Na początek dziękuję wszystkim, którzy wypowiedzieli się pod ostatnim wpisem dotyczącym komentowania i hejtu. Szczerze powiedziawszy, to po trochu bałam się Waszych reakcji, że odbierzecie to za bardzo do siebie. Na szczęście nic takiego nie miało miejsce. A z hejtem należy walczyć, chociażby poprzez uświadamianie innych. Czy miałam już kiedyś do czynienia z hejtem? Raczej nie, prędzej z manipulowaniem moimi poglądami i przekonaniami. Ale to już temat na osobną notkę.
Sobota to dla mnie dzień spędzony w Oratorium. Chyba już z wolna tradycją staje się umieszczanie tutaj sprawozdań z tego, co się u nas dzieje, ale jak tu Wam nie opowiadać o czymś, czym właściwie się żyje. Ale jeżeli już będziecie mieli dosyć opowieści o niesfornych dzieciach, to piszcie śmiało, zrozumiem.
Dzisiaj udało mi się nie zaspać i byłam na miejscu już o 9:30. Znowu pomogłam księdzu T.(tym razem Boski Oski pojechał do rodziny gdzieś koło Kalisza) rozwiesić program dzisiejszego dnia, trochę pogadałam z M. na "dorosłe" tematy, a przede wszystkim czekałam na całe towarzystwo, które pomału zaczęło się schodzić. Z tego wszystkiego najbardziej spóźnił się ksiądz, który przez dobre 15 minut szukał gitary w swoim pokoju.
Dzisiaj udało mi się nie zaspać i byłam na miejscu już o 9:30. Znowu pomogłam księdzu T.(tym razem Boski Oski pojechał do rodziny gdzieś koło Kalisza) rozwiesić program dzisiejszego dnia, trochę pogadałam z M. na "dorosłe" tematy, a przede wszystkim czekałam na całe towarzystwo, które pomału zaczęło się schodzić. Z tego wszystkiego najbardziej spóźnił się ksiądz, który przez dobre 15 minut szukał gitary w swoim pokoju.
Na rozpoczęcie zajęć pomodliliśmy się oraz zaśpiewaliśmy pieśni "Oto jest dzień" i "Tyś jak skała", a przy okazji troszeczkę rozruszaliśmy nasze zastane kości. Potem czmychnęliśmy do góry na salkę konferencyjną, aby obejrzeć krótki film animowany o księdzu Janie Bosko, a następnie dokończyliśmy oglądać komedię "Dziennik cwaniaczka"(z czystym sercem dałam jej 8/10 na filmwebie). Dzisiaj podłączanie poszło nam o wiele, wiele lepiej niż tydzień temu - trening czyni mistrza. Po obejrzeniu filmu zajęliśmy się odrabianiem lekcji, tym razem obliczenia kalendarzowe na poziomie 4 klasy. Chociaż logika treści niektórych z nich mnie przeraziła(ja ich nie rozumiałam do końca, a co tu mówić o 9, 10 letnich dzieciach), to jednak wspólnymi siłami dałyśmy z K. radę. A nawet skończyliśmy przed czasem, dzięki czemu młoda mogła jeszcze zagrać z innymi w grę planszową.
A inni z fascynacją układali puzzle...
Potem trochę potańczyliśmy, co zresztą zostało utrwalone na krótkim filmiku(przy czym z góry przepraszam za jego jakość):
Powyższy taniec to nasz salezjański "Skrzypek". Oprócz tego tańczyliśmy do "Zumba he, zumba ha" oraz "Tańca kowbojskiego". Trochę żałuję, że nie zdążyliśmy jeszcze raz zatańczyć do "Happy day", bo dzieciaki uwielbiają ten układ, zresztą my, animatorzy, też. Ale przyznajcie sami, że to szybko wpada w ucho i w mięśnie:) :
No, mówi się trudno, żyje się dalej. A dalej musieliśmy wyciszyć rozbrykaną dzieciarnię. Znacie może zabawę w minutkę? Chodzi w niej o to, aby w myślach odliczać do 60. Kazaliśmy więc młodzieżówce położyć się na dywanie i liczyć do 60. Kto będzie najbliżej - wygrywa.
Następnie był czas posiłku, po którym wyszliśmy z dziećmi na podwórku, gdzie graliśmy w berka oraz w "osiołka"...
W tym czasie kilka animatorek rozgrzewało na górze masę glicerynową, z której miało potem powstać mydełko. W końcu na ich znak wróciliśmy do budynku i udaliśmy się na salkę konferencyjną, gdzie były już przygotowane materiały do pracy. Każde dziecko mogło sobie wybrać formę do mydła oraz dodatki do niego.
Po stężeniu masy każde dziecko mogło sobie wziąć swoje mydełko do domu. Aby umilić im czas oczekiwania, ksiądz puścił film "Dziennik cwaniaczka 2". Szczerze powiedziawszy to jak dla mnie było za dużo filmów, ale dobra. Przynajmniej nikt nie rozniósł domu.
Z tymi mydełkami to był w sumie niezły pomysł. Nawet jedno zostawiliśmy Boskiemu Oskiemu. Z brokatem, na połysk brody(bo tam jest bardziej owłosiony niż na głowie). Może się ucieszy. A mnie podczas warsztató+w automatycznie przypomniała się znana piosenka z repertuaru "Fasolek" i nawet zaczęłam ją sobie nucić pod nosem.
Miło i sympatycznie. Natalka (Maryjanka) dziś była z dzieciakami w kręgielni. Ale na ogół to też jakieś zabawy na miejscu. Pozdrowienia dla Ciebie i Pusi☺
OdpowiedzUsuńZadziwiające do jak wielu melodii pasują te kroki z pierwszego filmiku :) (ja to znam jako urokliwą poleczkę).
