "żyć własnym życiem". Skurczone mięśnie powodują drżenie całego ciała, albo którejś jego części, pojawiają się odruchy mimowolne, także wymowa jest nie do końca zrozumiała. Częściej tak się jednak dzieje wtedy, kiedy staram się być nieruchomo. Np. dzisiaj u fryzjera, który mi się kłaniał od dłuższego czasu, zaś moje włosy bardziej przypominały grzywę lwa niż ludzką fryzurę. Zawszę jednak było coś. Aż w końcu powiedziałam "dość" i udałam się do koleżanki z klasy, aby się obciąć. I tam mnie dopadło... Myślicie, że komentarz typu "nie trząś tą głową" coś pomógł? Skąd. Jeszcze gdybym się naprawdę czegoś bała to byłoby zrozumiałe, ale tym razem po prostu chciałam się nie ruszać. A że efekt był zupełnie odwrotny. Cóż... zdarza się. Najlepszy numer jest wtedy, kiedy idę na Mszy świętej do komunii i zaczynam się trząść. Pamiętam to przerażenie w oczach Boskiego Oskiego, kiedy przyszło mu się pierwszy raz zmierzyć z taką sytuacją w moim wykonaniu. Zresztą podejrzewam, że wcześniej nie miał takiego przypadku. Toż to dopiero jest na początku swojej kapłańskiej kariery. Ale dał radę, nie poddał się.
Pamiętam jak kilkanaście lat temu miałam robioną tomografię komputerową w celu stwierdzenia, które obszary mojego mózgu uległy uszkodzeniu podczas porodu. Efekt? No, bardzo się starałam wyleżeć spokojnie w tej tubie, ale ciało znowu tego nie chciało... W konsekwencji obraz był niemiarodajny, aczkolwiek coś tam dało się z niego odczytać. A tego typu odruchy są najlepszym dowodem na uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego, fachowo nazywanym postacią pozapiramidową. Te wszystkie niekontrolowane ruchy rąk, głowy, czy też nóg - to wszystko jest tym spowodowane.
A mimo to nie poddaję się i pnę do przodu. Ludzie niech sobie myślą co chcą, bo to raz usłyszałam komentarz, że pewnie jestem pod wpływem narkotyków. Kiedyś mnie to denerwowało, dzisiaj jestem jakoś poza tym. Wiem, że tego typu odruchów nie pokonam, nie przezwyciężę, że będą mi towarzyszyć po kres moich dni. Ale czy to jest we mnie najważniejsze? Chyba nie. Bo tak naprawdę powinno się liczyć wnętrze człowieka, co on sobą reprezentuje. Wiem że trzęsący się człowiek nie wygląda atrakcyjnie, ani ciekawie, ale przecież to w dalszym ciągu człowiek z takim samym prawem do szacunku, jak każdy inny.
Ostatnio czytam sobie piękną książkę pt.: "Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim ZOO". Opowiada ona o niezwykłych ludziach - Janie i Antoninie Żabińskich, którzy z narażeniem życia ukrywali w prowadzonym przez siebie ogrodzie zoologicznym zbiegłych z getta warszawskiego Żydów. Piękna, pouczająca historia, która pokazuje. że nawet w obliczu niebezpieczeństwa ludzie potrafili zachować ludzkie odruchy.
Myślę sobie, jak ważne jest by nie spieszyć się z osądzaniem (i w ogóle nie osadzać). szczególnie kogoś, kogo się nie zna....
OdpowiedzUsuńPozdrowienia
Niestety, stereotypy w dalszym ciągu są powszechne w naszym społeczeństwie. Pozdrawiam serdecznie
UsuńNo właśnie, może lepiej zamiast osądzić (jak to niestety zrobiłaś)spytać. Ale inny temat, widzisz ja wiem co to spastyczne. Wiem od 30-tu kilku lat. Z pewnością nie jest to drastyczne ale rozumiem co konna czuć gdy (w moim przypadku) ręką lub nogarobia niekoniecznie to co chciałbym. Oczywiście nauczyłem się z tym żyć i nikt teraz już nie złapie mnie wx takiej sytuacji - wbrew pozorom można zawsze kontrolować swoje organizm, zresztą Tobie nie musze przecież tłumaczyć!.
OdpowiedzUsuńOpanujesz to jak wiele innych rzeczy już Ci się udało. I nie musisz się bać nigdy nie wybierałem się w okolice Gdańska a i tutaj też raczej unikam podróży. Śmieszy mnie to trochę , bo co niby miałbym zrobić gdy od kilku lat pokazuje po prostu kim jestem,nie występuje pod fałszywym nazwiskiem i na blogu można znaleźć moje zdjęcia i dane. Strasznie głupim musiałbym być przestepcą😂
Ale ok, każdy ma prawo nawet się bać jak lubi.
Pozdrowienia
PS.
Zależy mi na opinii tych, których lubię. I jestem w stanie w razie potrzeby udowodnić każde słowo o którym piszę. I pokazać prawdę a nie to co jest wx czyjejś lodówce!
Witaj Kochana :)) Ważne jest kim jesteśmy a nie na kogo wyglądamy, pamiętaj, że Bóg wie wszystko i ku niemu zmierzamy, wszystko inne jest nieważne :)
OdpowiedzUsuńWiem Kochana, wiem. Ale codzienność czasami każe mi zadać sobie tego typu pytania. Pozdrawiam serdecznie
UsuńDroga Karolinko, ta przypadłość nie ułatwia Ci życia, ale na pewno Ty więcej rozumiesz niż przeciętni " zjadacze chleba".
OdpowiedzUsuńCzy ja wiem czy rozumiem? Ale na pewno się staram...
UsuńMoja rada - poproś o uśpienie na czas badania. Z tego co zdążyłam się zorientować po Twoich wpisach jeszcze na blogu to też możesz mieć problem z "grzecznym" wyleżeniem w aparaturze. Po uśpieniu co prawda zostaje się dzień w szpitalu na oddziale, ale za to wynik masz możliwy do prawidłowego odczytu. Ja miałam TK na żywca i nie za bardzo to wyszło. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuń