Kiedy wracam pamięcią do pierwszych chwil spędzonych w szkole specjalnej po przeniesieniu mnie z szkoły masowej, automatycznie przychodzi mi na myśl jeden z pierwszych treningów, jeżeli nie pierwszy, lekkoatletycznych. Staliśmy speszeni i niepewni tego co nas czeka przed naszą trenerką, a za razem wychowawczynią naszego zespołu klasowego. Ona zaś chodziła w jedną i w drugą stronę tłumacząc nam co nas czeka. W pewnym momencie usłyszałam:
- Będziecie lekkoatletami, macie być tacy jak Irena Szewińska.
Ponieważ nic mi jeszcze nie mówiło to nazwisko podniosłam do góry łapę i ni z gruszki ni z pietruszki zapytałam kto to taki. Trenerka spojrzała na mnie groźnie i kazała mi sprawdzić kim ona była. Wzruszyłam ramionami, ale po lekcjach poszłam do biblioteki szkolnej(internet nie był wtedy taki popularny, chociaż podejrzewam, że szkoła sama w sobie była już do niego podpięta). W jednej z encyklopedii znalazłam dosyć przystępnie, jak dla dziesięciolatka, napisany jej życiorys. Przeczytałam go raz, drugi, trzeci i, o święta naiwności, naprawdę zapragnęłam być taką jak ona, w sensie sportowym oczywiście.
 |
| źródło zdjęcia |
Irena Szewińska stała się legendą sportową już za swojego życia. Bieganie zaczęła uprawiać w wieku 14 lat w barwach warszawskiej Polonii. Podobno w liceum miała przebiec dystans kilkuset metrów w tak imponującym czasie, że sędzia dokonujący pomiaru czasu myślał, że coś jest nie tak, ze stoperem który trzymał w ręku. Pierwsze medale z mistrzostw Polski młodzików zaczęła zdobywać w wieku 16 lat, zaś pierwsze międzynarodowe sukcesy przyszły dwa lata później podczas europejskich mistrzostw juniorów(zdobyła wtedy trzy złote medale w biegu na 200 metrów, skoku w dal oraz biegu rozstawianym 4 x 100 metrów). Miesiąc później na Olimpiadzie w Tokio zdobyła srebrne medale w biegu na 200 metrów i skoku w dal oraz złoty medal w sztafecie sprinterskiej(przy okazji sztafeta poprawiła dotychczasowy rekord świata). Rok później w Budapeszcie zdobyła trzy medale uniwersjady, a w 1966 cztery(w tym trzy złote) krążki mistrzostw Europy. Dwa lata później podczas igrzysk olimpijskich w Meksyku udało jej się obronić tytuł mistrzyni olimpijskiej w biegu na 200 m(a nawet udało jej się poprawić czas rekordu świata) oraz uzyskała trzecią lokatę w biegu na 100 m. Zimą 1969 roku przywiozła z Belgradu trzy medale lekkoatletycznych europejskich igrzysk halowych. Rok później, po urodzeniu syna Andrzeja, wystartowała bez powodzenia w uniwersjadzie w Turynie, za to zimą 1971 roku zrehabilitowała się stając na podium halowych mistrzostw Europy w kategorii skok w dal. Było to jej ostatnie trofeum w tej dyscyplinie, ponieważ podczas zgrupowania w Zakopanym na przełomie grudnia i stycznia 1971/1972 skręciła kostkę, co uniemożliwiło jej dalsze skakanie w dal. Wcześniej, latem 1971 roku podczas mistrzostw Europy w Helsinkach w biegu na 200 metrów wywalczyła trzecie miejsce. Z tym samym rezultatem ukończyła ten sam dystans na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium, a w biegu na 100 metrów dotarła do półfinałów. Rok później w halowym czempionacie zdobyła brąz w biegu na 60 metrów. Od jesieni 1973 roku rozpoczęła starty w biegu na 400 metrów. Sezon letni 1974 roku przyniósł trzy medale, w tym dwa złote, przywiezione z mistrzostw Europy w Rzymie. Na początku marca w Katowicach odbyły się halowe mistrzostwa Europy, gdzie Szewińskiej udało się zdobyć brązowy medal w biegu na 60 metrów. Kolejne, a za razem przedostatnie igrzyska olimpijskie w Montrealu przyniosły lekkoatletce złoty medal w biegu na 400 metrów, a także ustanowienie nowego rekordu świata w czasie potrzebnym do pokonania tego dystansu. Dwa lata później zdobyła dwa brązowe medale podczas mistrzostw Europy rozegranych w Pradze. Zwieńczeniem jej sportowej kariery była Olimpiada w Moskwie w 1980 roku, gdzie w swoim koronnym biegu na 400 metrów dotarła do półfinału.
Musicie przyznać, że taki dorobek sportowy musiał imponować zaledwie dziesięciolatce wkraczającej w świat sportu. Wtedy chciałam osiągnąć tyle co ona... Śmieszne? Być może, ale wtedy miałam tylko 10 lat. Irena Szewińska nawet po skończeniu kariery nie zrezygnowała ze sportu. Tuż po zakończeniu startów, aż do 2009 roku działała w Zarządzie Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, a w latach 1997 - 2009 była jego prezesem. W latach 1982 - 1989 była członkiem Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego. W 1984 roku wybrano ją do Kobiecego Komitetu International Association of Athletics Federations, a dziewięć lat później do Rady European Athletics Association. W latach 2005 - 2009 i ponownie od 2011 zasiadała w Radzie Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych. Była wiceprezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, a od 1998 roku również członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Niejednokrotnie mogliśmy zobaczyć jak dekoruje medalami olimpijskimi naszych sportowców.
3 maja 2016 roku decyzją Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej jako pierwszy sportowiec otrzymała najwyższe odznaczenie naszego kraju - Order Orła Białego.
Wczorajszego wieczora ukończyła swój najważniejszy bieg - bieg życia. Cały sportowy świat żegna tą wspaniałą ikonę sportu. A my jako Polacy możemy czuć dumę, że z naszego narodu wyszła biegaczka, która przywiozła nam aż 7 medali olimpijskich. Żaden polski sportowiec dotychczas nie osiągnął takiego wyniku...
Wczoraj, gdy usłyszałam tą smutną wiadomość po prostu ścięło mnie z nóg. I wczoraj i dziś oglądałam ten sam repotraż o Niej.To wspaniała osoba! Zdolna, mądra, pracowita i skromna, wspaniała żona, mama i babcia. Żal, że tacy ludzie odchodzą za wcześnie.
OdpowiedzUsuńBardzo smutna wiadomość. Zastanawiam się czy ktoś będzie w stanie przebić jej dorobek medalowy
UsuńWzór sportowca i człowieka....
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Dokładnie tak...
UsuńI stała się twoją idolką :)
OdpowiedzUsuńbuziaki :D
Nie zaprzeczam, że zawsze myślałam o niej, kiedy startowałam w biegach lekkoatletycznych
UsuńBardzo ciekawa osoba. Tylko koniec twojego tekstu smutny... Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńO tak, jej biografia i dorobek artystyczny są naprawdę imponujące. A koniec? Cóż, każdego to czeka i w tej sprawie wszyscy są sobie równi
UsuńWspaniała osoba i do tego bardzo skromna.
OdpowiedzUsuńUściski, Karolinko.
Ta skromność była wręcz uderzająca. Pomimo sukcesu jaki osiągnęła pozostała po prostu sobą
Usuń