OdpowiedzUsuńA Happy Day świetny :)
Happy day wszyscy lubią i chętnie tańczą.
UsuńKolejne intensywna sobota Robienie mydełek ciekawa zajęcie .Ja dziś tez miałam intensywna sobotę
OdpowiedzUsuńSama chętnie bym takie mydełko zrobiła :)
OdpowiedzUsuńWidzę że jak się spodziewałem dorobienie mi gębę - to jest właśnie rodzaj hejtu.
OdpowiedzUsuńPrzykre ,bo bardzo sobię Ciebie cenię, ale jak widać z Twej oceny nie zasługuje na zaszczyt.
Możesz potraktować to jako - żegnaj, było mi niesłychanie miło Ciebie spotkać, ale mam dość oleqania Mnie moczem bo jestem uczciwy.
Wiesz, nie wiem dokładnie co między Wami zaszło, nie wnikam w to. W każdym razie dziewczyna jest tak przerażona, że zablokowała swój blog. Po prostu bała się, że do niej pewnego razu przyjedziesz, a tego by nie chciała. Kwiaty, nawet w dobrej intencji, nie zawsze są dobrze odbierane. Zresztą nawet tutaj w skasowanym komentarzu do niej pisałeś. Uwierz mi, cudze blogi nie są dobrym miejscem na wyjaśnianie swoich spraw.
UsuńOsobiście Cię szanuję, jako człowieka, jak zresztą każdego. Jeżeli Ty to inaczej odczuwasz - trudno
Jednak po tamtej sytuacji z kwiatami dla X boję się też Ciebie. Sam przytoczyłeś tą sytuację, więc...
UsuńBoisz się i jednocześnie szanujesz we mnie człowieka?
UsuńZdecyduj się!
A może wytłumaczy szczęśliwego mi po co ktoś kto jest tak przerażony wchodzi na mój blog czasem kilka razy dziennie.
A zresztą. Są dwie możliwości jedna nazywa się psychoza maniakalna- w skrobie polega na strachu przed czymś co jest niezrozumiałe, nieznane. I to można leczyć a druga to zabawa w celu wzbudzenia litości u takich jak Ty- biedna dziewczyna . Stalking - polegajacy na tym że wchodzi pięć razy dziennie na mój blog i czyta o sobie. Jaka to jest wspaniała i cudowna:))))
Czyli z jednej strony tak pusta i pół rosną ze sobie wyobrażałam coś na co czeka i nikt jej nie chce. A z drugiej chęć dyktować co mogę pisać na swoim blogu - NIE O NIEJ!
BIEDNA MAŁA DZIEWCZYNKA!
ŻENADA I STADO NAIWNYCH a przecież chodzi tylko o dochód z blogów!
I jeszcze drobne pytanie : czego się boisz, konkretnie?
UsuńA gdy juź sobie odpowiesz to może zrozumiesz jak została zmanipulowana przezwolenia kogoś dla kogo ważna jest tylko pozycja bloga/blogów w rankingach. No i chyba ostatniej osoby która kupuje gazetę wyborcza:D
No i żeby obraz intrygantki był pelen to dodamże kilka dni temu dostałem od niej zaproszenie na Facebooku.. Mogę zrobić zrzut ekranu i wysłać. Tak bardzo jest przerażona ze umieszcza dane do siebie wszędzie, telefony których stacje nie użył nigdy, adresy itp. To typowe dla przerażenia;)
UsuńDzieciaki miały zajęcie na sobotnie przedpołudnie :) A takie twórcze działania są tym bardziej fajne, bo pewnie wielu z nich nigdy mydła nie robiło.
OdpowiedzUsuńCo do brokatu - doskonały pomysł, obdarowany się na pewno ucieszy ;)
Szczerze, to ja też nigdy takiego mydła nie robiłam :). Co prawda jedna z mas coś nie wyszła, ale to szczegół. A ksiądz Oskar cieszy się ze wszystkiego, więc z mydła pewnie też. Chociaż nie wyobrażam sobie go z brokatem w jego bujnej brodzie. Pozdrawiam serdecznie
UsuńCzytaj Ciebie wspominam swój czas oazowy :) Pozdrawiam niedzielnie :D
OdpowiedzUsuńWspomnienia to świetna sprawa. Szczególnie te dobre :). Pozdrawiam serdecznie
UsuńKarolinko, ale fajnie dzieciaczki z Wami czas spędzają. A "Mydło lubi zabawę" to był hit mojego dzieciństwa. I jeszcze "Szczotko, szczotko, hej szczoteczko":)
OdpowiedzUsuńTulę serdecznie.
Gosiu, zajęcia dla dzieci muszą być ciekawe, inaczej rozniosły by nam Oratorium, ewentualnie nie przyszłyby kolejnym razem. A mydełka zrobiły furorę. Piosenki z repertuaru "Fasolek" - bezcenne wspomnienie dzieciństwa.
UsuńSuper dzień. Ja też się wytańczyłam z Wnukiem dwulatkiem:-)
OdpowiedzUsuńKonradek musiał być szczęśliwy, skoro mógł potańczyć sobie z ukochaną Babcią :)
Usuńfajna zabawa a ile radości...
OdpowiedzUsuńWszyscy byli szczęśliwi, również dlatego, że mogli zabrać mydełka ze sobą. Pozdrawiam serdecznie
UsuńPomijając wszystko, dziś jest Dzień Misia. Więc wszystkiego najlepszego!
OdpowiedzUsuń